Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * - - - 1 głosy

Oszukałem naturę, która przewidziała dla mnie samotność

samotność samoocena genetyka seks

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Tawak

Tawak

    Bywalec

  • Bywalec
  • 776 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 29 grudzień 2018 - 22:13



Przypomnę coś na wstępie. Nie tylko fakt, że przetrwałem, lecz również późniejsze wydarzenia były w istocie wynikiem szczęśliwych zbiegów okoliczności. W niewielkim stopniu na to zapracowałem.

Po 9 latach małżeństwa zauważam, że moje oświadczyny i późniejszy ślub to był błąd. Przed ślubem mój ojciec przestrzegał mnie przed związkiem z moją żoną. Mam w zwyczaju nie słuchać mojego ojca. Ojciec słabo mnie zna i często się co do moich spraw myli. Nie mylił się jednak co do mojej ówczesnej dziewczyny, a obecnie wieloletniej żony. Ona chciała mieć męża i dziecko. Tak słaby człowiek, jak ja, nie nadaję się jednak do założenia rodziny.

Niektórzy mężczyźni są obdarzeni umiejętnościami, które pozwalają im nie tylko przetrwać, ale i się rozmnażać. Ja tych umiejętności, ani tym bardziej talentów, nie mam. Każdy problem, każda niedogodność, powoduje napięcie pomiędzy mną a wyrozumiałą żoną. A poważne życiowe trudności, jakie mamy teraz, prowadzą nas wprost do rozwodu lub do życia w faktycznej separacji, tj. do pozbawienia mnie kontaktu z córką, którą kocham.

Niestety młodzi mężczyźni popełniają takie błędy jak ja, bo chcą się rozebrać przy dziewczynie. Ale później są tego wieloletnie konsekwencje (nie chodzi o dzieci, a o związek z kobietą).

Teraz sam się zastanawiam, czy po moim późnym pierwszym razie i nieudanym związku z pierwszą dziewczyną nie powinienem zaprzestać poszukiwań i pozostać przy masturbacji. Jestem pewien, że żadna kobieta by się mną sama nie zainteresowała. Mógłbym prowadzić inne, swobodne życie, nikomu przy tym nie szkodząc. Zaś libido z czasem by opadło.

Przestałem być samotny dopiero w wieku 24 lata. Z perspektywy czasu uważam, że to natura przewidziała dla mnie brak kobiet. Genetycznie jestem słaby, inteligencja niewysoka, wrodzona ostrożność. Do tego nerwica natręctw i liczne rodzeństwo. Ja jednak umiem żyć w kłamstwie. Naturę też oszukałem. 

Użytkownik Tawak edytował ten post 13 luty 2019 - 16:23


#2 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 29 grudzień 2018 - 23:00

Teraz sam się zastanawiam, czy po moim późnym pierwszym razie i nieudanym związku z pierwszą dziewczyną nie powinienem zaprzestać poszukiwań i pozostać przy masturbacji. Jestem pewien, że żadna kobieta by się mną sama nie zainteresowała


Pytanie brzmi, czy taki pogląd na samego siebie jest tymczasowy, bo wynika ze złych doświadczeń z małżonką, czy to twój trwały i wdrukowany pogląd na samego siebie. Jeśli to drugie, to przykro mi, to jest samospełniająca się przepowiednia. Jeśli jednak mimo niepowodzenia z żoną chciałbyś jeszcze spróbować związku z jakąś kobietą, to pozbądź się tych przekonań na temat siebie. One są perfekcyjnym self-killerem...
  • anche lubi to

#3 Tawak

Tawak

    Bywalec

  • Bywalec
  • 776 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 29 grudzień 2018 - 23:47

Pytanie brzmi, czy taki pogląd na samego siebie jest tymczasowy, bo wynika ze złych doświadczeń z małżonką, czy to twój trwały i wdrukowany pogląd na samego siebie. Jeśli to drugie, to przykro mi, to jest samospełniająca się przepowiednia. Jeśli jednak mimo niepowodzenia z żoną chciałbyś jeszcze spróbować związku z jakąś kobietą, to pozbądź się tych przekonań na temat siebie. One są perfekcyjnym self-killerem...

 

Nie mam złych doświadczeń z żoną, raczej samego siebie oceniam krytycznie. Bałem się o swoją pracę, a straciła pracę żona. Nie angażowała się wystarczająco w pracę, nie miała wystarczających efektów, gdyż ktoś musiał zajmować się dzieckiem. Ja za bardzo zajęty byłem utrzymaniem swojego stanowiska.

Moje małżeństwu dopiero grozi rozpad. Jestem przy tym fatalistą. Obawiam się, że co najmniej faktyczna separacja jest nieunikniona.

Kolejnego związku bym jednak nie chciał. Tak byłoby lepiej. 


Użytkownik Tawak edytował ten post 29 grudzień 2018 - 23:48


#4 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 grudzień 2018 - 00:02

Ja polecam walczyć.
Co na to wszystko Twoja żona? Bo piszesz tylko o sobie głównie.

#5 Tawak

Tawak

    Bywalec

  • Bywalec
  • 776 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 grudzień 2018 - 12:36

Chcemy z żoną utrzymać małżeństwo. Córka chce byśmy byli z żoną razem, a wola córki jest dla mnie rozkazem. Nie umiem córeczki wychowywać, chce tylko zapewnić jej rozrywkę i szczęście. Mogę to czynić kosztem samego siebie, a także obcych ludzi.
Nasza faktyczna separacja jest jednak nieunikniona, bo żona chce się opiekować swoim owdowiałym ojcem.
Moja konstatacja o predystynowaniu mnie (i mnie podobnych mężczyzn) do samotności ma charakter abstrakcyjny. Nawet jeśli utrzymam małżeństwo, to nie zmienię zdania o moim naturalnym przeznaczeniu.
W mojej obecnej sytuacji utalentowany albo przebojowy, bezwzględny i inteligentny mężczyzna nie czułby zagrożenia.

Użytkownik Tawak edytował ten post 13 luty 2019 - 15:55


#6 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 30 grudzień 2018 - 14:10

To tym bardziej nie rzucaj sobie kłód pod nogi. Sorry, że cię źle zrozumiałam, ale trochę histerycznie to opisałeś jakby już żona na amen odchodziła. Uspokój się w takim razie i nie panikuj, bo jeszcze przecież tragedii żadnej nie ma, po co tak dramatyzować, twój problem to katastrofizowanie na swój temat (wiem, co czujesz, bo tak samo o sobie myślałam, to był ultra destrukcyjny dla mnie czas). To jednak jest prawda, że nasze myśli kreują rzeczywistość, jeśli sam siebie będziesz obciążał takim myśleniem o sobie, to się to zrealizuje (samo-sabotaż).

#7 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12417 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 grudzień 2018 - 15:42

@Tawak, rodzina, dzieci to wielka odpowiedzialność, to konieczność mierzenia się na co dzień z licznymi problemami, które są nieuniknione. Musisz mieć świadomość, że rolą prawdziwego faceta i ojca jest podjęcie się zobowiązania na całe życie, przeprowadzenie dziecka przez meandry rzeczywistości, pokazanie mu co jest dobre, co złe, jak bezpiecznie i godnie żyć nie krzywdząc innych. Trzeba mieć do tego wewnętrzną siłę, przekonanie do tego co się robi i wiarę w sens i znaczenie wyznawanych zasad. 

Absolutnie nie jest konieczne, żeby być przebojowym, utalentowanym, bezwzględnym mężczyzną, żeby z powodzeniem założyć i utrzymać rodzinę. To stereotypy. Takim jest pewnie łatwiej w życiu, ale nie jest to warunek konieczny, żeby być szczęśliwym. Wystarczy przeciętność, własny sposób na życie, świadomość czego się tak naprawdę chce, konspekt na przyszłość i konsekwencja w działaniu. 

Twoim problemem jest myślenie lękowe, nerwica i wszystkie związane z tym konsekwencje, które rujnują Twoje życie rodzinne. Miałeś lub masz jakieś leki, terapię ?


  • Willow47 i moniek22 lubią to

Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 


#8 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4811 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 grudzień 2018 - 16:55

Gdzieś tu na forum widziałem taki dowcip jak facet mówi:

Moja żona powiedziała że mnie zostawi bo jestem panikarzem i paranoikiem...

.......

.......

Jednak wróciła- była na poczcie.

 

/////////

A teraz do rzeczy,

Ojcem jesteś czy będziesz z żoną razem czy nie. Tego nic nie zmieni i nie ma tu znaczenia czy według Ciebie to sukces, porażka czy Bóg wie co jeszcze.

To jakim będziesz ojcem, to już zależy tylko od Ciebie.

 

W mojej ocenie temat wygląda tak:

Odniosłeś sukces, kobieta dała Ci najważniejsze co mogła Ci dać- dziecko. Nie patrzyłbym co było tylko skupił się na tym co jest.

A priorytetem jest zapewnienie emocjonalnego i materialnego komfortu córce żeby mogła normalnie się rozwijać niezależnie czy mama z tatą będą razem czy nie.

Nie bardzo rozumiem co ma wspólnego opieka żony nad ojcem z Waszym ewentualnym rozwodem.

 

 

Nie ma rodziców doskonałych. Po prostu staraj się być mężem i ojcem tak dobrym jak potrafisz. Każdy popełnia błędy  , ale jak je popełnisz to staraj się wyciągnąć z nich wnioski.

Reszta sama się wyklaruje.


Użytkownik titanic edytował ten post 30 grudzień 2018 - 16:56

  • anche lubi to
CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#9 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5242 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 grudzień 2018 - 21:23

Nie piszesz nic o leczeniu i terapii- jak z tym u Ciebie?

 

Z jakiegoś powodu jednak rozmnażać się możesz, genetycznie i zdrowotnie u Ciebie wszystko ok. Krzyczy u Ciebie niska samoocena. Coś ktoś nieźle nawywijał przy okazji wychowywania Ciebie, a kto wie może nawet i na etapie bycia w brzuszku (traumy okołoporodowe to wbrew pozorom bardzo intensywne doświadczenia mogące wpływać na całą strukturę charakteru).

Skąd u Ciebie taki ogląd siebie? Kiedy zacząłeś być wobec siebie taki krytyczny?

 

Ojciec nie jest do rozrywki, a do wzoru mężczyzny i czy Ci się podoba czy nie jesteś nim i będziesz dla swojej córki. Jeśli nie masz motywacji, aby pójść na terapię dla siebie to zrób to dla niej. Nie eksperymentuj z zabawą w związek i tatusia klauna, możesz zmienić całe swoje życie, swojej żony i córki. Nawet jeśli nie będziecie razem z żoną to możesz jeszcze być osobą dla swojej córki w której będzie miała oparcie i zaufanie.
Twoja partnerka dostrzegła w Tobie coś pięknego, niepowtarzalnego skoro zdecydowała się na ślub i założenie rodziny właśnie z Tobą, nie bądź taki krytyczny wobec niej i jej osądów, jej serca.

Jesteś chory, masz nałożone okulary smutku i pesymizmu na oczy, ale nie musi tak być.

 

Młody z Ciebie facet, nie poddawaj się.
Dla siebie, dla niej.


  • miriam* i Willow47 lubią to
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#10 Tawak

Tawak

    Bywalec

  • Bywalec
  • 776 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 13 luty 2019 - 15:50

Nie piszesz nic o leczeniu i terapii- jak z tym u Ciebie?

To już przeszłość. Nie ma na to czasu.
Wychowywanie małego dziecka nie pozwala na kontynuowanie terapii.

Z jakiegoś powodu jednak rozmnażać się możesz, genetycznie i zdrowotnie u Ciebie wszystko ok. Krzyczy u Ciebie niska samoocena. Coś ktoś nieźle nawywijał przy okazji wychowywania Ciebie, a kto wie może nawet i na etapie bycia w brzuszku (traumy okołoporodowe to wbrew pozorom bardzo intensywne doświadczenia mogące wpływać na całą strukturę charakteru).

Trudno o wychowywanie chłopca, gdy ma się jeszcze troje dzieci, w tym dwoje małych. Jeśli rodzice popełniali błędy wychowawcze, to był to skutek braku czasu i stresu związanego z posiadaniem licznego potomstwa.

Skąd u Ciebie taki ogląd siebie? Kiedy zacząłeś być wobec siebie taki krytyczny

Bo dobrze poznałem samego siebie. Nie widzę u siebie jakichkolwiek silnych stron. Nie odniosiłem sukcesów. Tylko jeden raz w indywidualnej, poważnej rywalizacji byłem pierwszy. Poza tym nigdy nie byłem zwycięzcą.

Użytkownik Tawak edytował ten post 13 luty 2019 - 16:17


#11 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8228 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 13 luty 2019 - 16:21

Gdybyśmy wszyscy byli zwycięzcami, kto byłby przegranym? Przewrotnie zapytam...czy w całym życiu choć jeden raz dałeś z siebie wszystko? Jeśli tak, to wygrałeś!

 

Gdyby każdy z nas był dyrektorem, kto pracowałby na taśmie? Gdyby każdy z nas miał wyższe wykształcenie to jakie by ono było? Wyższe? Zawodowe? Podstawowe?

 

I tak, wychowując dziecko należy trwać na terapii, mimo zmęczenia, braku czasu i często chęci. Nie dla siebie. Dla tej małej istoty, którą za chwilę przedstawimy światu i która bez nas będzie musiała sobie poradzić.

Fatalistyczne nastawienie to przeszkoda wewnątrz nas, którą należy pokonywać codziennie.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#12 Tawak

Tawak

    Bywalec

  • Bywalec
  • 776 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 13 luty 2019 - 16:33

Gdybyśmy wszyscy byli zwycięzcami, kto byłby przegranym? Przewrotnie zapytam...czy w całym życiu choć jeden raz dałeś z siebie wszystko? Jeśli tak, to wygrałeś!

Fatalistyczne nastawienie to przeszkoda wewnątrz nas, którą należy pokonywać codziennie.

Napiszę przewrotnie - gdy dawałem z siebie wszystko, sukcesu nie było. Gdy poddawałem się - coś, jakiś uśmiech szczęścia pozwalał mi zdobyć pieniądze. Albo chociaż przetrwać.

Gdyby każdy z nas był dyrektorem, kto pracowałby na taśmie?

Po wielomiesięcznym bezrobociu robiłem w fabryce na taśmie. Przez agencję. Po kilku dniach ze mnie zrezygnowano.
 

I tak, wychowując dziecko należy trwać na terapii, mimo zmęczenia, braku czasu i często chęci.

Zakończenie terapii było wspólną decyzją pani psycholog i mnie.

Użytkownik Tawak edytował ten post 13 luty 2019 - 16:38






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: samotność, samoocena, genetyka, seks

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych