Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Próby wyjścia z izolacji, a zrobienie wody z mózgu i strach przed spotkaniem/bliskością/seksem...

seks problem nerwica izolacjad depresja PCOS 22 lata

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 MissCthulhu

MissCthulhu
  • Imię:Karolina
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 28 styczeń 2019 - 01:07


Zmagam się z wieloma problemami, w tym poważnym uzależnieniem, ale ostatnio najdotkliwszymi jest dla mnie nerwica oraz nasilająca się fobia społeczna, izolacja, aż do obawy odebrania telefonu, odczytania wiadomości czy innych podobnych...

Od ponad dwóch lat nie byłam nigdzie "na mieście", tak po prostu, poza jednym samotnym wyjściem do kina i jednym spotkaniem koleżanki z dawnych lat spoza miasta. 

Obecnie jestem po zakończonym prawie dwuletnim związku, zakończonym z mojej inicjatywy, ale ja nie o tym... Związek był toksyczny, jak łatwo poznać. Ktoś, kto też był uzależniony i to akceptował, ale niewiele więcej; nie traktował mnie jak kobiety. Podejrzewam go (rodzina również) o homoseksualne skłonności i może miałam być tylko tarczą, tak przerył mi mózg; wiele razy czekałam na niego w obroży, seksownej bieliźnie i słyszałam "ubierz się, bez cyrku, co w ciebie wstąpiło..."  :blink:  :wacko:  :wacko: 
Niemniej to poniekąd ważne w kontekście tematu. Język będzie dość dosadny, jeśli komuś to przeszkadza, uprzedzam; podobnie jak poruszenie wątku seksu.
 

Jak ZMUSIĆ się do zrobienia czegoś, z czego - na dłuższą metę - będę odrobinę "zadowolona" i zmniejszy to moją izolację (chodzi o wyjście z kimś na pseudo-randkę, spotkanie zapoznawcze, ale nie poruchawcze... jeszcze) - ale czego się tak kurewsko boję...?
 

...że od paru dni nie mogę prawie spać i wyję, układam w głowie tysiąc scenariuszy od tego jak się ubiorę jeśli pójdę, co powiem jeśli nie, że nie wybaczę sobie nigdy i pogłębię izolację jeśli nie to doskonale zdaję sobie sprawę, ale opcja "pójdę" niesie za sobą panikę i wyjście poza strefę komfortu, wyrzucenie wręcz poza nią... Zawsze na spotkaniu w pubie mogę niby wstać i odejść jak coś będzie nie tak, ale chyba aż tak asertywna nie jestem, pomyślę sobie 'wytrzymam, głupio mi' i jakoś tak... Czuję się jak z rozdwojeniem jaźni.  :( Wiem, że mi to pomoże, jak wspominałam, ale nie mogę się do tego przekonać mimo ustalenia już dziś dokładnego terminu, myślałam że jak to zrobię to trudniej będzie mi się wycofać. Próbuję sobie wyobrazić ulgę już po, ale nie chcę by ulga po spotkaniach z ludźmi wynikała u mnie tylko z faktu zakończenia tych spotkań i możliwości powrotu do chujowego comfort zone zaciskającego się niczym pętla na szyi, coraz ciaśniej... A to wymyślanie scenariuszy to moje przekleństwo i pierdolec; jak usiądę, jak się ubiorę, co odpowiem; tak bardzo chciałabym się z tego cieszyć i być spontaniczna. Zamiast tego (tu już mam świadomość, że lekko przesadzam, ale pojawia się cichy głosik - a jeśli nie?) mam wrażenie, że druga osoba ucieknie zamiast się do mnie IRL przysiąść, bo mam zwyczaj bycia 20 min wcześniej niż 2 minuty za późno. A jeśli będę wystawiona, to już w ogóle powrót do izolacji w chuj, choć teoretycznie są na to małe szanse... Zaś jeśli gadka nie będzie się kleić, no to bywa, koniec świata to nie będzie (choć i tak będę to tylko sobie wypominać przed snem miesiącami), progress jakiś tam w postaci odważenia się wyjść z kimś po raz pierwszy przez dwa lata z własnej inicjatywy, ale... No właśnie, mam tych ale z pięć tysięcy.  :( To coś w stylu "chciałabym, ale się boję". Czasem dobrze skoczyć na głęboką wodę (jak np. pokonanie lęku wysokości skokiem na bungee, co zrobiłam i adrenalina po jest cudna), ale na samą myśl o wyjściu z domu włącza mi się tętno 200 i atak paniki oraz świadomość miliona złych cech swojego wyglądu/charakteru, nawet jeśli podświadomie wiem, że to choroba przesadza. :huh: 

Kolejna sprawa, boję się bliskości, boję się seksu, boję się jego konsekwencji, podczas wątpliwej jakości zbliżeń w przeszłości nie mogłam myśleć o niczym tylko "czy kondom się nie zsuwa/nie pęka", bo nie mogę przyjmować antykoncepcji hormonalnej ze względu na PCOS. Z  tego też względu mam nadwagę i dość dysproporcjonalne ciało, małe piersi, na pewno nic seksownego mimo prób poprawy sytuacji przekłuciem sutków... Wiem INTELEKTUALNIE, że zabezpieczenie się prezerwatywą + tabletką poronną (jeszcze ważną mam w domu, Ellę sprzed wprowadzenia recepty) w razie czego daje mi PRAWIE pewność jeśli dobrze jej użyję, ale... No właśnie, mieszkam z babką, która najchętniej by widziała mnie żyjącą jako starą pannę z kotami, straszy mnie  ciągle odnośnie zajścia w ciąże i dziecka, gdybym zaszła - albo aborcja (nie stać mnie) albo samobójstwo, bo nie urodziłabym, nie wyobrażam sobie tego, zniszczyłoby mi to studia i wszystko, całe moje życie. Zwłaszcza z facetem, z którym na 2-3 spotkaniu np. decyduję się iść do łóżka, ale nie jesteśmy w związku... Ot, przykład. Mam swoje "fetysze" i wiem, co lubię, teoretycznie jestem osobą otwartą w kwestii seksu;  a jednak, w praktyce się spinam, boję się zdjąć stanik, boję się pokazać swojego ciała, boję się odrzucenia... Boję się ponad wszystko wpadki, choć intelektualnie wiem, że to możliwe w 0,00001% (anty + PCOS, który utrudnia zajście + tabletka w razie czego), teksty rzucane przez babkę jakoś "podświadomie" do mojego mózgu się wbijają i tam głęboko zostają.  Jest to osoba z demencją, potrafiąca wyzwać mnie (wnuczkę) i swoją córkę (moją matkę) od "ćpunek, dziwek" i innych... Boję się, że na przykład po seksie oralnym skończonym w środku ust zostaną tam plemniki, pocałuję go gdzieś i jakimś cudem trafią do mojej pochwy, co zakrawa już na chorą obsesję; wybaczcie graficzne opisy, ale jestem w stanie pomyśleć jeszcze o wielu takich sytuacjach, np. przeniesione na palcach, na języku, źle założona prezerwatywa, felerna prezerwatywa, pisząc to płaczę i się nakręcam...  :angry:  :( 
 

TL;DR "chcę, ale się boję i wmawiam sobie chorobowo, że nie chcę wcale bo boję się odrzucenia, ale jeśli nie próbuję - tylko pogłębię izolację" - jakby nie było dobrego wyjścia...

Niestety nie mam nikogo znajomego, takiego żeby mnie zaprowadził na siłę - rozważałam już to, i wtedy jakiś drink na odstresowanie i pewność, że nie ucieknę z pubu. Nie chcę nikogo skrzywdzić ani swoją chujową osobą, ani wystawieniem, bo to bardzo nie w porządku.  :( Odważyłam się to napisać tylko dlatego, że rycząc jestem w 3/4 butelki wina.

Mam dość spędzania każdego tygodnia tak samo, samotnie, płacząc, mam 22 lata i umarli mają w sobie więcej samoakceptacji i życia ode mnie...  <_<


Użytkownik MissCthulhu edytował ten post 28 styczeń 2019 - 01:10


#2 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 luty 2019 - 00:39

Kochana, a jak u Ciebie z poszukiwaniem pomocy u specjalistów?

Widzę, że masz bardzo wysoki poziom lęku, przykro mi, że emocje tak ograniczają Twoje możliwości czerapania przyjemnosci z życia, warto myślę spróbować sobie pomóc, może terapia?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01

#3 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 październik 2020 - 19:47

Odkopuje ten temat, bo tu jest sporo o tych obsesyjnych lekach. Doskonale je znam, kiedys w kwestii seksu, bardziej jednak w kwestii rodzicielstwa. Byly dlugie okresy gdzie maz godzinami ze mna przegadywal kwestie typu: NIE, jak wyjde na spacer i raz popatrze w telefon to nikt w tym czasie nie podejdzie od tylu i nie ucieknie z dziecmi i TAK, jak ty pojdziesz na plac zabaw i jedno bedzie na hustawce a Ty bedziesz drugie ratowac ze zjezdzalni to to na hustawce tez bedzie dalej bezpieczne, nikt go nie zabierze.. Czy wyjscie na glupi spacer z nim - NIE, nic im sie nie stanie w drodze (3 minuty) od nas do Mcdonalds na nogach. Autem tez nie, tak, rozgladam sie, nie wjade w nic, nawet jak dzieci mnie zagadaja.

 

Ile ja nocy nie przespalam, bo widzialam ze mlodej przycina wlosy w windzie i ja ciagnie w dol, mlodemu wciaga palce w ruchome schody, otwieraja drzwi auta na autostradzie, wybucha pozar od przepalonej zarowki (wtf?!), dusza sie poduszka.. 

I to takie leki bez zadnego powodu na dobra sprawe, prawde powiedziawszy to wiecej wypadkow zdarza im sie przy mnie, bo po prostu najczesciej sa ze mna w domu i to normalne. 

 

Mysle, ze tu chodzi o taki brak kontroli calkowitej nad sytuacja. Przynajmniej w moim przypadku.

 

Mozna z tym walczyc, sa gorsze i lepsze okresy.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: seks, problem, nerwica, izolacjad, depresja, PCOS, 22 lata

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych