Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Uczucia innych a nasze decyzje


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 09 listopad 2018 - 23:47


Czy to już po wszystkim?
Dzieciństwo dzielę na dwie płaszczyzny - dom i reszta.
Domu nie znosilam, rodzicow nienawidzilam, nie lubiłam spędzać w nim czasu, fantazjowalam o tym ze rodzice umra i ktoś mnie zaadoptuje albo będę mogła zamieszkać w domu dziecka. Matka znęcała się nade mną. Mówiła że żałuję że nie usunęła ciąży, ojciec że powinien wyrzucić mnie na śmietnik. Im byłam starsza tym rzadziej tam bywałam.
Reszta - wzorowa uczennica, wzorowe zachowanie, angażowałam się we wszystko, nad wyraz inteligentna, olimpiady, skończyłam szkole plastyczna, trenowałam codziennie, angażowałam się w wolontariat itp itd. Mimo tego jedna próbę samobójczą mam za sobą o której nikt nie wiedział.
Skończyłam informatykę. Udało mi sie wyprowadzić a jednak ciągle matka zatruwa mi zycie. Mój brat się już jej wyparl i nie utrzymuje z nią kontaktów. A mnie dręczy, wydzwania, poniza, rodzina mówi żebym się odciela bo mi życie zmarnuje... Ale dawałam rade.

I tak było do niedawna. Zaczęłam się budzić z przerażeniem kilka razy w nocy, śni mi sie jak sie drze, jak mnie niszczy, śni mi sie pierwsza próba samobójcza. W tym samym czasie okazało się że jestem adoptowana, zaczęłam mieć ataki paniki, trzęsą mi się ręce i nogi. Nie pracuje. Wszystko narasta. Chodzę do psychiatry Ale te spotkania raczej uświadamiaja mi że jestem beznadziejna, że zwyczajnie to jest ten czas kiedy powinnam umrzeć. Bez emocji, po prostu. Dużo czytałam w Internecie o samobojstwach i na prawdę ciężko mi uwierzyć że słowa w stylu: Masz dla kogo żyć, jesteś wyjątkowa itp itd sa w stanie zmienić raz podjęta decyzję. Czy wszystkim którzy mają myśli samobójcze wystarczą takie cos ?
Ja ciagle mam ataki paniki i leku, staje sobie na tarasie na dachu naszej kamienicy i myślę ze 4 pietro to za nisko żeby mieć 100% pewności.
Tyle w sumie chciałam napisać i zapytac co was trzymało przy życiu? Czy czyjeś pragnienie czy uczucia powinny mieć wpływ i zmienić nasze decyzje?

#2 Feliks

Feliks

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 64 postów
  • Imię:Nikt

Napisano 10 listopad 2018 - 09:33

Może wydaje Ci się, że masz niewielkie szanse na lepsze życie. Niewielkie szanse to nieskończenie więcej niż brak szans, gdy się zabijesz. Może jutro albo za tydzień, albo za rok zdarzy się coś co sprawi, że zapragniesz żyć.

Jesteś informatyczką, więc chyba możesz pracować zdalnie. Może zamieszkasz kiedyś w jakimś ciepłym miejscu, gdzie słońce każdego dnia będzie ciągle grzało Ci skórę i przybędzie Ci przez to chęci do życia.


  • Willow47 lubi to

#3 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2968 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 10 listopad 2018 - 10:57

Masz wielki potencjał życiowy, który zawdzięczasz wyłącznie sobie. Z takim potencjałem na pewno nie zginiesz. Według mnie wcale nie musisz utrzymywać kontaktów które Cię niszczą, nawet jeśli jest to ktoś bliski z rodziny.
W trudnych chwilach warto poszukać pomocy, np psychoterapii, która może Ci pomóc w uporaniu się z przeszłością. Mi na psychoterapii udało się pozbyć wielu "dziadów" z dzieciństwa.
  • Willow47 lubi to

#4 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 10 listopad 2018 - 13:08

Witaj. Jakkolwiek błaho i płasko to zabrzmi to tak, warto żyć. Być może dziś trudno Ci w to uwierzyć, trudno zrozumieć sens i potrzebę życia ale tyle w nim dokonałaś, tyle osiągnęłaś a nie miałaś łatwo. Chwyć się dobrych chwil i trzymaj mocno. Zmień nr telefonu i odetnij od toksycznych relacji, przynajmniej na jakiś czas. Idź na terapię. Masz chyba możliwości w pracy tak ją dostosować aby nie utrudniała Ci życia?

 

Czy masz blisko kogoś zaufanego? Ciocię, babcię, przyjaciółkę? Kogoś do kogo możesz zadzwonić w każdej chwili i się wygadać?


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#5 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 10 listopad 2018 - 17:10

Ja generalnie nie należę do osób ktore rozmawiają z kimkolwiek o swoich problemach. Chyba byłam wychowana tak ze problemy rozwiązuje sie samemu. Może dlatego tez teraz jak nie umiem tego zrobić to tak reaguje? Nie mam nikogo takiego z rodziny ale też nigdy nie czułam potrzeby posiadania kogoś takiego.
Bardziej chodziło mi o to czy Was przekonuje to ze ktoś mówi ze będzie lepiej, że życie jest super albo na pewno bedzie. A już najbardziej dziwne jest dla mnie twierdzenie ze samobójstwo to egoizm. Dlaczego gdy ja nie chce żyć to musze bo moja decyzja jest egoistyczna i ktos będzie przez to cierpiał. I dlaczego to ten ktoś nie jest egpista każąc mi żyć tak jak on chce.

#6 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 10 listopad 2018 - 17:56

Mnie trzyma przy życiu myśl, że samobójstwo jest ostateczne i nieodwracalne, a dopóki się żyje zawsze są jakieś szanse na zaznanie czegoś dobrego, zobaczenie czegoś pięknego, posmakowanie czegoś nowego, nawet na tak drobne przyjemnostki jak cieplutka pachnąca kąpiel albo ciekawa wycieczka weekendowa... Z takich drobiazgów składa się prxyjemność życia, z codziennych okazji, obserwacji, doznań, doświadczeń. Mimo wszystko nie chciałabym z tego wszystkiego rezygnować nawet, jeśli w jakimś obszarze życia czuję się bardzo niespełniona lub osamotniona.
  • molenka i Zaklęta w marmur lubią to

#7 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 10 listopad 2018 - 22:35

Sama zauważyłaś, że nie wszystko w twoim życiu i wychowaniu było dobre. Niektórych problemów samemu rozwiązać się nie da. Po prostu. 

Dlatego mamy lekarzy i terapeutów. Jak cię boli głowa to bierzesz tabletkę i po sprawie. Nie szukasz na siłę nowych rozwiązań. Tak samo jest z depresją.

Samobójstwo to ostateczność, nie ma następnego kroku. A w życiu zawsze może się coś zmienić. Nie żyjesz dla kogoś. Żyjesz dla siebie. 


  • molenka lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#8 Sidu93

Sidu93

    Atencjusz

  • Bywalec
  • 950 postów
  • Imię:Mateusz
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 10 listopad 2018 - 23:33

Ja od jakiś 2 lat planowałem (jeszcze w grudniu 2017 to planowałem), że jak się nic w moim życiu nie zmieni, to w tym roku w moje urodziny skończę ze sobą. Ale już w styczniu zrozumiałem coś, co wiele w moim życiu zmieniło i dzięki temu wciąż jestem pomiędzy wami. I rzeczy, które mnie trzymają przy życiu to moja rodzina oraz moja przyjaciółka. A także kiedyś gdzieś przeczytałem/usłyszałem, że samobójstwo chcemy popełnić dlatego, że nie chcemy już więcej czuć się źle. Tylko, że jak się zabijemy, to już nigdy nic więcej nie poczujemy. Nie odczujemy już nigdy ani pozytywnych ani negatywnych emocji, bo już nie będziemy istnieć. Oraz jestem zbyt dużym tchórzem, aby się zabić.

 

Ale i tak czasem rozmyślam o tym, że chciałbym to kiedyś zrobić, ale na razie daję sobie 5 lat na podjęcie decyzji. Może do 30 uznam, że jednak warto żyć.


Użytkownik Sidu93 edytował ten post 10 listopad 2018 - 23:35


#9 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 1161 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 23 grudzień 2018 - 12:26

 
Proszę bardzo ,,Sieniawka" to tam jest to gówno o którym mówię, żeby ktoś nie myślał że ja zmyślam albo mam urojenia, tutaj macie linka na widok 
https://dolnoslaskie...rzynskiego.html

Nawet nie muszę weryfikować, bo i bez tego wiem że szamba takie jak to istnieją, gdyż sam w takim byłem. Prym wśród degeneratów zwanych błędnie "lekarzami" wiodła tam niejaka dorota sznajder-borkowska (celowo z małej litery przez brak szacunku. A nie boję się wymienić jej z nazwiska, bo gówna można się co najwyżej brzydzić, ale na pewno nie bać. Nawiasem mówiąc pojawiła się kiedyś w mediach, gdy na prośbę swojej koleżanki sporządziła opinię jako biegły sądowy, nie widząc nawet oskarżonego na oczy, więc tym bardziej nie rozmawiając z nim. Decyzja o podjęciu leczenia była jedną z najgorszych w moim życiu.

#10 Gość_nicram1985_*

Gość_nicram1985_*
  • Gość

Napisano 23 grudzień 2018 - 12:55

Te uogólnienia to mnie normalnie osłabiają. Aż się prosi aby psychiatrami zajął się Smarzowski a potem zrobimy na nich narodowy lincz jak na policjantach i księżach. Wszędzie są ludzie i taborety. Poza tym postawić się trzeba trochę w sytuacji drugiej strony. Ta umiejętność z psychologicznego punktu widzenia wychodzi na dobre głównie mi samemu. A może facet ma zły dzień? A może kobieta ma akurat swoje gorsze dni? A może oni też mają swoje problemy? Jeśli się nad tym zastanawiam to nie robię dobrze im tylko przede wszystkim własnej psychice! Dlatego jestem tak daleki od odsądzania od czci i wiary kogokolwiek.

#11 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 1161 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 23 grudzień 2018 - 13:04

Te uogólnienia to mnie normalnie osłabiają.


Nie wiem w którym miejscu uogólniłem. Opisałem jeden konkretny przykład, nigdzie nie napisałem że mówię o wszystkich psychiatrach. Fakt faktem, ze dwóch psychiatrów na których trafiłem było całkiem spoko. Pomóc co prawda nie pomogli, ale chociaż próbowali.

#12 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 23 grudzień 2018 - 13:25

P********* moderatorze, lekarzy ?!

 

 

Ode mnie z okazji Bożego Narodzenia masz tylko 1 punkt ostrzeżenia. Za personalny atak i niecenzuralne wyzwiska, na które w niczym nie zasłużyłam.

P.S. Wyjaśnienie też otrzymujesz z okazji Świąt BN.

Życzę Ci pokoju w sercu i zdrowia na umyśle.


  • Milkyway lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#13 Gość_nicram1985_*

Gość_nicram1985_*
  • Gość

Napisano 23 grudzień 2018 - 13:39

Nie wiem w którym miejscu uogólniłem. Opisałem jeden konkretny przykład, nigdzie nie napisałem że mówię o wszystkich psychiatrach. Fakt faktem, ze dwóch psychiatrów na których trafiłem było całkiem spoko. Pomóc co prawda nie pomogli, ale chociaż próbowali.

😢

Nie mówiłem o Tobie personalnie, tylko tak ogólnie, w całym kontekście😉

Tak uogólniłem😂

Użytkownik nicram1985 edytował ten post 23 grudzień 2018 - 13:42


#14 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 23 grudzień 2018 - 14:18

Po 1. Willow jest Kobietą.
Po 2. Nikt cię nie prześladuje, to ty rzuciłeś się z wulgarami i obelgami do użytkowników, w zwyczajnej uwadze napisanej z przymrużeniem oka dopatrując się uchybień dla swojego wybujałego ego.
Po 3. Słowotok nie zwiększy powagi twoich wypowiedzi.
  • cień wiatru lubi to

#15 Gość_nicram1985_*

Gość_nicram1985_*
  • Gość

Napisano 23 grudzień 2018 - 14:44

Po 3. Ja nie walczę ilością tylko jakością


Uważam, że jest jednak odwrotnie.

Użytkownik nicram1985 edytował ten post 23 grudzień 2018 - 14:45


#16 Krzysiek11

Krzysiek11

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 57 postów
  • Imię:Krzysiek

Napisano 23 grudzień 2018 - 16:05

Tyle w sumie chciałam napisać i zapytac co was trzymało przy życiu? 

 

Chciałbym napisać kilka zdań o tym, jak ja sobie radziłem dawniej w krytycznych dla mnie sytuacjach. Ja nie miałem nigdy myśli samobójczych, raczej żałowałem, że się w ogóle urodziłem. To było moje własne stwierdzenie, bo nikt bezpośrednio takiego czegoś mi nie powiedział. Ale na tyle byłem zagubiony w otaczającej mnie rzeczywistości i zdawałem sobie sprawę jak inni mnie spostrzegają, że sam siebie dobijałem – po prostu czułem jakie mają inni o mnie zdanie. Byłem zamknięty w sobie, wszystko dusiłem w sobie. W domu nie miałem z kim porozmawiać o moich problemach, zostałem zmuszony walczyć sam o siebie. Jak się obecnie zastanawiam, dlaczego wtedy mając tych siedemnaście, czy dwadzieścia lat kompletnie się nie załamałem, to dochodzę do wniosku, że uratował mnie jakiś wewnętrzny upór, który posiadam i świadomość, że tak naprawdę jestem sam i nikt nie jest w stanie realnie mi pomóc, więc muszę sam starać się jakoś to przetrwać. Nawet nie wiem skąd wyciskałem z siebie strzępy pozytywnego myślenia i nadziei, że ten koszmar kiedyś się skończy. Zmuszałem się codziennie rano, żeby w ogóle wstać i stawić czoła nowemu dniu. Wtedy kompletnie nie znałem mojej choroby tj. depresji, tylko podejrzewałem, że mam początki choroby na którą chorował mój tata – czyli schizofrenia.  U mnie najgorsze było to, ze nie miałem z kim porozmawiać o moich problemach. Nawet nie chodziło mi o pomoc, tylko żeby pewne rzeczy wyrzucić z siebie. Wiem, że inni mieli i mają gorsze przeżycia, ale to nie o to moim zdaniem chodzi. Każdy z nas jest inny i każdy jest mniej lub bardziej czuły na problemy życiowe. Jeden ma strasznie w domu, ale ma zaufanych kolegów/koleżanki z którymi może porozmawiać i może dać upust swoim emocjom, a inny ma wręcz sielankę w domu, ale ma ogromny problem sam ze sobą i nie ma o kim z tym porozmawiać.

U mnie było to najgorsze, że w pełni zdawałem sobie sprawę z moich wad i sam siebie katowałem. Teraz wiem, ze ta niska samoocena była spowodowana m.in. chorobą, ale wtedy za to moje otępienie winiłem wyłącznie siebie. Nie wiem dlaczego, ale nie dawałem po sobie poznać, że jestem nieraz w okropnym emocjonalnie stanie. Wręcz wolałem się uśmiechać i udawać, że wszystko u mnie w porządku.

Ja mogę dziś powiedzieć, że wygrałem z chorobą i wszelkimi przeciwnościami losu, których było nie mało w moim życiu. Poniosłem po drodze masę klęsk, z których mi się wydawało, ze się już nie podniosę. Moim zdaniem zawsze trzeba mieć nadzieję, ze jednak coś takiego nas spotka co odmieni nasze życie. Wiem, ze w pewnych sytuacjach życiowych jest skrajnie trudno tak myśleć. Ja sam w apogeum swojej choroby straciłem całkowicie tą nadzieję – ale moim zdaniem nie ma innego wyjścia.



#17 Tek

Tek

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 60 postów
  • Imię:Tomek
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 23 grudzień 2018 - 18:31

To dziwne, ale nigdy nie miałem myśli samobójczych ani tym bardziej prób. Długo nawet nie wiedziałem, że mam depresję oraz niskie poczucie wartości sądziłem, że po prostu jestem nic nie wart i to jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Potem było czytanie książek motywacyjnych, które zasadniczo gówno dały, ale jednak jakoś sobie uświadomiłem, że moje myślenie o sobie jest błędne i muszę je zmienić. (tyle, że za bardzo nie umiałem).

 

Potem było 12 lat toksycznego związku, z punktu widzenia pracy nad sobą czas kompletnie stracony. Potem uświadomiłem sobie, że mam deprechę, ale w Holandii siedziałem, nie korzystałem z pomocy lekarza,moja depresja zresztą miała wówczas jakiś łagodniejszy odcień. Próbowałem dotrzeć do czegoś w sobie za pomocą psychodelików. (nie będę się o tym rozpisywał, choć w moim życiu było to pozytywne doświadczenie). W Polsce deprecha mi się rozkręciła i wtedy poszedłem do psychiatry. Już mieszkając tutaj, w Bydgoszczy, z dziewczyną poszedłem na terapię DDA/DDD, wcześniej też indywidualne. I przyznam, że dużo mi terapia dała, ale dalej biorę leki, dużo więcej sobie jednak na swój temat uświadomiłem i jak nigdy specjalnie nie byłem to teraz już w ogóle nie miałbym powodu aby popełnić samobójstwo. Mam cele i marzenia, zaczynam prostować swój życiorys, mam swoje małe przyjemności.. a poza tym kto by tak głaskał mojego kota, jakby mnie nie było? ;)

 

Co do matki moja psychoterapeutka zdecydowanie kazałaby się od takiej relacji odciąć. Dużą część mojego życia zmarnowały toksyczne osoby, które spotykałem od małego (zasada przyciągania na zasadzie ofiara szuka kata, kat ofiary rzeczywiście działa). Nikt mi już tego nie zwróci. Toksyczne osoby to trucizna i nieważne matka/ babka, czy Reptalianie, one Cię niszczą, nie masz żadnego obowiązku, czy powinności utrzymywać z nimi kontaktu. Oczywiście nie licz na to, że zrozumieją albo że nie będą Cię obwiniać. Albo, że to będzie łatwe dla Ciebie. Może dlatego poszukaj dobrej terapii indywidualnej albo grupowej, z godnym zaufania terapeutą (w Internecie można się o człowieku sporo dowiedzieć zanim zdecyduje się na jego usługi). A psychiatrzy są różni, ale to generalnie lekarze, od przepisywania leków i taka jest ich funkcja. Nie ma co oczekiwać od nich porad życiowych albo terapii.



#18 Ból Nadzieji

Ból Nadzieji

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 149 postów
  • Gadu-Gadu:67027429
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Podróżnik, eeem, okolice Trójmiasta :)

Napisano 23 grudzień 2018 - 21:32

Tyle w sumie chciałam napisać i zapytac co was trzymało przy życiu? Czy czyjeś pragnienie czy uczucia powinny mieć wpływ i zmienić nasze decyzje?


Mnie, ból nadziei oraz świadomość ze ,,po drugiej" stronie nie ma tego, czego poszukuje aby odnaleźć prawdzie ukojenie. Nic tam nie ma, tak jakbym nigdy przenigdy nie istniał.
  • Milkyway lubi to
Always look on the bright side of life.

#19 Echo4

Echo4

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 20 postów
  • Gadu-Gadu:63352740
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 grudzień 2018 - 23:41

Postanowiłam że po nowym roku w końcu odważę się na samobójstwo. Nie obchodzi mnie rodzina, bardziej martwię się o przyjaciółki. Mają chłopaków-ma je kto wesprzeć. Ale znowu pojawił się problem. Chłopak przyjaciółki planuje z nią zerwać, a wiem że nie zniesie straty dwóch ukochanych osób. Nie wiem co mam robić. Staram się ich pogodzić, mówiłam mu również że chce aby ją wspierał kiedy mnie może zabraknąć i że zamyka mi kilka dróg. To strasznie samolubne z mojej strony, ale zdaje sobie sprawę, że to mój ostatni sylwester o nie chce, żeby przeze mnie robiła głupoty

#20 ToJaPSYCHOPATA

ToJaPSYCHOPATA

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 04 styczeń 2019 - 14:13

Kasiu o depresji i myślach samobójczych  mógłbym napisać referat.

Wszystko jest z czegoś.. a gadanie "myśl pozytywnie" to bełkot tych co mają mały problem lub wo gule go nie mają.

Każda Twoja walka sprawia że jesteś silniejsza..tylko że jeszcze tego nie widzisz...

Odwiedzaj mojego bloga: <adres usunięty przez moderację>

to sie dowiesz co ze mnie wyrosło i jak ja widze min depresje...gdy przeczytasz wpis na moim blogu to może coś zrozumiesz i Cie na coś to naprowadzi..a jak nie to napisz do mnie tu.


Użytkownik molenka edytował ten post 04 styczeń 2019 - 15:27
niedozwolona reklama






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych