Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nowy użytkownik


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
31 odpowiedzi w tym temacie

#1 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 30 wrzesień 2018 - 22:06


Cześć wszystkim,
Jestem tutaj, ponieważ nie radzę sobie ze sobą (chyba). Wiecie jak to jest nie odczuwać radości? Takie uczucie, ze już nic Cię nie cieszy. Taki dość dziwny stan jak na osobę, która tak na prawdę ma wszystko co do życia człowiekowi jest potrzebne.

7,5 roku temu mój brat popełnił samobójstwo, nie zostawił listu ani żadnej wiadomości. No niczego co by choc trochę wyjaśniło dlaczego. Kilka lat wcześniej zaczął się nasz koszmar.. tata czasami więcej pił i nie dawał nam spac po nocach, zawsze mnie budził żeby mu zrobić coś do picia albo jedzenia. Czasami się zdarzało ze bił mamę a ja zawsze wychodziłam z pokoju żeby jej pomoc. Bałam się ale raczej strachu nie okazuje. Kiedyś nawet mi się raz oberwało. Mój brat nigdy nie wyszedł i wiecie? Nie mam mu tego za zle. Jakby każde z nas miało wybór. Działy się różne rzeczy... tak wszystko opisać to jest ciężko. Na pewno na raz się nie da. Pozniej z jakimś czasem okazało się ze mama ma kochanka. Tata dał nam poczytać ich wszystkie smsy i nie wiem po co. Nabrałam tylko nie chęci. Nigdy z bratem nie rozmawialiśmy o rodzicach o tym co się działo w trakcie i po ich imprezach ani o tym jak się okazało ze mama kogoś ma na boku. Jedyne co mi powiedział ze jeśli się rozwiodą on nie chce z żadnym z nich mieszkać. Przed jego odejściem... często siedział u siebie w pokoju na fotelu z łokciami opartymi o kolana i głowa oparta o ręce... a ja nigdy się nie domyslilam ze aż tak zle z nim może być. Ale nigdy mi nie opowiadał o swoich złych emocjach uczuciach. Wiecie co mnie boli? Ze ja zawsze mogłam na niego liczyć i o tym wiedziałam i z tego korzystałam jak trzeba było ale on... on choc mógł na mnie liczyć to tego nie zrobił, jakby może nie wiedział? Nie byłam dobra siostra patrząc na słowa jakie do niego wypowiadałam (byłam okropna). Pamietam dzień jak przed wyjściem do szkoły stał i na mnie patrzył... jeszcze go zapytałam „co tak patrzysz” a on odpowiedział „nie nic tak patrzę już wychodzę”... żegnał się ze mną teraz to wiem. Pamietam ten wzrok... i wyszedł... gdy go szukaliśmy zaczęłam się go bać. Nie chciałam zostać sama w domu. Choc rodzice chcieli żebym zostawała bo może wróci po coś. Ale ja się bałam. W dzień kiedy tata go znalazł.. zeszłam na dół tam gdzie on już wtedy leżał... nie widziałam twarzy bo taka przykrył kurtka... ale czuje jakby wtedy zabrał cześć mnie ze sobą. I wiecie? Zostałam z tym sama. No bo tata z mama trzymali się razem wspierali siebie, reszta rodziny tez jakoś tak każdy musiał to przeżyć. Nawet na pogrzebie... ja zostałam nagle zapomniana w pewnym sensie. Postanowiłam wtedy ze muszę być silna dla tych wszystkich ludzi choc sama płakałam po nocach. W dzień zachowywałam się jak gdyby nigdy nic. Ale nikt nigdy nie przypatrzył się mi... w oczach na twarzy było wszystko. Wiem to oglądając zdjęcia. Ale każdy myslal ze radzę sobie świetnie, a ja o pomoc nie pytałam.

Średnio trzy razy w roku upadam. Od tamtego dnia nie radzę sobie tak dobrze. Zawsze uciekałam w tłum ludzi choc ostatnie trzy lata uciekam do pokoju. Zamykam się sama. Często umawiam spotkania ze znajomymi poczym je odmawiam. Nie cieszy mnie już nic. Choc mam chłopaka, kupiliśmy dom, pracuje...I tak czuje się smutna, rozczarowana, ciagle tęsknie... nie poszłam nigdy do psychologa. Chce w sumie poznać wasza opinie. Fajne jest to ze zostaje anonimowa, nie widzicie mojej twarzy... tylko dlatego mogę się tu otworzyć bo nawet mój chłopak nie zna mojej historii. Wie tylko zebrać popełnił samobójstwo, krótko po tym rodzice się rozwiedli i ułożyli swoje życie na nowo. Ja wyjechałam z kraju.

Będzie mi miło moc przeczytać wasze opinie czy jak to nazwać... cokolwiek.

Pozdrawiam

#2 EXile

EXile

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 170 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 wrzesień 2018 - 23:49

Przede wszystkim myślę, że powinnaś porozmawiać o tym z chłopakiem, jeśli ufasz, że jestem dobrym człowiekiem i postąpi właściwie. Masz kogoś tak bliskiego, więc dobrze byłoby na nim polegać, może okazać się największym, możliwym wsparciem.



#3 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 01 październik 2018 - 15:55

Wiesz... moim największym problemem jest rozmawianie o sobie z druga osoba. Ja po prostu nie potrafię. Próbuje nawet chce ale ze mnie i tak nic nie wychodzi tak jakby jakiś ludzik we mnie siedział i ciągnął te wszystkie słowa w druga stronę żeby nie zostały na głos wypowiedziane...

#4 EXile

EXile

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 170 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 październik 2018 - 15:57

To może najpierw udaj się do specjalisty, który postara się fachowo podejść do problemu?



#5 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 01 październik 2018 - 16:22

W marcu tego roku byłam u takiej jakby osoby zaufanej. Nie wiem jak to się dokładnie po polsku ma nazywać ale nie jest to psycholog. Poszłam dwa razy, pierwszy razem wypełniłam ankietę według której wyszło ze mam depresje ale nie taka silna. Powiedziałam nawet nie jedna trzecia tego co tu napisałam i większość tego czasu tam płakałam. Po dwóch tygodniach poszłam super uśmiechnięta i powiedziałam ze to było chwilowe i ze już przeszło. Co nie było oczywiście prawda...

#6 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 01 październik 2018 - 16:25

Ktoś mi polecił „rozmawianie ze sobą sama”. Zrobiłam to.. opowiedziałam jakby sama sobie minione 13lat mojego życia.. co spowodowało ze jakby na nowo upadłam. Zaczęłam od nowa wszystko przezywać. Nawet w pracy czy w domu, gdziekolwiek ciagle myśle o tym jakby to było gdyby wszyscy w koło moi bliscy umarli i odwrotnie gdybym to ja odeszła... i ciagle się przygotowuje na jakieś telefony ze ktoś miał wypadek z rodziny czy umarł itd. Nie wiem ile osób takie coś ma czy w ogóle ktoś tak ma... ale mnie to meczy a przestac nie potrafię ;(

#7 EXile

EXile

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 170 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 październik 2018 - 16:26

A więc powinnaś mówić prawdę, tego wymaga praca nad sobą i swoimi problemami. Pomyśl o powrocie do specjalisty albo poszukaj wsparcia u swojego mężczyzny, to może być pierwszy, właściwy krok w tej chwili.


  • Wisienka770330 lubi to

#8 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2844 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 październik 2018 - 17:55

Twoja historia jest bardzo trudna i smutna w sumie. Najbardziej smutne jest to, że wciąż jakby pozostajesz w niej sam a. Kojarzy mi się to z ładunkiem wybuchowym do którego wciąż się dokłada trotyl... Czy nie możesz pójść do psychologa takiego prawdziwego i po prostu zacząć tą traumę "przerabiać" ? I na pewno nie podczas jednorazowej wizyty. Nikt nie zasługuje na to, aby cierpieć, zwłaszcza jeśli okoliczności cierpienia nie były zależne od niego.

#9 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 01 październik 2018 - 18:55

Myśle o psychologu, żeby pójść. Na prawdę myśle o tym często, ale nie jestem na to jakby gotowa. Znajduje jakaś chwilowa pomoc pisząc tu. Usłyszałam ostatnio od przyjaciółki ze jestem najsmutniejsza osoba jaka zna a to sprawia ze jest mi jeszcze bardziej smutno. Wiecie... w tym czasie kiedy powinno mi inni jakby udzielić pomocy po prostu będąc dla mnie to ja nie pokazywałam tego jak bardzo cierpię. Z reszta dalej nie pokazuje. To boli mnie strasznie i przez to co ja sama w tym czuje nie chce tego z bliskimi dzielić, ponieważ ich to tez zaboli. A ja nie chce nikogo ranić tylko dlatego, ze sobie nie radzę.

#10 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2844 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 październik 2018 - 19:34

No to właśnie dlatego warto porozmawiać z obcą bezstronną osobą. Nic ją nie zaboli, a może przywrócić bezstronne postrzeganie rzeczywistości i Ciebie uwolnić od ciężaru. Mi bardzo pomogło jak trafiłam na rozmowę do doświadczonego i empatycznego psychologa. Dosłownie czułam ulgę jak słuchał z zainteresowaniem, czasem dopytywał o szczegóły i jeszcze dawał do zrozumienia, że i tak jestem bardzo dzielna. To naprawdę buduje, daje siłę i niejako moc sprawczą, której do czasu tych rozmów miałam wrażenie w ogóle nie mieć.

#11 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 01 październik 2018 - 19:45

Jak taka wizyta przebiega? Nie mogę sobie jakoś wyobrazić siebie mówiącej o tym wszystkim... tyle nie udanych prób powiedzenia czegokolwiek... zazwyczaj w opowiadaniu o swojej histori ograniczam się do rozwodu rodziców i samobójstwa brata bez większych szczegółów i jeszcze wypowiadam to bez jakiś emocji żeby przypadkiem nikt nie chciał wiedziec więcej...

#12 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2844 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 październik 2018 - 19:49

O to się nie martw. Dobry psycholog sam pisze jej scenariusz. Z niczym nie musisz się spinać ani ograniczać. To wizyta która ma dla Ciebie przynieść ulgę i tak o tym myśl. Możesz go zawalić wszystkim co dla Ciebie najtrudniejsze. No i najważniejsze z niczym się nie powstrzymuj. Mów o faktach i co w związku z nimi czułaś.
  • Wisienka770330 lubi to

#13 EXile

EXile

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 170 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 październik 2018 - 19:54

Poza tym może być o tyle fajnie, że po każdym wyjściu od psychologa będziesz szczęśliwa, ja tak miałem, bo pierwszy raz w życiu odkąd pamiętam byłem potraktowany uczciwie, na równi.



#14 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 02 październik 2018 - 17:28

Spróbuje poszukać dobrego psychologa... ale jeszcze trochę to potrwa zanim do niego pójdę.
W ogóle mówi taki psycholog coś? Ja się boje, ze będzie mi mówił co mam robić itd. Albo ze nic mi nie odpowie... nie wiem sama

#15 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 224 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 02 październik 2018 - 17:35

Zależy na jakiego trafisz. Najczęściej zadaje pytania, a czasem coś radzi. 



#16 nieznajdziesz

nieznajdziesz

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 02 październik 2018 - 19:01

Ostatnio przez swoje samopoczucie musiałam zmienić prace. Pracowałam w ekskluzywnej restauracji. Uwielbiałam te prace i byłam bardzo dumna z tego ze tam mogę pracować. Cieszyłam się jak małe dziecko gdy dostałam te prace. Ze względu na to iż jestem za granica wiązał się to tez z ponownym pójściem do szkoły. Poszłam ale wszystko jest trudniejsze jeśli to nie Twój własny język. Pochłaniało to cały moj czas w dodatku praca w wieczory i weekendy przez co moje życie towarzyskie tez całkiem upadło. Odsunęłam się od ludzi jeszcze bardziej pomimo ze co wieczór przebywałam w pełnej restauracji i uśmiechałam się żartowałam itd. W pewnym momencie ten cały nacisk ile muszę się jeszcze nauczyć i co muszę w sobie jakby ulepszyć.. nie chciałam po prostu wstać z łóżka. Opowiedziałam szczerze menadżerowi co się dzieje. Byłam tak rozdrażniona ze wyrzuciłam mu wszystko zaczynajac od grafiku w pracy a kończąc na wydarzeniach z przed lat o których nikt tam nawet nie miał pojęcia. W pewnym momencie gdy przestałam mówić, wykończył sie mój potok slow on powiedział tylko: wkoncu! Jestem z Ciebie dumny!
Okazało się ze od dawna widzieli ze jest ze mną coś nie tak ale nikt nie pytał bo nie wiedzieli jak skoro ja sama nic nie mówię. Nie wiedzieli nawet ze miałam brata itd.
Opowiedział mi o swojej sytuacji. Tez chodził do psychologa po śmierci swojej mamy. Ale nie poszedł od razu. Lata chodził z ciężarem który tylko się powiększał. W pewnym momencie było za dużo... powiedział ze pierwsze sześć wizyt szedł z przymusu. Nie wiem ile razy tam był ale powiedział ze pierwsze sześć to się modlił żeby psychologowi nic nie zrobić bo działał mu tylko na nerwy.. pozniej jakby zaczął więcej z tego rozumieniu wynosić poczuł ze jest coraz lżej z tymi wszystkimi wydarzeniami ...
ja nie jestem osoba cierpliwa. Chciałabym pójść raz i żeby to wystarczyło.

#17 Emmam

Emmam

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Imię:Karolina

Napisano 02 październik 2018 - 21:47

Witam jestem tu nowa jak dajecie sobie z rade z lękiem przy nerwicy??

#18 miriam*

miriam*

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2844 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 październik 2018 - 09:22

Spróbuje poszukać dobrego psychologa... ale jeszcze trochę to potrwa zanim do niego pójdę.
W ogóle mówi taki psycholog coś? Ja się boje, ze będzie mi mówił co mam robić itd. Albo ze nic mi nie odpowie... nie wiem sama


Mówi w tym sensie, że po prostu rozmawia z Tobą. Nie powie Ci wprost co masz robić, ale poprowadzi rozmowę tak, że sama będziesz wiedziała.
  • Wisienka770330 i MichalWawa lubią to

#19 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 224 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 03 październik 2018 - 11:10

Mówi w tym sensie, że po prostu rozmawia z Tobą. Nie powie Ci wprost co masz robić, ale poprowadzi rozmowę tak, że sama będziesz wiedziała.

 

Moja psycholog czasem mówi mi co mam robić. 



#20 Wisienka770330

Wisienka770330

    przerwa kilkunastu miesięczna od aktywności na forum

  • Bywalec
  • 12555 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 03 październik 2018 - 11:17

Psycholog raczej nie powinna wprost mówić co mamy zrobić.
Naprowadzanie rozmowy w takim kierunku abyśmy sami dostrzegli pewne rzeczy.
I sami dzięki jej naprowadzaniu doszli do wniosków.
  • miriam* i Mallory lubią to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych