Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Problemy z alkoholem

alkohol

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
82 odpowiedzi w tym temacie

#1 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 20:35


Jestem zakłopotana, pisząc ten post. Chciałam go napisać już jakiś czas temu, ale się wstrzymywałam. Wstrzymywałam się, bo bardzo nie chcę obciążać sobą ludzi. Mnie samej jest ze sobą ciężko, jak ciężko musi być ludziom, którzy są ze mną blisko, a tym samym są blisko z moimi problemami?
Chodzi o alkohol, a raczej o moją toksyczną więź z nim. Od kilku lat sobie popijam. Bronię się przed mówieniem o tym, strasznie się wstydzę, mam też takie uczucie, że nikt mi w to nie uwierzy. Jestem niziutka, mam też dziecięcą buzię, nikt mi nie daje moich 22 lat, ludzie nie dają mi nawet 18 lat, a jakieś 16. Nie wyglądam jak osoba, która popija. Nie wiem, czy rozumiecie, o co mi chodzi.
Mam wrażenie, że straciłam poczucie normalności. Czy normalnym jest picie w samotności? Bo tak właściwie, to co jest w tym złego? Czy normalnym jest wypijanie 0,5 litra wódki w ciągu kilku godzin przez młodą kobietę? Czasem dochodzi piwo czy dwa. Już mi wstyd, bo wcześniej wypowiadałam się w postach na temat alkoholu, że nie powinno się go pić, gdy jest się chorym, gdy bierze się leki. A ja jestem chora i biorę leki psychotropowe. Czuję się jak cholerna hipokrytka. Nie wiem, dlaczego się upijam. Dlaczego tak bardzo to lubię. Moja mama jest pielęgniarką, pracuje na dyżurach po 12h, kilka razy w tygodniu jestem przez 12h całkiem sama w domu i wiecie, jakie to jest dla mnie alkoholowe eldorado? Wstyd znowu mnie przygniata, muszę się sprężać w pisaniu. Boże, wierzcie mi, chciałabym to zatrzymać. Chciałabym nigdy w życiu nie tknąć grama alkoholu, nigdy. Ale nie mogę. To się wydaje takie niesamowicie atrakcyjne. Moja terapeutka wie o moim problemie. Zapytała, czy mam kaca. Nigdy nie mam kaca (to dobrze czy źle?). Szczerze to czasami się zastanawiam, jakim cudem ja nadal żyję. Potrafię wypić półwytrawne wino, a później pić z koleżanką whiskey i nalewkę. Ona po którymś razie odpadła, odleciała. A ja siedziałam w samotności i myślałam, co to za cholera, ona zezgonowała, ja wypiłam raz, że więcej, a dwa, że przecież jestem na psychotropach dodatkowo. Czasami myślę: „jak to możliwe, że mnie szlag nie trafił?”. Biorę dwa leki w dużych dawkach. Nie zrozumcie mnie źle, nie piszę tego w celu obnoszenia się, przeciwnie – uważam, że to, co robię to wstyd, z nikim o tym nie rozmawiam. Nie chcę utonąć w tym alkoholu. Nie chcę zginąć. Ale po prostu tak ciężko mi się powstrzymać. Kupuję alkohol w najróżniejszych sklepach, za każdym razem towarzyszy mi wstyd, wydaje mi się, że ekspedientka czyta mi w myślach i wie, co wyrabiam, że zamierzam wypić wszystko sama. Terapeutka mówi mi, że moim problemem jest samotność. No tak, czuję się zajebiście samotna. Czasami jest mi naprawdę trudno wytrzymać tę samotność. Czasami tak bardzo chce się do człowieka, chce się z kimś pogadać. Mam tylko mamę, ojciec i brat mieszkają za granicą. Mam siostrę cioteczną i dwie przyjaciółki, ale nie umiem z nimi o tym rozmawiać. Co mam mówić? „Słuchaj, dzisiaj było mi tak źle i się najebałam”? Przepraszam za wulgaryzmy.
Jeszcze jeśli chodzi o moje życie "na co dzień" – studiuję zaocznie (zostałam przeniesiona na tryb zaoczny z powodu zbyt małej liczby osób chętnych na studia dzienne). Nie pracuję, nie znalazłam ciekawych ofert, a poza tym nie chcę pracować „nie w zawodzie”. Z dostępnych prac praca na kasie wydawała mi się spoko, ale nie będę ryzykować, mam dyskalkulię i nie chcę pracować z pieniędzmi (dobieranie banknotów, jakieś liczenie). Aktualnie myślę o wolontariacie.
Dziękuję z całego serca za przeczytanie tego posta. Czy ktoś ma podobne doświadczenia z alkoholem? Czy komuś moja historia wydaje się znajoma? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź. Chciałabym usłyszeć (przeczytać?) od kogoś, że będzie dobrze.



#2 Gość_Lady Cassandra_*

Gość_Lady Cassandra_*
  • Gość

Napisano 16 październik 2018 - 20:53

To racja, ze uzaleznienia biora sie z duzego, glebokiego poczucia samotnosci. Wtedy psychika szuka sobie takich zastepstw, ktore wypelnia jej pustke w sercu.

Jesli juz wiesz, ze masz problem z alkoholem, to juz jest plus. Mysle, ze dobre bedzie, gdy znajdziesz sobie cos na zastepstwo zamiast alkoholu. Moze zacznij tworzyc? Np wiersze, piosenki czy rysunki. Chodzi o to, zebys znalazla cos, co pomoze Ci w zdrowy sposob zapelnic pustke, jednoczesnie pozbywajac sie z siebie zlych emocji. Sprobuj jakos ograniczyc picie, stopniowo, i powoli podczas tego zacznij jakies swoje nowe hobbby. Bedzie dobrze, tylko wymaga to wysilku i sily woli, ale jest osiagalne. Trzymam kciuki, zeby udalo sie zastapic alkohol czyms innym. Dasz rade :)


  • Mallory lubi to

#3 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 22:03

Kochana Lady Cassandro, dziękuję Ci za Twój wpis. Dzięki, że poświęciłaś swój czas na mnie. To, co piszesz, jest bardzo mądre i dojrzałe. Co do tworzenia - tworzę już od paru lat, a mianowicie piszę prozę. Marzę, by wydać książkę. Mam takie postanowienie, że piszę tylko i wyłącznie wtedy, gdy jestem trzeźwa. Nie chcę nic tworzyć po pijaku, po pijaku to nie to, co chciałabym tworzyć. Ja chcę tworzyć na trzeźwo, na serio, bez żadnych wspomagaczy. Dziękuję jeszcze raz :* <3



#4 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 22:11

 Czy ktoś ma podobne doświadczenia z alkoholem? Czy komuś moja historia wydaje się znajoma? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź. Chciałabym usłyszeć (przeczytać?) od kogoś, że będzie dobrze.

Mam podobne doświadczenia. Twoja historia wydaje mi się znajoma. Będzie... nie, to brzmi jak gwarancja... może być dobrze. Terapia uzależnień, indywidualna i grupowa, mitingi AA i coś z tego wyjdzie. Przynajmniej mi wyszło i teraz zamiast spać w rowie, śpię w mercedesie. I Ty również możesz.



#5 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 22:13

Le Pentrec, dziękuję za odpowiedź. Czy myślisz, że to już uzależnienie, że ja jestem uzależniona?



#6 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 22:16

Le Pentrec, dziękuję za odpowiedź. Czy myślisz, że to już uzależnienie, że ja jestem uzależniona?

Myślę że tak, ale! Bo jest jedno "ale"... to tylko moje zdanie, jako osoby która przechodziła przez uzależnienie od alkoholu, a nie zdanie specjalisty. Rzetelnie stwierdzić tą kwestię może tylko pracownik poradni lecenia uzależnień, którą będę do upadłego polecał.


  • Mallory lubi to

#7 Lukier

Lukier

    borderline case

  • Bywalec
  • 930 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 16 październik 2018 - 22:19

Mija ósmy tydzień jak nie wale browarów, szajba mi odbija, mocne postanowienie a zarazem wyrzeczenie się w imię czegoś lepszego, co akurat nie przynosi efektów,  zbyt szybko się poddaje, w pracy nerwówka, niektórzy klienci działają tak na uzębienie że mam ochotę wrzasnąć a potem się uśmiechnąć czyli że lekkie psycho, chodzą mi po głowie myśli żeby dać sobie spokój i wyluzować i wrócić jak pies do wymiocin a i może czegoś więcej, ale na razie się trzymam, przydałoby się wsparcie i ktoś kto powiedziałby mi że to ma sens, modle się, wołam ale odnoszę wrażenie że moje prośby odbijają sie od sufitu i z powrotem wlatują do mojej głowy.


  • molenka i Mallory lubią to

Psalm 3;6


#8 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 22:48

Le Pentrec - masz 100% racji, powinnam zasięgnąć opinii specjalisty. Jesteś zajebiście silny, jeśli przeszedłeś przez uzależnienie od alkoholu. Serio. Siłacz z Ciebie.
Lukier - ósmy tydzień to dobry wynik. Szajba Ci odbija, rozumiem. Chcesz się napić, ale nie rób tego. Powstrzymuj się wszelkimi myślami. Teraz to wyrzeczenie nie przynosi efektów, ale z czasem na pewno zacznie, jestem tego pewna. Teraz jest cholernie ciężko, ale będzie lepiej, daj sobie trochę czasu. To, że wyrzekasz się alkoholu ma sens, ja Ci to mówię. Módl się, modlitwa naprawdę potrafi pomóc, wiem coś o tym. Może umówmy się tak, że oboje będziemy się starać i próbować w tym wytrwać, okay?



#9 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 22:51

Le Pentrec - masz 100% racji, powinnam zasięgnąć opinii specjalisty. Jesteś zajebiście silny, jeśli przeszedłeś przez uzależnienie od alkoholu. Serio. Siłacz z Ciebie.

Dzięki, miło mi to słyszeć.

A przy okazji, jak już sama ładnie stwierdziłaś że powinnaś zasięgnąć rady specjalisty, no to leć do niego jak najszybciej, a ja czekam na relacje z wizyty. :)



#10 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 23:01

Mój drogi, ja tak naprawdę korzystam z pomocy specjalistów... Chodzę do psychiatry, do terapeuty. Przyjmuję leki, uczęszczam na terapię indywidualną co tydzień. Wszystko idzie super, ale nie mogę przestać kupować tego cholernego alkoholu. Problem chyba leży we mnie, powinnam się po prostu bardziej postarać, bardziej pracować. Ale dziękuję za odpowiedź <3



#11 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 23:05

Mój drogi, ja tak naprawdę korzystam z pomocy specjalistów... Chodzę do psychiatry, do terapeuty. Przyjmuję leki, uczęszczam na terapię indywidualną co tydzień. Wszystko idzie super, ale nie mogę przestać kupować tego cholernego alkoholu. Problem chyba leży we mnie, powinnam się po prostu bardziej postarać, bardziej pracować. Ale dziękuję za odpowiedź <3

Ale ja mówię o specjaliście w kwestii uzależnień. To naprawdę oddzielna sprawa.


  • molenka lubi to

#12 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 23:18

Racja, Le Pentrec. Tylko że widzisz, moja terapeutka jest terapeutą uzależnień. Jest więc znawczynią w temacie.
Najbardziej mi w tym wszystkim szkoda mamy. Kocham moją mamę bardziej niż kogokolwiek na świecie. Wydaje mi się, że ona wie... Ale udaje, że wszystko jest w porządku. To chyba częste u osób z... problemem alkoholowym, problemem związanym z substancjami? I to jest to wahanie - mama (czy ktokolwiek inny) wie czy nie wie? Jak mam się zachowywać? Tak, że problem istnieje, czy tak, że problem nie istnieje? Mam wrażenie, że muszę się ogarnąć dla mojej matki. Tak strasznie szkoda robi się osób, które są nam bliskie. Tak strasznie szkoda...


  • Willow47 lubi to

#13 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 23:22

Mimo wszystko wciąż się będę upierał że grupowa terapia uzależnień plus mitingi AA. Więcej tego typu spraw na pewno nie zaszkodzi.
  • molenka lubi to

#14 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 październik 2018 - 23:28

Dziękuję jeszcze raz, dzięki chociażby za to, że to przeczytałeś i poświęciłeś swój czas na mnie. To bardzo dużo daje, bardzo wiele dla mnie znaczy.



#15 Le Pentrec

Le Pentrec

    Cham i tłuk, granatem oderwany od pługa!

  • Bywalec
  • 669 postów
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Lasy Parczewskie

Napisano 16 październik 2018 - 23:33

Dziękuję jeszcze raz, dzięki chociażby za to, że to przeczytałeś i poświęciłeś swój czas na mnie. To bardzo dużo daje, bardzo wiele dla mnie znaczy.


Nie ma sprawy, jak byś miała jakieś pytania, to polecam się na przyszłość. I naprawdę, rozważ jeszcze terapię grupową w poradni leczenia uzależnień, oraz mitingi AA, to naprawdę dużo daje. A na dzisiaj uciekam, trzym się!
  • molenka i Mallory lubią to

#16 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7459 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 17 październik 2018 - 00:04

Wie i udaje, ze nie wie. Bo jest współuzależniona. Bo przyznanie się, że moja córka pije, to porażka. To konieczność zrobienia czegoś a być może mama nie ma na to siły jeszcze...

 

Kochana co do wstydu...najważniejsze, że zauważyłaś, że masz problem. A wstyd to kraść. 

 

Jest noc, jestem niewyspana, spać nie mogę a powinnam. Napiszę Ci więcej w ciągu dnia. 


  • molenka i Mallory lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#17 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2844 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 17 październik 2018 - 09:32

A co mówi terapeutka do której chodzisz na temat Twojego picia ?

#18 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 224 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 17 październik 2018 - 12:43

Mnie, też do alkoholu ciągnie. "Problem" w tym, że nie mam okazji się napić. Ze mną jest tak, że mam za słaby żołądek na alkohol, więc więcej, niż ćwiartka nie wypiję. Chociaż ze 2 razy mi się zdarzyło więcej wypić, bez żołądkowych konsekwencji. Nie uważam picia za powód do wstydu, no z wyjątkiem przed rodziną, bo mamie wolałbym nie mówić ile zdarzało mi się wypić. Zdarzało mi się łączyć, alkohol z lekami, niestety teraz jestem abstynentem. Lubię smak alkoholu. Może terapeuta od uzależnień do którego się wybieram we wtorek mi coś poradzi. Nie wiem co ci poradzić Mallory, może po prostu staraj się nie mieć okazji do picia. Albo poproś o zmianę leków, jeśli jesteś po nich wystarczająco nieszczęśliwa, żeby pić. 



#19 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13270 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 17 październik 2018 - 15:17

Racja, Le Pentrec. Tylko że widzisz, moja terapeutka jest terapeutą uzależnień. Jest więc znawczynią w temacie.
Najbardziej mi w tym wszystkim szkoda mamy. Kocham moją mamę bardziej niż kogokolwiek na świecie. Wydaje mi się, że ona wie... Ale udaje, że wszystko jest w porządku. To chyba częste u osób z... problemem alkoholowym, problemem związanym z substancjami? I to jest to wahanie - mama (czy ktokolwiek inny) wie czy nie wie? Jak mam się zachowywać? Tak, że problem istnieje, czy tak, że problem nie istnieje? Mam wrażenie, że muszę się ogarnąć dla mojej matki. Tak strasznie szkoda robi się osób, które są nam bliskie. Tak strasznie szkoda...

 

Jak już Le Pentrec wspomniał potrzebujesz najprawdopodobniej terapii AA. I to, że Twoja terapeutka jest też tą od uzależnień nie ma znaczenia, bo do niej chodzisz na psychoterapię indywidualną.

Poszukaj w okolicy ośrodka AA i tam się udaj, choćby po to, żeby sprawdzić, czy jesteś uzależniona, czy nie. Była na forum kiedyś dziewczyna, która zgłosiła się do poradni AA właśnie w tym celu, by sprawdzić co się z nią dzieje.

 

Eksperymenty pt. leki+alkohol to sprawa poważna, z pewnością ważny materiał do przepracowania w trakcie terapii indywidualnej i tej ewentualnie przyszłej AA.

A na logikę rzecz biorąc, to chyba masz świadomość, że rozwalasz sobie wątrobę i trzustkę. Rozważ, czy nie są Ci one jednak potrzebne do życia w stanie nierozwalonym...

 

Jeśli o mamę chodzi, to być może po prostu nie ma na to siły, tak po ludzku. A może to być też współuzależnienie.

Jednakże nie jest ważne, czy mama wie, czy nie i co o tym sądzi.

Ważne jest to, co Ty z tym zrobisz, a wiesz sporo na temat tego, co się z Tobą dzieje i z tego, co widzę masz uczciwe wobec siebie podejście, bez bajerowania, bez udawania i zaprzeczania.

Ratuj się Mallory. Fajna dziewczyna z Ciebie, bo cholerę chcesz sobie życie tak niszczyć?


  • Mallory lubi to

kotek.gif

giphy.gif


#20 Lukier

Lukier

    borderline case

  • Bywalec
  • 930 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 17 październik 2018 - 18:53

Lukier - ósmy tydzień to dobry wynik. Szajba Ci odbija, rozumiem. Chcesz się napić, ale nie rób tego. Powstrzymuj się wszelkimi myślami. Teraz to wyrzeczenie nie przynosi efektów, ale z czasem na pewno zacznie, jestem tego pewna. Teraz jest cholernie ciężko, ale będzie lepiej, daj sobie trochę czasu. To, że wyrzekasz się alkoholu ma sens, ja Ci to mówię. Módl się, modlitwa naprawdę potrafi pomóc, wiem coś o tym. Może umówmy się tak, że oboje będziemy się starać i próbować w tym wytrwać, okay?

Ja grzałem od 2-3 piw dziennie i tylko browar i to wieczorami po pracy wódka raz na rok okazjonalnie i tak jak muszę, no wiesz, solidarnie albo jak jak jestem w podróży np autobusem za winem nie przepadam, jabole, mam nadzieje że się aż tak nie stoczę. Generalnie zamiłowanie do piwa nie przesłania mi obowiązków, rano kawa, potem jak złapie ssanie coś zjem, w pracy, jak nie ma oblężenia, niby normalnie jak każdy, ale nie chcę skończyć jak mój sąsiad który rozmawia z telewizorem. Wzajemnie wsparcie jest potrzebne bez niego samotność popchnie nas na skraj przepaści i wypchnie najnormalniej w świecie.


  • Mallory lubi to

Psalm 3;6






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: alkohol

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych