Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Utknąłem w terapii


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 245 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 10 październik 2018 - 16:26


Mógłbym napisać w swoim wątku, ale tutaj będzie lepiej. Leczę się od 2016 roku. Pierwszy raz u psychiatry byłem tydzień. Jeśli chodzi o leczenie farmakologiczne już wiele za mną i pewnie wiele przede mną. Obecnie biorę stabilizator nastroju (tegretol) 400 mg 2 razy dziennie, jedną tabletkę bioxetinu i 1 abilify. Nie wiem co z tego wyjdzie. Ale piszę w innej sprawie.

 

Obecną psychoterapię zacząłem rok temu. I raczej mi ona "nie leży". W sensie mam wrażenie, że nie wniosła nic do mojego życia. Terapeutka, to miła, starsza pani. Mam wrażenie, że mnie nie rozumie. I zastanawiam się co dalej. Czy kontynuować tą terapię, czy zmienić? 

 

No i jakie mam alternatywy sanatorium, "wakacje" w ośrodku wczasowym albo rehabilitację na oddziale rehabilitacyjnym na Babińskiego. A może zostawić wszystko po staremu i gnić w obecnej sytuacji. Co polecacie? 



#2 XAW

XAW

    Zadomowiony

  • Administrator
  • 5837 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 10 październik 2018 - 17:21

Na pewno nie odpuszcać. To najgorsze, co można zrobić.

Jeśli po takim czasie czujesz, że terapia Ci nie leży i nic nie wniosła, to nie warto moim zdaniem ciągnąć tego na siłę. Moim zdaniem już po ok. 8 godzinnych spotkaniach z terapeutą widać czy współpraca ma szansę coś dać, czy dana terapia człowiekowi podchodzi, czy też nie (nie mylić z tym czy jest ona trudna, bo może być trudna ale pomagać, a może być trudna lub łatwa i nie pomagać).

Trudno mi powiedzieć co dokładnie powinieneś zrobić. Mogę tylko napisać co ja zrobiłem w podobnej sytuacji (nie trafiłem z pierwszą terapeutką) - zamieniłem na kogoś innego, z kim znacznie lepiej mi się pracowało. Pomijając niekompetentnych terapeutów, to nawet najlepszy terapeuta może nie zgrywać się z daną osobą.

 

Możesz spróbować właśnie pójść kilka razy do kogoś innego i zobaczyć jak Ci tam będzie. W razie potrzeby zawsze możesz wrócić do starej terapeutki. Moim zdaniem nie warto jednak tkwić w terapii na siłę jeśli przez tak długi czas nic to nie daje i czujesz się niezrozumiany.

Inną opcją jest rozmowa z obecną terapeutką na temat tych odczuć - wtedy możesz zobaczyć czy coś będzie w stanie zmienić, czy też utwierdzi Ci w tej zmianie.

 

Na temat pozostałych opcji za bardzo się nie wypowiem, bo nie znam ich z autopsji. Ale na pewno są tu osoby, które coś więcej będą w stanie powiedzieć na temat tych propozycji.


  • Lancaster lubi to

#3 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 65 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 10 listopad 2018 - 07:27

Ja mam podobnie. Psychiatrę polecił mi znajomy, też psychiatra. W sieci nic na jej temat nie ma, pracuje na Babinskiego.
Pierwsze kilka spotkań było w miarę ok, zadnych specjalnych objawow nie mialam choć czasem czułam ze jakoś mnie nie rozumie. Potem zaczęło mi sie tylko pogarszac.
Z rzeczy które zaczęły mnie razić było to że nagle zaczęło się jej spieszyć, z godziny zrobiło się pół albo 20 minut. KAZDE spotkanie zaczynała od słów ze była pewna ze już do niej nie przyjdę. A jak przyszłam do niej już w dość krytycznym stanie, nie mogłam złapać oddechu, cała trzeslam i nie mogłam się pozbyć myśli samobójczych to dala mi jakieś leki, niby miały pomoc. A ostatnie spotkanie rozpoczęła tymi samymi słowami, do tego dodala ze jakoś nie wierzy ze biorę leki bo z charakteru wyglądam na taką co nie bierze. Część moich odpowiedzi na jej pytania wysmiała. Uslyszalam też ze sama sobie jestem winna tej sytuacji a jak wypisywala receptę i wspomniałam o myslach samobojczych (o ktorych mowilam tez na wczesniejszej wizycie ale na tej nie zapytala) to stwierdzila z lekkim wkurwem ze ja to zawsze cos wymysle na koncu kiedy jej sie spieszy. Wiec wzielam recepty, zaplacilam i sie zawinelam.
I tez podobnie mam mieszane uczucia co do pojscia tam kolejny raz. Gdzies czytalam ze sa dwa typy psychiatrow - jedni to ludzie sukcesu co im sie nigdy noga nie powinela, zawsze stabilni emocjonalnie ale tez przez to nie umieja sie wczuc w sytuacje pacjenta, zrozumiec ze cos co dla nich jest drobnostka dla kogos innego moze byc duzym problemem.
I drudzy ktorzy duzo przeszli i przezyli, czuli to co czuja ich pacjenci, wiedza jak to jest.
Moze na takiego warto zmienic ?

#4 Majkel27

Majkel27

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 10 listopad 2018 - 09:04

Ja mam podobnie. Psychiatrę polecił mi znajomy, też psychiatra. W sieci nic na jej temat nie ma, pracuje na Babinskiego.
Pierwsze kilka spotkań było w miarę ok, zadnych specjalnych objawow nie mialam choć czasem czułam ze jakoś mnie nie rozumie. Potem zaczęło mi sie tylko pogarszac.
Z rzeczy które zaczęły mnie razić było to że nagle zaczęło się jej spieszyć, z godziny zrobiło się pół albo 20 minut. KAZDE spotkanie zaczynała od słów ze była pewna ze już do niej nie przyjdę. A jak przyszłam do niej już w dość krytycznym stanie, nie mogłam złapać oddechu, cała trzeslam i nie mogłam się pozbyć myśli samobójczych to dala mi jakieś leki, niby miały pomoc. A ostatnie spotkanie rozpoczęła tymi samymi słowami, do tego dodala ze jakoś nie wierzy ze biorę leki bo z charakteru wyglądam na taką co nie bierze. Część moich odpowiedzi na jej pytania wysmiała. Uslyszalam też ze sama sobie jestem winna tej sytuacji a jak wypisywala receptę i wspomniałam o myslach samobojczych (o ktorych mowilam tez na wczesniejszej wizycie ale na tej nie zapytala) to stwierdzila z lekkim wkurwem ze ja to zawsze cos wymysle na koncu kiedy jej sie spieszy. Wiec wzielam recepty, zaplacilam i sie zawinelam.
I tez podobnie mam mieszane uczucia co do pojscia tam kolejny raz. Gdzies czytalam ze sa dwa typy psychiatrow - jedni to ludzie sukcesu co im sie nigdy noga nie powinela, zawsze stabilni emocjonalnie ale tez przez to nie umieja sie wczuc w sytuacje pacjenta, zrozumiec ze cos co dla nich jest drobnostka dla kogos innego moze byc duzym problemem.
I drudzy ktorzy duzo przeszli i przezyli, czuli to co czuja ich pacjenci, wiedza jak to jest.
Moze na takiego warto zmienic ?

Przechodziłem to samo z moją terapeutką i psychiatrą. Czułem jakbym przychodził nieproszony, bo przecież nic mi nie jest, zawracam głowę itd. Dopiero w trakcie studiów (psychologia) dowiedziałem się jak powinien zachowywać się psycholog i teraz wiem, że tamte osoby tylko mogły mi zaszkodzić. Jeśli masz taką możliwość to zmień tę lekarkę, ona nie ma prawa tak się zachowywać wobec Ciebie.



#5 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5188 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 listopad 2018 - 10:52

Zawsze są dwie kwestie w pracy z terapeutą:

1) czy jesteś naprawdę szczery i czy mówisz wszystko, czy nie starasz się pokazać bardziej którejś strony swojej osobowości czy siebie jako choć trochę bardziej pozytywnej osoby

2) czy nie widzisz W OGÓLE poprawy w jakiś aspektach swojego życia czy nie widzisz mocnej zmiany

 

W obu przypadkach raczej warto będzie zmienić psychoterapeutę, dobrze byłoby być może dowiedzieć się też nad typem terapii którą prowadzi dany specjalista i spróbować takiej z odmiennego nurtu- mogę Ci coś podpowiedzieć jeśli się dowiesz w jakim jesteś teraz.

Jeśli jednak masz wrażenie, że może nie do końca jesteś naturalny na taich spotkaniach to warto o tym wspomnieć od razu na początku nowej terapii- że masz problem z tym żeby się otworzyć, żeby być sobą, żeby mówić prawdę- to pomoże, aby sytuacja się nie powtórzyła przy kolejnej próbie.


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#6 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 245 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 15 marzec 2019 - 01:23

Napiszę tutaj dla Wisienki 

Mam manię i myślę o rzuceniu leczenia na oddziale dziennym, chociaż czekałem na to cały miesiąc (wczoraj mega dół, dzisiaj mania). Proszę o radę.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych