Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja lękowa

depresja lęki myśli samobójcze próba samobójcza samookaleczanie leki

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
18 odpowiedzi w tym temacie

#1 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 02 kwiecień 2018 - 09:45


Cześć, od kilku miesięcy zmagam się z depresją. Do lekarza udałem się dopiero po kilku miesiącach, gdy już nie widziałem wyjścia z sytuacji, niestety dwa pierwsze leki nie działały a dawały tylko objawy niepożądane, zaparcia, bóle brzucha, wstrzymanie moczu, trzęsące się ręce, uginające się nogi. Nie miałem apetytu, chudłem bardzo.

 

Na szczęście trzeci lek to zniwelował, ale wydarzenia w moim życiu spowodowały, że depresja się pogłębiła, poza samookaleczeniem podjąłem próbę samobójczą i na kilka tygodni wylądowałem w szpitalu. Lekarz przepisał mi pernazynę, ale to nic nie pomaga, nastrój z każdym dniem jest coraz gorszy, myśli samobójcze pojawiają się nadal, wróciłem do samookaleczenia i wymyślam nowe sposoby bo tylko to pomaga... na moment.

 

Po ostatniej wizycie zwiększono mi dawkę pernazyny, ale to nadal nie pomaga, cały czas przeżywam ostatnie miesiące, cały czas się obwiniam, cały czas siebie coraz bardziej nienawidzę i uważam, że należy mi się kara, stąd kaleczenie.

 

Tym razem mam wielki apetyt, ciągle chodzę głodny, ręce nadal mi się trzęsą, nie mogę się skupić, z nikim nie rozmawiam bo nie mam już siły na to. Na nic nie mam siły. Nie mogę spać, mimo leków, zasypiam bardzo późno, mimo że leki już działają bo to czuję, ale leżąc i czekając na zaśnięcie ciągle myślę i myślę, czuję ból, nienawiść, złość co mnie pobudza i nie mogę zasypiać, muszę coś oglądać, czegoś słuchać żeby zagłuszyć myśli. W końcu zasypiam ale i tak budzę się w środku nocy i wcześnie rano, od kilku tygodni śnią mi się koszmary, wybudzam się zlany potem i przerażony.

 

Boję się samego siebie, tylko pasja do jazdy na rowerze trzyma mnie jakoś razem, choć nawet to wykonuję tak, żeby się skatować, do bólu nóg, do bólu brzucha, do wymiotów.

 

Nie lubię mojego lekarza psychiatry, zawsze gdy od niego wychodzę czuję się gorzej niż przed wizytą, każda kolejna wywołuje u mnie strach. Czy mam go zmienić? Czy wy zmienialiście często lekarzy?



#2 Dora123

Dora123

    Bywalec

  • Bywalec
  • 740 postów
  • Imię:Dorota
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 kwiecień 2018 - 10:16

Jeśli lekarz ci nie pasuje zmień go. Może nowy lekarz lepiej dopasuje ci leki. Przydałby się też psycholog, Wiem co czujesz. Ja też się okaleczam żeby poczuć chwilową ulgę, ale wiem że to złudnie pomaga. Potem jest gorzej, dlatego staram się z tym skończyć. 



#3 SarkastyczneSerce

SarkastyczneSerce

    Weteran forum

  • Grupa z ograniczeniami
  • 1016 postów
  • Imię:SarkastyczneSerce
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 kwiecień 2018 - 13:17

Za co Twoim zdaniem należy Ci się kara?



#4 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7330 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 02 kwiecień 2018 - 19:42

Czy oprócz leków masz też terapię? Jeśli nie to polecam. Warto poszukać przyczyn niskiej samooceny i okaleczania się. 

Nie wiem jak długo chodzisz do tego lekarza ale skoro nie czujesz poprawy a w międzyczasie miałeś próbę samobójczą to chyba nie trafiłeś na "swojego"człowieka.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#5 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 03 kwiecień 2018 - 06:23

Jeśli lekarz ci nie pasuje zmień go. Może nowy lekarz lepiej dopasuje ci leki. Przydałby się też psycholog, Wiem co czujesz. Ja też się okaleczam żeby poczuć chwilową ulgę, ale wiem że to złudnie pomaga. Potem jest gorzej, dlatego staram się z tym skończyć. 

 

Chodzę również do psychologa. Złudnie czy nie, pomaga, nie widzę sensu by z tym kończyć, nie teraz.

 

Za co Twoim zdaniem należy Ci się kara?

 

Za wszystkie niepowodzenia, mogłem inaczej postępować, wtedy być może inni też by inaczej postępowali i nie znalazłbym się tutaj gdzie jestem.

 

 

Czy oprócz leków masz też terapię? Jeśli nie to polecam. Warto poszukać przyczyn niskiej samooceny i okaleczania się. 

Nie wiem jak długo chodzisz do tego lekarza ale skoro nie czujesz poprawy a w międzyczasie miałeś próbę samobójczą to chyba nie trafiłeś na "swojego"człowieka.

 

Jestem w trakcie klasyfikacji na terapię. Niska samoocena pojawiła się dopiero po próbie samobójczej, wcześniej mimo wielu miesięcy depresji byłem zadowolony z siebie, w sumie zawsze byłem pewny siebie i swojej wartości. Pójdę do niego jeszcze raz, i porozmawiam na ten temat, być zmiana będzie dobrą decyzją.



#6 Mallory

Mallory

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 182 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 kwiecień 2018 - 06:53

Cześć :) Wiesz, z lekami czasami tak jest, że okazują się nietrafione :/ Jeśli mam być szczera to ja próbowałam 5 różnych leków, zanim znalazłam te, które rzeczywiście mi pomogły. Różnica jest niesamowita. Co do lekarza to poradzę Ci tak: w procesie leczenia ważna jest stabilność. Najlepiej jak najrzadziej zmieniać lekarza/terapeutę. Każdy specjalista jest trochę inny, za każdym razem rozpoczynasz coś nowego, takie wahania moim zdaniem nie są dobre. Ale oczywiście są przypadki, kiedy trzeba zmienić tego lekarza, jeśli uznasz, że jest niekompetentny, jeśli jego metody leczenia nie będą Ci pomagały. Warto jednak nie zmieniać specjalisty zbyt pochopnie. Co do leków to na ich działanie trzeba poczekać minimum 2 tygodnie, czasami trochę dłużej. I też bywa tak, że zanim te leki zaczną działać możesz się czuć gorzej. Mówię to z wieloletniego doświadczenia (leczę się z przerwami od paru dobrych lat). Samoobwinianie się jest typowe przy depresji, też z tym walczę. Powtarzaj sobie i tłumacz racjonalnie, że nie zachorowałeś z własnej winy, nie zasłużyłeś na chorobę, to nie była Twoja wola ani widzimisię. Bardzo dobrze, że zapisałeś się też na psychoterapię. Ja widzę to tak: leki leczą mózg (nie wiem, czy mówił Ci to lekarz, ale depresja powoduje zmiany m. in. w funkcjonowaniu neuroprzekaźników), a terapia leczy duszę :) Mój wykładowca filozofii określił psychoterapeutę jako "chirurga duszy", coś w tym jest. Ale się rozpisałam, mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam. Życzę Ci powodzenia, nie poddawaj się i wierz w siebie i swoje siły tak, jak my w Ciebie wierzymy :)


Użytkownik Mallory edytował ten post 03 kwiecień 2018 - 06:55

  • Willow47 lubi to

#7 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 03 kwiecień 2018 - 08:04

Cześć :) Wiesz, z lekami czasami tak jest, że okazują się nietrafione :/ Jeśli mam być szczera to ja próbowałam 5 różnych leków, zanim znalazłam te, które rzeczywiście mi pomogły. Różnica jest niesamowita. Co do lekarza to poradzę Ci tak: w procesie leczenia ważna jest stabilność. Najlepiej jak najrzadziej zmieniać lekarza/terapeutę. Każdy specjalista jest trochę inny, za każdym razem rozpoczynasz coś nowego, takie wahania moim zdaniem nie są dobre. Ale oczywiście są przypadki, kiedy trzeba zmienić tego lekarza, jeśli uznasz, że jest niekompetentny, jeśli jego metody leczenia nie będą Ci pomagały. Warto jednak nie zmieniać specjalisty zbyt pochopnie. Co do leków to na ich działanie trzeba poczekać minimum 2 tygodnie, czasami trochę dłużej. I też bywa tak, że zanim te leki zaczną działać możesz się czuć gorzej. Mówię to z wieloletniego doświadczenia (leczę się z przerwami od paru dobrych lat). Samoobwinianie się jest typowe przy depresji, też z tym walczę. Powtarzaj sobie i tłumacz racjonalnie, że nie zachorowałeś z własnej winy, nie zasłużyłeś na chorobę, to nie była Twoja wola ani widzimisię. Bardzo dobrze, że zapisałeś się też na psychoterapię. Ja widzę to tak: leki leczą mózg (nie wiem, czy mówił Ci to lekarz, ale depresja powoduje zmiany m. in. w funkcjonowaniu neuroprzekaźników), a terapia leczy duszę :) Mój wykładowca filozofii określił psychoterapeutę jako "chirurga duszy", coś w tym jest. Ale się rozpisałam, mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam. Życzę Ci powodzenia, nie poddawaj się i wierz w siebie i swoje siły tak, jak my w Ciebie wierzymy :)

 

Wiem o tym wszystkim, lek na depresję (ten trzeci) raczej już działa, przeciwdepresyjny na spanie chyba też choć tak jak mówię, zdarzało się, że i przy ogromnej dawce spać nie mogłem, budziłem się o 2giej w nocy i koniec. Teraz zasnąć mogę tylko przy muzyce, filmie - czymkolwiek co mogę słuchać w słuchawkach, ale i tak budzę się z koszmaru, cały przerażony i spocony, około 2-3 i potem około 6-7 i już nie dam rady zasnąć a ten lek przyjmuję już od grudnia.

 

Pernazynę zażywam już od 3 tygodni, z początku działała w ten sposób, że nie czułem nic, ani radości ani smutku, pustka. Teraz z kolei nie odczuwam nadal radości, ale złość, nienawiść do siebie samego wróciły, to koszmar. Zwiększono mi dawkę, ale to raczej nic nie daje. Nie jestem w stanie sobie tego, że to nie z mojej winy, powtarzać, nie potrafię, czuję że muszę się karać, bo to wszystko moja wina, że nie zasługuję na szczęście, już nigdy. O samobójstwie czasem myślę, ale dochodzę do wniosku, że to droga na skróty, ja muszę cierpieć bo to wszystko z mojej winy, nie mogę się zabić, muszę się karać.

 

Nie jestem w stanie w siebie uwierzyć, ja się siebie boję i nienawidzę. Nie podniosę się z tego nigdy.


Użytkownik tads edytował ten post 03 kwiecień 2018 - 08:04


#8 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 03 kwiecień 2018 - 08:46

Z podejściem pt. nie podniosę się z tego nigdy rzeczywiście się nie podniesiesz. Ciężko zmienić to podejście, sam coś o tym wiem. Winę odczuwasz wobec siebie czy innych? Ma jakiekolwiek racjonalne podłoże?
  • Wisienka770330, Nofretette i Mallory lubią to

#9 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 03 kwiecień 2018 - 15:06

Mówię co myślę, takie mam podejście teraz, nie ukrywam tego. Tylko wobec siebie. Nienawidzę siebie. Kłopoty w pracy, w związku, w przyjaźni, w rodzinie. Wiem, że to nie tylko moja wina, ale co z tego skoro nienawiść, złość, pogarda do siebie samego i tak się pojawia, jest ze mną cały czas. A przez tą perazynę chyba tylko przestałem odczuwać pozytywne emocje. Na początku terapii tym lekiem odczułem pustkę, emocje zniknęły. Po 2 tygodniach pozytywnych nadal nie czułem, ale wróciły negatywne. Lekarzowi o tym mówiłem. Zwiększył mi tylko dawkę, ale to nic nie daję. Całe dnie spędzam z tymi negatywnymi emocjami i ze strachem, boję się samego siebie.

#10 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 03 kwiecień 2018 - 16:47

Zmień lekarza. I nie okaleczaj się, bo to zostaje na lata. Poczytaj wątek o samookaleczeniach.

Myślę, że Twoje poczucie winy nie jest do końca racjonalne.

Użytkownik północ-południe edytował ten post 03 kwiecień 2018 - 16:53


#11 Dora123

Dora123

    Bywalec

  • Bywalec
  • 740 postów
  • Imię:Dorota
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 kwiecień 2018 - 17:39

Mówię co myślę, takie mam podejście teraz, nie ukrywam tego. Tylko wobec siebie. Nienawidzę siebie. Kłopoty w pracy, w związku, w przyjaźni, w rodzinie. Wiem, że to nie tylko moja wina, ale co z tego skoro nienawiść, złość, pogarda do siebie samego i tak się pojawia, jest ze mną cały czas. A przez tą perazynę chyba tylko przestałem odczuwać pozytywne emocje. Na początku terapii tym lekiem odczułem pustkę, emocje zniknęły. Po 2 tygodniach pozytywnych nadal nie czułem, ale wróciły negatywne. Lekarzowi o tym mówiłem. Zwiększył mi tylko dawkę, ale to nic nie daję. Całe dnie spędzam z tymi negatywnymi emocjami i ze strachem, boję się samego siebie.

Rozumiem co czujesz. Ja też mam poczucie winy i się okaleczam, ale cały czas staram się z tym skończyć



#12 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 03 kwiecień 2018 - 20:34

Niech zostanie, nawet na zawsze. Starałem się skończyć, ale wróciło, bo się pogorszyło, wszystko się zjebało jak już się zaczęło układać i to zjebało na amen.



#13 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 08 kwiecień 2018 - 13:31

A może by tak się powiesić? Cały ten ból odejdzie.


Użytkownik tads edytował ten post 08 kwiecień 2018 - 13:31


#14 Husky

Husky

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 51 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Tarnów

Napisano 08 kwiecień 2018 - 16:37

Powieszenie się to nie jest wyjście. Samobójstwo to nie jest wyjście. NIGDY. Wiadomo że jest to najłatwiejsza opcja, ale skoro znalazłeś się na tym forum to z pewnością interesują Cię inne opcje, które niestety nie należą do łatwych i przyjemnych. Celem nie jest odebranie sobie życia, ale bólu i cierpienia. Nie bój się zmian - lekarza, leku albo nawet sposobu leczenia. Musisz próbować, choć wiem że jest to uciążliwe a nawet łamiące gdy terapia nie działa i jest tylko gorzej. Życie to próbowanie, życie to zmiany, że tak powiem: Just do it! ;)



#15 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 08 kwiecień 2018 - 17:19

Nie mam na to sił gdy wszystko sprzeciwia się przeciwko mnie.



#16 Dora123

Dora123

    Bywalec

  • Bywalec
  • 740 postów
  • Imię:Dorota
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 kwiecień 2018 - 17:42

Doskonale Cię rozumiem na nic już nie mam siły. A inni tego nie rozumieją. 


Użytkownik Dora123 edytował ten post 08 kwiecień 2018 - 17:43


#17 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 08 kwiecień 2018 - 18:00

Dokładnie, jeszcze te reakcje organizmu, ja zawsze byłem człowiekiem spokojnym, wszystko po mnie spływało jak po kaczce, dlatego nie rozumiem tych emocji, tego przeżywania ostatnich wydarzeń w kółko i w kółko i w kółko, jak i reakcji organizmu, tego lęku, tego napięcia, tego smutku i autodestrukcji, myśli o samobójstwie, co ja mogę zrobić? Terapia dopiero za kilka tygodni, z początku i tak będzie pewnie gorzej, więc pozytywne wyniki będą być może za kilka miesięcy, leki nie pomagają - otumaniają tylko ale ja i tak myślę o tym wszystkim, bo to się nie dzieje poza moją świadomością, ja sam to przeżywam cały czas. CO ja mam zrobić?


Użytkownik tads edytował ten post 08 kwiecień 2018 - 18:01


#18 Dora123

Dora123

    Bywalec

  • Bywalec
  • 740 postów
  • Imię:Dorota
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 kwiecień 2018 - 18:09

Dokładnie, jeszcze te reakcje organizmu, ja zawsze byłem człowiekiem spokojnym, wszystko po mnie spływało jak po kaczce, dlatego nie rozumiem tych emocji, tego przeżywania ostatnich wydarzeń w kółko i w kółko i w kółko, jak i reakcji organizmu, tego lęku, tego napięcia, tego smutku i autodestrukcji, myśli o samobójstwie, co ja mogę zrobić? Terapia dopiero za kilka tygodni, z początku i tak będzie pewnie gorzej, więc pozytywne wyniki będą być może za kilka miesięcy, leki nie pomagają - otumaniają tylko ale ja i tak myślę o tym wszystkim, bo to się nie dzieje poza moją świadomością, ja sam to przeżywam cały czas. CO ja mam zrobić?

Czuję dokładnie to samo. I czuję się niezrozumiana przez najbliższych. Niestety nie powiem Ci co robić bo sama tego nie wiem



#19 tads

tads

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Artur

Napisano 08 kwiecień 2018 - 18:13

Czuję dokładnie to samo. I czuję się niezrozumiana przez najbliższych. Niestety nie powiem Ci co robić bo sama tego nie wiem

 

Rodzina traktuje mnie jakby miał przeziębienie. Trzęsą ci się ręce, nogi z nerwów? Musisz jeść więcej magnezu mówią... szkoda gadać. Gdybyś znalazła jednak jakieś wyjście to daj znać :(







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja, lęki, myśli samobójcze, próba samobójcza, samookaleczanie, leki

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych