Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja, a praca


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
73 odpowiedzi w tym temacie

#1 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 12 listopad 2018 - 16:39


Jestem zmęczona, od tego trzeba zacząć. Boję się ludzi, tak tych obcych, jak i bliskich. Boję się oceny moich przyjaciół, rodziców i męża. Jestem w kiepskiej sytuacji finansowej. Zaproponowano mi pracę, w dziale infolinii przychodzącej. Wszyscy oczekują ode mnie, że ją przyjmę, a ja... Ja nie dam rady. Nie jestem w stanie wyłączyć uczuć, nie jestem w stanie obsłużyć 70 klientów dziennie, bo taka jest norma. Kiedyś byłam na dniu próbnym w call center i byłam wykończona psychicznie, płakałam tydzień. Moje otoczenie oczekuje od mnie rzeczy, których nie jestem w stanie spełnić. Nie chodzi o to, że nie chcę pracować, po prostu przeraża mnie ogrom tych ludzi, tych spraw, tego ciągłego stresu.Nigdzie nie jest łatwo, wszędzie trzeba się starać. Stres będzie zawsze, tylko, że to miejsce niszczy moją psychikę. Niszczy bardziej, choć już jest w strzępach. Boję się odmówić współpracy, bo boję się tego co pomyślą inni. Moi przyjaciele, moja rodzina, mój mąż. Bardziej przejmuje się tym co oni powiedzą jeśli odmówię, niż tym, że nie będę zarabiać. Jestem w kropce, bo nie wiem co robić. Jak zadziałać by wszyscy byli zadowoleni. Chcę nadal szukać pracy, chcę, bardzo, ale boję się reakcji na tę odmowę. Mam depresję od 12stu lat, leczę się, biorę ogrom leków. Nie wiem sama czego oczekuje od Was, od użytkowników. Ale nie mam komu powiedzieć prawdy o tym jak się czuję ile już przepłakałam godzin. Wszyscy mi mówią: "miej wywalone na ludzi", ale ja nie potrafię. Nie umiem. Nie chodzi o to żeby mieć wywalone na bliskich, ale na tych ludzi w pracy, a je nie potrafię. Nie umiem się nie przejmować. Nie umiem. W głowie obmyślam plan oszukania bliskich, że po prostu nie przyjęli mnie do tej pracy. Czemu w ogóle złożyłam tam cv? Bo tego ode mnie oczekiwano. Teraz żałuje, że komukolwiek powiedziałam. Żałuję, że w ogóle się odzywałam. Strach mnie przytłacza. Jestem rozdarta między pytaniem iść, czy nie iść? Iść i wykończyć się psychicznie, czy nie iść i okłamać bliskich. Kiedy myślę o pójściu tam do pracy zbiera mi się na łzy, ale powstrzymuje je żeby mąż nie widział. Uspokajam się, gdy myślę, że nie muszę tam iść. Cokolwiek zdecyduje będę nieszczęśliwa. Pójdę - to będzie koszmar dla moich lęków i nerwicy. Nie pójdę - zawiodę wszystkich wokół i nie będę zarabiać. Idą święta, pomyślałam, że mogę dorobić tymczasowo robiąc bombki karczochowe. Nie będzie z tego kokosów, ale może uzbiera się trochę. W tym czasie mogłabym szukać innej pracy. Nie umiem poradzić sobie z tym co czuję. Nie umiem tego ogarnąć w głowie. Mąż pyta mnie ciągle co zdecydowałam, a ja nie wiem. Po prostu nie wiem. Cóż, a ta praca... też nie ma z niej kokosów, umowa zlecenie i naprawdę niska płaca za godzinę. Można wybrać godziny ale infolinia jest czynna od 7 do 24. Jakby tego było mało mam też szkołę, chodzę na kurs weekendowy, w tym tygodniu mam egzamin, a miałabym zacząć pracę. Wiem, że to może wydawać się bzdurami co piszę, ale... nie mam gdzie się wygadać. Nikt nie rozumie mojego bólu, mojego strachu, mojego stresu. Czuję, że samo myślenie o tym rozdziera mnie wewnętrznie, jestem w rozsypce, ledwo radzę sobie z życiem codziennym. Mój mąż ma dwubiegunówkę, ale jego stany depresyjne są tak różne od moich, dlatego mnie nie rozumie. Nikt mnie nie rozumie. 


  • molenka i MichalWawa lubią to

#2 Frozen21

Frozen21

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1121 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 12 listopad 2018 - 19:41

Jestem z Tobą. Łącze się z Tobą w cierpieniu, niewyobrażalnym dla zwykłych ludzi. Nie podejmuj tej pracy. Najważniejsze jest Twoje zdrowie. Nie powinnaś ukrywać niczego przed mężem.
Czy jego Chad nie wywołuje Twoich stanów depresyjnych ? Wygląda mi to na dość trudny związek.
Chodzisz na jakąś terapię? Może czas skontaktować się z lekarzem ? Być może nadeszło zaostrzenie choroby i należy zmodyfikować nieco leczenie.
Nie patrz na to żeby wszyscy byli zadowoleni... Pierdolic to !! Ty jesteś najważniejsza. Ratuj siebie a nie zachcianki innych. Depresja to straszna choroba a przez takie zadowalanie innych sama pogarszasz swój nastrój ale robisz to z tego powodu że jesteś bardzo dobra dla innych i masz chwiejne poczucie własnej wartości.
Przydałaby się rozmowa ze specjalistą. Czasem Trzeba ! zrobić przerwę żeby wziąć kolejny oddech a ten oddech jest niezbędny żeby dalej żyć...
Pisz do mnie jeśli chcesz. Jeśli będę na forum to możemy pogadać. Jeśli jestem...


#3 Feliks

Feliks

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 64 postów
  • Imię:Nikt

Napisano 12 listopad 2018 - 21:22

Nie musisz się zajmować akurat tym co Cię całkiem dobije...

 

Tyle ofert pracy w Poznaniu:

https://www.olx.pl/p...?search[dist]=5



#4 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 12 listopad 2018 - 21:49

Ja Cię doskonale rozumiem. Musiałam podjąć pracę w obszarze związanym z obsługą klienta. Jestem osobą aspołeczną, to był dla mnie wielki koszmar. Nawet dziewczyny które nie mają jakichś większych problemów z komunikatywnością narzekają na tę pracę i gdy tylko znajdą coś lepszego, uciekają. Rotacja jest ogromna. Jednak ja muszę zacisnąć zęby, bo jestem śmieciem i nikt mnie nie zechce nigdzie indziej. Dlatego co Ci mogę poradzić:
1. Zrób sobie listę pozytywnych aspektów swojej pracy i w ogóle faktu, że masz jakąkolwiek pracę w porównaniu z nieposiadaniem jej wcale (nawet najmniejsze błahostki)
2.w każdej pracy wdrożenie jest najtrudniesze, jeśli przetrzymasz ten miesiąc, to potem będzie już tylko lepiej, wiele rzeczy zautomatyzujesz itd.
3. Zawsze będziesz miała dodatkowe doświadczenie z obsługą klienta nawet jeśli to tylko infolinia - będzie ci łatwiej potem znaleźć lepszą pracę
  • molenka lubi to

#5 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 12 listopad 2018 - 22:59

Frozen21 - masz rację, to jest trudny związek, ale to moja depresja była pierwsza. Wpadłam w nią jako nastolatka. Problemy domu, wiecznie pijany ojciec, brat, który nie miał uczuć i mama... kochana i dobra, ale nieobecna tak ciałem jak duchem. Musiała pracować i sama bardzo cierpiała. Ojciec był psychicznym terrorystom. Znęcał się nad nami psychicznie każdego dnia tak na trzeźwo jak po pijaku. Z tym, że po pijaku wpadał w furię i nic mu nie pasowało. W szkole znęcali się nade mną rówieśnicy, bo nie jestem szczupła, a jakiś kozioł ofiarny jest w każdej klasie. Także moja depresja zaczęła się zanim poznałam męża. Z resztą jego choroba tak naprawdę ukazała się nam dużo później. Byliśmy już ze sobą kilka lat, stres spowodował, że wszystko się poprzestawiało. W końcu zaciągnęłam go do specjalisty i tam okazało się, że to CHAD. Mimo, że oboje jesteśmy chorzy naprawdę się kochamy, to już 10 lat jak jesteśmy ze sobą. Ja wspieram jego, on mnie, ale czasem bardzo boję mu się przyznać do tego co mnie przeraża, do tego jak się czuję. Nigdy mnie nie potępiał, ale ja... to co wyniosłam z domu powoduje, że chce kłamać, bo jestem przerażona tym co może o mnie pomyśleć. W moim rodzinnym domu kłamstwo było na porządku dziennym. Udawaliśmy przed resztą rodziny idealne szczęście, przed sąsiadami, przed znajomymi. Ojciec w niedziele jak święty chodził do kościółka. W kontaktach z innymi elokwentny, oczytany, a w domu terror. Mam DDA i chyba z tego nie da się do końca wyleczyć. Wiele rzeczy w życiu zmieniłam, ale mój strach często mnie pokonuje. Co do lekarza, to jestem w stałym kontakcie z moją psychiatrą, która jest wspaniała. Na terapię chodziłam bardzo długo, teraz nie chodzę, bo nie mam za bardzo finansów, a moja psycholog, która jest najlepszą specjalistką jaką kiedykolwiek spotkałam (a było trochę psychologów w moim życiu), niestety przyjmuje prywatnie.                             Czuję się dzisiaj jak wrak człowieka. Zdezorientowana, zmęczona, przestraszona. Ból głowy rozsadza mi czaszkę. Nawet nie byłam w stanie uczyć się do egzaminu. W domu mam bajzel, bo nie jestem w stanie tego ogarnąć. Jutro się za to wezmę. Muszę, bo mamy przegląd budowlany i nie pokaże mieszkania w takim stanie. Mam tylko nadzieję, że mąż nie zawiedzie i mi pomoże. Przepłakałam dzisiaj kilka godzin, pewnie stąd ten ból głowy. Jeść też jem niewiele. Cały czas biję się z myślami.     

#6 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8228 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 12 listopad 2018 - 23:00

Witaj.

Ciężki kaliber z tą pracą. Nie trzeba mieć depresji, żeby praca na infolinii czy jakimkolwiek callcenter wyprała nas z energii.

Nie wiem jakie masz możliwości ale na Twoim miejscu szukałabym czegoś mnie proludzkiego. Jakieś wprowadzanie danych, podstawy księgowości lub informatyki. Cokolwiek, co pozwoli Ci odciąć się od bezpośrednich i tak emocjonalnych kontaktów z ludźmi. 

 

To co radzi Madzia jest sensowne. Jeśli jesteś zmuszona do tej a nie innej pracy to skupiaj się wyłącznie na pozytywach, nawet tych najmniejszych. nie bierz do siebie absolutnie nic z tego co mówią ludzie. No i zostawiaj pracę w pracy.

 

To trudne i wymaga odwagi ale dasz sobie radę.


  • molenka lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#7 Frozen21

Frozen21

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1121 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 listopad 2018 - 01:35

Rozumiem Niara... Wiesz, że przez internet Cię nie wyleczę, ale samo opisanie swojego problemu i przedstawienie go innym to już pierwszy krok ku dobremu ;) Tutaj znajdziesz wiele ludzi którzy przeszli podobne piekło. Wspieram Cię z nie tak daleka bo ja też z Wielkopolski mam 50 km do Poznania :P Tak czy inaczej wierzę w Ciebie i zapamiętaj jedno: Masz tę moc, która w Tobie się tli ;) Ona przyjdzie z czasem, przeczekaj gorsze dni, z nami tu na forum... Wśród nas przyjaciół masz, nie pozwolę Ci byś sama szła przez gęsty las... ;)
  • molenka lubi to


#8 Zołza

Zołza

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 80 postów
  • Imię:D
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 listopad 2018 - 08:15

Kiedyś pracowałam na czarno u gościa, który prowadził dwa zupełnie różne interesy. Robiłam w zakładzie krawieckim i było ok, ale potrzebował kogoś młodego do recepcji swojego drugiego interesu. Poszłam tam na tydzień i to była porażka. Jestem osobą, która nawet jak ma zamówić pizzę przez telefon albo zarejestrowac sie przez telefon, to panikuje. A miałam odbierać telefony i przyjmować ludzi i jeszcze asystować przy paramedycznych zabiegach. Przez cały tydzień wracałam z pracy i płakałam.

Spróbuj, jak wiesz, że potrzebujesz pracy i kasy, ale jak będzie bardzo źle, to tego nie bagatelizuj i szukaj czegoś innego.



#9 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12415 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 13 listopad 2018 - 08:36

Tak czytam o tej pracy, Niara i jestem pełen obaw. Nie będę cię zniechęcał bo każda praca jest potrzebna ale możesz tego nie wytrzymać psychicznie, skoro już teraz jesteś rozmontowana. A cud z dnia na dzień raczej się nie zdarzy. Ja raczej nie mam kłopotów z werbalna komunikacja z ludźmi ale w takim reżimie jak opisujesz nie potrafiłbym pracować. Presja na wyniki, panowanie nad emocjami, precyzyjne, szybkie myslenie, odpowiedzialność za każde slowo. Cały czas z ludźmi to nie moje środowisko. Jeśli miałbym coś poradzić to powinnaś jednak rozejrzeć się za czymś spokojniejszym w czym czulabys się lepiej. Nie znaczy to oczywiście, że masz nie spróbować tu, jeden dzień nie przesądza o porażce. Być może po kilku dniach wdrożysz się w komunikację z ludźmi a jeśli nie dasz rady to wtedy zdecydujesz co dalej. I jeśli masz kontakt z psychiatrą to pogadaj z nim/nią o swoich obawach i problemach związanych z tym typem pracy. 


Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 


#10 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5242 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 listopad 2018 - 10:57

Pracowałam jako technik telefoniczny online, wytrzymałam 4 miesiące...zaczęłam wychodzićz pracy i płakać jak bardzo nie znoszę tego miejsca i bycia tam...i wtedy pojawiło się pytanie- po co ja sobie to robię?

Zwolniłam się od razu, wypowiedzenie trochę trwało. Wracałam do siebie drugie 4 miesiące. NIGDY WIĘCEJ

 

Kasa była dobra, pakiet medyczny, siłownia... korzystałam nagle non stop z lekarzy, na siłownię nie miałam siły, a kasę rozwalała na alkohol albo marihuanę żeby tylko nie czuć jak moja dusza płacze.

 

BRRrrrr

 

Jest dużo innych prac, żaden obciach zamienić korpo na pracę w sklepie czy gdziekolwiek innym. 


  • cień wiatru lubi to
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#11 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 14 listopad 2018 - 13:25

Nie każdy może tak sobie wybrzydzać z pracą, nie mówię o autorce, ale np. mnie nikt nie zechce do lepszej pracy (co prawda ja nie pracuję na infolinii ale również korpo i obsługa klienta), bo mieszkam w mieście akademickim wiec pracodawcy sobie wybrzydzają i wymagają statusu studenta albo wykształcenia wyższego. Osoby z wykształceniem średnim mają bardzo ciężko (ja mam średnie techniczne). A potem wymagają pierdyliard lat doświadczenia zawodowego, a jak zdobyć te doświadczenie, gdy większość prac dla osób bez doświadczenia jest zarezerwowana dla studentów lub osób z orzeczeniem.
  • molenka lubi to

#12 Kubik

Kubik

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 78 postów

Napisano 14 listopad 2018 - 14:59

Może powysylaj cv do jakiejś lżejszej psychicznie pracy. Jakaś obsługa klienta w małym sklepie, kiosk, cokolwiek co nie wiąże się z takim stresem. W Poznaniu jak ktoś wspomniał jest masa ofert.

#13 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 14 listopad 2018 - 15:31

Zdecydowałam się zrezygnować z tej pracy. Szukam czegoś innego. Czegoś z mniejszą ilością klientów. Czuję się niezbyt dobrze, ale chyba lepiej, skoro przepłakałam tyle dni. Powiedziałam mężowi. Nie był zły, ani nawet zawiedziony. Powiedział, że mam zacząć robić bombeczki w domu i szukać czegoś innego. Wiem, że muszę znaleźć pracę, ale nie na infolinii. A z bombkami po prostu dorobić sobie troszeczkę. Zarejestrowałam się też na stronce z pisaniem tekstów, nawet napisałam trzy przykładowe i za jeden dostałam punkty. Także no... Ale rodzicom i przyjaciołom nie powiem, wiem, że by mnie zgnębili psychicznie. Zwłaszcza rodzice. Powiem im, że mnie nie przyjęli i tyle. 



#14 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8228 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 14 listopad 2018 - 15:37

Najfajniejsze jest to, że masz wsparcie w mężu i pasję. Pokaż nam swoje dzieła. Mamy do tego specjalny wątek. I fajne konkursy :)

 

A pracę znajdziesz. Pozdrawiam :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#15 Killing me softly

Killing me softly

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 419 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 15 listopad 2018 - 21:10

Ciężka sprawa z tą pracą, łatwo się tam nabawić schiz, depresji itp..., jeśli robimy czegoś czego bardzo nie lubimy, w dodatku nie ma fajnych osób ( a raczej przede wszystkim) i nie ma się z zewnatrz w nikim oparcia (czyli nie mamy swojej połówki) to BARDZO ciezko się przełamać , pracować i żyć...

ja na szczęście swoją pracę zaczynałem w momencie kiedy jeszcze byłem w miarę zdrowy na umyślę, nie zdołowany, w związku i jako tako w kondycji...., dzisiaj będąc w stanie beznadziejnym psychicznym, po prostu sobie żyje z dnia na dzień i cieszy mnie każdy dzien kiedy wytrwam w pracy...., i mimo, że bardzo bym chciał zmienić tą robotę to się jej trzymam i pewnie bede trzymał bo nie mam siły by zacząć robić coś nowego... , nie mam pomysłu ani nic.., więc tkwie w tej beznadziei, aczkolwiek czasami nachodzą mnie takie ostre myśli, ze już nie chce, nie moge, nie umiem, bla bla i żeby rzucić robotę, ale po chwili się staram ogarnąć i przypominam sobie, że ja MUSZĘ ZARABIAĆ, bo inaczej leżę


Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#16 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5242 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 listopad 2018 - 21:52

Trzymam kciuki za nowe miejsce!
Na pewno znajdziesz coś dla siebie :)


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#17 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 16 listopad 2018 - 14:20

W niedzielę mam egzamin i staram się teraz skupić na nauce do niego. Szczerze zupełnie nie czuję się na siłach, ale muszę, nie ma innego terminu. Z resztą to nie studia tylko kwalifikacyjny kurs zawodowy, ale zdajemy egzaminy po zakończeniu każdego przedmiotu, jak się nie zda to kaszana, a jestem na III semestrze, więc już bliżej niż dalej. Uczę się, fakt, siedzę dużo z nosem w książce, a właściwie w zeszycie i przy materiałach na kompie, ale boję się jak cholera, że nie zdam. Robiła egzaminy próbne z tego przedmiotu i powiem szczerze, tak się prześlizguje, 50% trzeba żeby zdać, niby nie dużo, ale jednak. Uczę się od jakiś 2 tygodni, ale była sprawa z tą pracą i nic mi nie wchodziło do łba. Ale co przeczytałam to moje. Ech... ciężko, jutro mam zajęcia praktyczne w szkole, ale odpuszczam na rzecz nauki na niedzielny egzamin, co nie zmienia faktu, że rano muszę jechać oddać projekty zaliczeniowe z dwóch przedmiotów. Ostatnio wszystko mnie przytłacza. 



#18 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12415 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 16 listopad 2018 - 14:52

A może jakaś praca przy projektowaniu i stylizacji? To twoje hobby. Masz jakiś kurs?

Z czego masz egzamin w niedzielę? 


Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 


#19 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 16 listopad 2018 - 15:20

Pracowałam kiedyś przy szyciu wyprawek dla dzieci. Składałam np cv na dekoratora sklepu. Kurs robię właśnie teraz, to jest projektowanie i wytwarzanie wyrobów odzieżowych. Zostało mi jakieś półtorej semestru, ten do końca i jeszcze jeden wiosenny, potem czeka się na egzamin do stycznia. Mamy zajęcia w weekendy, nie każdy weekend, powiedzmy co drugi. No i mamy teorię i praktykę, na której szyjemy od pierwszego dnia. Egzamin mam z Technik wytwarzania odzieży z półtorej roku. Kurs znalazłam przez przypadek, nawet nie wiedziałam, że taki istnieje, tu, w Poznaniu. Szukałam wcześniej ale znajdowałam tylko płatne, a na płatny mnie nie stać, ten na który chodzę jest państwowy, darmowy, jedyna opłata to 50 zł na rok na materiały, co jest naprawdę niedużo. Szkoła ma wszystko, igły, papier, klejonki, tkaniny (oczywiście można przynosić swoje do szycia, ale można też szyć ze szkolnych), wykroje, nici, stopki do maszyn, no i same maszyny szybkobieżne, prasy do klejenia, maszyny specjalne, cuda wianki, szkoła jest naprawdę super wyposażona. Panie, które wykładają są super miłe, sympatyczne, o wszystko można je pytać i zawsze odpowiedzą, zajmują się nami naprawdę cudownie. Nie mogę narzekać na nic na tym kursie. Chociaż przyznam, że we wrześniu miałam kryzys, nie chciałam iść na zajęcia, byłam załamana i to bardzo, ale wypłakałam swoje i mi przeszło, no i mąż mnie wspierał. Także po wakacjach ruszyłam na pierwszy zjazd. Największe problemy mam z zajęciami z Podstaw konstrukcji odzieży. To są trudne zajęcia z rysunku, ale na nich nie projektuje się odzieży, tylko robi wykroje i jest to naprawdę przedmiot wymagający. Prowadząca jest kompetentna i pomocna, ale jednak ten przedmiot sprawia mi trudności. Projektowanie miałam na I semestrze i przedmiot był fantastyczny, prowadząca nie bardzo, ale sam przedmiot super, niestety okroili godziny z tego przedmiotu, było go niewiele, ale co się nauczyłam to moje. 


  • molenka lubi to

#20 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12415 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 16 listopad 2018 - 15:26

Bardzo ciekawe to co piszesz. Jeśli połączysz swoją pasję z pracą to będziesz spełniona zawodowo i podbuduje cię to znacząco psychicznie. Niestety na każdym kierunku są zajęcia, które lubimy i są dla nas łatwe i takie, które są drogą przez mękę. Na pewno ci pójdzie świetnie w niedzielę, będę trzymał kciuki :) 


Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych