Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Rozstanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 07 luty 2019 - 16:18


Chciałbym się z Wami podzielić ową historią, gdyż zżera mnie ona od środka - powoli lecz nueubłagalnie i mam nadzieję, że pomoże mi to uporać się z tym wszechogarniającym bólem. A zatem zacznę może od końca - niedawno rozstałem się z dziewczyną, której, przyznam to szczerze, niedoceniałem. Dopiero teraz widzę, że zrobiłem najgorszą rzecz, jaką mogłem zrobić - pokochałem ją i przywiązałem się do niej. Była wspaniałą osobą (lub też ja ją taką widziałem) pomagała mi uporać się z moimi problemami (w tym z depresją), przyrzekaliśmy sobie miłość, wierność i wszystko, co tylko mogliśmy. Zrobiłdm z niej swoją najbliższą osobę, powiernika każdego sekretu mojej duszy i każdej życiowej drobnostki. Kochałem ją całym sobą lecz, co teraz widzę nad wyraz dobrze, nie doceniałem nigdy tak, jak powinna być doceniona. Była dla mnie tą jedyną - najważniejszą, bez której nie wyobrażałem sobie życia. Ona także przyrzekała mi, że rychło zabije się, jeśli przestanę ją kochać, gdyż nie znajdzie nigdy nikogo lepszego ode mnie. Nie będę mówił jak bardzo pomogła mi w walce z moimi demonami - jej pomoc była nieoceniona. Oczywiście kłóciliśmy się, często o zwykłe bzdury, lecz czy istnieje związek bez kłótni? Kochałem ją, lecz niedawno rozstaliśmy się w dość burzliwej sytuacji, przy kłótni o kolejną drobnostkę. Nie wiem nawet, czy można to nazwać rozstaniem, gdyż nie powiedzieliśmy sobie tego w oczy, a jedynie przestaliśmy się widywać i poblokowaliśmy się na czatach internetowych. Żyłem w strachu, czy faktycznie nie odbierze sobie życia, lecz postanowiłem dać jej wolność (gdyż zawsze w czas kłótni ukazywała mnie jako potwora, uwierzyłem, że dla niej nim jestem). Z biegiem czasu począłem dostrzegać swoje błedy i jak przeze mnie cierpiała. Uświadomiłem sobie również, jak ciężko mi bez niej żyć. W końcu zebrałem się na odwagę i postanowiłem napisać do niej i przeprosić ją za to, jaki byłem. Nie chciałem by wracała do tego "potwora" a jedynie, żeby wiedziała, że spostrzegłem jaki byłem wobec niej i że doceniłem ją, choć post factum. Napisanie do niej było największym błędem, jaki popełniłem. Tak żyłbym w niepewności i lekkim bólu, a tak odczuwam cierpienie niemal nie do zniesienia. Okazało się bowiem, że kobieta, którą kochałem nad życie i śwuęcie jej wierzyłem w każde słowo wyśmiała mnie. Okazało się również, że jest już w nowym związku (nasz związek trwał lata, więc nie rozpaczam po kilku tygodniach czy miesiącach). Uznała, że jej nowy partner jest lepszy ode mnie nie dorastam mu do pięt, a co gorsze znałem jej partnera. Wraz z nią śmialiśmy się z niego i żartowaliśmy. Mówiła mi, że się go boi, bo ciągle do niej pisze. Nie wiem teraz, czy mnie z nim nie zdradzała ( nie tylko w sensie fizycznym). Najbardziej ubodło mnie, że wierzyłem w jej słowa, które okazały się tak mało warte. Ból, który pożera mnie jak okropny - zrobiłbym wszystko, żeby się go pozbyć, choć wiem, że uwolniłoby mnie od niego tylko jedno - śmierć. Zostałem sam w tą szaleńczą pustką i świadomością tego wszystkiego. Jsk wspominałem wcześniej, najgorsze, że ją pokochałem miłością prawdziwą - czyż jakbym nie odczuwał wobec niej jedynie chuci, nie byłoby mi łatwiej znieść rozstanie? Nie byłbym niewolnikiem tego wszystkiego. Nie znacie mnie osobiście, dlatego nie mogę Wam zadać pytania, czy naprawdę jestem tak zły i potworny. Może faktycznie jestem, skoro kobieta która kochałem, tak szybko znalazła kogoś na moje miejsce (może nawet jeszcze zanim je opuściłem). Nie znajdę już miłości w swoim życiu, bo czy będę potrafił komuś jeszcze uwierzyć? Zostałem sam w swoim szaleństwie i nie mogę jyż nawet jeść - każdy posiłek jest mi obrzydły - chciałbym pozbyć się trgo bólu i jedynie o tym myślę, na zmianę ze wspominaniem wspólnych chwil z tą kobietą. Prosiłbym, czy ktoś odpowie mi - czy jest dla mnie jeszcze szansa? Czy faktycznie jako bestia powinienem uwolnić świat od swojej potworności?

#2 Tomek

Tomek

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1938 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 07 luty 2019 - 18:00

W moim przypadku minelo juz 5 lat od rozstania, od dwoch nie mam z nia kontaktu.

W ogole nie zapomnialem, wrecz przeciwnie - tylko coraz bardziej tesknie o.O

 

Niektorym pomaga hipnoza, moze zainteresuj sie tematem.



#3 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 07 luty 2019 - 18:27

Cześć. Moja historia jest właściwie podobna, bo zostałam zastąpiona kimś innym (wszystko przede mną ukrył, żeby zrobić z siebie ofiarę przed swoimi bliskimi i broń Boże nie dopuścić do sytuacji, by wszystko wyglądało tak, ze mnie zdradzał).

Wiem, jak ogromny ból czujesz. Wiem, że ból jest wręcz nie do zniesienia i gdybyś tylko mógł się go pozbyć, zrobiłbyś dosłownie wszystko - gdyby chociaż ktoś konkretnie Ci powiedział jak masz postąpić, by ból zniknął.

Nie wiem, jak długo Twój stan będzie trwał, ale wierz mi, że ja musiałam sięgnąć po leki od psychiatry i teraz chodzę na terapię.

Pamiętaj też i może tłumacz sobie to w ten sposób (w chwilach, gdy okrutnie za nią tęsknisz), że skoro potraktowała Cię w ten sposób, to przecież nie byłbyś szczęśliwy z osobą, która jest zdolna do czegoś takiego, prawda?

Odpowiadając na Twoje pytanie - wytrwasz, poradzisz sobie, jest dla Ciebie szansa. Tylko droga do tego może być długa i będziesz miał wrażenie, że przez całą podróż masz za ciasne buty, ale w końcu je zdejmiesz i na pewno odetchniesz z ulgą.

#4 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 07 luty 2019 - 18:35

Dziękuję za słowa otuchy BlankSpace :) Ja wiem (dosłownie), że często winna była tylko ona - widzę to po naszych wiadomościach, jednak nie potrafię przestać myśleć tylko o dobrych momentach, pomijając wszystkie złe. Jestem pewien, że gdybym potrafił znienawidzić ją z całego serca byłbym już wolny, ale niestety wciąż, mimo tego co mi zrobiła, myślę o niej zbyt dobrze.

#5 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4606 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 07 luty 2019 - 18:52

To, że kobieta Cię zostawiła/ rozstała się nie znaczy, że jesteś jakimś potworem. To, że Cię teraz wpędza w poczucie winy, czy poniża, to akurat o niej dobrze nie świadczy. Idealizujesz ją, ale ludzi idealnych nie ma. Jak już się na nią będziesz potrafił zezłościć sam w sobie to  będzie krok naprzód. Potem będą następne, aż osiągniesz równowagę, ale to potrwa.

Samo to, że tu to napisałeś zapewne Ci ulży.

Jak to mówią "Czas leczy rany".

 

Dla rozluźnienia, tak mi przyszło na myśl kiedy Twój post przeczytałem ;)

 


  • nicram1985 lubi to
CHAD- ...i wszystko jasne...

#6 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 07 luty 2019 - 18:53

Wiesz, jeśli postanowisz ja znienawidzić, to będzie równie silne uczucie, co miłość. Niestety te dwa bieguny mają tę samą moc..

Ja też chciałam go na początku znienawidzic, ale chyba nie tędy droga, wiesz? Musisz to przepracować, przestać winić siebie za to, co się stało, wyjaśnic sobie, że jeżeli ktoś, kto potraktował Cię w taki sposób, jak ona, nie zasługuje na Twoją uwagę, szczerość i dobroć.

Nie masz za co dziękować, Kolego, doskonale wiem, jak się czujesz i wiem, jak ciężko jest trwać w ogóle z tymi myślami. Ale ściskam Cię mocno i wierzę, że z tego wyjdziesz.

#7 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 07 luty 2019 - 19:02

Dziękuję Wam :) już jest mi trochę lepiej - mam jakiś cel (czytanie i odpisywanie na wiadomości od Was) a to już dużo mi pomaga, bo nie pozwala mi zostać samemu z myślami, które obecnie niechybnie by mnie zniszczyły

#8 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 07 luty 2019 - 19:45

Nie krępuj się i pisz zawsze, kiedy potrzebujesz!
  • nicram1985 i bigvic lubią to

#9 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 08 luty 2019 - 08:22

@Beast i jak się dziś czujesz?
  • nicram1985 lubi to

#10 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 08 luty 2019 - 09:49

Szczerze powiem, że dławiła mnie każda myśl o niej i chciałem uciec w zapomnienie snu. Jednak gdy leżałem, bezskutecznie starając się zasnąć, zacząłem myśleć nad tą sprawą bardziej obiektywnie (przynajmniej utrzymuje się to do tego momentu, nie wiem jak będzie za chwilę) i starałem się uświadomić sobie, że osoba, którą kochałem nigdy nie istniała - była tylko wyidealizowanym wytworem mojej głowy, nałożonym na prawdziwą osobę. Staram się zatem pójść drogą, którą mi radzisz @13417 i nie znienawidzić jej, a sprawić żeby stała się dla mnie całkowicie obojętna. Mam nadzieję, że myślenie, które udało mi się narzucić samemu sobie utrzyma się i nie będę musiał wracać do swoich dawnych nawyków, z których świadomie zrezygnowałem. Dziękuję Wam za wsparcie :)
  • dopołowy lubi to

#11 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 08 luty 2019 - 17:34

@Beast, bardzo, bardzo się cieszę, że wspomniałeś już sam o tym wyidealizowanym obrazie jej, który sobie nałożyłes na faktyczną postać.
Wiesz, ja to też usłyszałam od swojego terapeuty, że pokolorowałam go sobie, a tak naprawdę osoba, która kochałam, nie istniała. Dokładnie to samo usłyszałam również od pani psycholog, u której byłam jako pierwszej - poza tym jednym zdaniem, że stworzyłam sobie iluzje tego związku i jego, nie powiedziała niestety nic mądrego - niestety skrzywdziła mnie jeszcze bardziej (ale o tym jest w moim wątku jakbyś chciał zajrzeć - chociaż chyba jeszcze nie masz dostępu do pokojów prywatnych).

Cieszę się, że już teraz jesteś w stanie patrzeć na to z boku, zupełnie z innej perspektywy, ja potrzebuję na to chyba jeszcze zdecydowanie więcej czasu... Więc zazdroszczę - ale to zdrowa zazdrość!

#12 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 08 luty 2019 - 18:41

Mimo jednak tych wszystkich wniosków, które staram się brać pod uwagę, wciąż jeszcze nie mogę przestać myśleć o dobrych momentach z nią. Najgorsze wydaje mi się jednak to, że straciłem powiernika i teraz wszystkie te sprawy, które ja zwę demonami, będą się gromadzić wewnątrz mnie gdyż nie ma już nikogo, kto chciałby o nich słuchać i pomóc mi je rozwiązywać.
A propos Twojej wiadomości @13417 z chęcią bym zajrzał, ale faktycznie nie mogę ich znaleźć, więc zapewne nie mam jeszcze dostępu.

#13 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 08 luty 2019 - 18:46

Wszyscy Cię tutaj chętnie wysłuchamy. :)

#14 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 08 luty 2019 - 18:53

Bardzo Wam wszystkim dziękuję :) cieszę się, że możliwie będę miał wsparcie choć w Was

#15 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 12 luty 2019 - 19:19

Chciałbym Wam jeszcze raz podziękować (wiem, że się powtarzam, ale to dla mnie ważne). Dziękuję Wam, a szczególnie @13417 za wspieranie mnie i za to, że nie straciłem wiary w ludzi - w końcu pisaliście ze mną, mimo że kompletnie mnie nie znacie. Wiem, że widmo JEJ będzie zawsze obecne w moim życiu, jednak udało mi się pogrzebać ją na tyle (nie dosłownie oczywiście ;) ) by nie widzieć jej w każdym momencie. Wasza obdcność uchroniła mnie przed różnymi głupstwami i teraz, choć może nie ma już szans żeby ktokolwiek mnie ponownie pokochał, mogę żyć w miarę normalnie :). Moje myślenie jest jeszcze co prawda nazbyt gotyckie, ale jeśli uda mi się to zmienić, będę żył prawie zupełnie normalnie :)
Dziękuję Wam!

#16 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 12 luty 2019 - 21:21

@Beast cieszę się, że czujesz się zdecydowanie lepiej. Jeśli już doszedłeś do takich wniosków, to teraz będzie już tylko z górki!

#17 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7985 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 12 luty 2019 - 21:44

Brunonie nie wiem czy wolno mi tak napisać ale nie znając wszystkich aspektów waszego rozstania może być i tak, że dziewczyna zraniona waszym rozstaniem mści się i kłamie pisząc o nowym związku....to infantylne i głupie ale bywa i tak.....

To, że tęsknisz to normalne....po kilku latach związku nie może być inaczej. Ale to, że widzisz tylko jej czy tylko swoje błędy normalne nie jest. Każdy z nas rani. Jedni mniej inni bardziej. Ci którzy nas znają dobrze ranią najmocniej. Ani ty nie jesteś bestią ani ona tylko winna waszego rozstania. 

Pozwól sobie na żal, ciesz wspomnieniami i spróbuj żyć normalnie. 

A najważniejsze to nie izoluj się od ludzi. W towarzystwie czas mija szybciej, łatwiej o śmiech i dobre samopoczucie :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#18 Beast

Beast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Brunon

Napisano 12 luty 2019 - 22:02

Dziękuję :)




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych