Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Świadoma rezygnacja z macierzyństwa.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
44 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano 28 czerwiec 2018 - 08:46


Od lat mam nawracającą depresję, do tego (właściwie na stałe, tylko z różnymi natężeniami, czasami w zaniku) nerwicę. Moja depresja może mieć podłoże genetyczne, moja matka chorowała na ciężką postać depresji (od kiedy pamiętam była smutna, potem się to natężało z wiekiem), ojciec miał inne zaburzenia psychiczne.

Dodatkowo od dziecka byłam nadwrażliwa (bodźce, światło, ruch, dużo większa podatność na stres) i zmęczona fizycznie. Unikałam skupisk i rówieśników, miałam łatkę dziwaczki.

Od dwóch lat odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Teoretycznie mogę zajść w ciążę (byłam u lekarza, dodatkowo robiłam inne badania), niestety wiem, że nie jest to dobry pomysł. Partner z którym jestem od lat raczej nie chce, choć daje mi wolną rękę, ale wiem że jest na nie. Nie mamy dobrej sytuacji materialnej, choć mam pewne oszczędności. Boję się, że ewentualne dziecko odziedziczy po mnie lub dziadkach (moich rodzicach) choroby psychiczne, a jak wszyscy wiemy tego rodzaju chorób nie można ustalić na etapie badań prenatalnych. Jest mi bardzo ciężko z tego zrezygnować, ale wiem, że wszystkie okoliczności i rozum mówią "nie".

Czy są tu kobiety, które stały przed podobnym dylematem? Czy da się z tym pogodzić i nie cierpieć lub stłumić jakoś fizyczny instynkt?

Czasami jest on tak silny, że zrobiłam każde głupstwo by zajść w ciążę, powstrzymuje mnie rozsądek.

 

 

 


  • MichalWawa lubi to

#2 Maciek.

Maciek.

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 36 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 28 czerwiec 2018 - 12:57

Od lat mam nawracającą depresję, do tego (właściwie na stałe, tylko z różnymi natężeniami, czasami w zaniku) nerwicę. Moja depresja może mieć podłoże genetyczne, moja matka chorowała na ciężką postać depresji (od kiedy pamiętam była smutna, potem się to natężało z wiekiem), ojciec miał inne zaburzenia psychiczne.

Dodatkowo od dziecka byłam nadwrażliwa (bodźce, światło, ruch, dużo większa podatność na stres) i zmęczona fizycznie. Unikałam skupisk i rówieśników, miałam łatkę dziwaczki.

Od dwóch lat odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Teoretycznie mogę zajść w ciążę (byłam u lekarza, dodatkowo robiłam inne badania), niestety wiem, że nie jest to dobry pomysł. Partner z którym jestem od lat raczej nie chce, choć daje mi wolną rękę, ale wiem że jest na nie. Nie mamy dobrej sytuacji materialnej, choć mam pewne oszczędności. Boję się, że ewentualne dziecko odziedziczy po mnie lub dziadkach (moich rodzicach) choroby psychiczne, a jak wszyscy wiemy tego rodzaju chorób nie można ustalić na etapie badań prenatalnych. Jest mi bardzo ciężko z tego zrezygnować, ale wiem, że wszystkie okoliczności i rozum mówią "nie".

Czy są tu kobiety, które stały przed podobnym dylematem? Czy da się z tym pogodzić i nie cierpieć lub stłumić jakoś fizyczny instynkt?

Czasami jest on tak silny, że zrobiłam każde głupstwo by zajść w ciążę, powstrzymuje mnie rozsądek.

 

 

 

Ale jesteś też świadoma swojej choroby i starasz się leczyć, więc to nie powinien być powód ostateczny by zrezygnować z macierzyństwa (to tak jakby pozwolić by choroba zdecydowała za Ciebie, a choroba jest tylko znacznym utrudnieniem).

Dobra/zła sytuacja materialna nie decyduje o tym czy ktoś może mieć dziecko czy nie, ot jakieś tam utrudnienie może być, ale z drugiej strony bieda może też ułatwić w wychowaniu nierozpuszczonego dzieciaka, może sprzyja kształtowaniu charakteru?

Tak samo nawet jeżeli w badaniach prenatalnych zostanie wykryte, że dziecko urodzi się psychicznie chore, z wadą genetyczną, z zespołem Downa i innymi tego typu bzdetami, to oczywiście nie jest to powód by dziecko zabić (dla jego dobra...).

Coś Waszą miłość blokuje, że Twój partner nie chce mieć dziecka. Może ma lęki co do odpowiedzialności, co do problemów że przytłoczą? Według mnie, jeżeli życie będziecie opierać na miłości, na nadziei i innych wielkich wartościach, to naprawdę te problemy stają się nikłe. Ale też trzeba być gotowym na wyrzeczenia, poświęcenia, no i że czasami będzie boleć.



#3 Gość_psychonauta_*

Gość_psychonauta_*
  • Gość

Napisano 28 czerwiec 2018 - 14:47

Założycielka tematu wprawdzie prosi o wypowiedź kobiety w podobnym dylemacie. Także nie będę tu dawał jakichś gotowych rad.

 

Ale powiem trzy rzeczy: 

- "gorsi" ludzie od nas (mniej świadomi swoich ubytków) zakładają rodziny i się to udaje,

- gdyby zakładanie rodziny i wychowywanie potomstwa było tak trudne, nie byłoby nas na świecie,

- "Partner z którym jestem od lat raczej nie chce, choć daje mi wolną rękę, ale wiem że jest na nie." - z bólem to napiszę, ale jeśli daje Ci wolną rękę, to niestety jest na nie, i od tego trzeba zacząć


  • molenka, victoria i Abc752 lubią to

#4 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano 28 czerwiec 2018 - 15:27

 

Ale jesteś też świadoma swojej choroby i starasz się leczyć, więc to nie powinien być powód ostateczny by zrezygnować z macierzyństwa (to tak jakby pozwolić by choroba zdecydowała za Ciebie, a choroba jest tylko znacznym utrudnieniem).

Dobra/zła sytuacja materialna nie decyduje o tym czy ktoś może mieć dziecko czy nie, ot jakieś tam utrudnienie może być, ale z drugiej strony bieda może też ułatwić w wychowaniu nierozpuszczonego dzieciaka, może sprzyja kształtowaniu charakteru?

Tak samo nawet jeżeli w badaniach prenatalnych zostanie wykryte, że dziecko urodzi się psychicznie chore, z wadą genetyczną, z zespołem Downa i innymi tego typu bzdetami, to oczywiście nie jest to powód by dziecko zabić (dla jego dobra...).

Coś Waszą miłość blokuje, że Twój partner nie chce mieć dziecka. Może ma lęki co do odpowiedzialności, co do problemów że przytłoczą? Według mnie, jeżeli życie będziecie opierać na miłości, na nadziei i innych wielkich wartościach, to naprawdę te problemy stają się nikłe. Ale też trzeba być gotowym na wyrzeczenia, poświęcenia, no i że czasami będzie boleć.

 

 

 

Partner chciał mieć dziecko, ale kilka lat temu, gdy sytuacja materialna oraz zdrowotna była dużo lepsza. Obecnie problemy materialne go przytłoczyły, od 5 lat oboje z tego powodu żyjemy w ustawicznym, codziennym stresie. Podobnie jak ja boi się urodzenia chorego dziecka. Niestety oboje nie mamy już własnych rodziców więc kwestia pomocy ze strony dziadków całkiem odpada, żyje tylko mój ojciec, ale z powodu jego nałogów i agresji nie mam z nim kontaktu od momentu wyprowadzki z domu (wiem że nie zmienił stylu życia).

Bieda w niczym nie pomaga (chodzi o prawdziwą biedę, nie brak pieniędzy np. na zagraniczne wycieczki), wiem to po sobie i swoim dzieciństwie. 

Jestem słaba psychicznie, właściwie fizycznie też (nigdy nie miałam dużo energii, łatwo się męczę). Chciałabym zaakceptować decyzję o bezdzietności i pogodzić się z losem, chętnie wysłuchałabym kobiet w podobnej sytuacji, myślę że jednak mężczyźni nie potrafią dokładnie zrozumieć co się dzieje gdy pojawia się instynkt. Może było coś co im pomogło?

 



#5 Abc752

Abc752

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 409 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 czerwiec 2018 - 15:35

Jeśli odczuwasz silny instynkt m. to unieszczęśliwisz się, nie zostając matką. W jakim jesteś wieku? Decyzja o dziecku powinna być przemyślana i może warto ją odłożyć, ale twoje problemy absolutnie nie dyskwalifikują cie jako matki na przyszłość

Użytkownik Abc752 edytował ten post 28 czerwiec 2018 - 15:35


#6 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano 28 czerwiec 2018 - 15:49

Jeśli odczuwasz silny instynkt m. to unieszczęśliwisz się, nie zostając matką. W jakim jesteś wieku? Decyzja o dziecku powinna być przemyślana i może warto ją odłożyć, ale twoje problemy absolutnie nie dyskwalifikują cie jako matki na przysz

 

 

Niestety nie jestem najmłodsza, mam skończone 35 lat. W tym przypadku problem jest taki, że nie mogę odłożyć za kilka lat (w mojej rodzinie występowała wczesna menopauza).



#7 tośka

tośka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2790 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 28 czerwiec 2018 - 15:55

boisz sie ze odziedziczy i tego nie wykaza badania prenatalne aby je mozna było skasowac?



outsider

#8 Liana

Liana

    Bywalec

  • Bywalec
  • 808 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 28 czerwiec 2018 - 18:08

Zostałam matką zanim pojawiły się zaburzenia...był okres kiedy nie byłam w stanie zajmować się dzieckiem i wtedy poczucie winy mówiło mi, że nie powinnam była nią zostać. W chwili obecnej już nie mam takich  myśli ponieważ samopoczucie też o niebo lepsze. Pytałam nawet psychiatry...czy jest ryzyko, że odziedziczy syn zaburzenia i powiedział, że raczej  nie. Zastanów się czy ludzie w rodzinach których są zawały i choroby tarczycy, nadciśnienie itp. itd. myślą o zagrożeniach? Czy ze względu na istniejące choroby rezygnują z macierzyństwa? Czy zaburzenia są wystarczającym powodem aby rezygnować z macierzyństwa? Czy jeśli odmówisz sobie prawa bycia matką będziesz szczęśliwa? A może wręcz przeciwnie...dziecko da Ci siłę i radość...porozmawiaj z partnerem i oboje podejmijcie świadomą decyzję. 


Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.


#9 szmaragd

szmaragd

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 2244 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 28 czerwiec 2018 - 20:07

Kl3434, dnia 28 Cze 2018 - 09:46, napisał:snapback.png

Od dwóch lat odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Teoretycznie mogę zajść w ciążę (byłam u lekarza, dodatkowo robiłam inne badania), niestety wiem, że nie jest to dobry pomysł. Partner z którym jestem od lat raczej nie chce, choć daje mi wolną rękę, ale wiem że jest na nie. Nie mamy dobrej sytuacji materialnej, choć mam pewne oszczędności. Boję się, że ewentualne dziecko odziedziczy po mnie lub dziadkach (moich rodzicach) choroby psychiczne, a jak wszyscy wiemy tego rodzaju chorób nie można ustalić na etapie badań prenatalnych. Jest mi bardzo ciężko z tego zrezygnować, ale wiem, że wszystkie okoliczności i rozum mówią "nie".

Czy są tu kobiety, które stały przed podobnym dylematem? Czy da się z tym pogodzić i nie cierpieć lub stłumić jakoś fizyczny instynkt?

Czasami jest on tak silny, że zrobiłam każde głupstwo by zajść w ciążę, powstrzymuje mnie rozsądek.

 

Cześć  :)

rozumiem Twoje obawy i uważam, że bardzo rozsądnie podchodzisz do sprawy. Ja też się boję, że moje dziecko, gdybym je miała, mogłoby odziedziczyć różne choroby. Choć właściwie, to nawet u zdrowych ludzi nigdy nie ma gwarancji, że dziecko urodzi się zupełnie zdrowe. Współczuję i podziwiam ludzi, którzy dają radę wychowywać takie dzieci, często jeszcze mając problemy z własnym zdrowiem. Ja nie wiem, czy miałabym tyle siły, czy bym się nie załamała pod takim ciężarem. No ale ja świadomie nie planuję ich mieć. Choć w sumie mam ku temu warunki, zarówno jakieś tam zaplecze materialne i kogoś kto by te dzieci ze mną wychowywał. Nie planuję ich mieć nie tylko z powyższych względów. Uważam, że dziecko to jest bardzo duża odpowiedzialność. W internecie pełno jest memów z ,,madkami". Ludzie przeważnie się z tego śmieją a mnie to przeraża. Czego tacy rodzice nauczą to dziecko, jakie wartości mu przekażą? Co z niego wyrośnie? Strach myśleć. Nie wiem czy dałabym radę być jakimś autorytetem dla swojego dziecka, czy zawsze znalazłabym dla niego czas, potrafiła go zrozumieć i dać mu tyle uczuć ile potrzebuje. Obawiam się, że nie, bo czasami nie jestem w stanie ogarnąć samą siebie. Może i idę na łatwiznę, podejmując taką decyzję. Może nie jestem gotowa na wyrzeczenia i poświęcenia, i nie zamierzam się za to obwiniać. Ja po prostu nie chcę, żeby ktoś kiedyś miał do mnie pretensje, że mu życie zniszczyłam. No i mam chyba mam dosyć łatwo wytrwać w tym postanowieniu, bo problemu z instynktem macierzyńskim nie mam, więc w tym zakresie niestety nie mogę powiedzieć, że Cię rozumiem. 

Ale dosyć o mnie. Co do Twojego faceta - 

 

 

- "Partner z którym jestem od lat raczej nie chce, choć daje mi wolną rękę, ale wiem że jest na nie." - z bólem to napiszę, ale jeśli daje Ci wolną rękę, to niestety jest na nie, i od tego trzeba zacząć

 

podpisuję się pod powyższym. Co to znaczy ,,wolną rękę"? Że jak zajdziesz w ciążę to radź sobie sama? W sumie to go nie znamy i może źle oceniamy, ale wiesz, mnie by taki tekst raczej zniechęcił. 

Jakkolwiek, jeśli bardzo chcesz tego dziecka, lekarze nie widzą jakiś większych przeciwwskazań, wierzysz, że mimo trudności dasz je radę wychować i będziesz miała wsparcie w ojcu dziecka, to może warto zaryzykować.  

 

,,Niestety nie jestem najmłodsza, mam skończone 35 lat."   Nie no, proszę .....

 


,,Jeśli jestem tym, co posiadam i to stracę, czym wówczas będę? [...] Jeśli jestem tym, kim jestem, nie zaś tym, co posiadam, nikt nie może mnie pozbawić pewności ani zagrozić mojemu bezpieczeństwu i poczuciu tożsamości" - Erich Fromm.

#10 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 6389 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 28 czerwiec 2018 - 20:37

Jeśli instynkt macierzyński wciąż Ci nie daje spokoju to pomyśl co będzie za lat kilkanaście, kiedy już na pewno nie będziesz mogła mieć dzieci i dojdą jeszcze wyrzuty sumienia i żal do siebie samej za nie podjęcie decyzji o dziecku.

Partner daje Ci wolną rękę, czyli, jak rozumiem, zaakceptuje każdą Twoją decyzję, nawet jeśli sam niekoniecznie chce mieć dzieci. 

 

Niestety dziecko to nie zabawka. Płacze w nocy, choruje, brudzi siebie i otoczenie, daje popalić swoim zachowaniem, angażuje rodziców i zmienia ich na zawsze. Do tego rodzi się bez instrukcji obsługi i nie ma przycisku wycisz. Sprawdzałam na każdym swoim dziecku a mam ich czworo....zapomnieli zainstalować przycisk wyłącz głos.

Większe dziecko przyłazi w nocy i chce spać z Tobą nawet na wąskim łóżku, oczywiście rozwali się na całej szerokości, dla Ciebie zostawiając skrajne brzegi i praktycznie zero kołdry. Bladym świtem wstanie radosne i rozszczebiotane jak skowronek i zażąda Twojej absolutnej uwagi, mając w  nosie, że się nie wyspałaś. Przy obiedzie grymasi, że zupa niedobra, chociaż ostatnio była najlepsza na świecie. Na ścianie w przedpokoju zostawi odbite ślady ubłoconych kaloszy, to taka nowoczesna sztuka. W salonie też znajdziesz "picassy", wszystkie do wysokości wyciągniętych rączek malucha. 

Czego nie dasz za chwilę wytchnienia.....błogosławiona cisza....no chyba, że dzieciak zniknął Ci z oczu.....wtedy cisza nie jest błogosławieństwem...jest przekleństwem.....możesz być pewna, że wtedy dzieje się prawdziwa tragedia i progenitura dobrała Ci się do laptopa z najważniejszą prezentacją na jutro do pracy i jakimś cudem sformatowała dysk...albo pożera kostki domestosa z kibla...albo robi coś jeszcze gorszego.....

 

A do tego wszystkiego może odziedziczyć po rodzicach różne choroby...a kto to wie co przenosimy w genach i co z nas wylezie za kilka lat.....może jakiś potwór krąży nam po ciele i tylko czeka, żeby się w następym pokoleniu ujawnić?

Manie dzieci to nieustająca praca i troska. Zero pewności, że się uda. Zero gwarancji, że wszystko będzie jak na obrazku. Raczej 100% pewność, że nie będzie.

 

A w tym wszystkim, to właśnie dzieci podniosły mnie z łóżka w czasie depresji. Dla nich się zebrałam i zmusiłam by żyć.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#11 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7807 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 28 czerwiec 2018 - 21:14

Jeśli instynkt macierzyński wciąż Ci nie daje spokoju to pomyśl co będzie za lat kilkanaście, kiedy już na pewno nie będziesz mogła mieć dzieci i dojdą jeszcze wyrzuty sumienia i żal do siebie samej za nie podjęcie decyzji o dziecku.

Partner daje Ci wolną rękę, czyli, jak rozumiem, zaakceptuje każdą Twoją decyzję, nawet jeśli sam niekoniecznie chce mieć dzieci. 

 

Niestety dziecko to nie zabawka. Płacze w nocy, choruje, brudzi siebie i otoczenie, daje popalić swoim zachowaniem, angażuje rodziców i zmienia ich na zawsze. Do tego rodzi się bez instrukcji obsługi i nie ma przycisku wycisz. Sprawdzałam na każdym swoim dziecku a mam ich czworo....zapomnieli zainstalować przycisk wyłącz głos.

Większe dziecko przyłazi w nocy i chce spać z Tobą nawet na wąskim łóżku, oczywiście rozwali się na całej szerokości, dla Ciebie zostawiając skrajne brzegi i praktycznie zero kołdry. Bladym świtem wstanie radosne i rozszczebiotane jak skowronek i zażąda Twojej absolutnej uwagi, mając w  nosie, że się nie wyspałaś. Przy obiedzie grymasi, że zupa niedobra, chociaż ostatnio była najlepsza na świecie. Na ścianie w przedpokoju zostawi odbite ślady ubłoconych kaloszy, to taka nowoczesna sztuka. W salonie też znajdziesz "picassy", wszystkie do wysokości wyciągniętych rączek malucha. 

Czego nie dasz za chwilę wytchnienia.....błogosławiona cisza....no chyba, że dzieciak zniknął Ci z oczu.....wtedy cisza nie jest błogosławieństwem...jest przekleństwem.....możesz być pewna, że wtedy dzieje się prawdziwa tragedia i progenitura dobrała Ci się do laptopa z najważniejszą prezentacją na jutro do pracy i jakimś cudem sformatowała dysk...albo pożera kostki domestosa z kibla...albo robi coś jeszcze gorszego.....

 

A do tego wszystkiego może odziedziczyć po rodzicach różne choroby...a kto to wie co przenosimy w genach i co z nas wylezie za kilka lat.....może jakiś potwór krąży nam po ciele i tylko czeka, żeby się w następym pokoleniu ujawnić?

Manie dzieci to nieustająca praca i troska. Zero pewności, że się uda. Zero gwarancji, że wszystko będzie jak na obrazku. Raczej 100% pewność, że nie będzie.

 

A w tym wszystkim, to właśnie dzieci podniosły mnie z łóżka w czasie depresji. Dla nich się zebrałam i zmusiłam by żyć.

 

Piękny obraz macierzynstwa i taki dosłowny :)


  • Wisienka770330 i Milkyway lubią to
nie mam nic do powiedzenia

#12 Kl3434

Kl3434

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Joanna

Napisano 29 czerwiec 2018 - 10:00

Do Szmaragd.

 

Co do wolnej ręki to ja użyłam tego określenia. Partner bardzo mnie kocha i pewnie by dla mnie nawet gwiazdkę z nieba ściągnął gdyby mógł. Niestety jest starszy ode mnie, już zmęczony życiem oraz problemami finansowymi, które są trudne do rozstrzygnięcia. Obecnie twierdzi, że to duże ryzyko i nienajlepszy pomysł w naszej (ogólnej, nie tylko chodzi o depresję i ewentualne jej dziedziczenie) bardzo trudnej sytuacji życiowej. Ciągle mówi o braku finansowego zabezpieczenia, jestem już tym psychicznie zmęczona, żyjemy pod ciągłą presją, chciałabym mieć w tym piekle odrobinę nadziei. Powiedział, że jakbym chciała to oczywiście zgodzi się, także na pewne procedury, gdyby się okazało, że on nie może być biologicznym ojcem, ale widzę po nim, że nie chce. Jest wiecznie zestresowany, ja nie mam dużo czasu, sytuacja bez wyjścia. Do tego mój lęk, że ewentualne dziecko odziedziczy po mojej stronie rodziny (rodzina od strony partnera jest zdrowa) choroby, że nie poradzę sobie, ledwo sobie radzę z codziennym życiem. Czytam o dziedziczeniu chorób psychicznych, czy nadwrażliwego układu nerwowego, niestety badania tego nie wykluczają, dziedziczy się jedno i drugie. 

Od lat mamy tylko ciągłe problemy i zgryzotę, nie ma nic radosnego, nie wiemy czy nie stracimy obecnego mieszkania, nie mam myśli samobójczych i nie zrobiłabym nic w kierunku samobójstwa, ale czasami pragnę następnego dnia się po prostu nie obudzić.

Nie widzę żadnego sensu w moim życiu.  Nie mam stałej pracy, pracuję dorywczo. Nie spełniam się w żadnej dziedzinie, ani zawodowej ani macierzyńskiej. 

Pomimo tych olbrzymich trudności życiowych jako tako sobie radziłam psychicznie do momentu gdy nie obudził się instynkt macierzyński. Teraz czuję się jeszcze gorzej i to mnie dobija.

Nie mam w nikim wsparcia, mam tylko znajome, nie mam zaufanej przyjaciółki. Te znajome nie do końca świadome moich problemów, także finansowych (nie widać po nas olbrzymich długów) uważają, że macierzyństwo to dobry pomysł, podają tu swoje przykłady.

Z jednej strony rozumowo dobrze wiem, że  decyzja o bezdzietności jest dobrym wyborem - i dla potencjalnego dziecka i dla partnera, z drugiej strony ciągle opłakuję tę decyzję. 

Tyle rzeczy z życia normalnych ludzi mnie ominęło, nie miałam dzieciństwa, nie miałam oparcia we własnych rodzicach, czułam się jak wyrzutek. Chciałam choć raz zrobić coś co mają inni, ci normalni. 



#13 Fenomen

Fenomen

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 468 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 29 czerwiec 2018 - 23:19

A nie możesz swojego instynktu macierzyńskiego przelać na jakiegoś małego pieska ze schroniska?

Nie jestem kobietą ale mam znajome jak ty.
Dzielą się na dwie grupy. Jakie są twoje poglądy na świat i na system społeczny w którym twoje dziecko miałoby żyć?

#14 tośka

tośka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2790 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 czerwiec 2018 - 02:29


Kl3434 moze adoptuj dziecko aby uniknac dziedziczenia chorob?

Użytkownik tośka edytował ten post 30 czerwiec 2018 - 07:30




outsider

#15 Fenomen

Fenomen

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 468 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 czerwiec 2018 - 06:25

Temida twoja forma wypowiedzi kiedy piszesz o "skasowaniu" dziecka i szyderstwa z wypowiedzi pozostałych uczestników dyskusji, są delikatnie ujmując nie na miejscu, bo to poważny temat a nie czat.

#16 tośka

tośka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2790 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 czerwiec 2018 - 07:30

dobrze, edytowalam jest bez szyderstwa z ciebie
  • Wisienka770330 lubi to



outsider

#17 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 6389 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 30 czerwiec 2018 - 09:29

 

 

Z jednej strony rozumowo dobrze wiem, że  decyzja o bezdzietności jest dobrym wyborem - i dla potencjalnego dziecka i dla partnera, z drugiej strony ciągle opłakuję tę decyzję. 

Tyle rzeczy z życia normalnych ludzi mnie ominęło, nie miałam dzieciństwa, nie miałam oparcia we własnych rodzicach, czułam się jak wyrzutek. Chciałam choć raz zrobić coś co mają inni, ci normalni. 

 

Rozum nie zawsze podpowiada dobrze. Za kilka lat twoja sytuacja materialna może się zmienić. Ale na dziecko będzie za późno. I co Ci po pieniądzach skoro i tak będziesz nieszczęśliwa? Moim zdaniem lepiej żyć biedniej ale szczęśliwie.

 

Oczywiście, że dziecko to koszty i wydatki. nie takie małe nawet. Ale biedniejsi od Ciebie mają dzieci i sobie radzą. Nikt też nie zagwarantuje Ci w 100% zdrowego dziecka ale dlaczego akurat twoje miałoby się urodzić chore? Dzieci rodzą się zdrowe, tylko mały odsetek maluchów przychodzi na świat z chorobami. Nie trzeba skupiać się na negatywach. Może lepiej cieszyć się wizją ewentualnego macierzyństwa? 


  • Wisienka770330, Abc752 i Milkyway lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#18 Wisienka770330

Wisienka770330

    Wisienka z okienka 💙

  • Bywalec
  • 9905 postów
  • Gadu-Gadu:601448629 nr tel dla kogoś w potrzebie rozmowy.
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 30 czerwiec 2018 - 10:12

Trudno mi radzić cokolwiek w tak poważnej kwestii i najpiękniejszej dla kobiety jak macierzyństwo..
Ale nie wydaje mi się aby najcudniejszy piesek lub kotek zagłuszył silny instynkt macierzyński.
  • molenka, Willow47 i cień wiatru lubią to

#19 Abc752

Abc752

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 409 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 czerwiec 2018 - 15:36

To w ogóle bardzo osobista kwestia i w ogóle bym tego nie roztrząsała na forum. Nikt się nie wczuje w twoją sytuację na tyle dobrze. Ty najlepiej wiesz. Nikt nie ma prawa narzucać albo nawet sugerować ci, czy powinnaś, czy nie powinnaś mieć dziecka. Nie odbieraj sobie prawa do szczęścia z góry. To bardzo dobrze, że podchodzisz do sprawy odpowiedzialnie i rozważasz, czy to aby na pewno dobry pomysł w twojej sytuacji, ale obawiam się, że wypowiedzi obcych osób z internetu tutaj mają niestety zerową wartość.


  • tośka, Milkyway i cień wiatru lubią to

#20 cień wiatru

cień wiatru

    cień

  • Bywalec
  • 2566 postów
  • Imię:Alex
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Ultraintro zone

Napisano 30 czerwiec 2018 - 16:00

Każdy może wyrazić swoje zdanie, ale w żadnym razie nie może ono być podstawą do indywidualnych decyzji.
Co z tego, że ktoś myśli tak czy siak,to ty Joanno musisz podjąć decyzję zgodna z własnym sumieniem.
Moje osobiste zdanie jako ojca jest takie, że dziecko jest szczęściem, a każda ciąża jest zawsze ryzykiem. Bez ryzyka nie ma życia. Każdego dnia czymś ryzykujemy.
Obyś tylko któregoś dnia nie stwierdziła, że jest zbyt późno na cokolwiek...
Pozdrawiam.

Zgubić się to nic strasznego.

Nie szukać drogi - to jest porażka...





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych