Skocz do zawartości



Zdjęcie

Moje sposoby na wyjście z depresji


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
25 odpowiedzi w tym temacie

#1 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 01 luty 2018 - 21:16


Cześć,

postanowiłam założyć ten temat bo mam trochę lepszy nastrój i będę tutaj opisywać moje metody walki z depresją.

Oczywiście każdy przypadek jest inny, mogą być różne przyczyny dlatego chciałabym pisać o tym co mi pomaga z mojej perspektywy i będę tutaj zamieszczała to co znajdę w sieci. Na początek zaznaczę, że pzyjmuję od dwóch tygodni lek z grupy SNRI=> wenflaksynę, w dawce: 37,5 mg, dzisiaj zwiększyłam do 75 mg.

Wiem, że nie chcę w tym stanie twkić i w okresach poprawy będę szukała rozwiązań jak z depresji wyjść. Jednocześnie mam świadomość, że po części moja depresja wynika z tego, że moje życie całkiem nie wyglada tak jakbym chciała. Ale żeby to zmienić muszę wyjść z tego stanu, i właśnie tego będę próbować. Może coś zadziała. Ten wątek zakladam dla siebie, żeby mieć to zapisane w jednym miejscu ale miło mi będzie jeśli przy okazji jeszcze ktoś z tego skorzysta, chociaż dla wielu osób to co tutaj piszę może być oczywiste. A więc do rzeczy.

 

1) Znalazłam taki blog: http://wyleczyc-depresje.blogspot.com/

przeczytałam to i chociaż nie ze wszystkim tutaj opisanym się zgadzam, np nie uważam za słuszne odstawienie leków, to ogólnie dało mi to do myślenia. Czuję złość, którą stłumiłam do jednego człowieka, na którym bardzo się zawiodłam. Być może jest to jedna z przyczyn moejgo stanu, i doszłam do wniosku, że tłumię w sobie to uczucie od długiego czasu. Do mnie pasuje chyba najbardziej wersja 2) czyli chęć odpoczynku od życia.

 

2) Druga rzecz, którą znalazłama ale to niedobory.-> witamina D

W moim przypadku jest to bardzo możliwa przyczyna zwg na słabą dietę.

Z resztą kiedyś gdy byłam u psychiatry, on sam sugerował mi, ze to bardzo częsta przyczyna depresji. Niedobory mogą byś spwodowane brakiem bardzo różnych substancji. Jest ich dużo i chcę się większością zająć. Na pierwszy plan wysuwa się jednak witamina D.

Mogę jej mieć niedobór, jak większość społeczeństwa, któremu przyszło żyć w takim klimacie jak nasz. Faktem jest, że mało czasu przez pracę spędzałam na dworze. Mało też miałam dostępu do słońca, bo jest go w Polsce po prostu mało.

Rozpoczynam więc suplementację, któej mam zamiar pilnować tak samo jak pilnuję brania leków SNRI, a więc zaczynam od dużej dawki, nie napisze jakiej, dlatego, że nie chciałabym nikomu zaszkodzić, na razie przetestuję ją na sobie gdyż w moim przypadku jestem pewna niedoboru. Jeśli ktoś nie jest pewien czy ma niedobór można zbadać stężenie tej substancji we krwi. W moim przypadku suplementacje nie będzie odbywać się przez przyjmowanie dawki  tożsamej z rekomendowaną. Ale odrobinę większą. Info na ten temat, można znaleźć w internecie. Oprócz witaminy D, równocześnie będę przyjmować witaminę K2, która bierze udział w odpowiedniej dystrybucji witaminy D w organiźmie.

To pierwszy niedobór, z którym się chce zmierzyć. 


Użytkownik Innoke edytował ten post 02 luty 2018 - 18:26


#2 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 02 luty 2018 - 18:26

3) niedobory cd.= niacyna

Na razie postanowiłam skupić się na temacie niedoborów.

Inną witaminą, która jest niezbędna dla funkcjonowania organizmu i prawidłowych funkcji psychicznych jest niacyna. Fajny artykuł zna ten temat znalazłam tutaj:

https://www.odkrywam...te.com/niacyna/

Ze źródeł w internecie wyniika, że jest to niezwykle ważna dla zdrowia psychicznego witamina, i która jest wykorzystywana w leczeniu depresji, przez niektórych lekarzy. Post jeszcze zedytuję jak lepiej zapoznam się z tematem. Stosowanie tej witaminy nie jest całkiem bezproblemowe, i trzeba uważać, gdyż może wystąpić tzw efekt flush.


  • molenka i Willow47 lubią to

#3 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 03 luty 2018 - 10:57

4) Na pewno stan organizmu to jedno. Na pewno mam słabą dietę, nie mam dostępu do słońca. Odkąd zwiększyłam dawkę wenfli do 75 mg jest naprawdę lepiej, mam siłę żeby coś robić, nie jest tak, że mogłam tylko leżeć spać i cały czas ogaraniało mnie zmęczenie. Jednak na pewno nie tylko oto chodzi. Bez oszukiwania się, moje życie nie wyglada teraz i nie wyglądało tak jakbym chciała. Wiem, że przeszłości nie zmienię, z resztą to już na mnie aż tak bardzo nie wpływa bo omowiłam wszystko na terapii i właściwie nie myślę o przeszłości, czasem tylko czuję żal, że nie miałam takiego okresu w życiu, który jest fajny, że czasy gimnazjum i liceum wyglądały jak wyglądały. Ale na co dzień nie myślę o tym i jest to już dla mnie zamknięty rozdział.

 

Jednak na pewno moim problemem numer jeden jest teraz myślenie o przyszłości. Ciągle się martwię tym, że nie będzie ona wyglądała tak jak chciałabym aby wyglądala. Nie mam jednej wizji, mam świadomość, że w życiu wiele osób nie żyje dokładnie tak jak chciałoby, jednocześnie znam osobiście dużo ludzi, którzy zrealizowali swoje marzenia. . 

Na jednej z terapii, jednej z ostatnich, którą przerwałam wtedy z przyczyn finansowych bo poza tym byłam zadowolona, terapeutka uznała, że moim problemem większym niż fobia jest negatywizm i martwienie się różnymi rzeczami. Wychodziła ona z założenia, że myśląc o czymś skupia się na tym energię i potem się to przyciąga do swojego życia. Uważała, że takie rozmyślanie o różnych złych rzeczach je przywołuje, a poza tym nie mogę przeżywać fajnej teraźniejszości skoro rozmyślam o przyszłości. Potem moje wspomnienia z tego czasu będą wypełnone martwieniem się. Moim kontrargumentem było, że myśląc o problemach szukam rozwiązania, nie mogę o nich zapomnieć bo inaczej problem będzie. Jednak faktem jest, że rozwiązania nie udało mi się znaleźć na wiele rzeczy już dość długo. Nie udało mi się nic wymyślić. Wydaje mi się, że w życiu jest też tak, że trzeba mieć trochę szczęścia, znam wiele osób, które były w naprawdę niefajnej sytuacji ale przez zbieg okoliczności ich życie zmieniło się, czasem całkiem nieoczekiwanie.

I teraz jeśli miałabym podążyć za radą mojej terapeutki, musiałabym przestać myśleć o moich problemach. Przestać myśleć jest często trudno, szczególnie jeśli się ma silne poczucie braku. Jestem teraz jednak w takiej sytuacji, że mogę to przetestować. Będę starała się ucinać każdą złą myśl, która się poajwi na temat przyszłości. Sama nie mam do końca przekonania do tej metody i na pewno nie polecam jej każdemu, jednak spróbuję przez tydzień na razie, zupełnie przestać martwić się przyszłością. Czyli będę się starła ucinać takie myśli, a z myślami szczególnie natrętnymi będę próbowała radzić sobie za pomocą metody Kate Byron., która sama wyleczyła się z ciężkiej depresji. http://thework.com/s...k/Polish_LB.pdf

Metoda ta polega na testowaniu myśli. Pojawia się jakaś myśl negatywna, i zadajemy sobie pytanie czy na pewno ona jest prawdziwa. 

Sposób myślenia jest nawykiem, który jak każdy nawyk można zmienić tylko wymaga to czasu.



#4 Natan

Natan

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 8 postów
  • Imię:Natan
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 05 luty 2018 - 21:06

Myślałem, że wszystkie myśli są prawdziwe. Niby dlaczego miałbym sądzić inaczej? Depresja jest prawdziwa. Jeśli uważam, że np. jestem nieporadny czy głupi, to myśl ta jest prawdziwa i moja oraz opisuje to co widzę i jak widzę. Nie widzę sensu w zaprzeczaniu swoim myślą. Bo co, niezgodne są ze stanem faktycznym? A co to jest ten stan faktyczny? Ocena kogoś innego? Niby dlaczego mam wierzyć komuś innemu i że akurat jego myśli są prawdziwe. Tym bardziej, kiedy negatywne myśli mają swoje potwierdzenie fizyczne.

Już szybciej chyba stwierdzić, że nic nie jest trwałe: czyli negatywne czy pozytywne myśli włącznie ze stanami faktycznymi. W ogóle, wszystko. Nie ma żadnej wartości. Po za tym, wszystko pozostaje prawdziwe.


Użytkownik Natan edytował ten post 05 luty 2018 - 21:08

  • Gracja lubi to

#5 Paweł 1983

Paweł 1983

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 6186 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 luty 2018 - 21:15

Myśl może być prawdziwa ale napewno znajdziesz równie prawdziwą z tą różnicą że inna może sprawiać że poczujesz się lepiej. Nie namawiał bym Cię do wmawiania Sobie nieprawdy tylko może nie ciągle tego samego.

Inny punkt widzenia może być bardziej pozytywny.


Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli.


..widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy....

#6 Natan

Natan

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 8 postów
  • Imię:Natan
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 05 luty 2018 - 21:21

Nie czynie sobie żadnego wmawiania. Źle się czuje, to źle się czuje, a że ciągle jest tak samo, to cóż, bywa i tak. Może być inny punkt pozytywny, nie przecze, ale wydaje mi się, że bezwartościowy.



#7 Paweł 1983

Paweł 1983

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 6186 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 luty 2018 - 21:23

Na szczęście to tylko Twoje zdanie :)

Jak Ci z tym dobrze to niczego nie zmieniaj :)


Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli.


..widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy....

#8 Natan

Natan

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 8 postów
  • Imię:Natan
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 05 luty 2018 - 21:25

Dzięki, póki co idzie mi nieźle.



#9 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5242 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 luty 2018 - 14:53

Praktyka medytacyjna (pozwalająca m.in na obserwacji swobodnego przepływu myśli) jednoznacznie pozwoliła mi doświadczyć, że nie, nie każda myśl jest produktem mojej duszy, mnie, mojego sedna. Później potwierdziło to zdobycie wykształcenia w zakresie psychologii.
Widziałam zapis eksperymentu polegającego na stymulacji fizycznie elektrodami partii mózgu w czasie której ludzie mieli wybrać po prostu czy rzucą coś w prawo czy lewo. Osoby zmieniały zdanie pod wpływem stymulacji, nie było co do tego wątpliwości- zawsze jednak tłumaczyły, że same podjęły decyzję i nigdy nie zgadzały się z sugestią, że zostało im to w jakiś spsób zaprogramowane. Warto wiadomo jednak samemu poczytać, ja jestem tylo kolejną osobą piszącą swoje zdanie.
 

Wiele myśli ma charakter automatyczny, zaprogramowany trochę jak w tresurze- z pewnością słyszeliście o psie Pawlowa- zaprogramowany by zapalenie światła kojarzyło się z jedzeniem, z czasem nie ma jedzenia, ale pali się światło i organizm sam dopowiada sobie resztę.

Praca na terapii polega na wyłapywaniu tych myśli, na zrozumieniu schematu myślenia, można oczywiście robić to też samemu- nie jest jednak łatwo, bo większosć ludzi gada do siebie non stop nie potrafiąc rozróżnić poszczególnych myśli.

 

Metod pracy nad sposobem myślenia jest sporo, są w związku z tym różne szkoły psychologiczne i warto znaleźć taką która wydaje się dla nas logiczna i zgadza z naszym widzeniem świata. Jedni chcą je rozumieć, inni tylko zmienić, kolejni zagłuszczyć, liczy się cel- świadome życie, funkcjonowanie oparte na zdrowych dla nas decyzjach.

Osobiście dalej wykonuję proces o którym wspomniała Innoke- tzw. testowanie myśli. Bardzo jest to pomocne, gdy zaczynam się stresować czymś np. rozmową kwalifikacyjną. Wystarczy chwila zastanowienia i okazuje się, że nie stresuję się niczym, stresowałam się jednak całe życie w sytuacjach społecznej oceny i iałam problemy z samooceną i samo czekanie powoduje stres.

 

pozdrawiam 


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#10 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5242 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 luty 2018 - 14:53

4) Na pewno stan organizmu to jedno. Na pewno mam słabą dietę, nie mam dostępu do słońca. Odkąd zwiększyłam dawkę wenfli do 75 mg jest naprawdę lepiej, mam siłę żeby coś robić, nie jest tak, że mogłam tylko leżeć spać i cały czas ogaraniało mnie zmęczenie. Jednak na pewno nie tylko oto chodzi. Bez oszukiwania się, moje życie nie wyglada teraz i nie wyglądało tak jakbym chciała. Wiem, że przeszłości nie zmienię, z resztą to już na mnie aż tak bardzo nie wpływa bo omowiłam wszystko na terapii i właściwie nie myślę o przeszłości, czasem tylko czuję żal, że nie miałam takiego okresu w życiu, który jest fajny, że czasy gimnazjum i liceum wyglądały jak wyglądały. Ale na co dzień nie myślę o tym i jest to już dla mnie zamknięty rozdział.

 

Jednak na pewno moim problemem numer jeden jest teraz myślenie o przyszłości. Ciągle się martwię tym, że nie będzie ona wyglądała tak jak chciałabym aby wyglądala. Nie mam jednej wizji, mam świadomość, że w życiu wiele osób nie żyje dokładnie tak jak chciałoby, jednocześnie znam osobiście dużo ludzi, którzy zrealizowali swoje marzenia. . 

Na jednej z terapii, jednej z ostatnich, którą przerwałam wtedy z przyczyn finansowych bo poza tym byłam zadowolona, terapeutka uznała, że moim problemem większym niż fobia jest negatywizm i martwienie się różnymi rzeczami. Wychodziła ona z założenia, że myśląc o czymś skupia się na tym energię i potem się to przyciąga do swojego życia. Uważała, że takie rozmyślanie o różnych złych rzeczach je przywołuje, a poza tym nie mogę przeżywać fajnej teraźniejszości skoro rozmyślam o przyszłości. Potem moje wspomnienia z tego czasu będą wypełnone martwieniem się. Moim kontrargumentem było, że myśląc o problemach szukam rozwiązania, nie mogę o nich zapomnieć bo inaczej problem będzie. Jednak faktem jest, że rozwiązania nie udało mi się znaleźć na wiele rzeczy już dość długo. Nie udało mi się nic wymyślić. Wydaje mi się, że w życiu jest też tak, że trzeba mieć trochę szczęścia, znam wiele osób, które były w naprawdę niefajnej sytuacji ale przez zbieg okoliczności ich życie zmieniło się, czasem całkiem nieoczekiwanie.

I teraz jeśli miałabym podążyć za radą mojej terapeutki, musiałabym przestać myśleć o moich problemach. Przestać myśleć jest często trudno, szczególnie jeśli się ma silne poczucie braku. Jestem teraz jednak w takiej sytuacji, że mogę to przetestować. Będę starała się ucinać każdą złą myśl, która się poajwi na temat przyszłości. Sama nie mam do końca przekonania do tej metody i na pewno nie polecam jej każdemu, jednak spróbuję przez tydzień na razie, zupełnie przestać martwić się przyszłością. Czyli będę się starła ucinać takie myśli, a z myślami szczególnie natrętnymi będę próbowała radzić sobie za pomocą metody Kate Byron., która sama wyleczyła się z ciężkiej depresji. http://thework.com/s...k/Polish_LB.pdf

Metoda ta polega na testowaniu myśli. Pojawia się jakaś myśl negatywna, i zadajemy sobie pytanie czy na pewno ona jest prawdziwa. 

Sposób myślenia jest nawykiem, który jak każdy nawyk można zmienić tylko wymaga to czasu.

 

 

jak idzie?


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#11 mikocz2

mikocz2

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów
  • Imię:Karol

Napisano 30 maj 2018 - 08:41

Mi bardzo pomaga taniec i sport. W ten sposób uczę się wychodzić ze swojej strefy komfortu i zaczynam wierzyć w siebie.



#12 trzaski

trzaski

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 396 postów
  • Imię:paweł
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 maj 2018 - 19:00

1.Odpowiednio dopasowane leki (czyli szczerość i wiara w kompetencje lekarza) i regularne ich branie.

2.Praca.

3.Kontakty z ludźmi (na tym polu mam największe problemy )

4.Pozytywne myślenie



#13 selfvenom

selfvenom

    Bywalec

  • Bywalec
  • 535 postów
  • Imię:Oliwia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 maj 2018 - 20:26

Mi bardzo pomaga pisanina :)


  • Liana lubi to
kot-i-kicia-ruchomy-obrazek-0097.gif

 


#14 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 31 maj 2018 - 20:13

Mi najbardziej pomagają:

1. praca i nauka

2. muzyka i książki

3. spacery

4. zwierzak // wiele lat miałam psa, teraz niestety nie mam żadnego futrzaka, ale myślę coraz częściej o sprawieniu sobie ponownie  jakiegoś, może królika... znajoma ma i wręcz zbzikowała na jego punkcie.

 

A oczywiście najbardziej pomogłoby poczucie akceptacji i bliskości z drugą osobą, ale o tym nawet nie marzę, bo po co marzyć o gwiazdce z nieba.


  • redrose lubi to

#15 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12417 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 czerwiec 2018 - 08:01

Nie mam depresji ale moje sposoby na niedopuszczanie do siebie trudnych myśli i pozbycie się wewnętrznej pustki to zająć się pracą, pisanie na forum, kontakty z bliskimi osobami w necie, spędzanie czasu z rodziną, sport.
Czasem potrzebuje trochę bezruchu i odosobnienia dla utrzymania higieny psychicznej ale nie może trwać to zbyt długo bo powstają mroczne myśli.
  • redrose lubi to

Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 


#16 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5915 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 02 czerwiec 2018 - 15:31

Zazywanie lekow :/

Przyjaźń jest jak słońce.

Czasami coś ją przysłoni, ale nigdy nie gaśnie.


#17 szaser

szaser

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 21 postów
  • Imię:Artur
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 08 lipiec 2018 - 14:20

Zazywanie lekow :/

Dobry Boże! Nie! ;)

Osobiście, nie wierzę, żeby coś z zewnątrz - leki, psycholog, terapia - mogły naprawdę pomóc komuś, kto po prostu taki jest (inaczej może w przypadku depresji po tragicznym wydarzeniu). Mnie przynajmniej one nie pomagały, a nawet gorzej. Myślę, że siłę trzeba znaleźć w sobie: zdać sobie w końcu sprawę, że na niektóre rzeczy w naszym życiu nie było szans, następnie rzucić nowe wyzwanie światu.

Poza tym obracanie trudnej sytuacji w żart, czarny humor (coś śmiesznego zawsze przyciąga ludzi ;)) oraz znalezienie pasji/celu/własnego miejsca w życiu



#18 Bellique

Bellique

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:Marta
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 09 lipiec 2018 - 10:34

Przeżyłam krótki romans z lekami i niestety się do nich zraziłam. Może nie były dopasowane, może zła dawka etc. Nie wiem. Miałam po nich straszne wahania nastrojów, taki niekończący się PMS ;) Poza tym częściej byłam zdołowana, niż czułam się lepiej. Odstawiłam i szukam bardziej naturalnych sposobów na poprawę nastroju i czegoś na czym mogę skupić uwagę, co pozwoli odciągnąć negatywne myśli. Póki co mam duży problem z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi, po prostu ich unikam. Zaczęłam jednak hodować kwiaty (co w moim przypadku jest ewenementem, bo nigdy tego nie lubiłam), chcę wrócić do jogi, którą przerwałam i malowania. Mam nadzieję, że znajdę w sobie wystarczająco dużo siły. Chciałabym znów czerpać radość z życia. Teraz niestety niewiele rzeczy mi ją daje. Poza tym coraz bardziej doskwiera mi samotność, ale to chyba temat na inny wpis ;)


"Diabeł nie śpi. Z byle kim." Stanisław Jerzy Lec


#19 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 8972 postów
  • Imię:tak
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 09 lipiec 2018 - 16:59

Dobry Boże! Nie! ;)

Osobiście, nie wierzę, żeby coś z zewnątrz - leki, psycholog, terapia - mogły naprawdę pomóc komuś, kto po prostu taki jest (inaczej może w przypadku depresji po tragicznym wydarzeniu). Mnie przynajmniej one nie pomagały, a nawet gorzej. Myślę, że siłę trzeba znaleźć w sobie: zdać sobie w końcu sprawę, że na niektóre rzeczy w naszym życiu nie było szans, następnie rzucić nowe wyzwanie światu.

Poza tym obracanie trudnej sytuacji w żart, czarny humor (coś śmiesznego zawsze przyciąga ludzi ;)) oraz znalezienie pasji/celu/własnego miejsca w życiu

 

Leki i terapia sa w stanie pomoc, ale to zalezy od czlowieka i jego podejscia, charakteru, nie wszystkim sie to udaje.

Osobiscie uważam, ze ciężej jest sie podniesc dolka samemu niz z pomocą lekow czy psychologa.

 

Co do zartu to tez jestem za, nie ma sensu caly czas byc smiertelnie powaznym, to tez odpycha ludzi.

A z tym znalezienie, pasji, celu, miejsca to tez roznie bywa, u mnie idzie to na przyklad bardzo opornie i znam wielu ludzi, ktorzy tez maja problem z okresleniem tego...


nie mam nic do powiedzenia

#20 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8228 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 09 lipiec 2018 - 21:13

Wszystko co wyciąga człowieka z depresji jest lepsze niż depresja.

Dla kogoś będą to leki dla innego terapia dla jeszcze kogoś medytacje, itd.

 

Mnie osobiście bardzo pomaga odwracanie uwagi od natrętnych myśli. Zajęcie czymś głowy. Praca w ogródku mnie uspokaja. No i porządkowanie szafy.  :lol:


  • Wisienka770330, szmaragd i apsa lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych