Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Jak odnaleźć Boga na nowo?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Księgowy1997

Księgowy1997
  • Imię:Przemek

Napisano 22 sierpień 2018 - 19:59


Witajcie Kochani,

tak jak w temacie. Pamiętam kiedyś bardzo wierzyłem w istnienie Boga, co niedzielę do kościoła, święta to samo, życie zgodnie z przykazaniami. Nawet chciałem zostać księdzem... był taki moment w życiu i długo to trwało że czułem jak coś mi każe zostać księdzem, takie jakby powołanie. Ale nie... zaczęło słabnąć, potem dziewczyna która... też wpłynęła na to jaki mam stosunek teraz do wiary i Kościoła. Mój brat jest zagorzałym ateistą, nawet próbowałem myśleć jak on... ale nie umiem. A do Boga ciężko mi wrócić i jestem w takim dziwnym stanie "duchowym". Kiedyś słyszałem, że wiara nie jest zła tak naprawdę, tylko Kościół bardzo zepsuty. Nie wiem co o tym myśleć wszystkim. Nie chcę się tak czuć. Nie jestem ateistą a w Boga ciężko mi uwierzyć gdy widzę takie rzeczy... można spytać gdzie był Bóg gdy w czasie wojny mordowano tylu niewinnych ludzi w tym dzieci i kobiety, czemu rodzą się ludzie z takimi chorobami strasznymi, będąc skazani od początku ich życia na cierpienie, dlaczego Bóg pozwala na takie zepsucie Kościoła... Nie chcę obrażać uczuć religijnych nikogo. Nie mogę tylko znieść tego w jakim stanie teraz jestem... Co mam robić? Jak do tego podejść? Wytłumaczyłem Wam tak tylko kilka aspektów tego problemu... a widzę że ta mojej depresji nie pomaga i tylko ją pogłębia. Tylko jak znaleźć Boga w sercu z powrotem...? :(

#2 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 22 sierpień 2018 - 20:48

Orędzie serca

 

We śnie
Szedłem brzegiem morza z Panem,
oglądając na ekranie nieba
całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni
zostawały na piasku dwa ślady - mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.

I rzekłem:
"Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą,
przyrzekłeś być zawsze ze mną;
czemu zatem zostawiłeś mnie samego
wtedy, gdy było mi tak ciężko?"

Odrzekł Pan:
"Wiesz, synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałes tylko jeden ślad,
ja niosłem ciebie na moich barkach"

pic5.jpg

Tej nocy miałem sen, śniło mi się,
że spacerowałem po plaży razem z Chrystusem,
na ekranie nocy ukazały się wszystkie dni mojego życia.
Patrząc za siebie zobaczyłem,
że przy każdym dniu mojej wędrówki,
przedstawionej na ekranie,
znajdowały się na piasku dwie pary stóp.
Śledząc je na całej drodze,
dotarłem aż do kresu moich dni.
Stanąłem wtedy spoglądając wstecz i spostrzegłem,
że na niektórych odcinkach widniał tylko jeden ślad.
Przedstawiały one najtrudniejsze dni mojego życia,
dni największych zmartwień,
największych lęków i największych cierpień.

Wtedy zapytałem:
"Panie, obiecałeś mi, że będziesz razem ze mną
przez wszystkie dni mojej wędrówki.
Dlaczego więc opuściłeś mnie
w najtrudniejszych chwilach mojego życia?"

A wtedy Pan odpowiedział:
"Synu mój, wiesz dobrze, że jeśli obiecałem ci,
że będę z tobą przez wszystkie dni twojej podróży
i że nie opuszczę cię ani na chwilę
to dlatego, że bardzo cie kocham.
Dotrzymałem mojego słowa...
Kiedy widziałeś na piasku tylko jedną parę stóp
to były chwile, w których musiałem nieść cię w ramionach".

 

 

Nie wiem czy Tobie pomoże ale mnie rozjaśniło w głowie. To, że nie czujesz, nie widzisz, nie znaczy, że Boga przy Tobie nie ma.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#3 Księgowy1997

Księgowy1997
  • Imię:Przemek

Napisano 23 sierpień 2018 - 06:13

Może i jest w tym sens.... ale dla mnie to wszystko takie trudne  :(



#4 Gość_tośka_*

Gość_tośka_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 06:24

chyba chciałbys rozumiec, a tu wystarczy tylko wierzyc. bez zgłebiania roznych po co i dlaczego
  • Willow47 lubi to

#5 Księgowy1997

Księgowy1997
  • Imię:Przemek

Napisano 23 sierpień 2018 - 06:57

Zbyt dużo zła widzę i mam wrażenie że dobro jest wypaczone przez zło... tak jakby Boga nie było. Nie wiem sam już. To jest najgorsze 



#6 Gość_Fenomen_*

Gość_Fenomen_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 11:24

Miałem podobny problem chciałem wierzyć w jakąś istotę wyższą która jest dobra która na koniec to wszystko poprowadzi w dobrym kierunku czy coś w tym stylu, kłóciło mi się to z skazywaniem na piekło i z całym tym złem na świecie. Tosia pisze że wystarczy po prostu wierzyć, no nie umiałem wierzyć w coś co tak mi się kłóci, to tak jak bym miał wierzyć w kwadratowe koło no nie umiem choćbym chciał.
Poszukiwałem więc takiego Boga który byłby jednocześnie dobry ale nie mógłby tego zła wyeliminować przynajmniej tymczasowo.
W grę wchodziły różne opcje np. bóg bezosobowy, bóg cierpiący, bóg niewszystkomogący itd.
Koniec końców dałem sobie spokój, bo zdałem sobie sprawę, że ja nie odkrywam, nie poznaję Boga a raczej tworzę jego wizerunek w swojej głowie i dopasowuje na siłę do tego świata. Ciebie jednak nie namawiam do zaprzestania poszukiwań skoro jest ci to potrzebne, bo ja się nauczyłem żyć bez wiary w jakiś wyższy sens, na zasadzie świat po prostu jest taki jaki jest bez powodu, bez intencji odgornej, jest jak statek bez stery i sterujacego...a śmierć jest końcem nieodwracalnym, doświadczenie, czucie czegokolwiek kończy się już nigdy więcej nie powstaje, człowiek przechodzi w wieczność ale nie wieczną kare nie wieczną nagrodę tylko wieczną nicość, nijakość. Może ta nicość jest Bogiem? A nie wiem.

Użytkownik Fenomen edytował ten post 23 sierpień 2018 - 11:26


#7 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 12:00

Ja nie szukam już Boga, bo nigdy nie dostanę żadnych pewnych informacji, na których można byłoby się oprzeć w takich dociekaniach - krótko mówiąc, to marnowanie zasobów intelektualnych. Jeśli Bóg istnieje, to i tak dowiem się tego po śmierci, a jeśli nie istnieje, to przestanę istnieć i tyle.


  • MichalWawa lubi to

#8 MichalWawa

MichalWawa
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 23 sierpień 2018 - 12:01

Ja nie szukam już Boga, bo nigdy nie dostanę żadnych pewnych informacji, na których można byłoby się oprzeć w takich dociekaniach - krótko mówiąc, to marnowanie zasobów intelektualnych. Jeśli Bóg istnieje, to i tak dowiem się tego po śmierci, a jeśli nie istnieje, to przestanę istnieć i tyle.

Agnostyk jako inteligentniejsza forma ateisty :) Szanuje...


God grant me the serenity
to accept the things I cannot change;
courage to change the things I can;
and wisdom to know the difference.

#9 Księgowy1997

Księgowy1997
  • Imię:Przemek

Napisano 23 sierpień 2018 - 12:56

Jakoś nie potrafię stwierdzić, że niczego nie mam. Ale jak zgubiłem Boga (że tak się wyrażę) tak znaleźć go nie mogę. Próbowałem ateizmu ale to tak... jakbym się wypierał czegoś co istnieje. Ciężko to opisać. Widzę nieraz to co piszecie tu odnośnie wiary, jak niektórzy to odbierają... ja tak już nie umiem, bo zagubiłem się może, albo... sam nie wiem. Nie czuje się z tym dobrze... chciałem iść do księdza ale jak widzę jak się zachowują w tych czasach... odechciewa mi się. Nie wiem... będzie co ma być



#10 Gość_tośka_*

Gość_tośka_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 12:58

Próbowałem ateizmu ale to tak... jakbym się wypierał czegoś co istnieje.


to co ty wiecej chcesz

#11 Gość_Lukier_*

Gość_Lukier_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 13:14

"Prawdziwa historia Łukasza - młodego ateisty, który wpadł w ciężką depresję i zdecydował się na najbardziej radykalne rozwiązanie...samobójstwo. "

 

 



#12 Gość_bylekto_*

Gość_bylekto_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 13:47

Może sobie odpuść na razie ten temat. Zaakceptuj że na ten moment nie wiesz ale kwestia pozostaje otwarta. Skoro Cię to męczy to potrzebujesz odpoczynku. Może w tym czasie jak nie będziesz przy tym gmeral to trochę Ci się niektóre puzzle same poukladaja w glowie i zyskasz więcej pewności.

#13 Zaklęta w marmur

Zaklęta w marmur
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 sierpień 2018 - 20:14

Jakoś nie potrafię stwierdzić, że niczego nie mam. Ale jak zgubiłem Boga (że tak się wyrażę) tak znaleźć go nie mogę. Próbowałem ateizmu ale to tak... jakbym się wypierał czegoś co istnieje. Ciężko to opisać. Widzę nieraz to co piszecie tu odnośnie wiary, jak niektórzy to odbierają... ja tak już nie umiem, bo zagubiłem się może, albo... sam nie wiem. Nie czuje się z tym dobrze... chciałem iść do księdza ale jak widzę jak się zachowują w tych czasach... odechciewa mi się. Nie wiem... będzie co ma być

 

Coś ja wiem o tym poszukiwaniu i myślę sobie,że czasem może ważna jest właśnie sama droga a nie cel. O to,żeby iść.

Jakoś nigdy specjalnie nie wnikałam w te tematy- święta-ok, kościół i modlitwa -ok,ale tak dość płasko.

Na skutek różnych wydarzeń zaczęłam szukać i z samą sobą się układać i nie jest to łatwe..tak zostać zanurzonym w wierze i to już.

Sama np. modlitwa- choćby nie wiem co, to muszę każdego dnia (zaledwie od ponad roku) i nie opuściłam i wiesz co zauważyłam?

Żeby do czegoś dojść- trzeba to robić. Jakkolwiek. Nie wychodzi- rób dalej. Akurat ja zaczęłam od modlitwy.

Też miewam złamania i takiego wnerwa, zwłaszcza jak nie idzie coś,jak dochodzą kolejne drzazgi czy głazy na plery,ale przecież Bóg to nie złota rybka.

 

A co do księdza,to szukaj takiego, który wzbudzi w Tobie dobre odczucia.

Ja takiego znalazłam całkiem przypadkiem- takiego, który nie grzmi, nigdy nie trajkocze o politykach i aborcjach, tylko o tym co ludzkie, czy międzyludzkie,po mszy wychodzi do ludzi i który mnie po plecach poklepie.

No i jeszcze np. Ojca Szustaka znasz? Fajnie gada,może jakąś szufladkę Ci otworzy? Polecam.


  • Willow47 i Księgowy1997 lubią to
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.

#14 Gość_Fenomen_*

Gość_Fenomen_*
  • Gość

Napisano 23 sierpień 2018 - 20:38

Jeżeli miałbym być katolikiem to KS. Hellera bym czytał.

#15 Derkneid

Derkneid
  • Gadu-Gadu:Brak
  • Imię:Bezimienny
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Bogatynia

Napisano 23 grudzień 2018 - 14:59

Może zabrzmi to bardzo kontrowersyjnie i być może znów dostanę zaczep ale zalecam te filmy obejrzeć :

To filmy w których jest powiedziane iż System, a raczej częściowa sama struktura Kościoła oszukuje ludzi od dawna.

Jeśli szukacie Boga zawierzajcie w tego który stawia na swoim miejscu życia a na samym końcu siebie, jeśli chcecie powrócić do Boga zalecam wam uwierzyć w niego, pomagać innym za darmo nie oczekując nic w zamian, to trudne to prawda ale samo życie też nie jest proste, nic a nawet sam Bóg nie wyłoży wam na prosto waszej drogi, sami ją tworzycie na podstawie waszych decyzji, błędów i tego jak spostrzegacie świat.

 

Dłuższy film :

 

Krótszy film :


Użytkownik Derkneid edytował ten post 23 grudzień 2018 - 16:44


#16 Tek

Tek
  • Imię:Tomek
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 23 grudzień 2018 - 18:04

Intelektualnie: najuczciwszy jest agnostycyzm. Ale jeżeli koniecznie chcesz być teistą to może szukaj tych form teizmu, które nie biorą pod uwagę Boga osobowego? Deizm, panteizm, do pewnego stopnia nawet Buddyzm (choć tam generalnie idea Boga w naszym rozumieniu nie istnieje).

 

edit: zawsze mnie też ciekawiła ta konieczność odwoływania się w tak wielu aspektach do Boga. Bóg miał swoje narody wybrane, Bóg prowadził jednych na wojnę przeciwko drugim i w jego imieniu wybrańcy zabijali niewiernych lub heretyków (chrześcijaństwo i islam dają szczególnie mocne przykłady takich wojen, a idealny przykład to krucjaty gdzie każda ze stron walczyła w imię Boga). Jak jesteśmy podli wobec innych, słabszych gatunków albo niszczymy środowisko to też jakże często słyszę to odwołanie: "Czyńcie sobie ziemię poddaną". (gdybym był złośliwy powiedziałbym, że jeden, czy drugi cwańszy i inteligentniejszy typ przewodzący 4000 lat temu grupie pastuchów napisał świętą księgę posiłkując się licznymi opowieściami zgapionymi od sąsiadów, a ludzie w XXI wieku ciągle się nabierają na ten bełkot. No ale nie lubię być złośliwy ;)  ). Generalnie Bóg to świetna figura retoryczna uzasadniająca nasze własne podłości. I nie ma to w tym przypadku nic wspólnego z faktem, czy istnieje, czy też nie.

 

Samo pytanie czemu Bóg (osobowy, niech będzie chrześcijańsko-judaistyczno-muzułmański) pozwala na zło jest trochę paradoksalne. Bo skoro zakładamy, że Bóg dał nam wolną wolę, to równocześnie dał nam również możliwość wyboru co zrobimy, a więc także możliwość wyboru zła. W takim przypadku ma on tylko dwie opcje: ingerować i korygować ludzkie działania (co musiałby robić praktycznie na każdym kroku) albo odebrać ludziom wolną wolę. Nie ma jakiejś trzeciej drogi, jeśli wierzymy w Boga osobowego.


Użytkownik Tek edytował ten post 23 grudzień 2018 - 19:58


#17 Derkneid

Derkneid
  • Gadu-Gadu:Brak
  • Imię:Bezimienny
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Bogatynia

Napisano 24 grudzień 2018 - 10:35

Intelektualnie: najuczciwszy jest agnostycyzm. Ale jeżeli koniecznie chcesz być teistą to może szukaj tych form teizmu, które nie biorą pod uwagę Boga osobowego? Deizm, panteizm, do pewnego stopnia nawet Buddyzm (choć tam generalnie idea Boga w naszym rozumieniu nie istnieje).

 

edit: zawsze mnie też ciekawiła ta konieczność odwoływania się w tak wielu aspektach do Boga. Bóg miał swoje narody wybrane, Bóg prowadził jednych na wojnę przeciwko drugim i w jego imieniu wybrańcy zabijali niewiernych lub heretyków (chrześcijaństwo i islam dają szczególnie mocne przykłady takich wojen, a idealny przykład to krucjaty gdzie każda ze stron walczyła w imię Boga). Jak jesteśmy podli wobec innych, słabszych gatunków albo niszczymy środowisko to też jakże często słyszę to odwołanie: "Czyńcie sobie ziemię poddaną". (gdybym był złośliwy powiedziałbym, że jeden, czy drugi cwańszy i inteligentniejszy typ przewodzący 4000 lat temu grupie pastuchów napisał świętą księgę posiłkując się licznymi opowieściami zgapionymi od sąsiadów, a ludzie w XXI wieku ciągle się nabierają na ten bełkot. No ale nie lubię być złośliwy ;)  ). Generalnie Bóg to świetna figura retoryczna uzasadniająca nasze własne podłości. I nie ma to w tym przypadku nic wspólnego z faktem, czy istnieje, czy też nie.

 

Samo pytanie czemu Bóg (osobowy, niech będzie chrześcijańsko-judaistyczno-muzułmański) pozwala na zło jest trochę paradoksalne. Bo skoro zakładamy, że Bóg dał nam wolną wolę, to równocześnie dał nam również możliwość wyboru co zrobimy, a więc także możliwość wyboru zła. W takim przypadku ma on tylko dwie opcje: ingerować i korygować ludzkie działania (co musiałby robić praktycznie na każdym kroku) albo odebrać ludziom wolną wolę. Nie ma jakiejś trzeciej drogi, jeśli wierzymy w Boga osobowego.

Cóż ja głównie skupiałem się na ważniejszych rzeczach, to prawda miał wybrane ale naród Izraela go zawiódł, zdradził dlatego nie popełni tego samego błędu, dał im możliwość wyboru, a oni jego odrzucili tak jak wiele narodów, po śmierci Jezusa nastąpił natychmiastowy przełom, świat stanął na głowie, ale przed nim prorocy i wszyscy którzy podlegali Bogu mieli z nim umowę, ta umowa dotyczyła śmierci Jezusa, On nie umarł za tych przyszłych tylko za tych przeszłych, jego życie wart tyle ile było przed nim tzw. ,,Narzędzi Boga"  proroków i innych przynajmniej tych którzy mordowali w obronie dla Boga i nienawidzili tego ale robili to bo to było konieczne dla wielu np. Samson albo Dawid to dobre przykłady. Po jego samej śmierci tak jak wspomniałem nastąpił ogromny przełom, ludzie zaślepili się systemowo do takiego stopnia że nawet nie potrafili rozumować i czytać to co jest napisane czarno na byku, bo co jest napisane ? Dajmy jedno śmiertelne i kolczaste przykazanie za którego zginęło raptem z ponad więcej niż miliard dusz ludzkich

5. ,,Nie zabijaj"

[Ale kogo Brata ? Ojca ? Siostrę nie ma tam napisane kogo można a kogo nie można, jest prosto napisane iż mord jest zły i jest zakazany a kto go złamie ten skaże swoją duszę na wieczne potępienie bez możliwości nawet pokuty, nie ma znaczenia czy zabiłeś w obronie czy w ataku i tak i tak czeka cię twarda rozprawa sądowa, a nawet jeśli zabiłeś kogoś w obronie koniecznej to Bóg jest twardy i twardo ci wyłoży, czasami to prawda robi wyjątki ale tylko wtedy gdy jest to niezmierzenie konieczne na podstawie masowej niemalże ogromnej ilości uczynków czasami w setkach a nawet w tys. tak czy siak jeśli zabiłeś w obronie i żałujesz za swój czyn i oczekujesz poprawy jeśli zrobiłeś przynajmniej setkę dobrych rzeczy i nadal będziesz tak czynił jako pokutę bo o tak to licz że niektóre twoje grzechy ciężkie będą możliwe do przełamania ale bardzo jest to wątpliwe, nie ma znaczenia czy jesteś bohaterem wojennym czy terrorystom, czy ofiarą i tak i tak nikogo to nie ominie.]



#18 d z i k a

d z i k a
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 09 grudzień 2019 - 19:21

Przede wszystkim to Boga trzeba zrozumieć. Wszyscy chcemy żeby Bóg nas słuchał, często wręcz wykonywał nasze polecenia. Kiedy tego nie robi, albo robi odwrotnie, potęguję w nas uczucie złości, niesprawiedliwości. Frustracja ta jest tak wielka, że przysłania drugą stronę monety. Czy my robimy to co Bóg od nas chce ? Czy postępujemy tak jak On by chciał? Ludzie o tym zapominają, bo myślą że im się wszystko należy. Zapominają kto jest Bóg. 
Jeśli chodzi o te nieszczęścia na które Bóg niby nie reaguje, można odpowiedzieć wiele. Zacznę od tego, że wszystko ma jakiś sens. Cierpienie też ma sens, olbrzymi, m.in umacnia nas i hartuje. We wszystkich religiach i kulturach znana jest cena cierpienia, a chrześcijanie powinni pamiętać o bożych obietnicach, że Bóg im wszystkie krzywdy dużo bardziej wynagrodzi. 
Boga można tu porównać do Natury, ponieważ ich cechy są równoległe. Chociażby z tym, że jak się krytykuje Boga tak samo i się dostaje Naturze. I znów tu zapominamy, że sami niszczymy Naturę. Kolejna niesprawiedliwość ? Na pewno, tylko kto tak naprawdę jest poszkodowany... 
Jakkolwiek byśmy Tego nie nazwali człowiek i tak znajdzie powody, żeby wszystko obwiniać za swoje niepowodzenia. 
Właśnie w taki sposób ja to dostrzegam. Byłam wychowywana w wierze chrześcijańskiej, lecz w pewnym momencie swojego życia zboczyłam na nieco inne tory. 
Uważam się za pogankę, wierzę w siłę Natury i absolutnie nie czuję się z tego powodu gorsza. W wielu kwestiach przecież, myślę bardzo podobnie do chociażby chrześcijan. 
Brzydzę się przemocą, przestrzegam reguły, które występują w dekalogu, a nawet wierze w świętość i autentyczność Jezusa Chrystusa. Poza tym sam mistrz z Nazaretu niegdyś powiedział do swoich uczniów, że kto nie jest przeciwko nim jest z nimi... 
 
 

  • victoria i PepeTheFrog lubią to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych