Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Jestem nowy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano 06 grudzień 2018 - 00:04


Witam , mam 23 lata i nie radzę sobie w życiu. Właściwie to nigdy sobie nie radziłem. Chciałbym jak to mówią " się ogarnąć" . Znowu zaczynam osiągać dno. Sytuacja materialna przez mój styl życia staje się krytyczna , znowu.Nie mam stwierdzonej depresji , ale też nigdy nie byłem w tej sprawie u lekarza. Mój najgorszy stan to było z rok temu kiedy nie jadłem  , nie piłem i nie wstawałem z łózka przez 5 dni.Nie wiem co więcej napisać. Napiszę tylko że założyłem tu konto bo już nie wierzę że SAM jestem w stanie cokolwiek zmienić.



#2 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 6829 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Orla Perć

Napisano 06 grudzień 2018 - 07:54

Witaj.
Sam fakt, że tu napisałeś jest dowodem na to, że nie bagatelizujesz swojej sytuacji, a problemy życiowe dają Ci do myślenia, że coś jest nie tak. Na podstawie twoich informacji ciężko stwierdzić co ci dolega, zresztą diagnoza należy do lekarza, a nie do nas. Niemniej jednak to co piszesz jest dość niepokojące, być może masz zaburzenia nerwicowe, stany lękowe lub wstęp do depresji. W każdym razie proponowałbym wizytę u specjalisty jednak, skoro doszedłes do wniosku, że sam nie dasz rady. Ważne jest też wsparcie kogoś bliskiego.
Zgubić się to nic strasznego.
Nie szukać drogi - to jest porażka...

#3 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano 06 grudzień 2018 - 12:37

Nigdy nie myślałem żeby realnie iść do lekarza. Opisałbym może swoją historię : Pierwsze oznaki że coś jest nie tak były już w wieku 5-6 lat.Może teraz przesadzam ale naprawdę w tamtym wieku czułem się inny niż reszta dzieci.Z innych rzeczy się śmiałem , inne zabawy sprawiały mi radość itd.Problem stał się realnym w podstawówce. Stwierdzono u mnie Dysleksje dysortografie i coś tam jeszcze. No i że tak powiem , zaczęło się. Nie radziłem sobie w szkole pod każdym względem .Przeciętne a nawet słabe wyniki sprawiały że moja mama zaczęła tworzyć niewidzialną presję na mnie by się uczyć.Nie wiem jak to opisać ,po prostu  jako dziecko chciałem się bawić a moja mama zmuszała mnie do nauki , chciała dobrze ale jej metody pozostawiały wiele do życzenia.W rodzicach nie małem prawie żadnego oparcia emocjonalnego. Rodzice w życiu sobie poradzili , duży dom , dobre samochody itd.Tata leciał za karierą , szef małej firmy.Właściwie wszystkim w rodzinie wyszło tylko ja jak taka czarna owca .Co do przyjaciół , znajomych , to mieszkaliśmy na wsi. Ciężko było się spotkać z  moimi równieśnikami  bo dojeżdzałem do szkoły do miasta. Mam też trójkę rodzeństwa ale  nie chciałem się z nimi bawić ponieważ moi rodzice ich faworyzowali. Od zawsze była taka tworzona otoczka wokół mnie że to ja jestem ten zły.W kolejnych szkołach sytuacja była bardzo podobna.Brak przyjaciół . Moi znajomi od zawsze utwierdzali mnie w przekonaniu że ludzie nie są warci by z nimi tworzyć jakiekolwiek realacje. Śmiali się ze mnie , czy dokuczali. Nie mając z kim się bawić , spędzałem czas przy komputerze. Rodzina  stwierdziła że wszystkie problemy  które mam są właśnie przez uzależnienie od komputera. Byłem również na 3 miesięcznej terapii która  prawie nic nie dała.Ja po prostu  nie czuję że to jest to. Wyprowadziłem się i próbuję jakoś radzić sobie sam , ale mi nie wychodzi.Nie mam absolutnie żadnych znajomych , odwracam się od rodziny , która dodatkowo mnie okradła z komputera żebym nie grał. Nawet jeśli jestem uzależniony od komputera to to jest tylko objaw czegoś dużo większego i straszniejszego. Myśli samobójcze są ale udało mi się je zatrzymać na etapie kiedyś może być lepiej , nawet jak w to niewierzę. Po prostu zawsze  może być lepiej i nie warto kończyć ze sobą.To że mam depresję wiem od kilku lat.Myślałem że się z tego wychodzi , że samo przejdzie jak sobie w życiu poradzę.Nie mam absolutnie żadnych hobby , żadnych zainteresowań które rozwijam. Moja największa dzienna aktywność to pójście do sklepu. Jak mam coś załatwić to sprawia mi to ogromny problem. Regularnie coś zawalam. Z każdej pracy którą miałem zrezygnowałem po prostu do niej nie idąc pewnego dnia. Nie mam motywacji by posprzątać u siebie. Chodzę do fryzjera raz na pół roku. Jest źle do takiego stopnia że jak ostatnio mi ukradli rower to nawet nie poczułem się smutny , nie dotknęło mnie  to w ogóle. Wtedy  poznałem że  depresja stała się główną częścią mojego życia. Niezdrowo się odżywiam , przytyłem z 10-15 kilo w ciągu 3 lat. Byłem bardzo szczupły , a teraz zaczynam przybierać na wadze.Zęby mi się zaczynają psuć.Kompletnie nie mam pieniedzy. żeby sobie z tym jakoś poradzić.Nie wiem jak się to nazywa ale oprócz depresji mam też straszne wahania nastroju. Raz jestem bardzo szczęśliwy nie wiadomo dlaczego a po chwili bardzo smutny. i tak na zmianę. Wszystko potrafi się zmienić nawet w godzinę. Obsesyjnie boję się dzwonków do drzwi czy pukania. Jak to słyszę to moje ciało się mobilizuje jak do walki. Po porostu bardzo się boję tego że ktoś mnie zobaczy czy mój bałagan.Zawsze kiedy mam szansę na jakąś relacje z kimś innym to ją kończę  poprzez usuwanie się w cień. Najmilsze co mnie aktualnie przytrafia to  to jak idę do sklepu  czy jakiegoś urzędu i jestem miły dla innych i inni to odwzajemnią . I chyba tylko to jest dla mnie jedyną miłą rzeczą co mi się przytrafia.Mam tak niską samoocenę ze chyba nizej nie może spaść.Próbowałem sobie poradzić samemu z tymi problemami ale nigdy niczego nie osiągnąłem .Moją jedyną metodą która pomaga jest absolutne nie myślenie o problemach. Zawsze staram się coś robić by o wszystkich problemach nie myśleć. W szczegółności słuchanie muzyki.Przepraszam za strasznie chaotyczną wypowiedź ale ja piszę to o czym myślę. A myśle w sposób chaotyczny. Co do lekarza donawet nie myślałem że by mnie przyjął , nie brałem tego za coś realnego.Jeśli mam iść do lekarza to do jakiego?



#4 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5506 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 grudzień 2018 - 13:26

Cześć.

Skoro sam dostrzegasz jak jest źle, to myślę, że jest to już dobrą motywacją, byś faktycznie chciał rozpocząć leczenie. Z pewnością mogłoby Ci bardzo wiele pomóc, bo i jest w czym pomagać. Warto na pewno próbować, bo nic do stracenia już właściwie nie masz.

Zdecydowanie nie musisz się obawiać o to czy lekarz Cię przyjmie, bo z pewnością przyjmie i na pewno ma się czym zająć, aby Ci pomóc.

Możesz albo zacząć od psychologa, albo od psychiatry.

Prywatnie - to jest Twój wybór i właściwie trudno jednoznacznie powiedzieć która z tych opcji jest lepsza. Ja bym chyba wybrał najpierw psychologa, natomiast jest wysokie prawdopodobieństwo, że będziesz potrzebować jednego i drugiego - psychiatry, aby dał Ci leki, które pomogą Ci w szybszym stanięciu na nogi, odzyskaniu sił oraz psychologa/psychoterapeuty, który pomoże Ci w dojściu do sedna problemu i rozwiązaniu problemu długofalowo - to drugie jest najważniejsze, tj. żeby uwikłać się ze źródłem problemu, ale w cięższych stanach nieraz nie da się tego zrobić bez wsparcia lekami przez jakiś czas.

Jeśli pójdziesz na NFZ, to zapewne zaczniesz od psychiatry, bo większość placówek na NFZ wymaga przejścia najpierw przez psychiatrę, który ew. kieruje dalej do psychologa (albo do psychoterapeuty). Chociaż istnieją wyjątki. Najlepiej by było gdybyś zapytał się w miejscu, w którym mógłbyś pójść - jakaś przychodnia lub poradnia zdrowia psychicznego.

Działaj - im szybciej, tym lepiej dla Ciebie, bo każdy dzień zwłoki będzie powodować, że coraz dłuższy i trudniejszy będzie proces leczenia. A da się wyleczyć :)



#5 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano 08 grudzień 2018 - 23:59

To leki są w stanie spowodować że będę miał motywację do działania?



#6 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 58 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 09 grudzień 2018 - 00:56

Sa takie leki choć ja nigdy w to nie wierzyłam. Ja tez długo nie widziałam problemu, tzn to co sie ze mną działo uważałam za normalne. Miałam myśli samobójcze ktore po pewnym czasie zaczęły mi się podobać i przynosiły spokój. Wręcz cieszyłam się że je mam, planowałam co zrobię i jak, dzięki temu byłam spokojna.
Zupełnie przez przypadek znalazłam sie u psychiatry, który przepisał mi takie leki ze nawet w kryzysie gdy chciałam wrócić do tych myśli żeby sie lepiej poczuć to nie mogłam. Cos mnie blokowało. Takze ja z czystym sumieniem polecam leki. Mogą Ci na prawdę wiele pomoc. I stabilizują nastrój. Przynajmniej u mnie tak to działa. Podobno na każdego inaczej.

#7 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano 09 grudzień 2018 - 14:35

Ja tak się obawiam wzroku ludzi że ciężko mi wyjść na zewnątrz na dłużej niż pół godziny. Tak teraz zdałem sobie sprawę że wychodzę głównie w godzinach wieczornych kiedy jest już ciemno . A już najlepiej jest jak pada deszcz. Byłem na terapii uzależnień. Głównie byli tam narkomani i alkoholicy.Ale niektórzy byli też hazardzistami czy seksoholikami.

u mnie jest tak że moim jedynym zajęciem jest spędzanie czasu przy komputerze. Siedzę tak dużo że rodzina wysłała mnie na tą terapię. Z tym ze ja wcale nie czuje żadnej potrzeby siedzenia przy komputerze. Według specjalistów jak się ma wyrzuty sumienia bo jest sie uzależnionym od czegokolwiek to się brnie w to uzależnienie by nie myśleć o problemach czy złym nastroju. Gdy ja mam zły nastrój czy zaczynam myśleć o problemach nie potrafię usiedzieć przed komputerem. Kładę się na łóżko i leżę. Potrafię przeleżeć nawet i miesiąc.Najgorsze jest to  że rodzina chce mi pomóc , ale jej działania powodują odwrotne skutki. Uważają że moim jedynym problemem jest uzależnienie od komputera oraz lenistwo . Uważają że gdybym nie korzystał z komputera to wszystkie problemy by zniknęły.



#8 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5506 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 grudzień 2018 - 13:51

Większość osób, które nie cierpiały na choroby psychiczne typu depresja (i nie miały choćby epizodu depresyjnego) nie ma pojęcia jak zachowywać się, by pomóc. Są materiały w Internecie jak się zachowywać, by pomóc takiej osobie. Można też pójść do psychologa i pogadać o tym. Ale to musiałyby być działania ze strony Twojej rodziny - jeśli się odważysz, możesz im takie pomysły podsunąć.

Nawet gdybyś był uzależniony od komputera, to wydaje się, że tak czy inaczej stoi za tym coś więcej i komputer jest tylko pośrednim problemem (jeśli nim w ogóle jest). Na terapii można dojść do sedna problemu i zająć się faktycznym źródłem problemu, żeby to rozpracować i zacząć działać. Na pewno przydałaby się terapia, ale skupiona na ogóle Twoich problemów, a niekoniecznie tylko na tym, by leczyć uzależnienie od komputera - jeśli jest tak, jak piszesz, że go nie masz - to tym bardziej nie ma sensu inwestować czasu w leczenie go. Jeśli jednak okazałoby się, że jesteś uzależniony, a nie jesteś tego świadomy - wtedy dochodząc do tego skąd zaczęły się u Ciebie pojawiać problemy, mógłbyś zyskać więcej energii i chęci na różne rzeczy, a leczenie uzależnienia od komputera stałoby się dużo bardziej efektywne. Tak czy inaczej - warto, żebyś miał szansę podjąć terapię, albo chociaż odbyć rozmowę z psychologiem, który powie co dalej robić.

 

Dobrze dobrane leki powinny eliminować niepokoje, lęki, myśli samobójcze, gonitwę myśli itp. problemy, a także dodawać energię, zwiększać poziom endorfin (tym samym polepszać samopoczucie) lub powodować inne pozytywne skutki. Różne leki mają różne działanie i cele w zależności od tego co najbardziej doskwiera i na czym trzeba się skupić - psychiatra powinien dobrać Ci odpowiednie na podstawie rozmowy z Tobą, po której może postawić diagnozę lub chociaż wiedzieć na czym trzeba się skupić w pierwszej kolejności. Czasem ten sam lek działa dobrze na jedną osobę, a inną nie działa, ale nie warto się zniechęcać - leków do wyboru jest sporo, więc nawet gdyby coś nie poszło, to można zmienić i spróbować inny. Ja próbowałem kilka zanim trafiłem na taki, który mi pomógł. Jednak część osób trafia od razu przy pierwszym leku na odpowiedni. Kolejne kontrolne wizyty u psychiatry służą temu, by kontrolować pacjenta - czy leki działają dobrze i ew. modyfikować ich dawki lub zmieniać leki w razie potrzeby.



#9 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano wczoraj, 18:20

Czy jak mam iść do psychiatry to z badaniami krwi?



#10 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano wczoraj, 18:23

Dzięki Xav że odpisałeś , problemy z komputerem zaczęły się kilka lat po problemach z depresją. Właściwie od 13 roku życia wszystko się zaczęło na dobre ( albo i złe) . Problem z komputerem był objawem na to co się ze mną działo. Wystarczy jedna zła emocja bym stracił chęć do czegokolwiek. Nawet do komputera. I po prostu leżę w łóżku. problem z komputerem zaczął się nasilać w wieku 18 lat.Wcześniej istniał ale był jakiś mocno widoczny.Wnioskuję że nie jestem uzależniony po tym że uzależniona osoba kiedy jest smutna to korzysta z używek czy zachowań po to by nie być smutnym. u mnie to nie działa , a właściwie wywołuje efekt odwrotny. Kiedy jestem smutny i korzystam z komputera to robię się jeszcze bardziej smutny. Aż w końcu nie wytrzymuję i idę leżeć w łóżku.Dodam tylko że kiedy jestem smutny i korzystam z komputera to przychodzi myśl taka że to bez sensu że korzystam z komputera .


Użytkownik C8 LyNn edytował ten post wczoraj, 18:30


#11 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5506 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano wczoraj, 18:47

W sumie to ja sam kiedyś dużo siedziałem przed kompem w ten sposób. Nie bardzo miałem co robić, więc grałem, żeby tylko zająć czymś głowę i zapomnieć. I spędzałem dużo czasu, ale po terapiach, gdy udało mi się znaleźć więcej energii na inne rzeczy, to automatycznie zmniejszył się znacząco czas spędzany przy kompie. Także jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć, że komputer jest problemem wtórnym i sam fakt spędzania przy nim dużo czasu nie oznacza z automatu uzależnienia.

Dlatego tym bardziej zachęcam do leczenia.

Jeśli masz jakieś w miarę aktualne wyniki badań krwi i wyszło na nich coś nie tak, to możesz zabrać jak najbardziej. Jeśli wszystko wyszło na nich ok, to nie ma takiej potrzeby. Jeśli wyniki są stare lub w ogóle nie masz tylko musiałbyś specjalnie zrobić, to również wydaje mi się, że niekoniecznie musisz - jeśli masz chęci i energię, to możesz, ale nie jest to konieczne. W czasie leczenia lekarz i tak będzie Cię kontrolował na bieżąco i w razie potrzeby zleci Ci badania. Najczęściej jednak antydepresanty i podobne im leki działają obciążająco na wątrobę, więc przede wszystkim pod tym kątem robi się badania. Choć mi w sumie żaden psychiatra badań nie zlecił, ale to może zależeć od lekarza.

Jeśli więc nie masz żadnych wyników, to spokojnie możesz iść bez nich i jeśli będą potrzebne, to lekarz Ci o tym powie i wtedy przyniesiesz je na inną wizytę u niego.



#12 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano wczoraj, 18:51

Zlecił mi psycholog 



#13 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5506 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano wczoraj, 18:53

Bardzo możliwe, że dlatego, aby zobaczyć czy problemy nie mają podłoża biologicznego. Czasem depresja jest uwarunkowana czysto biologicznie/chemicznie lub częściowo z tego powodu, np. zbyt mała liczba neuronów. Myślę, że dobrze, że psycholog Ci zlecił takie badania. A zrobiłeś je już? Jeśli tak, to warto, żebyś zabrał te wyniki ze sobą do psychiatry.



#14 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano wczoraj, 19:05

Jutro będę robił te badania. Co do biologiczno/chemicznej przyczyny to jak najbardziej jest ze mną coś nie tak. Właśnie się dowiedziałem że mój  brat najprawdopodobniej też ma depresję. Dla mnie jest oczywiste że coś ze mną jest nie tak skoro śpiąc po 15 godzin w pracy przysypiam. Przysypiam większość czasu. nie działa to że pracuję w głośnym środowisku. Nie działa kawa czy energetyki. Pracowałem nawet przy maszynach które silnie wibrują , też przysypiałem. Coś z moim organizmem jest nie tak.



#15 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5506 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano wczoraj, 23:26

Jutro będę robił te badania. Co do biologiczno/chemicznej przyczyny to jak najbardziej jest ze mną coś nie tak. Właśnie się dowiedziałem że mój  brat najprawdopodobniej też ma depresję. Dla mnie jest oczywiste że coś ze mną jest nie tak skoro śpiąc po 15 godzin w pracy przysypiam. Przysypiam większość czasu. nie działa to że pracuję w głośnym środowisku. Nie działa kawa czy energetyki. Pracowałem nawet przy maszynach które silnie wibrują , też przysypiałem. Coś z moim organizmem jest nie tak.

 

Akurat pod tym się mogę podpisać, bo mam ten sam problem - niezależnie od ilości snu, w dzień i tak jestem śpiący choćby się waliło i paliło wokół. Mi się jeszcze nie udało znaleźć przyczyny, choć przeszedłem szereg badań. Ale myślę, że takie rzeczy mają jakąś swoją przyczynę i któreś badanie w końcu ją wykaże.

Dobrze, że jutro idziesz na te badania. Może akurat z nich czegoś się dowiesz.

 

Inna sprawa, że jeśli człowiek śpi za dużo, to efekt jest podobny do zbyt małej ilości snu czyli właśnie senność. Warto potestować na swoim organizmie różne ilości snu i regularne pory snu - nieraz jest o to ciężko, ale najlepiej funkcjonuje organizm jeśli śpisz codziennie tyle samo i w tych samych godzinach. No i wtedy można też eksperymentować z ilością snu poprzez ustawianie budzika na odpowiednią godzinę. Na początku np. zacząć od snu po 8h, jak jesteś senny za dnia, to próbować np. pół godziny więcej i tak iść co pół godziny aż do 10-11h. Jeśli nadal nie pomaga, to spróbować w drugą stronę - zmniejszyć ilość snu co pół godziny do 6h. Oczywiście na takie eksperymenty trzeba czasu, żeby sprawdzić jak działąją czyli trzeba tak minimum z półtora tygodnia sypiać daną liczbę godzin, żeby organizm miał szanse się przestawić i zadziałać.



#16 C8 LyNn

C8 LyNn

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Jakub

Napisano dziś, 00:35

Testowałem w podobny sposób , efekt był mniej więcej taki że im więcej snu tym bardziej przymulony byłem po wstaniu , a im krócej spałem tym szybciej się męczyłem i tym szybciej musiałem znowu iść spać. Dodam jeszcze że zazwyczaj po pobudce potrzebuję dodatkowej dawki snu. nawet 2-3 godziny . Co przerażające śpię często jak zabity i nawet najgłośniejsze budziki mnie nie budzą. Kiedyś myślałem że źle ustawiam czy coś. Ale po sprawdzeniu wyszło że ja na nie nie reaguję. Przynajmniej nie na wszystkie. Np. ustawię 20 budzików w telefonie co 10 minut i dopiero ostatnie 5 zarejestruję.



#17 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7459 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano dziś, 12:48

Też mam problemy ze spaniem. Leków na to boję się brać bo uzależniają masakrycznie. Wstaję zmęczona. Bez względu na to ile śpię. W dzień czasami mam trudności z utrzymaniem głowy w pionie. A śpię jak zając na miedzy. Wystarczy, że mąż się odwróci na drugi bok, otwieram oczy.

 

Wydaje mi się, że ani jedna ani druga skrajność nie jest zdrowa.  To są jakieś braki w organizmie. Ale czego?


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 2 gości, 1 anonimowych