Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Drugie podejście


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 StrangeMind

StrangeMind

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Kinga
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:małopolskide

Napisano 09 październik 2018 - 20:47


Hej, 

mam 24 lata i nie będę wyjątkiem mówiąc, że mam depresję. Cierpię na nią chyba już 7-8 lat ale dopiero kilka miesięcy temu zdecydowałam się pójść do psychiatry. Albo inaczej, byłam u specjalisty już w 2015, ale nie przekonał mnie do siebie. Nie potrafiłam też brać regularnie leków. Teraz jest inaczej. Próbuję. Najgorsze już za mną. Uwolniłam się od patologicznej rodziny, chłopaka socjopaty i powoli życie toczy się dalej. Problemów jest mnóstwo i to właśnie cały czas mnie przytłacza. 

Ale od początku. Mam rodziców alkoholików, w domu od zawsze były ciągłe awantury i krzyki. Nigdy nie zaznałam miłości. Nie usłyszałam słowa "kocham". Nie powiem, mama starała się zapewnić nam wszystko co najlepsze, ale wieczorami siadała z tatą i pili. Czasem zaczynała już bez niego, a on typowy budowlaniec, wracał już pijany z pracy. Po skończeniu szkoły wyprowadziłam się z rodzeństwem, a teraz każde próbuje utrzymać się na własną rękę. Przez rodziców rozwinął mi się syndrom DDA, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Wstydzę się chodzić na terapie, chociaż wiem, że nie ma w tym mojej winy czy powodu do wstydu. Niestety tak już jest, od zawsze musiałam się za nich wstydzić i teraz dalej siedzi mi to w głowie. Obecny chłopak próbuje zrozumieć moją awersję do alkoholu, sama go wgl nie piję i widzi, że się złoszczę, kiedy on z tatą do meczu otworzą piwo. Wiem, ze to nic złego napić się piwa od czasu do czasu ale w mojej głowie siedzą obrazy z dzieciństwa i nie chcę powtórki. 

Będąc już w dosyć mocnej depresji trafiłam w sidła chłopaka socjopaty. Na początku chciał się mną opiekować, pocieszyć, ale jak sam przyznał radość sprawia mu krzywdzenie ludzi, a zdrady u niego były na początku dziennym. Trochę było w tym mojej winy, na samym początku sugerował mi jaki jest, mówił, że zdradzał byłe dziewczyny, jak je traktował. Ale ja tak bardzo pragnęłam bliskości, że myślałam, że ze mną będzie inaczej. Nie było. Po pół roku stwierdził, że on się przy mnie męczy, nie pasujemy do siebie itp.Gdy nie zareagowałam tak jak chciał i przyjęłam to ze spokojem, zwyzywał mnie od najgorszych. Portafił przy tym uderzyć w czuły punkt. 

Ale przetrwałam to wszystko, przetrwałam tylko i wyłącznie dzięki dobrym ludziom, których spotkałam. Większość z nich zna tylko moje rozterki miłosne i myślą, że to były powody moich smutków. Do niedawna tylko mój przyjaciel, jedyny prawdziwy jakiego mam, znał całą prawdę. Ostatnio przyznałam się też chłopakowi (jestem  z nim już ponad 3 lata, ale niczego się nie domyślił. Pracował w delegacji, a kiedy wracał chciałam być tylko przy nim ) Ogólnie udawanie, że wszystko jest ok idzie mi świetnie. Mam dobrą pracę, grupkę znajomych, mieszkam z chłopakiem itp. I gdzie w tym depresja ?

Otóż nikt nie widzi jak każdego dnia walczę ze sobą żeby wstać z łóżka, jak każde dodatkowe wyjście z domu to prawdziwe wyzwanie. W gorszych dniach ( bywało też kilka miesięcy pod rząd) wracam z pracy, jem obiad i kładę się do łóżka. Wszystkim wmawiam,że to migreny więc nikt nie pyta ( migreny mam faktycznie zdiagnozowane) Innym dniem snuję się ulicą z myślą czy facet za kierownicą samochodu będzie mieć duże wyrzuty sumienia jak mu wskoczę pod samochód. Sposób śmierci mam już dawno wybrany, bezbolesny. Ale nie chcę dokładać cierpienia rodzinie, dlatego sobię tak wegetuję. Nic mnie nie cieszy. Proste słowa potrafią mnie doprowadzić do łez. 

W moje 24 urodziny postanowiłam coś z tym zrobić. Jednak leki chyba nie działają. Biorę je już 3 miesiąc i ciągle mam wahania. Raz jest ok, czuję się (chyba) jak normalny człowiek, a innego dnia mam strasznego doła, nie chcę, żyć, podważam istnienie miłości i sens posiadania dzieci. Dodam tylko, że J. (chłopak) też nie ma lekko w domu, a u niego mieszkamy, więc stresu jest mnóstwo. Z leczeniem też będzie problem bo biorę tabletki antykoncepcyjne na PCOS i przeciwpadaczkowe na migreny ;/ od tych drugich zrobiłam się strasznie nerwowa i wybuchowa a przy tym strasznie roztargniona. Coś w końcu musi zadziałać. Chcę w końcu żyć jak normalny człowiek, cieszyć się życiem, a nie tylko przyjmować je bez większych emocji.

 

 

Uff , tyle o mnie. 

Wiem, że mój J. mnie nie zrozumie, on jest bardzo otwarty na ludzi i pełen energii, dlatego tutaj szukam kogoś do porozmawiania. Jeśli ktoś ma ochotę to proszę pisać na priv :)


  • molenka lubi to

#2 Frozen21

Frozen21

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1121 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 09 październik 2018 - 20:53

Witamy w rodzinie ;)
  • Mallory lubi to


#3 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2968 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 09 październik 2018 - 21:20

Witaj :)
Znam kilka dziewczyn które mniej więcej w Twoim wieku robiły terapię DDA/DDD.
Teraz z perspektywy czasu aż miło popatrzeć jak się im funkcjonowanie w życiu zmieniło.
Na terapii wszyscy zmagają się upiorami przeszłości,więc wstyd można spokojnie zostawić za drzwiami.
Z zainteresowaniem poczytałam Twój post i wydaje mi się, że i tak masz dosyć zdrowy ogląd na sytuację. No i już kawał roboty zrobiłaś dla swojego dobra. Powodzenia więc i bierz stąd wszystko co najlepsze :)
  • molenka i Willow47 lubią to

#4 StrangeMind

StrangeMind

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Kinga
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:małopolskide

Napisano 09 październik 2018 - 21:36

Witaj :)
Znam kilka dziewczyn które mniej więcej w Twoim wieku robiły terapię DDA/DDD.
Teraz z perspektywy czasu aż miło popatrzeć jak się im funkcjonowanie w życiu zmieniło.
Na terapii wszyscy zmagają się upiorami przeszłości,więc wstyd można spokojnie zostawić za drzwiami.
Z zainteresowaniem poczytałam Twój post i wydaje mi się, że i tak masz dosyć zdrowy ogląd na sytuację. No i już kawał roboty zrobiłaś dla swojego dobra. Powodzenia więc i bierz stąd wszystko co najlepsze :)

     Dziękuję. Trochę interesuję się psychologią i zaburzeniami/chorobami psychicznymi ( trochę przez wzgląd na mój stan i na socjopatię byłego) więc sama uświadomiłam sobie w jakiej jestem sytuacji zanim poszam do lekarza. Bardzo pomogło mi to zrozumieć istotę depresji i co najważniejsze, że to nie we mnie tkwi problem, że to tylko choroba.



#5 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2968 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 09 październik 2018 - 21:51

Mój ulubiony psychoterapeuta kiedyś nam powiedział na zajęciach grupowych : "Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia,"trudne dzieciństwo zobowiązuje".Chodziło mu o to, aby dorosły już człowiek wziął życie w swoje łapki i powoli zmieniał to co mu nie pasuje, a co dostał jako garba do dźwigania w dzieciństwie.
Ja to też dla siebie piszę ;) Mam jeszcze parę rzeczy do przerobienia w terapii.
Może sama siebie przekonam :) i nie dziwię Ci się wcale, że masz obiekcje co do rozpoczęcia terapii, bo chyba większość ludzi tak ma.
  • molenka i Willow47 lubią to

#6 StrangeMind

StrangeMind

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Kinga
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:małopolskide

Napisano 09 październik 2018 - 21:57

Myślę, że się kiedyś zbiorę w sobie i pójdę na terapie. Na razie chcę ustabilizować humory, bo jeszcze za często przychodzą doły i wiem, że nie poszła bym wtedy na spotkanie. 


  • Frozen21 lubi to

#7 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2968 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 10 październik 2018 - 11:05

O pewnie :) Na wszystko trzeba gotowości i nie warto się zmuszać do niczego, bo wtedy i efekt byłby żaden.

#8 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 październik 2018 - 15:06

Myślę, że się kiedyś zbiorę w sobie i pójdę na terapie. Na razie chcę ustabilizować humory, bo jeszcze za często przychodzą doły i wiem, że nie poszła bym wtedy na spotkanie. 

Hej, mam nadzieję, że nie będziesz czekać z tym długo. 

Terapia naprawdę pomaga, wywraca świat do góry nogami i niesamowicie wzmacnia, a co ważne, pomaga bardzo w relacjach.

Widać, że masz wiele zasobów, potrafisz być waleczna i zadbać o siebie. Terapia będzie dla Ciebie wyzwoleniem :)


  • miriam* i Frozen21 lubią to
Dołączona grafika

#9 StrangeMind

StrangeMind

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów
  • Imię:Kinga
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:małopolskide

Napisano 10 październik 2018 - 20:10

Hej, mam nadzieję, że nie będziesz czekać z tym długo. 

Terapia naprawdę pomaga, wywraca świat do góry nogami i niesamowicie wzmacnia, a co ważne, pomaga bardzo w relacjach.

Widać, że masz wiele zasobów, potrafisz być waleczna i zadbać o siebie. Terapia będzie dla Ciebie wyzwoleniem :)

Na razie poczekam a opinie mojego psychiatry, póki co próbuje mi dobrać leki... najbliższa wizyta dopiero 31.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych