Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja, a praca


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
73 odpowiedzi w tym temacie

#61 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 13364 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 13 kwiecień 2019 - 15:18


@ Niara całe szczęście, że pani B została załatwiona odmownie. A szefowa no cóż, może nie traktuje wszystkich jak złodziei. Chwała jej za to, a ty możesz być dumna, że powierzyla ci cały kram.

#62 Agata60

Agata60

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 42 postów
  • Imię:Agata

Napisano 19 kwiecień 2019 - 10:43

@ Niara jak się czujesz? :)



#63 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 19 kwiecień 2019 - 13:26

@ Agata60 Hej, sama nie wiem. Zmęczona. I to nie do końca pracą. Po prostu ogarniam milion rzeczy na raz. W tym mojego męża, który kompletnie sobie nie razi. Wracam z pracy zmęczona jak pies, a jeszcze muszę ogarnąć dla niego kartki z przepisami, z zakupami, z tym co trzeba zrobić. Bo on sam nie wpadnie na pomysł, że trzeba np wywiesić pranie (mąż siedzi w domu, bo pracuje zdalnie i to nie 8h dziennie, tylko znaaacznie mniej) Piszę mu przepisy krok po kroku, żebym miała co zjeść jak wrócę przed 19stą. A nie raz nie zrobi zakupów i muszę jeszcze jechać, żebym miała co zjeść w pracy następnego dnia. Ogarniam sobie sałatki, robię koktajle owocowe. Ale ogólnie... W chacie jest taki pierdolnik, że nie da się opisać tego słowami. Mój mąż np 4h myje lodówkę, gdzie ja bym to zrobiła w pół godziny. Wczoraj kilka godzin myłam naczynia, bo w domu nie było ani jednego czystego sztućca, garnka, talerz, kubka i tak dalej (skończyłam o 23). Do tej pory po prostu patrzyłam jak się mu piętrzy bałagan w kuchni, nie chciałam się wtrącać. Ja nie jestem czyściochem, ale takiego syfu w życiu nie widziałam. Z resztą w domu nie ma ani jednego czystego pomieszczenia i za choinkę nie wiem jak ja to ogarnę do niedzieli. Do tego ogarniam rachunki, kocie żarcie, wymiany żwirku i sprzątanie kuwet, a przy 5 kotach jest co robić. Podaje chorej kotce kroplówkę codziennie. Po prostu... Nie mam 5 minut dla siebie. Wszystko mnie boli, bo w pracy 8h stoję, a w domu nie jest lepiej. Nie mówiąc już o tym, że mąż z CHADem jest w różnych fazach i są takie dni, gdzie ja go muszę zmuszać do umycia się, nie mówiąc już o włosach, których jak ja mu nie rozczeszę to będzie chodził z kołtunami i sfilcowanymi kłakami. Do tego w weekendy mam zajęcia, a w maju 4 egzaminy. Kompletnie nie wiem jak ja sobie poradzę. A w pracy ostatnio pojawiła się na chwilę pani B. Jak tylko weszła do pomieszczenia w którym pracuje zjechała mnie, że mam źle ustawioną deskę do prasowania. Zapytała mnie dlaczego nic nie mówię, odpowiedziałam jej, że po prostu jestem zajęta i się skupiam na pracy. Na co szefowa powiedziała, że jak się czasem rozgadam to nie mogę skończyć. Spięłam się jak struna, bo zrobiło mi się głupio, że może za dużo gadam. Potem powiedziałam, szefowej, że przepraszam, że jak jej to przeszkadza, to ja nie muszę mówić, ale powiedziała, że jest w porządku, że ona też dużo gada. Nie wiem... Ogólnie czuję się zagubiona i zmęczona, i nie wiem jak długo to uciągnę. Męża, pracę, dom, szkołę, rachunki, księgowego, koty, chorą kotkę. Ech... Masakra... 


Użytkownik Niara edytował ten post 19 kwiecień 2019 - 13:27


#64 Agata60

Agata60

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 42 postów
  • Imię:Agata

Napisano 19 kwiecień 2019 - 17:08

@ Niara jesteś niesamowicie silna, że umiesz podołać temu wszystkiemu.

Twój mąż zawsze taki był czy to przejściowy słabszy okres?

 

"Jak tylko weszła do pomieszczenia w którym pracuje zjechała mnie, że mam źle ustawioną deskę do prasowania. Zapytała mnie dlaczego nic nie mówię, odpowiedziałam jej, że po prostu jestem zajęta i się skupiam na pracy. Na co szefowa powiedziała, że jak się czasem rozgadam to nie mogę skończyć. Spięłam się jak struna, bo zrobiło mi się głupio, że może za dużo gadam."

No coś Ty, na pewno nie powiedziała tego w formie zarzutu. Pewnie uważa Cię za kogoś towarzyskiego i kontaktowego, więc to chyba dobrze? :)


Użytkownik Agata60 edytował ten post 19 kwiecień 2019 - 17:11


#65 owsianka

owsianka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 120 postów
  • Imię:Asia

Napisano 20 kwiecień 2019 - 10:36

@ Niara nie wiem, jak wasza sytuacja finansowa aktualnie wygląda ale może jesteście w stanie pozwolić sobie na zatrudnienie pomocy domowej?

Nawet samo posprzątanie mieszkania raz w tygodniu by Cię bardzo odciążyło.



#66 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 20 kwiecień 2019 - 12:37

@ Agata60 No chyb tak, po prostu ja się zawsze boję, że gadam za dużo, bo generalnie jestem osobą dość otwartą w kontaktach, łatwo je nawiązuje. Poza tym szefowa też taka jest, często rozmawiamy, bo to jest taka praca, że jak siedzimy cały dzień razem to sobie rozmawiamy o wszystkim. No ale mam w sobie zawsze jakiś taki strach, że jednak za dużo gadam. 

 

Co do mojego męża... To znaczy on ogólnie strasznie wolno wszystko robi w domu, kręci się, wierci, niby robi, ale potem siada i coś ogląda, on się nie umie skupiać na obowiązkach i robić kilku rzeczy na raz. Czyli np. tu wstawia ziemniaki, w tym czasie jak one się gotują zalewa toaletę płynem, wpada do kuchni, wstawia coś do piekarnika - wraca do łazienki, myje toaletę, wraca do kuchni, wyłącza piekarnik, odcedza ziemniaki, wyjmuje mięso z piekarnika i obiad jest gotowy. Rozumiesz co mam na myśli? Ja tak robię, tu jedno, tu drugie, między czasie. A on jest jednotorowy. Wiesz co... on ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową i są czasem okresy tak ciężkie, że naprawdę nie daje rady. Im większy dół, tym gorzej, wiadomo. Teraz ma taki okres przejściowy, trochę jest dobrze, trochę źle, to znaczy nie siedzi i nie użala się nad sobą, ale też np. o siebie nie dba, bo jest mu za ciężko. 

 

@ owsianka No niestety nie mam takiej możliwości. Finansowo jestem w czarnym tyłku. Dosłownie. 



#67 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5248 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 kwiecień 2019 - 23:25

@ Agata60  

Co do mojego męża... To znaczy on ogólnie strasznie wolno wszystko robi w domu, kręci się, wierci, niby robi, ale potem siada i coś ogląda, on się nie umie skupiać na obowiązkach i robić kilku rzeczy na raz. Czyli np. tu wstawia ziemniaki, w tym czasie jak one się gotują zalewa toaletę płynem, wpada do kuchni, wstawia coś do piekarnika - wraca do łazienki, myje toaletę, wraca do kuchni, wyłącza piekarnik, odcedza ziemniaki, wyjmuje mięso z piekarnika i obiad jest gotowy. Rozumiesz co mam na myśli? Ja tak robię, tu jedno, tu drugie, między czasie. A on jest jednotorowy. Wiesz co... on ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową i są czasem okresy tak ciężkie, że naprawdę nie daje rady. Im większy dół, tym gorzej, wiadomo. Teraz ma taki okres przejściowy, trochę jest dobrze, trochę źle, to znaczy nie siedzi i nie użala się nad sobą, ale też np. o siebie nie dba, bo jest mu za ciężko. 

 

To taka przypadłość mężczyzn- jednozadaniowość.

Kobiety to delikatnie mówiąc wkurza, ale trzeba się przyzwyczaić, po prostu.


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#68 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 13364 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 kwiecień 2019 - 08:24

To taka przypadłość mężczyzn- jednozadaniowość.
Kobiety to delikatnie mówiąc wkurza, ale trzeba się przyzwyczaić, po prostu.


Znaczy nie jestem mężczyzną :)

#69 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8258 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 25 kwiecień 2019 - 14:23

Znaczy nie jestem mężczyzną :)

 

Jak Ty jesteś baba to ja jestem chłop. Bo się nigdy nigdzie nie gubię, znam się na kierunkach i na mapie i zawsze trafię w wybrany punkt ;)

I nawet koledzy oraz mąż dają mi prowadzić auto. 


  • molenka i cień wiatru lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#70 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 13364 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 kwiecień 2019 - 20:27

@ Willow47 zawsze się znajdzie jakiś gagatek nie pasujący do szablonu i w tym jego siła!
  • Willow47 lubi to

#71 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 23 czerwiec 2019 - 18:51

Nie mam siły... Mimo 4 dni wolnych nie mam siły iść jutro do pracy. Kiedy myślę, że spędzę tam kolejne 8h życia czuję jakbym umierała. Praca na czarno jest cięższa niż myślałam. Owszem komornik nie zabierze mi nic z konta, ale nie mam l4, we wtorek spadł mi z szafki nóż i wyciął dziurę w kostce, tuż przed wyjściem do pracy, dzwoniłam, tłumaczyłam się, pojechałam do szpitala na szycie, a w środę już byłam w pracy z nogą w opatrunkach i stałam 8h, bo straciłabym kolejną dniówkę. W czwartek noga spuchła i kolejne dni leżałam. Moja depresja znów dała o sobie znać, zwiększono mi dawkę leków, a mimo to czuję jakbym spadała na samo dno. Każda godzina w pracy mnie przytłacza, spoglądam na zegarek i czuję, że nie dam dłużej rady. Moja szefowa się nie zmieniła jeśli chodzi o charakter, ale dużo narzeka na brak klientów i problemy finansowe, jednak co raz mniej robi, głównie siedzi na telefonie, albo zostawia mnie samą i jedzie na zakupy nie tylko spożywcze, ale też ubraniowe. Płaci facetowi żeby mył okna (chociaż są przy chodniku), a nie chce mi kupić środków czystości, takich jak jakiś ajax do stołu, czy ręczniki papierowe. O wszystko muszę się prosić. O nowy pokrowiec do deski, o miarę, o miarkę stołową, o szpilki, które kosztują grosze. O niektórych rzeczach aż mi głupio mówić. Ręcznik w toalecie nie był prany prawie dwa miesiące... Brzydziłam się go dotykać, ale nie wiedziałam jak mam powiedzieć, że trzeba go wyprać. W końcu zapytałam, że sama mogę go zabrać do domu i wyprać - i tak zrobiłam. W pracowni mamy gorąco jak w piekle, ale nie mamy wentylatora. Mój mąż wkurzył się i przyniósł mi wentylator z domu. Męczą mnie te wszystkie drobiazgi. Brak obcinaczek, nienaostrzone nożyczki, start miara na stole, dziurawe krzesła, chaos i wszechobecny bajzel w pracowni. Chcę posprzątać, ale nie mogę, bo szefowej szkoda na to czasu, szkoda jej mojego czasu. Nie mamy nawet mopa, ani żadnych środków czystości do podłogi, a ja pracując 8 metrów firany układam ją na podłodze, bo inaczej się nie da. Powinnam mieć 10 dni L4, bo po takim czasie mam zdjąć szew, ale... Idę do roboty, bo co mam zrobić... Chce mi się płakać. 



#72 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3345 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 czerwiec 2019 - 21:34

@ Niara dlaczego nie możesz zmienić pracy? To jest OBÓZ.



Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#73 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 23 czerwiec 2019 - 22:28

Na razie nie mam lepszych perspektyw. Nie chcę pracować w szwalni, gdzie szyje się ubrania, tam zwariuję do reszty, do call center się nie nadaje - próbowałam i tam czuję się tak źle jak nigdzie indziej. Codziennie płacz, że muszę tam iść. Bardzo chętnie pisałabym coś, cokolwiek, jakieś artykuły o modzie, o trendach w tkaninach, wzorach, w ogóle coś o krawiectwie, albo o kotach, bo trochę się na nich znam, ale... Jak na razie nie mam nic na oku, mimo szukania. Obecna praca ma wiele plusów i niestety mnóstwo minusów. Ten wszechobecny chaos mnie dobija. Plusy... Mogę w każdej chwili skoczyć do sklepu po coś do picia, czy jedzenia, przerwy ustalam sobie sama, słucham muzyki przez cały dzień jakiej chce. Mogę odbierać telefony, umawiać się do lekarza jeśli potrzebuję, napisać maila, oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie nadużywam tego. Mamy zaplecze z mikrofalówką i innymi pierdołami. Z szefową dobrze się rozmawia na co dzień, jest miła, podobna do mojej mamy i w jej wieku. Mamy identyczne poglądy polityczne, religijne i inne, obie jesteśmy bardzo nowoczesne w tych poglądach i super tolerancyjne, co nie zdarza się jednak często w pokoleniu moich rodziców. Jest dobrą nauczycielką, ufa mi, nie patrzy na ręce. No i akceptuje moją chorobę, totalnie akceptuje, a przede wszystkim nie przeszkadzają jej moje blizny na rękach. Na początku chodziłam tylko w długim rękawie, nie chciałam pokazywać rąk, bo się bałam. No ale w końcu to wyszło na jaw, była krótka rozmowa co się stało i już, wszystko na spokojnie i z tolerancją. A minusy... Ech, wszystko co pisałam powyżej, bajzel, chaos, proszenie się o pierdoły, które są mi potrzebne do pracy, wyskoki na zakupy, narzekanie na brak klientów, choć niewiele się robi, szkoda czasu na ogarnięcie wszystkiego, stary sprzęt (jedyne co mamy super nowe to maszynę do szycia), overlock stary jak świat, który hałasuje jak traktor, krzesła z dziurami, sypiące się, brudne ściany, stół pokryty wykładziną podłogową (chociaż to jest najmniejszy problem). To wszystko jest takie... rozsypane. Moja szefowa siedzi tam czasem 10h (co robi, a czego nie, to już inna sprawa), ale wokół niej panuje bałagan, nie rozumiem dlaczego nie chce żeby było chociaż czysto, już nie mówię, że ładnie. Brak ogrzewania, w chłodne dni marznę jak na mrozie. Mamy tylko elektryczny, bardzo niebezpieczny przy tkaninach piecyk. Brak jakiejkolwiek apteczki. Pracuję przy żelazku, a plastry na oparzenia przyniosłam sama. Nie ma nawet chusteczki do starcia krwi, jak się człowiek ukłuje szpilką. I właśnie to wszystko mnie dobija... 



#74 Alabama75

Alabama75

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 2 postów
  • Imię:Teresa

Napisano 11 wrzesień 2019 - 17:46

Doskonale Cię rozumiem, bo mam to samo. Każdy dzień pracy mnie przerasta i jeszcze bardziej mnie przeraża, ze  przez następne trzeba pracowac. Marzę o tym, zeby zostać w mairę młodą bogatą emerytką.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych