Skocz do zawarto軼i



Zdj璚ie
- - - - -

Co wygra - z這嗆 czy mi這嗆?


  • Zaloguj si, aby doda odpowied
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Mawet

Mawet
  • Imi:Aleks

Napisano 27 grudzie 2018 - 14:03


Od podstaw:

Cierpię z powodu depresji. Od lat. spotkania były leki były nauczyłem się z tym żyć lecz w efekcie jestem dość odizolowany od świata ( resztę można pominąć ).

 

Dziewczyna z którą jestem ( rok / mieszkamy razem ) również cierpi na depresję.

Jest po próbie.
Odkąd ją znam szuka wroga aby udowodnić sobie że jest beznadziejna jak by instynktownie poszukiwała ucieleśnienia własnych lęków.
Obecnie "wrogiem" stała się moja siostra. Zazdrość i brak wiary w siebie oraz cała piękna gama płaskich emocji i wybuchów lęku miotają nią na lewo i prawo w wyniku czego byle powód jak zdjęcie w necie czy jeden bezmyślny text źle zinterpretowany kończy się przepłakanymi nocami, chęcią ucieczki itd itd itd.
Jej rodzina nie pomaga. Mało wiedzą co jej w głowie siedzi a rodzice są na etapie " narty ogniska i dobra nalewka " +  kompletne zaślepienie.

 

Staram się jej pomóc. dzień w dzień. Ona studiuje, nie pracuje. Nie mam o to pretensji. Nawet gdyby nie robiła nic w wyniku wciąż odczuwanego lęku - rozumiem to. Ona jednak potępia siebie, mnie i związek za to że nie mamy rzeczy które dla przykładu posiada moja siostra. Często są to tak dziecinne sprawy że pęka coś we mnie i tu się pojawia problem.

Czuję pod skórą ogień. To co mnie trzyma przy życiu to chęć bycia dla niej i dla kota którego adoptowaliśmy ( o kota również jest zazdrosna bo chętniej się przytula do mnie. nie dziwne - poświęcam kotu więcej czasu - zdecydowanie więcej ).

Nie mam już siły po całym dniu w robocie - wisząc na telefonie, trzymając wszystkie problemy z dala od niej jak tylko umiem, wiążąc koniec z końcem wracać by walczyć z absurdalnymi argumentami czemu nie chce by odeszła, czemu uważam że nie jest przegrywem. Czemu i jak może walczyć z depresją lub podsuwania na palcach pomysłów co i jak mogła by zrobić by czuć się lepiej lub by wyeliminować to na co narzeka.

Przykład:
problem - jest beznadziejna bo nie ma droższych zestawów kosmetyków na zawołanie
solucja - dorobić na boku
propozycja rozwiązania - Kocie może chcesz żebyśmy poszli na jakieś dodatkowe zlecenie, nie wiem nawet na inwentaryzacje na weekend na noc czy dowolną inna pierdołę żeby złapać parę dodatkowych zł w wolnym czasie na wydanie.
Lub ( propozycja jej ojca ) może złap na razie dorywczo w sephorze czy gdzieś jako doradca
- ryk. Bo mamy ją za gówno sugerując że powinna wykonywać taką pracę i twierdzimy że ona nic innego nie potrafi.

W efekcie
jest do dupy bo nie ma - nie ma bo brak kasy, brak kasy bo brak pracy, brak pracy bo brak chęci/siły/bo do bani praca, brak dobrej pracy bo jest do dupy więc nikt jej nie zatrudni.

Błędne Koło.

Jest śliczna. Ma talentów masę, zna się świetnie na tym co robi jak i na tym co lubi.
Rozumiem depresję. jednak jak słyszę enta wersję teorii spirali - mam ochotę zdjąć własną skórę żyletką byle tylko nie ukręcić jej głowy. Sam poza nimi nie widzę sensu życia i nie mówię tego z miłości. Świat jest niesamowity itd ale życie pośród tabuna idiotów po prostu mi się nie uśmiecha i nie jest dla mnie warte ciągłego ganiania za własnym ogonem. Podchodzę do życia jak to filmu oglądanego na siłę.

Efekt jest taki że kończą mi się baterie. Mam nadzieję że w styczniu zawita w końcu u specjalisty i otrzyma leki które jej pomogą tylko co mam zrobić z sobą... Boję się że złość we mnie ją odepchnie niezależnie od tego jak będzie się czuła. Logiczny wniosek - powinienem iść porozmawiać. Może i samemu się leczyć lub iść na terapię.

 

Dominujące uczucie to furia głównie wynikająca z bezradności wobec "teorii spirali".
Z jednej strony jestem na nią zły z drugiej - powinienem obwiniać depresję.
Raz na jakiś czas wpadam tutaj - może to pomoże jeśli upuszczę trochę ciśnienia.

Mam świadomość że nie powinienem oczekiwać od ludzi umiejętności radzenia sobie czy właściwego postępowania lub nawet logicznego myślenia pod presją...
Nie mogę tez oczekiwać by rzeczy oczywiste dla mnie były takie dla innych.

Eh już chyba gadam bardziej sam do siebie.
Przeszedłem swoje. Boje się że znowu zacznę w chory sposób złościć się i wyżywać na wszystkim dookoła i powiem coś czego będę żałował...
Nie mogąc jednak mówić nic gdyż nawet słowa "Kot nie uważasz że przesadzasz - nie możesz zachowywać się jak księżniczka - albo zrób coś aby osiągnąć cel albo go odstaw na razie i przestań mieć pretensję do całego świata że go nie osiągasz w tej chwili - i tak robiąc inne rzeczy "

Nie wiem już sam jak to brzmi.
Nie potrafię już dobierać słów tak aby nie czuła się urażona a ciśnie mi się na usta " przestań zachowywać się jak p*** księżniczka "

Oczywiście odsłonięcie każdego problemu ala - zapytanie czy jej zdaniem to i to zachowanie jest nie ok - kończy się na tym że ona twierdzi że "ciężko jej żyć ze mną bo uważam że ona jest nie ok "

Dzielimy wspólną pasję.
nie mam innych znajomych czy przyjaciół poza nią i nie znam nikogo z kim mógł bym porozmawiać mając świadomość że to co mówię nie leci jak ogar ze sraczką w pole - nie mówiąc o wnioskach..

Czy jestem maniakiem kontroli? Może. nie mi to oceniać.

Tak czy siak kontrolę tracę.
Nad sytuacją. Nad sobą.
Co raz szybciej wypalają się rezerwy chęci i siły do walki z własną głową... a co dopiero jej.
Dla niej wyszedłem z bardzo ciemnego miejsca. Teraz nie chce tam wracać. Nie chce jej oddać depresji. Kocham ją i nie chce czuć straty osoby która jest moim towarzyszem, przyjacielem, partnerką. Niestety mam miękkie serce i musiał bym czekać latami gdyż nie oddam kota którego adoptowaliśmy bo się przywiązała ( tak wiem kot tralalala to nie pies - nie. nie i już. Kot czy pies, nie zasługuje na wywalenie ze stada. )

Eh oddał bym jej wszystko. Problem w tym że nie na wszystko mnie stać i o ile nie jest to dla mnie psychicznie obciążające tak dla niej...

Nie miał bym pretensji gdyby to była durna piczka z cholera wie jakimi wymaganiami i zerem w głowie.
Taka jednak nie jest :/

Wybaczcie chaotyczny słowotok jednak w pracy jestem i ciężko się skupić a potem nie będę miał na to czasu ani chęci...

daleki jestem od stwierdzenia " dwie osoby z depresją - to się nie uda "

mam tylko 3 rzeczy.
Swoją nienawiść i złość.
Osobę którą Kocham.
Kota ( w sumie kotkę ).

nie potrafię się pozbyć pierwszego. Boję się natomiast że stracę przez to pozostałe elementy układanki.

Nie pomaga granie, nie pomaga wydzieranie się na roztocza w poduszce.
Nie pomaga ćwiczenie. mam się ciąć? ( tez nie pomaga ).
Zaczynam reagować krzykiem na kota.
Gdy kot skoczy na dziewczynę w nocy i słyszę bezpodstawne jęczenie i przeżywanie wszystkiego jak by było końcem świata lub przynajmniej jak by ją bolało lub darcie się na kota bo jest kotem i biega lub skacze lub coś stara się zwalić gdy uważa że nie nie patrzymy - mam ochotę udusić najpierw kota potem ją.

Nie dałem się odciągnąć od samobójstwa tylko po to by się poddać.
Idę się przejść po firmie szukając weny twórczej i burkając przekleństwa pod nosem...


U篡tkownik Mawet edytowa ten post 27 grudzie 2018 - 14:04


#2 Go嗆_bandeirante_*

Go嗆_bandeirante_*
  • Go嗆

Napisano 27 grudzie 2018 - 17:18

A wiesz może, skąd to się u niej wzięło? Ta depresja, spirale? Może trzeba przepracować przyczynę? No i dziewczyna powinna odwiedzić specjalistę.



#3 Go嗆_bandeirante_*

Go嗆_bandeirante_*
  • Go嗆

Napisano 27 grudzie 2018 - 17:20

Poza tym widzę, że konkursy cieszą się większym powodzeniem niż prośby o pomoc, tak już jest, jak na zewnątrz, tak i tu.



#4 miriam*

miriam*
  • P貫:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 27 grudzie 2018 - 18:47

Oprócz wysłania jej do specjalisty, co teoretycznie po jakimś czasie powinno przynieść ulgę dla Was obojga, może warto czasem podkreślać jej mocne strony...

#5 titanic

titanic
  • P貫:Nie ustawione

Napisano 27 grudzie 2018 - 19:56

Dwadzieścia lat temu bez wahania napisałbym, że miłość. Brnąłbym.

Dzisiaj zrobiłbym bilans i kierował się wyłącznie rozumem.


  • matrix, Complicated_85 i to鄂a lubi to

CHAD- ...i wszystko jasne...?                                                                                                                  

Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.


#6 miriam*

miriam*
  • P貫:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 27 grudzie 2018 - 20:02

Zapomniałam dodać, że koty są cudowne :) Czasem nawet można sobie z nim pogadać, nie wspominając o tym jak potrafią dać dużo miłości.
  • Wisienka770330 lubi to

#7 Wisienka770330

Wisienka770330
  • Imi:Kasia
  • P貫:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamie Pomorski blisko Szczecina

Napisano 27 grudzie 2018 - 21:54

Poza tym widzę, że konkursy cieszą się większym powodzeniem niż prośby o pomoc, tak już jest, jak na zewnątrz, tak i tu.

Sugerujesz że konkursy na forum przesłaniają udzielanie pomocy, wsparcia innym?
Czy złe zrozumiałam?

#8 Go嗆_bandeirante_*

Go嗆_bandeirante_*
  • Go嗆

Napisano 27 grudzie 2018 - 22:38

Sugerujesz że konkursy na forum przesłaniają udzielanie pomocy, wsparcia innym?
Czy złe zrozumiałam?

Nie, wszędzie ludzie uciekają od problemów, szczególnie nie własnych.


  • bigvic lubi to

#9 Willow47

Willow47
  • Imi:Willow
  • P貫:Kobieta
  • Lokalizacja:Sk康 In康

Napisano 27 grudzie 2018 - 23:31

Witaj. Związek dwojga to zawsze balansowanie na cienkiej linie. Raz lepiej raz gorzej. Tak już w życiu jest. U was dodatkowo jeszcze depresja dziewczyny i Twoje emocje, nad którymi coraz trudniej Ci zapanować. Ważne aby partnerka poszła do specjalisty. Potrzeba jej wsparcia i motywacji. Zachęty do wyjścia z domu, zajęcia się czymś. Dla Ciebie terapia anger management. Złość i nienawiść nie rodzi się z człowiekiem. Dostajemy ją w prezencie, kiedy nie radzimy sobie z życiem.


Do陰czona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#10 Gravi

Gravi
  • Imi:Sebastian
  • P貫:M篹czyzna
  • Lokalizacja:Olsztyn/NL

Napisano 27 grudzie 2018 - 23:57

Nie, wszędzie ludzie uciekają od problemów, szczególnie nie własnych.

Osobiście nie biore udzialu w zadnych tu konkursach ale z checia je obserwuje. Wydaje mi sie, ze jest to dobra odskocznia. Nie wiem jak Ty ale Ja spędzam tu dosc sporo czasu o. O Gdyby kazdy z Nas mial tylko czytac i odpisywac na problemy innych to...
1. Od razu zostany psychologami. :x
2. Mamy czerpac z forum tylko ból? Zyc swoim i cudzym bólem? Ludzie tez potrzebują "rozrywki", pociechy.

Zgodze sie jednak z Tobą, przykre jest gdy ludzie udzielaja sie w takich tematach a przy problemie gdzie na prawde ktos potrzebuje tego wsparcia, rady - cisza.
Tak czy inaczej jest czas na wszystko, moze nie w kazdym temacie, nie pod kazdym postem mamy prawo sie udzielac, moze nie wiemy jak pomóc?
Na swoim przykladzie wiem, ze jestem aby obserwatorem i samo to wystarczajaco mnie dotyka. Przeczytalem ten post wyzej i co? Odpowiadam Tobie na bzdury, a nie na dany temat :x Takze wez pod uwage, ze Ty rowniez siejesz niepotrzebny zamęt.
Tak jak napisales wyzej - jak i na zewnatrz tak i tu, troche hipokryzja (jednak wciaz sie z tobą zgadzam :)).

A dla Pana wyzej zycze powodzenia, zeby sie wiodlo. Nie bede prawil madrosci bo mi jej brakuje, mam nadzieje ze zjawi sie ktos z pomocna odpowiedzia :x
Setki pytan, tysiace odpowiedzi.
#BedzieGorzej. #NobodyCanSaveMe

#11 Mawet

Mawet
  • Imi:Aleks

Napisano 03 stycze 2019 - 10:25

Dzięki wszystkim za wypowiedzi i wybaczcie czas reakcji ale święta itd, praca, power tez znaleźć żeby wyjść spod kaptura.
 
Wracając do tematu:

A wiesz może, skąd to się u niej wzięło? Ta depresja, spirale? Może trzeba przepracować przyczynę? No i dziewczyna powinna odwiedzić specjalistę.


Osoba wrażliwa, niska samoocena w wysokim stopniu wynika z podejścia matki ( zawsze oskarżenia lub wyśmianie - żartem jak i na poważnie )
To relacja z matką w znacznym stopniu wpłynęła na pogłębienie się depresji oraz próbę samobójczą.

Obecnie dochodzi do tego fakt braku stałych dochodów ( u niej ).
Niestety zarabiam od 2500 do 3000 i przy wynajmie mieszkania w centrum nie jest to kwota wystarczająca na wszystkie potrzeby 2 osób.
Problemem jest fakt parcia na "gotowe".
Ona ma straszne ciśnienie na porównywanie się do innych i widząc że dla przykładu komuś przychodzi coś łatwo lub zostaje dane - gdy dla niej cel wydaje się odległy lub nieosiągalny - łamie ją na pół.
Nie są to rzeczy bardzo zawiłe - jednak do mieszanki dochodzi brak pewności i napady lęków co razem - blokuje rozwój jej pasji jak i kierunków czysto zawodowych.
To tak w skrócie.

W pełni ja rozumiem gdyż sam w tym byłem. Dosłownie "sam". Odcięcie od wszystkich, brak umiejętności poproszenia o pomoc itd doprowadziły mnie na skraj
jednak stworzyłem pewną zasadę - każdego dnia matce wysyłam smsa - nawet ze zwykłym dzień dobry. Brak smsa = jestem w złym stanie.
Raz mnie to uratowało. Leczenie blabla bla - jestem.
Chciał bym jej jakoś pomóc ale nawet odkładając na wizyty, leki, suplementy ( witaminowe lub ziołowe ) zawsze znajdzie się coś co rozwali system...
Jak na przykład wizyta u lekarza ( 180 zł ) który "magiczną kulką" opowiadał masę bajek dotyczących żywienia itd itd. Fakt że dziewczyna jest dietetykiem otworzył jej oczy
Jednak trochę kasy takowy lekarz pochłonął - a zdecydowanie wolał bym ją wydać na wizytę u "baniologa".

Jestem na skraju - jednak na chwilę obecną nadal trzymam się decyzji o nie naciskaniu na wizytę - aby była to jej własna decyzja - podsuwam jedynie czasem pytania czy chciała by itd.
Wcześniej leczenie nie było możliwe ze względu na środki użyte przy próbie.


Dwadzieścia lat temu bez wahania napisałbym, że miłość. Brnąłbym.
Dzisiaj zrobiłbym bilans i kierował się wyłącznie rozumem.


Okres czasu inny, historie pewnie inne i podobne i... po czasie wróciłem do założenia - trzymam się podjętej decyzji.
Z 2 powodów.
1- Kocham
2- Miałem wyznaczony termin oraz metodę itd zakończenia wycieczki. Zwyczajnie miałem dość. Nie z żalu. Zwyczajnie ze zmęczenia i znudzenia byciem pomiędzy.
Wtedy poznałem w/w kobietę i po podjęciu decyzji "a co tam - zostanę chwilę dłużej - dla niej warto" w dniu jej wyjazdu wyleciałem z pracy biegiem, zasapany przyleciałem by ją odprowadzić na pociąg i wręczyć małego pluszowego chomika "co by jej pilnował".
Jest tylko jeden scenariusz w którym mogę od niej odejść - jeśli to ja będę powodem jej cierpienia.
Poza tym - nie ma szans. nie że z miłości nawet. Taka decyzja.

Oprócz wysłania jej do specjalisty, co teoretycznie po jakimś czasie powinno przynieść ulgę dla Was obojga, może warto czasem podkreślać jej mocne strony...


Co do podkreślania czy zwracania uwagi na pewne rzeczy, staram się aby wiedziała że widzę i doceniam każdy jej sukces. Podziwiam ją i komplementuje lub dociekam w sferach zarówno hobby jak i zawodu.
Często zostawiam karteczki rano w różnych miejscach z hasłami że podziwiam, że dziękuję, że kocham.
Wystarczy jednak drobna porażka. Jej frustracja i strach biorą górę i traci nad sobą kontrolę.
Nie jest problemem to że źle sie czuje a to jak reaguje. Płacz, histeria, "mam dosyć bycia gównem", " chce umrzeć ", ciskanie rzeczami itd. Czemu? bo na przykład zawiesił się program, bo nie poszło w grze komputerowej lub smartfon nie chce się ładować bo wtyczka siada.

Staram się z tym walczyć ( w sobie ) jednak często sposoby jej reagowania i argumenty powodują u mnie napływ złości.Nie chce jej dokładać lub tracić kontroli nad sobą na tyle by podnieść głos lub nie warknąć używając słów które działają na nia jak płachta na byka - co dalej skutkuje u mnie jeszcze większym agro bo obrażanie się na słowa " ogarnij " doprowadza mnie do furii
a niestety moja "ciemna" strona jest... cóż. Ciemna. Nie chce by się na nią wylała.
mając świadomość przewagi fizycznej jak i doniosłości głosu - nie chciał bym nigdy na nią krzyknąć.

Co do kota ( kotki ) nasza jest wyjątkowa ( na tle kotów które znamy )
nie odstępuje na krok. Uwielbia się przytulać ( nie łasić do nóg ). Przykładowo gdy siedzę przy komputerze lubi oprzeć głowę o moją twarz, po czym usilnie stara się wcisnąć na moją klatkę piersiową, pod szyję lub rękę i zasypia ( między innymi dla tego nosze w domu bluzy z kapturem lub szlafrok żeby kot miał gdzie się lenić.
nawet zmywanie odbywa się z kotem na ramieniu jak z papugą. Niestety kot również stał się powodem do udowadniania sobie że jest się porażką.
Kotka chętniej spędza czas ze mną w chwili gdy jesteśmy w domu obydwoje ( myślałem że to bardziej psie zjawisko ).
  • molenka i miriam* lubi to

#12 XAW

XAW
  • P貫:M篹czyzna

Napisano 03 stycze 2019 - 19:47

Faktycznie ciężko pomóc osobie, która pomocy nie chce. Można wręcz zaryzykować, że w większości przypadków jest to wręcz niemożliwe.

Jednak czasem warto szukać wielu dróg do tego, by kogoś namówić na szukanie pomocy. Widziałem kilka związków osób będących w depresji, jak i sam w takowym byłem. Część związków przetrwała, część (w tym mój) nie. Przetrwały głównie te, gdzie obie strony coś robiły, aby leczyć depresję. W moim przypadku było tak, że dziewczyna chodziła do psychiatry ale zbyt długo do tego samego - on już ewidentnie nie miał pomysłu i naciągał na kasę. Ja i kilka innych bliskich osób namawialiśmy ją, aby zmieniła na kogoś innego, żeby dać szansę sobie i związkowi. Ja ciągnąłem do końca, aż do chwili, gdy wiedziałem, że tydzień lub dwa i sam podejmę próbę samobójczą, bo mnie związek wykańczał. Dziewczyna nie była zła, była bardzo inteligentna i miała wiele zalet. Niestety brak decyzji o tym, by podjąć kolejne kroki w celu efektywniejszego leczenia zaważył na tym, że jej depresja przybiła ją i w końcu również mnie.

 

Mimo miłości, najszczerszych chęci i silnej woli zawsze jest granica. Granica, której przekroczenie ma fatalne skutki. W związku trzeba myśleć również o sobie - mi to sprawiało ogromną trudność, bo wyznawałem zasadę bezgranicznego poświęcenia dla dobra drugiej osoby, którą się kocha. Ale realia są takie, że poświęcenie to musi mieć swoje granice, bo inaczej nie dość, że i tak się nie pomoże, to jeszcze samemu w końcu się padnie i nie będzie w stanie pomóc tym bardziej.
 

Twoja postawa jest godna podziwu, bardzo szlachetna i naprawdę bardzo pozytywna. Rzecz w tym, że sam widzisz jak blisko jesteś też tej ciemnej strony. Ta strona uaktywnia się, gdy psychika już po prostu nie wyrabia, bo ileż można znosić ciągłych obciążeń i walenia głową w mur.

I właśnie dlatego tak ważne jest, aby udało się Twoją dziewczynę wysłać do specjalisty jak najszybciej - psychiatry lub psychologa, byleby coś zaczęła z tym robić poza pogrążaniem się w tym. To jest wg mnie jedyna realna szansa na ratowanie takich związków. Ja bym najpierw próbował dziewczynę zachęcać, ale w przypadku braku efektów przez dłuższy czas wydaje mi się, że konieczna może być ta mniej przyjemna motywacja poprzez trudniejsze rozmowy - uświadamiające do czego może doprowadzić brak działań z jej strony (tj. do dalszego pogłębiania problemów u Was obojga i do rozpadu związku).

A i Ty powinieneś dostać wsparcie psychologiczne, może jakaś terapia pod kątem radzenia sobie ze złością? To jest naprawdę trudne. Przy długotrwałych dużych obciążeniach psychiki z każdym dniem złość przychodzi coraz częściej i łatwiej, aż byle co zaczyna wkurzać na maxa.

 

Wasz związek ma z tego co opisujesz ogromny potencjał, może dać Wam obojgu ogromnie wiele pozytywnej siły. Jednak oboje musicie trochę popracować, aby to osiągnąć.

Skutkiem takiego leczenia mogłoby być u niej osiąganie celów (przynajmniej niektórych), które sobie stawia, a do których obecnie nie dociera. No i nawet kotka, o której piszesz może być dobrym przykładem - może Twoja dziewczyna nabierze więcej ochoty do zabaw z nią i z czasem zżyje się ona również z nią.

W kontekście złości, to i kot mocno cierpi jeśli się na niego krzyczy zbyt ciężko. Biorąc pod uwagę, że kot potrafi naprawdę irytować swoimi zachowaniami, które ciężko nam - ludziom - zrozumieć, cierpliwość jest konieczna, aby nie zacząć na kota krzyczeć zbyt często, co z kolei może prowadzić do wielu jeszcze gorszych zachowań ze strony takiego kota. Nie mówiąc już o tym, że wtedy niszczy się tą pozytywną więź, którą się zbudowało.

Życzę powodzenia i tego, aby historia Twoja, Twojej dziewczyny i Waszego związku przeszła tą pozytywną ścieżkę. Nie trać nadziei i czerp jak najwięcej pozytywnej siły :)


  • molenka lubi to

#13 Mawet

Mawet
  • Imi:Aleks

Napisano 04 stycze 2019 - 14:28

Dzięki XAW

Zauważyłem że się dusi ostatnio więc nakręciłem ją na przemeblowanie. Trzymam kciuki aby ten weekend był tym z serii " jest lepiej ".

 

Mam nadzieję że u Was też będzie chociaż chwila spokoju.


  • molenka i Wisienka770330 lubi to

#14 XAW

XAW
  • P貫:M篹czyzna

Napisano 04 stycze 2019 - 16:54

Tak skrajne emocje jakie przeżywa prowadzą często do objawów psychosomatycznych, a duszności są jednymi z częstszych. Bardzo nieprzyjemne, sam tego doświadczałem i nadal czasem doświadczam. Jako, że jednak ma to podłoże psychologiczne, to leczenie tego odbywa się poprzez leczenie źródła problemów - psychiki.

Niemniej na pewno nie zaszkodziłoby gdyby poszła choćby i do internisty/lekarza rodzinnego i powiedziała o dusznościach, być może że przyczyna jednak leży gdzie indziej - warto sprawdzić.

 

Każdy sposób pozwalający oderwać się od problemów jest dobry. Jeśli przemeblowanie Was wciągnie i pozwoli spędzić czas bezstresowo, to z pewnością takich oddech się przyda. Dobry pomysł i warto próbować :) Również trzymam kciuki za Wasz weekend.



#15 Killing me softly

Killing me softly
  • Gadu-Gadu:10445693
  • P貫:M篹czyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 04 stycze 2019 - 17:59

hm.. nie nawiążę teraz typowo do Twojego przykładu bo może jest błędny ale zauważyłem pewną ciekawą zależność..

 

facet, który nie pracuje = dno.. i w przypadku kiedy ma dziewczyne, ta mówi krótko, albo to zmieniasz albo kopie Cię w dupe i nara

zaś..

kobieta, która nie pracuje = ma depresje, trzeba jej pomóc...., ona mówi "ze mozesz sobie isc" a facet i tak sie trzyma przy niej...


Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#16 XAW

XAW
  • P貫:M篹czyzna

Napisano 04 stycze 2019 - 18:50

hm.. nie nawiążę teraz typowo do Twojego przykładu bo może jest błędny ale zauważyłem pewną ciekawą zależność..

 

facet, który nie pracuje = dno.. i w przypadku kiedy ma dziewczyne, ta mówi krótko, albo to zmieniasz albo kopie Cię w dupe i nara

zaś..

kobieta, która nie pracuje = ma depresje, trzeba jej pomóc...., ona mówi "ze mozesz sobie isc" a facet i tak sie trzyma przy niej...

 

Uogólniasz bardzo. To wszystko zależy od dziewczyny. Taki jest tradycyjny model rodziny bardziej, ale jest mnóśtwo dziewczyn, które wspierają swoich facetów w depresji - sam takie znam.


  • Willow47 lubi to

#17 Mawet

Mawet
  • Imi:Aleks

Napisano 07 stycze 2019 - 10:54

hm.. nie nawiążę teraz typowo do Twojego przykładu bo może jest błędny ale zauważyłem pewną ciekawą zależność..

 

facet, który nie pracuje = dno.. i w przypadku kiedy ma dziewczyne, ta mówi krótko, albo to zmieniasz albo kopie Cię w dupe i nara

zaś..

kobieta, która nie pracuje = ma depresje, trzeba jej pomóc...., ona mówi "ze mozesz sobie isc" a facet i tak sie trzyma przy niej...

Owszem takie tendencje są - jak i wiele innych ( kobieta sypia z facetami - be. facet sypia z kobietami - macho. itd.

Oczywiście wiadomo że w mniejszym lub większym stopniu im ulegamy. Sam odczuwam poczucie winy z faktu braku zarobków wystarczających na wszelakie zachcianki z potężnym zapasem aby osoba która kocham mogła się skupić jedynie na rozwoju swoich pasji.

Jednocześnie zaznaczam że nie zgadzam się z takim modelem.

 

Rozmawialiśmy o tym i preferujemy model partnerów / uzupełniania się.

Zazwyczaj ona gotuje bo robi to zdecydowanie lepiej plus wraca wcześniej ( chociaż jak tylko jestem to gotujemy razem )

Sprzątamy razem

Ja piorę i zmywam

Wspólnie spędzamy czas na hobby

 

W moim przypadku ja - otrzymałem pomoc.

Teraz robię to samo dla innej osoby.

 

Z resztą jest różnica pomiędzy wegetacją w stylu " leżę i pachnę "

a podziałem obowiązków ( sztywnym lub nie )

Moja dziewczyna akurat kończy studia + dorabia. Problem w tym że depresja wcisnęła ją w kont a dalej już wiecie jak jest.
Udało mi się nakłonić ją na wizytę u specjalisty. Mam nadzieję że w tym tygodniu.

Zobaczymy jak będzie. Na chwilę obecną jestem za leczeniem farmakologicznym gdyż w jej przypadku terapia


U篡tkownik Mawet edytowa ten post 07 stycze 2019 - 11:23

  • Willow47 lubi to

#18 XAW

XAW
  • P貫:M篹czyzna

Napisano 09 stycze 2019 - 22:32

Chyba Ci się końcówka posta skasowała. W każdym psychiatra w razie potrzeby też może kierować do psychologa. Myślę, że mimo wszystko powinniśmy zostawić specjalistom ocenę tego jaki rodzaj leczenia będzie najlepszy. Najważniejsze, że coś się ruszyło. Trzymam kciuki, aby faktycznie zostało to zrealizowane :)


  • "beatka" lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

U篡tkownicy przegl康aj帷y ten temat: 0

0 u篡tkownik闚, 0 go軼i, 0 anonimowych