Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Świadoma rezygnacja z macierzyństwa.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
44 odpowiedzi w tym temacie

#41 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12542 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 lipiec 2018 - 14:57


będę się upierać, że największym zagrożeniem dla nowego pokolenia jest przekazania fatalnych wzorców

 

jeśli nawet 4,5% ryzyka dziedziczenia, to przy odpowiednim wychowaniu dziecka nie musi mieć znaczenia

ale to mój osobisty pogląd


kotek.gif


#42 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 6389 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 10 lipiec 2018 - 15:40

Jakieś nowe badania są, które twierdzą, że nie musimy genetycznie dziedziczyć chorób, bardzo dużo zależy od środowiska w jakim żyjemy. Środowisko w szerokim tego słowa znaczeniu, począwszy od ]warunków domowych, poprzez dobrobyt i stabilizację materialną po środowisko naturalne.


  • molenka lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#43 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano 12 lipiec 2018 - 06:48

W przypadku córek niestety jest dziedziczenie:

 

http://www.newsweek....y,379173,1.html

 

Znalazłam też takie dane:

 

http://online.synaps...e-depresji.html

 

Dziedziczenie jest wyższe jak matka miała depresję w wieku młodym 20-30 lat i jest ona nawracająca.



#44 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano dziś, 18:41

Witam ponownie,

 

Może ktoś jeszcze czyta ten wątek, w realu nie mam komu się zwierzyć. Partner jest przemęczony i obecnie już na pewno wiem, że nie chce dziecka. Umówiłam się do specjalisty (kobiety) by z jeszcze jedną osobą, profesjonalną przedyskutować temat, termin mam za 10 dni, tym bardziej, że na skutek przewlekłego stresu chyba będę musiała powrócić po kilku latach do leczenia farmakologicznego bo już nie jestem w stanie dłużej unieść stresu i braku poczucia bezpieczeństwa.

Mam żal do losu, że wszystko tak się potoczyło.

Powiem kilka słów dlaczego dopiero teraz pomyślałam o dziecku.

Na początku mojego związku (około 12 lat temu) byłam bardzo znerwicowana i pogrążona w głębokiej depresji po dramatycznych przejściach z dzieciństwa i tzw. wczesnej młodości (w tym dwie śmierci najbliższych członków rodziny, przejścia związane z codziennym życiem pod jednym dachem z chorym psychicznie i agresywnym ojcem alkoholikiem, toksyczny związek z byłym), choć wtedy nasza sytuacja materialna i zdrowotna była dobra, partner mnie namawiał na dziecko, zrobił nawet z własnej inicjatywy badania. Ja jednak źle się czułam psychicznie, chodziłam do psychiatry i na terapię. Pierwsza terapia była czasochłonna, ale bezowocna (być może z winy źle dobranego psychoterapeuty), nie rezygnowałam wcześniej bo to była moja pierwsza terapia po tym piekle i po prostu myślałam, że ten brak efektów to tak musi być, trzeba widocznie jeszcze dłużej czekać. W końcu przerwałam terapię nie widząc efektów, znalazłam innego psychoterapeutę, który okazał się skuteczny, rezultaty były widoczne, ale też nie od razu, stopniowo. Gdy w końcu się wzmocniłam psychicznie i po raz pierwszy zaczęłam myśleć o tym mój partner (nie ze swojej winy - mówiąc ogólnie wina drugiego ze wspólników plus pewnego pechowego zbiegu okoliczności) zbankrutował, było to 5 lat temu. Od tej pory mamy w domu piekło, dług jest olbrzymi, teoretycznie nie mamy nic (ja mam niewielkie oszczędności "tylko" moje o które jestem w miarę spokojna, ale nie wystarczą nawet na zakup kawalerki), partner ciągle szarpie się by wyjść z najgorszych długów, staliśmy przed koniecznością utraty dachu nad głową, niestety oboje pochodzimy z ubogich rodzin, więc raczej nie czeka nas np. spadek czy inne tego rodzaju wyjście, zabezpieczenie finansowe.

Całkowicie straciłam poczucie bezpieczeństwa, które ledwo około 1-2 lata wcześniej na skutek terapii i własnej pracy odzyskałam.

Nie mam żadnych perspektyw. Instynkt z każdym rokiem się nasila choć unikam na ile mogę rozmyślań na ten temat, bezpośrednio w otoczeniu mam może 2 rodziny z małymi dziećmi, więc łatwo mi unikać towarzystwa.

Tam gdzie mieszkam widuję regularnie kobietę z dzieckiem i w ciąży, kobieta nie ma jednej ręki.

Zastanawiam się czemu ona może mieć dzieci mimo kalectwa, a ja nie.

Dobija mnie to wszystko i jestem na krańcu cierpliwości, chciałabym odrobiny szczęścia od życia, ale chyba nie dane mi to jest.



#45 Fenomen

Fenomen

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 468 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano dziś, 20:32

No przykro się to czyta bidulko. Widzisz gdyby nie te hormony to by było o wiele lepiej, to tak jak się ktoś zakocha hormony buzują i myślisz że nie można być szczęśliwym bez tego obiektu, który tą burzę hormonów wywołuje, nic innego nie ma sensu jak zjednoczenie z tym obiektem, ale to złudzenie, bardzo względna perspektywa.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych