Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Napięcie emocjonalne a somatyczny układ nerwowy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1 NGC6751

NGC6751

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Geist
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 31 styczeń 2019 - 23:22


Witam. Czy są pośród Was osoby, które zmagają się z objawami od strony somatycznego układu nerwowego, będącymi następstwami napięcia emocjonalnego / stresu / depresji? Jeśli tak, to proszę o odzew. Zmagam się z zaburzeniami czucia (mrowienia, drętwienia) w niemal każdym miejscu. Mam wrażenie, że mój układ nerwowy stopniowo się psuje.

Jak posiadacie jakieś artykuły (czy inne źródła informacji) związane z tym problemem, to prosiłbym o podesłanie. Dziękuję. 


Użytkownik NGC6751 edytował ten post 31 styczeń 2019 - 23:23


#2 Wisienka770330

Wisienka770330

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 14731 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 01 luty 2019 - 00:50

Trochę tego jest z racji kilku lat chorowania m.in. Na nerwicę wegetatywną ogólnie, w tym z elementami nerwicy serca i żołądka..
Najczęstsze dolegliwości to nerwobóle w okolicy klatki piersiowej, w okolicy pach i żeber, zaburzenia czucia, bóle brzucha.
I egzema somatyczna według dermatologów też na podłożu somatycznym bez rezultatu leczenia mino fototerapii i maści.
Ponoć efekt kilkuletniego silnego stresu.
Tak w dużym skrócie opisałam z racji zmęczenia.
Dużo ludzi cierpii na objawy somatyczne, u każdego rożnie się to objawia.
Można z tym funkcjonować normalnie, czasem w silniejszym stresie i zwłaszcza przed zasypianiem bywa bardziej dokuczliwe.
W sytuacjach gdy jestem mocno zajęta, pracuję czy wykonuję coś, nie odczuwam tak tego.
  • selfvenom, NGC6751 i nihilea lubią to

#3 nihilea

nihilea

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Imię:Nihilea
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 01 luty 2019 - 12:54

Witam. Czy są pośród Was osoby, które zmagają się z objawami od strony somatycznego układu nerwowego, będącymi następstwami napięcia emocjonalnego / stresu / depresji? Jeśli tak, to proszę o odzew. Zmagam się z zaburzeniami czucia (mrowienia, drętwienia) w niemal każdym miejscu. Mam wrażenie, że mój układ nerwowy stopniowo się psuje.

Jak posiadacie jakieś artykuły (czy inne źródła informacji) związane z tym problemem, to prosiłbym o podesłanie. Dziękuję. 

 

Choruję na nerwicę od dzieciństwa. Somatyzacje różnego typu występowały u mnie już w wieku 9-10 lat. Wielokrotnie lądowałam na izbie przyjęć z różnymi objawami. 

Ogólnie, to najpierw zaleca się konsultacje neurologiczne. Po wykluczeniu choroby z tej strony należy zapukać do dwóch gabinetów. 

Polecam konsultacje z dobrym psychologiem i psychiatrą, każde z nich ma inne podejście do tematu. Najlepiej by było gdyby pracowali w tym samym ośrodku/przychodni i mieli wgląd w dokumentację pacjenta. 

 

Jeśli chodzi o literaturę, to Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy - Bessel ban der Kolk

 

Polecam również kanał na YT "Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS" https://www.youtube....UXOxSeySfC-tdvQ - uwaga - ostrożnie z tymi filmami, można trafić na kołczingowe bzdury albo leczenie depresji truskawkami z bitą śmietaną (joke, Pawlikowskiej akurat tam nie ma). W każdym razie możesz znaleźć jakiś wartościowy wykład.

 

U mnie combo psychoterapia/wspomaganie leczeniem psychiatrycznym (antydepresanty, leki przeciwlękowe), to jedyne rozwiązanie. Nie słyszałam ani nie czytałam o innym skutecznym leczeniu somatyzacji (która jest efektem, a nie przyczyną). 


  • NGC6751 i Ola1354 lubią to

"Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. We're all going to die. Come watch TV."


#4 selfvenom

selfvenom

    Bywalec

  • Bywalec
  • 534 postów
  • Imię:Oliwia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 01 luty 2019 - 20:14

 

Choruję na nerwicę od dzieciństwa. Somatyzacje różnego typu występowały u mnie już w wieku 9-10 lat. Wielokrotnie lądowałam na izbie przyjęć z różnymi objawami. 

Ogólnie, to najpierw zaleca się konsultacje neurologiczne. Po wykluczeniu choroby z tej strony należy zapukać do dwóch gabinetów. 

Polecam konsultacje z dobrym psychologiem i psychiatrą, każde z nich ma inne podejście do tematu. Najlepiej by było gdyby pracowali w tym samym ośrodku/przychodni i mieli wgląd w dokumentację pacjenta. 

 

Jeśli chodzi o literaturę, to Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy - Bessel ban der Kolk

 

Polecam również kanał na YT "Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS" https://www.youtube....UXOxSeySfC-tdvQ - uwaga - ostrożnie z tymi filmami, można trafić na kołczingowe bzdury albo leczenie depresji truskawkami z bitą śmietaną (joke, Pawlikowskiej akurat tam nie ma). W każdym razie możesz znaleźć jakiś wartościowy wykład.

 

U mnie combo psychoterapia/wspomaganie leczeniem psychiatrycznym (antydepresanty, leki przeciwlękowe), to jedyne rozwiązanie. Nie słyszałam ani nie czytałam o innym skutecznym leczeniu somatyzacji (która jest efektem, a nie przyczyną). 

Takie elementy jak mrowienie itp występowały u mnie przed tym jak zaczęłam brać leki psychotropowe.


  • NGC6751 lubi to
kot-i-kicia-ruchomy-obrazek-0097.gif

 


#5 NGC6751

NGC6751

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Geist
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 luty 2019 - 09:13

Trochę tego jest z racji kilku lat chorowania m.in. Na nerwicę wegetatywną ogólnie, w tym z elementami nerwicy serca i żołądka..
Najczęstsze dolegliwości to nerwobóle w okolicy klatki piersiowej, w okolicy pach i żeber, zaburzenia czucia, bóle brzucha.
I egzema somatyczna według dermatologów też na podłożu somatycznym bez rezultatu leczenia mino fototerapii i maści.
Ponoć efekt kilkuletniego silnego stresu.
Tak w dużym skrócie opisałam z racji zmęczenia.
Dużo ludzi cierpii na objawy somatyczne, u każdego rożnie się to objawia.
Można z tym funkcjonować normalnie, czasem w silniejszym stresie i zwłaszcza przed zasypianiem bywa bardziej dokuczliwe.
W sytuacjach gdy jestem mocno zajęta, pracuję czy wykonuję coś, nie odczuwam tak tego.

Głównym objawem neuralgii jest ból - "ból tępy, rozlany, ostry, szarpiący, rwący, piekący", a parestezje są objawem dodatkowym. Mnie zatem nie dotyczy.
Nerwica wegetatywna wywołuje objawy somatyczne - ale czy może nas dotyczyć, gdy doświadczamy samych mrowień i drętwień, bez objawów charakterystycznych,
czyli różnego rodzaju bóli (właśnie takich, jak u Ciebie), potliwości, kołatań serca, itp? 

 

Choruję na nerwicę od dzieciństwa. Somatyzacje różnego typu występowały u mnie już w wieku 9-10 lat. Wielokrotnie lądowałam na izbie przyjęć z różnymi objawami. 

Ogólnie, to najpierw zaleca się konsultacje neurologiczne. Po wykluczeniu choroby z tej strony należy zapukać do dwóch gabinetów. 

Polecam konsultacje z dobrym psychologiem i psychiatrą, każde z nich ma inne podejście do tematu. Najlepiej by było gdyby pracowali w tym samym ośrodku/przychodni i mieli wgląd w dokumentację pacjenta. 

 

Jeśli chodzi o literaturę, to Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy - Bessel ban der Kolk

 

Polecam również kanał na YT "Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS" https://www.youtube....UXOxSeySfC-tdvQ - uwaga - ostrożnie z tymi filmami, można trafić na kołczingowe bzdury albo leczenie depresji truskawkami z bitą śmietaną (joke, Pawlikowskiej akurat tam nie ma). W każdym razie możesz znaleźć jakiś wartościowy wykład.

 

U mnie combo psychoterapia/wspomaganie leczeniem psychiatrycznym (antydepresanty, leki przeciwlękowe), to jedyne rozwiązanie. Nie słyszałam ani nie czytałam o innym skutecznym leczeniu somatyzacji (która jest efektem, a nie przyczyną). 

Zdarzyło Ci się zmagać w pewnym okresie wyłącznie z mrowieniami/drętwieniami, czy zawsze występowały jakieś objawy charakterystyczne nerwicy wegetatywnej lub neuralgii?

Oczywiście, dokładnie taką objąłem strategię. Zdaje się, że moje objawy nie są związane z chorobami demielinizacyjnymi lub uciskiem na nerwy. Czeka mnie jeszcze jedna wizyta u neurologa, po której (gdy wykluczy się powyższe) wybiorę się właśnie do psychiatry. 


Użytkownik NGC6751 edytował ten post 03 luty 2019 - 09:15


#6 nihilea

nihilea

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Imię:Nihilea
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 28 luty 2019 - 10:18

 

Głównym objawem neuralgii jest ból - "ból tępy, rozlany, ostry, szarpiący, rwący, piekący", a parestezje są objawem dodatkowym. Mnie zatem nie dotyczy.
Nerwica wegetatywna wywołuje objawy somatyczne - ale czy może nas dotyczyć, gdy doświadczamy samych mrowień i drętwień, bez objawów charakterystycznych,
czyli różnego rodzaju bóli (właśnie takich, jak u Ciebie), potliwości, kołatań serca, itp? 

Zdarzyło Ci się zmagać w pewnym okresie wyłącznie z mrowieniami/drętwieniami, czy zawsze występowały jakieś objawy charakterystyczne nerwicy wegetatywnej lub neuralgii?

Oczywiście, dokładnie taką objąłem strategię. Zdaje się, że moje objawy nie są związane z chorobami demielinizacyjnymi lub uciskiem na nerwy. Czeka mnie jeszcze jedna wizyta u neurologa, po której (gdy wykluczy się powyższe) wybiorę się właśnie do psychiatry. 

 

Jak najbardziej zdarzały się tylko mrowienia, czy drętwienie kończyn. 

 

Jak tam diagnostyka? Wiesz już coś?


"Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. We're all going to die. Come watch TV."


#7 NGC6751

NGC6751

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Geist
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 marzec 2019 - 18:22

Jak najbardziej zdarzały się tylko mrowienia, czy drętwienie kończyn. 

 

Jak tam diagnostyka? Wiesz już coś?

Dzięki za odpowiedź i zainteresowanie. Po wykonaniu szeregu badań - na cukrzycę, niedobór witamin B, zaburzenia tarczycy, morfologii krwi i badań moczu, RM głowy i kręgosłupa (z kontrastem), podstawowych badań neurologicznych, które wyszły bardzo dobrze, wszystko zaczyna wskazywać na właśnie psychosomatyzację. Wczoraj natrafiłem na bardzo empatyczcnego i inteligentnego lekarza na SOR'rze. Przeprowadził szczegółowy wywiad. Stwierdził, że nie ma sensu wykonywania dalszych badań, obserwując u mnie duże prawdopodobieństwo tego, że za wszystkim stoi psychika.

Poszerzyłbym sobie diagnostykę o badania pod kątem immunologicznym, czy innych chorób obwodowego układu nerwowego np. polineuropatii, ale jako że wkraczam w ten sposób w niekończącą się pętlę badań w kierunku przeróżnych, niepodstawowych chorób, nie mam o tym wszystkim wiedzy i lekarz pokierował mój wzrok w stronę podłoża psychicznego, to ostatecznie zaczynam leczenie farmakologiczne i wybieram się do psychiatry, no i pewnie na terapię. 

Pewnie w międzyczasie szperać będę po internecie i może natrafię na jakieś sensowne wpisy o innych przypadłościach i badaniach w ich kierunku. Jeżeli leczenie u psychiatrów czy tam psychoterapeutów zawiedzie, to będę drążył temat dalej pod innym kątem, jeżeli tylko będę miał jeszcze na to wszystko siły i pieniądze.

No cóż, nic innego mi nie pozostaje. Eh... chcę leczyć psychosomatyzację, a pojawiają się lęki wynikające właśnie z obaw o swoje zdrowie i niepewności.

Jutro pójdę do apteki po pregabalinę.


Użytkownik NGC6751 edytował ten post 03 marzec 2019 - 18:36


#8 nihilea

nihilea

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Imię:Nihilea
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 08 marzec 2019 - 15:48

Dzięki za odpowiedź i zainteresowanie. Po wykonaniu szeregu badań - na cukrzycę, niedobór witamin B, zaburzenia tarczycy, morfologii krwi i badań moczu, RM głowy i kręgosłupa (z kontrastem), podstawowych badań neurologicznych, które wyszły bardzo dobrze, wszystko zaczyna wskazywać na właśnie psychosomatyzację. Wczoraj natrafiłem na bardzo empatyczcnego i inteligentnego lekarza na SOR'rze. Przeprowadził szczegółowy wywiad. Stwierdził, że nie ma sensu wykonywania dalszych badań, obserwując u mnie duże prawdopodobieństwo tego, że za wszystkim stoi psychika.

Poszerzyłbym sobie diagnostykę o badania pod kątem immunologicznym, czy innych chorób obwodowego układu nerwowego np. polineuropatii, ale jako że wkraczam w ten sposób w niekończącą się pętlę badań w kierunku przeróżnych, niepodstawowych chorób, nie mam o tym wszystkim wiedzy i lekarz pokierował mój wzrok w stronę podłoża psychicznego, to ostatecznie zaczynam leczenie farmakologiczne i wybieram się do psychiatry, no i pewnie na terapię. 

Pewnie w międzyczasie szperać będę po internecie i może natrafię na jakieś sensowne wpisy o innych przypadłościach i badaniach w ich kierunku. Jeżeli leczenie u psychiatrów czy tam psychoterapeutów zawiedzie, to będę drążył temat dalej pod innym kątem, jeżeli tylko będę miał jeszcze na to wszystko siły i pieniądze.

No cóż, nic innego mi nie pozostaje. Eh... chcę leczyć psychosomatyzację, a pojawiają się lęki wynikające właśnie z obaw o swoje zdrowie i niepewności.

Jutro pójdę do apteki po pregabalinę.

 

Hej! Cieszę się, że badania nie wykazały żadnej choroby, a raczej podłoże psychiczne (też choroba, co prawda...).

Obawiasz się o pieniądze - nie zawsze prywatny psychoterapeuta okaże się lepszym niż na NFZ. Piszę o tym, bo krążą takie opinie, zależne od indywidualnych doświadczeń. Czasami okazuje się, że są miejsca nie na za rok, a na przyszły tydzień, a mgr psychologii jednak ma doświadczenie i poczucie misji. 

 

Z ciekawości? Czy miałeś kiedyś problemy zdrowotne? Operacje, przewlekłe choroby?

 

Co do szukania sobie nowych chorób w Internecie, daj na wstrzymanie. Miałam podobną diagnostykę (nie uspokoiło mnie to), a stres związany z obawami o zdrowie faktycznie zaczął powodować choroby. Także komputer-stop. 


"Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. We're all going to die. Come watch TV."


#9 NGC6751

NGC6751

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Geist
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 08 marzec 2019 - 16:16

 

Hej! Cieszę się, że badania nie wykazały żadnej choroby, a raczej podłoże psychiczne (też choroba, co prawda...).

Obawiasz się o pieniądze - nie zawsze prywatny psychoterapeuta okaże się lepszym niż na NFZ. Piszę o tym, bo krążą takie opinie, zależne od indywidualnych doświadczeń. Czasami okazuje się, że są miejsca nie na za rok, a na przyszły tydzień, a mgr psychologii jednak ma doświadczenie i poczucie misji. 

 

Z ciekawości? Czy miałeś kiedyś problemy zdrowotne? Operacje, przewlekłe choroby?

 

Co do szukania sobie nowych chorób w Internecie, daj na wstrzymanie. Miałam podobną diagnostykę (nie uspokoiło mnie to), a stres związany z obawami o zdrowie faktycznie zaczął powodować choroby. Także komputer-stop. 

Okej, podzwonię do kilku poradni zdrowia psychicznego. Jednak obdzwoniłem kilka w poszukiwaniu psychiatry i terminy były odległe, więc wątpię, że z psychoterapeutą będzie inaczej.

Niedoczynność tarczycy, alergia na pyłki traw, łojotokowe zapalenie skóry (niewielkie), operacja prawej ręki ze znieczuleniem (stabilizacja złamanej kości). 

Pozostaję przy notowaniu rozwoju choroby w dzienniku. 

Biorę aktualnie paroksetynę, za niedługo włączę pregabalinę. Biorę ją od czterech dni, więc nie mogę mówić o efektach leczenia i zaczekam maksymalnie do końca miesiąca. Mogę natomiast powiedzieć o aktualnych efektach leku - zero poprawy, zwiększona senność, nasilenie objawów somatycznych (może to od długich spacerów oraz przez rozpoczęcie następnego semestru studiów), nudności i efekt przeczyszczający...


Użytkownik NGC6751 edytował ten post 08 marzec 2019 - 16:17


#10 GoodEnough

GoodEnough

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 119 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 10 marzec 2019 - 15:27

Teraz umiem powstrzymywać lęk, zanim przyjdzie czy też szybko się uspokoić, gdy taki się pojawia, ale wcześniej, gdy byłem pozbawiony tej umiejętności, to miałem mnóstwo problemów natury fizycznej:

 

*problemy z żołądkiem, jak nadkwasota i częste mdłości, okresy braku apetytu na przemian z napadami wilczego głodu <-- to właściwie moja pierwsza boja, oznaczająca, że mam w sobie za dużo napięć, wtedy od razu nerwy łapią mi żołądek

*nerwobóle w kolanach i karku, uczucie jakbym miał igłę głęboko między stawami

*bóle wielostawowe przy nagłych zmianach pogody, taki pseudo reumatyzm (czasem jeszcze się to pojawia, ale w bardzo nikłym nasileniu i przy dużych wahaniach pogody)

*problemy z jelitami, zwykle drażliwość, "ataki znienacka", rzadziej zaparcia

 

Nigdy bym nie podejrzewał, że te dolegliwości, które miałem od wielu lat były na tle nerwowym. Co ja się naodwiedziałem lekarzy i nałykałem leków, a wystarczyła terapia i trochę samozaparcia. No i regularne oczyszczanie się z napięcia poprzez różne aktywności wymagające skupienia. Sport, czytanie, rozwiązywanie krzyżówek, gry komputerowe, medytacja/modlitwa. Byle skupiać swoją uwagę na chwili bieżącej i czynność nie była zbyt wymagająca, co by powodowało kolejne napięcia.


  • molenka i nihilea lubią to

Codziennie publikowana jest nowa, poprawiona wersja GoodEnough, twórca prosi o wyrozumiałość wobec błędów w działaniu ;)

You never know if you don't go...


#11 nihilea

nihilea

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Imię:Nihilea
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 11 marzec 2019 - 08:09

Okej, podzwonię do kilku poradni zdrowia psychicznego. Jednak obdzwoniłem kilka w poszukiwaniu psychiatry i terminy były odległe, więc wątpię, że z psychoterapeutą będzie inaczej.

Niedoczynność tarczycy, alergia na pyłki traw, łojotokowe zapalenie skóry (niewielkie), operacja prawej ręki ze znieczuleniem (stabilizacja złamanej kości). 

Pozostaję przy notowaniu rozwoju choroby w dzienniku. 

Biorę aktualnie paroksetynę, za niedługo włączę pregabalinę. Biorę ją od czterech dni, więc nie mogę mówić o efektach leczenia i zaczekam maksymalnie do końca miesiąca. Mogę natomiast powiedzieć o aktualnych efektach leku - zero poprawy, zwiększona senność, nasilenie objawów somatycznych (może to od długich spacerów oraz przez rozpoczęcie następnego semestru studiów), nudności i efekt przeczyszczający...

 

Zapytałam o przebyte choroby/operacje, ponieważ często mają one (według psychiatrów/psychologów) wpływ na rozwój lęków hipochondrycznych. Jeśli przy okazji tych schorzeń doświadczyłeś jakichś nieprzyjemności, braku poczucia bezpieczeństwa, etc. To tym bardziej mogły mieć one wpływ na Twój aktualny stan. Plus stres związany ze studiami. 

 

Przerobiłam to na sobie, do czasu do kiedy nauczyłam się panować nad strachem - tylko. Objawy nadal pozostają, ataki paniki potrafią trwać dzień, po czym jestem totalnie wykończona przez kilka następnych. Leczenie trwa. 

 

Z terminami do psychoterapeutów jest różnie, ludzie ładują w siebie piguły, to łatwe (najczęściej konieczne, nie dewaluuję leczenia farmakologicznego), ale decyzja by podjąć się terapii, to inna para kaloszy. Wymaga odwagi, chęci zmiany, jeszcze raz odwagi. Stąd łatwiej dostać się do psychologa. 

 

Co do psychiatry, to polecam znaleźć sobie jednego. Na początku może być tak, że konieczne będą częstsze wizyty, bo jakiś lek źle na Ciebie działa lub nie działa. Później psychiatra przepisuje lek i dawkowanie na kolejne 3 miesiące. Jeśli jest to do Ciebie do udźwignięcia prywatnie (od 80 do 120 zł), to jak najbardziej polecam.

 

 

Co do efektów ubocznych paroksetyny, to jedyny efekt uboczny, który jest dosyć dziwny, to efekt przeczyszczający. Jeśli następuje to niedługo po przyjęciu leku, to może on w ogóle się nie wchłaniać. Reszta efektów, to standard. 

 

@GoodEnough

Gratuluję :) 

Z ciekawości - wiem, że to kwestia indywidualna - jak długo chodzisz/chodziłeś na terapię? 


"Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. We're all going to die. Come watch TV."


#12 GoodEnough

GoodEnough

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 119 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 11 marzec 2019 - 11:15

Prawie cztery miesiące, codziennie. To była terapia grupowa na oddziale dziennym. Patrząc na efekty u innych osób, to spore znaczenie ma wiek. Im człowiek starszy, tym ZAZWYCZAJ efekty są słabsze. No i fakt, że ślepo zawierzyłem terapeutom, bo w sumie nie miałem nic do stracenia i zacząłem się stosować do tych, jak mi się wydawało, głupich wskazówek ;)

 

Byłem tak zblokowany emocjonalnie, że przed leczeniem od wielu lat nie płakałem, a już po kilku dniach terapii zdarzało mi się, że roniłem łzy ze smutku. To bardzo oczyszcza. Do dziś. Nie wstydzę się tego :)

 

Dodam, że miałem okropne napady paniki na peaku mojej nerwicy, tak że nie byłem w stanie pracować czy nawet spać i wyleciałem z roboty. Po terapii zacząłem z wysokiego C pracę z nadgodzinami i do dziś sobie radzę bez jakichś większych problemów. Pierwszy raz z radością chodzę do pracy. Fakt, że zostałem pracoholikiem, ale to już inna sprawa, nad którą... pracuję hihi ;)


  • molenka i Willow47 lubią to

Codziennie publikowana jest nowa, poprawiona wersja GoodEnough, twórca prosi o wyrozumiałość wobec błędów w działaniu ;)

You never know if you don't go...


#13 nihilea

nihilea

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Imię:Nihilea
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 12 marzec 2019 - 09:17

@GoodEnough

 

Wow, to jest coś. 

Kiedyś rady psychologa też wydały mi się "głupie". Miałam 17 lat i kompletnie nie byłam gotowa na to, by nad sobą pracować. 

Dopiero teraz, a właściwie, to po kilku specjalistycznych lekturach i rozpoczęciu terapii indywidualnej w ośrodku - chodzę tam co tydzień (grupowa też mnie czeka), doceniam te "porady". Dużo zmieniają.

 

Jeśli chodzi o płakanie, czy nawet wzruszenie się, to też od wielu lat nie płakałam; wyjątkiem była śmierć mojego taty, a niedawno dwudziestoletniej kocicy, która była mi jak siostra. 

Mam nadzieję, że się odblokuję.  

 

Świetnie, że sobie radzisz. Ja jestem na etapie trudności z pracą, nawet zdalną. Mam nadzieję, że dadzą mi szansę, tym bardziej, że szef wie, czego się podjęłam. 


"Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. We're all going to die. Come watch TV."






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych