Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Umieram


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
50 odpowiedzi w tym temacie

#1 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 29 grudzień 2018 - 23:55


Czesc, przyszedlem zatruc wam zycie wlasnymi problemami, jestem gownem i daze do autoodestrukcji (podejrzewam, ze instynktownie), czasami czuje sie z tym tak zajebiscie, ze skacze, az chlapie, a czasami sobie tam nurkuje bez maski. Mam borderline, albo sobie to wymyslilem, albo nie wiem.

 

P.S. nie jestem szambonurkiem. 

 

P.S.2 bardzo zle sie czuje



#2 Gość_EXile_*

Gość_EXile_*
  • Gość

Napisano 30 grudzień 2018 - 00:26

Z czym na co dzień się zmagasz? Co porabiasz?


Użytkownik EXile edytował ten post 30 grudzień 2018 - 00:26


#3 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 00:39

Codziennie zmagam sie z tym, aby wstac na czas do pracy, wysoce frustrujace jest to, ze ja naprawde chce wstac i nie jest to cos z czym nie moge wygrac, sam tego do konca nie rozumiem, ale to taki pech troche polaczony z brakiem zyciowej odpowiedzialnosci. Jestem blisko bycia wykopanym z pracy, bo w zeszlym tygodniu (no tam do 24-ego grudnia) na 5 dni spoznilem sie trzy razy, w zeszly piatek dostalem slowna reprymende w stylu "po nowym roku porozmawiamy o Twoich spoznieniach", a dzisiaj bedac spozniony do pracy godzine, stojac doslownie przed miejscem pracy zmienilem swoja decyzje i pojechalem sobie do Edynburga na zakupy, poczulem taka euforie jakbym nie wiem, co najmniej przejal notatki naukowe od Nikoli Tesli. 

 

Co porabiam? Probuje zajac czyms moja glowe :).

 

A co u Ciebie?



#4 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 01:30

Mam wrazenie, ze koniak otwiera sie na bardziej wzniosle okolicznosci, niz po kolejnej garsci piasku w oczy od zycia, sam chetnie napilbym sie alkoholu, ale odkad zlapalem sie na tym, ze po dwoch lykach piwa zupelnie odechciewa mi sie pic, to po prostu przestalem kupowac.

Ja tez sie czuje lepiej w pracy, niz poza nia. Przynajmniej nie mam zbyt wiele czas na wlasne zagwostki.

#5 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 02:13

Jest zatem cos co cie rozluznia? 



#6 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 02:36

No o to mi dokladnie chodzilo, generalnie ze smianiem sie czy uczestniczeniem w ogole pojetej rozmowie nie mam problemu, chociaz ani mnie to nie bawi, ani nic. Czasam udawanie jest frustrujace, ale nie chce byc tematem do rozmow w pracy, w ogole. 

 

Jakis czas temu nawiazalem kontakt online z przypadkowa osoba z mojej okolicy, co jakis czas sie odzywa i uwazam to za bardzo mile uczucie, mimo, ze widzielismy sie moze dwa razy na oczy. Otwieranie nowych horyzontow jest fajne. 



#7 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 10:52

Hah, znowu jestem spozniony. Odpisze jak wezme przerwe, o ile mnie nie wykopia wczesniej. 

 

Milego dnia wszystkim

 

-

 

No ja tez mam to szczescie, ze ludzie w miare zyczliwi, chociaz to raczej z przymusu, bo co jak co, ale zasady w mojej firmie mowi, ze mozna pracowac wolno (przy jakiejs tam okolicznosci wyszlo od kadry menadzerskiej, ze wolnych pracownikow tez potrzebuja) tylko trzeba byc nonstop milym. Takze tego, ja mam tu wigilie caly rok, a wy sobie czekajcie do nastepnej:D. 

 

Chociaz wiadomo, znajomi z pracy to nawet nie znajomi, ciezko utrzymywac takie relacje poza pracy, przynajmniej dla mnie. 

 

 

Wspolczuje znajomi, bycie zamknietym to nie jest cos przyjemnego, ani godziwego, pomijajac juz, ze resocjalizacja powinna wyjsc od osoby zdesocjalizowanej, a nie byc forma przymusu, przemoc rodzi przemoc. 

 

Moze znajdz sobie jakos nowa kolezanke? :)

 

 

 

Dalej nie wiem na czym stoje, przyznalem sie do BPD, powiedzialem cala prawde i chyba to byl strzal w dziesiatke, a jak nie to kupilem sobie przynajmniej czas do srody, bo jutro I pojutrze mam wolne. 

 

 

Z tego tematu zaczyna sie robic blog, o nie.

 

Nie dbam :D


Użytkownik bpd edytował ten post 30 grudzień 2018 - 13:10

  • molenka lubi to

#8 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 01 styczeń 2019 - 11:04

zastanawia mnie gdzie ty pracujesz i co robisz, ze masz takie luzy? kur... jakbym ja sie tak spoznial albo byl wolny w pracy to bym zaraz na kopach wylecial

mnie niestety praca mega stresuje, kazdy dzien to dla mnie wyzwanie aby przetrwac fizycznie , mam dosyc wszystkiego... pozostaje mi sie upić w nowy rok i tyle


Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#9 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8104 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 01 styczeń 2019 - 13:55

Jeśli praca precyzyjna to i pośpiech niewskazany. Fajnie, że masz tak w pracy. No i miła atmosfera. Dla mnie to zawsze był argument cenniejszy niż pieniądze. Mogę pracować pod presją, mogę pracować w skupieniu, mogę pracować za małe pieniądze ale w atmosferze nie do zniesienia nie byłabym w stanie.

 

Czasami bardziej się ceni pracownika za to co robi w firmie niż przejmuje jego drobnymi wadami. Więc pewnie zalety bpd w pracy przeważają spóźnialstwo. Co nie znaczy, że będzie tolerowane w nieskończoność ;)


  • Graviora lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#10 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 styczeń 2019 - 18:28

zastanawia mnie gdzie ty pracujesz i co robisz, ze masz takie luzy? kur... jakbym ja sie tak spoznial albo byl wolny w pracy to bym zaraz na kopach wylecial

mnie niestety praca mega stresuje, kazdy dzien to dla mnie wyzwanie aby przetrwac fizycznie , mam dosyc wszystkiego... pozostaje mi sie upić w nowy rok i tyle

A pracuje sobie w laboratorium, co robie, ze mam takie luzy? Generalnie to nic, bo to jakos odgornie jest ustalone, chociaz zeby pozostac szczerym to naleze do grona najbardziej efektywnych pracownikow, moze dlatego jeszcze moj kontrakt wiaze mnie z pracodawca. Co do notorycznych spoznien, podejrzewam, ze jutro odbede rozmowe na ten temat, powazna, z wytycznymi, martwie sie troche o moje cztery litery. 

 

 

Dlatego ja swoja prace zmienilem, mialem fajne stanowisko, moglem sobie cwierc-jawnie walic w wala, ale czasami to co tam sie odpierniczalo to glowa mala, plus moje zapedy do podrozowania, gdzie doslownie w dwa tygodnie podjalem decyzje, ze rezygnuje. 

 

Jeśli praca precyzyjna to i pośpiech niewskazany. Fajnie, że masz tak w pracy. No i miła atmosfera. Dla mnie to zawsze był argument cenniejszy niż pieniądze. Mogę pracować pod presją, mogę pracować w skupieniu, mogę pracować za małe pieniądze ale w atmosferze nie do zniesienia nie byłabym w stanie.

 

Czasami bardziej się ceni pracownika za to co robi w firmie niż przejmuje jego drobnymi wadami. Więc pewnie zalety bpd w pracy przeważają spóźnialstwo. Co nie znaczy, że będzie tolerowane w nieskończoność ;)

Tak, jest to dosc precyzyjna praca. Generalnie chcialbym sie jakos bardziej rozwinac z tekstem, ale to co napisalas w moim odczuciu jest truizmem, wiec pozwol, ze sie tylko usmiechne. :)

 

 

TAK!

 

H... ludzie i atmosfera może wykończyć, pamiętam pół roku w budżetówce dziwna "aura" od ludzi do tego kontakty z interesantami to był koszmar. Tak samo nie chciał bym pracować w dużych zakładach ze sztywną atmosfera (miałem praktyki 2 razy po 2 tygodnie). Szkoda że po szkole od razu się nie załapała na swoją dziedzinę sieć, programowanie (z której już nic nie pamiętam nie była to jakaś pasja, ale przyjemnie spędzało się czas, na zaliczenie kila projektów)

 

Dla mnie to prawie obojetne jaka prace wykonuje, jasne, milo i sympatycznie jak i pieniazki sie zgadzaja, ale juz dawno zrozumialem, ze swiat to ja nie podbije, wyspy sobie nie kupie, zeby moc odreagowac, dlatego atmosfera przede wszystkim. :)

 

Szczesliwego nowego roku, wszystkim. :)



#11 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 01 styczeń 2019 - 18:36

no to fajnie masz... i ty narzekasz, boozzee, w mojej pracy bys umarl po 5 minutach, ja codziennie jestem tak zdołowany , ze szkoda gadac


Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#12 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 styczeń 2019 - 18:41

Generalnie to problem mam z soba, a nie z praca, bo gdyby nie ja to i w pracy bylaby bez problemu. Gdzie pracujesz? :)



#13 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 01 styczeń 2019 - 19:40

w typowym kołchozie , dwie zmiany, praca fizyczna,  tragedia


Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#14 bigvic

bigvic

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 103 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 styczeń 2019 - 15:28

Ah, wszystko jasne, co prawda znam paru szalonych ludzi, ktorzy lubia i odnajduja sie w normach kolchozu, ale nikt normalny raczej tego nie lubi, grunt, ze sa z tego pieniazki. 

 

-

 

Nie wiem, mam wrazenie, ze odkad powiedzialem o swojej nieszczesnej przypadlosci to kierownictwo nie szuka okazji, aby odbyc ze mna rozmowe wychowawcza. Taki rodzaj tarczy :D?


  • Willow47 lubi to

#15 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 04 styczeń 2019 - 17:21

wątpie by ktokolwiek lubił taką prace..  raczej pracuje się z przymusu , bo gdzie indziej pójdzie człowiek bez zawodu ani zadnych umiejetnosci konkretnych? wlasnie w takie miejsce... a tam po prostu traci się człowieczeństwo, kazdy tylko w momencie przekroczenia progu firmy, marzy już o tym aby stamtąd wyjsc i aby jak najbszybciej był weekend aby się napić bo inaczej nie da się wytrzymać, ja i tak się jako tako trzymam wśród innych ludzi... bo paru jest juz typowych weteranów ze stażem 10lat + , gdzie codziennie piją po pracy itp

a co do pięniedzy to raczysz żartować kolego....,  SĄ TO GROSZE, minimalna na umowie, ratują nas tylko premie+ nadgodziny (więc aby zarobić COKOLWIEK, czyli chociaż ponad 2k to trzeba nawalić sporo nadgodzin w tym sobotnich i jeszcze liczyć na premie)

ogólnie tragedia.

Ktoś moze powiedziec, to zmien to? ale na co ja mam kur.. zmienic? zamienic dany kołchoz na inny? to ja podziekuje i wole juz tutaj byc gdzie wszystkich znam i wszystko wiem co robić...., a na nowe kursy szkoły itp jestem juz za stary, mam etap "szkolenia siebie" za sobą, powiem tylko tyle, 6 lat poszło  w dupe..


Użytkownik Killing me softly edytował ten post 04 styczeń 2019 - 17:23

Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#16 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8104 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 04 styczeń 2019 - 23:59

Killing moja przyjaciółka spełnia się na taśmie produkcyjnej, inna jest najlepszą na świecie home maker a  ja od zawsze pracuje po 16 godzin na dobę. Co to za różnica gdzie i w jaki sposób? Ważne czy rajcuje Cię to co robisz?


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#17 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 05 styczeń 2019 - 21:35

ale kogo może rajcować robienie takich "pierdół" z ludzmi , ktorzy raczej nie grzeszą inteligencją i elokwencją a w dodatku za najniższe pieniądze? no błagam Cię...


  • Niezniszczalny lubi to

Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#18 Diffident

Diffident

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 72 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 05 styczeń 2019 - 22:58

ale kogo może rajcować robienie takich "pierdół" z ludzmi , ktorzy raczej nie grzeszą inteligencją i elokwencją a w dodatku za najniższe pieniądze? no błagam Cię...

Heh skąd ja,to znam.... Gównopraca(może za trochę lepsze "pieniądze", bo ok 2200 na rękę bez nadgodzin z nadgodzinami wiadomo więcej) bez możliwości awansu(trzeba mieć znajomości) i jakiegokolwiek rozwoju(chyba tylko wstecz).

Codzienna monotonia "odmóżdżających" wykonywanych czynności przyjdź zrób tyle i tyle sztuk i idź do domu.

Codzienna niechęć i odruch wymiotny na samą myśl, że mam tam wrócić na 8h pracując z "patologią", cwaniakami i umysłowymi kretynami, którzy nie mogą się doczekać weekendu żeby zanurzyć swoje ohydne mordy w szklance wódki lub pieprzenia głupot "starych" idiotek lvl. powyżej 40, które myślą,że są "piękne i młode"(na palcach jednej ręki mogę policzyć normalne osoby).

Wiek? Lvl. 28 z zawalonymi studiami i gównianym doświadczeniem zawodowym(obecnie 3 rok na produkcji, a wcześniej prace na "śmieciówkach" które nie są nigdzie brane pod uwagę) bez jakiegokolwiek pomysłu na siebie i ukierunkowania zawodowego żeby cokolwiek zmienić w tym popieprzonym deja-vu.


  • Feliks lubi to

#19 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 411 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 05 styczeń 2019 - 23:29

święte słowa kolego..., idealnie opisałeś tego typu miejsca pracy.. to jest jedna wielka tragedia dla "teoretycznie" normalnej osoby...  i pół biedy jeśli jest to jakiś studenciak, który ma 21 lat i podczas wakacji przyszedł sobie do takiego kołchozu aby po prostu sobie coś zarobić (tylko na plus mu to wyjdzie... bo zobaczy jakie to jest gó.wno i będzie miał jeszcze większą mobilizacje aby nie skończyć w takim miejscu), ale dla ludzi takich jak ja..., którzy mają już 30 lat i nie mogą sobie pozwolić na przerwe od pracy (hajs musi się zgadzać... trzeba zapierniczać) to jest po prostu tragedia. Całe życie byłem wychowany wśród ludzi,którzy coś znaczą , którzy coś tam robią.. i dzisiaj jest taka aystuacja , że moi najbliżsi znajomi z którymi miałem kontakt przez ostatnie załóżmy 10 lat to.. jeden jest prawnikiem, drugi za chwile będzie lekarzem, trzeci jest trenerem piłkarskim na mega szczeblu, który zarabia już na ten moment lekko 15k miesięcznie, a jeszcze jeden jakąś tam swoją firme ma z ciuchami, która mu dobrze idzie... i ja.. ostatni kur... ziomek z ekipy, który za małolata zawsze był "najmądrzejszy", "najlepszy" we wszystkim i w ogole "fifa-rafa"  , czyli samotnik, pracujący w g,ównie , będący samotny... no idzie się po prostu pochlastać


i teraz jest taka akcja.. RAZ na rok, zdarzy się, że sie spotkamy starą ekipą... u jednego z ziomków na chacie (przecież nie u mnie..., mieszkając non stop z rodzicami), chatka elegancka, wystrojona..., jest nas 4-5, zależnie jak przyjdziemy..., i kazdy już po kieliszeczku zaczyna opowiadać, jak to tam z kobitą, jak to w pracy, gdzie dzieje się to i owo (jeden mówi, że np prowadził sprawę znaną z telewizji w sądzie, drugi, że ostatnio miał taką i taką operacje, trzeci, że był w FC BARCELONA na kursach treneskich, czwarty, że zamawia jakieś nowe maszyny bo ma takie wzięcie na t-histry itp.... i.. do tego wszystkiego JA, siedzący obok, pijący tą wódkę, słuchający to wszystko.. i mający ochote po prostu uciec... , ale ok.. udaje, ze jest fajnie....) potem lecimy na miasto.. kazdy sie bawi, tanczy, cos tam sobie ktos podrywa, ale nawet jak komus nie idzie to ma to gdzieś bo w domu czeka na niego żona/narzeczona, a ja ?  siedzący samotnie , zdołowany przy barze z piwem , patrzący na to wszystko ze zdołowaniem i  praktycznie pierwszy opusczający lokal (miejący przynajmniej te pieprzone pare groszy na taxi.. bo kiedys nawet tego nie było),  rano budzący się w MEGA dole... i jak tu mieć jakąkolwiek pozytywna mysl..


  • Feliks lubi to

Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#20 Gość_bandeirante_*

Gość_bandeirante_*
  • Gość

Napisano 05 styczeń 2019 - 23:38

Killing moja przyjaciółka spełnia się na taśmie produkcyjnej, inna jest najlepszą na świecie home maker a  ja od zawsze pracuje po 16 godzin na dobę. Co to za różnica gdzie i w jaki sposób? Ważne czy rajcuje Cię to co robisz?

Nie wierzę w to, co czytam. :D






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych