Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Cześć, chyba mam depresję

nie mam siły wstać

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

#1 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 29 styczeń 2018 - 15:56


Cześć

Mam 27 lat. Chyba mam depresję, nie umiem sobie z nią poradzić. Według mnie to choroba całego ciała, wszystko jest rozregulowane, nie mam ochoty na jedzenie, wstawanie dosłownie na nic. Trudno mi wyobrazic sobie gorszy stan.

Nie mam siły wstać z łóżka, jestem ciągle zmęczona, dzień mija tak, że przesypiam go na łóżku, mogę wtedy nic nie jeść ani pić. W lepsze dni wstaję i funkcjonuję prawie normalnie,.

Tak chciałabym być zdrowa bo w ten sposób nie mogę zrobić nic z moim życiem, nawet jak przez chwilę jest dobrze to potem znowu wraca ten stan i musze jakoś walczyć żeby normalnie funkcjonować. I to poczucie, że moje życie wygląda jak wygląda i że mogłabym to zmienić ale nie umiem dodatkowo mnie dobija.

Przeraża mnie mój brak apetytu, bo czuję, że w ten sposób się wykończę.

Czasem mam wrażenie, że moża to nie derpesja, może jestem leniwa lub co innego jest ze mną nie tak. Brakuje mi energii i słońca.

Od 10 dni biorę wenaflaksynę. Nie pomaga mi na razie tak jakbym chciała.

Nie chce mi się płakać, nie mam mysli samobójczych, wprost przeciwnie chciałabym żyć, tylko nie mam siły, wydaje mi się, że może są jakieś rozwiązania ale poza moim zasięgiem. Czasem boję się, że to jakaś inna nieuleczalna choroba, której depresja jest tylko objawem i wtedy zastanawiam się czemu muszę chorować. Bo czuję się jak ciężko chora osoba.

Nie umiem się zwierzać ludziom "na żywo", właściwie to unikam moich znajomych bo nie mam siły z nimi rozmawiać. Chodziłam na terapię kiedyś z powodu fobii społecznej ale wydaje mi sie, że depresja nie jest z nią związana. Wolałabym już mieć fobię i być samotna ale jakoś funkcjonować w tej samotności niż coś takiego.

A może potrzebny jest mi tylko zimny prysznic, ktoś kto stałby nade mną i kazałby mi robić różne rzeczy, jednak nie mam w tej chwili nikogo takiego.

 

Jednocześnie mam poczucie, że życie może być fajne. Gdybym tylko mogła znać rozwiązanie.

 



#2 Complicated_85

Complicated_85

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2743 postów
  • Gadu-Gadu:3246621
  • Imię:Dominika
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 29 styczeń 2018 - 16:32

Hej. Dobrze, że zawitałaś w skromne progi forum. Bardzo wiele osób myślę, że mogłoby się podpisać pod tym, co napisałaś bo doświadczają w swoim życiu podobnych stanów. Daj czas lekom - akurat masz ten, który powinien Cię nieco pobudzić i dodać energii, ale zawsze ten efekt pojawia się po jakimś czasie, a niestety nie od razu. Wierzę, że szybko uda Ci się wypłynąć na powierzchnię i odzyskasz radość życia :).


"The pain you feel today, will be the strength you feel tomorrow".

 

"Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą".

 

 


#3 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 6110 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 29 styczeń 2018 - 18:04

Witaj.

W jakiej dawce bierzesz wenle??

Tez biore ten lek od lipca. Czuje sie mniej wiecej tak jak ty. Lęki minely, funkcjonuje w miarę normalnie ale zebym jakiegos powera miala albo speeda to nie. 

Ale lekarz twierdzi, ze jest ok. Wierze mu, jest specjalista.

 

Na swoje lenistwo/bezsilnosc/niemoc mam tylko jedno lekarstwo...robie sobie na zlosc....nie chce mi sie wstac?? oczywiscie, ze w tej chwili wstaje......nie chce mi sie myc?? natychmiast pod prysznic....itp. Tylko tak umiem postawic sie do pionu. 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#4 Zmiennokształtny

Zmiennokształtny

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 35 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 29 styczeń 2018 - 19:34

Cześć, podpinam się pod pytaniWillow47 w jakiej dawce bierzesz wenlafaksynę? Ja biorę już prawie półtora roku, w moim przypadku lek jest trafiony bo skutki uboczne nie przeszkadzają, a czasami można by rzec, że są nawet pożądane :)

Działanie leku poczułem jakoś dopiero po dwóch tygodniach więc jeszcze jest czas, no i to była dawka wprowadzająca, później z czasem będzie zapewne zwiększana do momentu osiągnięcia stabilności. U mnie póki co zatrzymało się na 150mg. 



#5 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 30 styczeń 2018 - 16:02

hej. : )  Biorę wenflę w dawce na razie 37,5 mg, a jak dotrwam do 14 dni, przejdę na większą 75mg.

Może też będę robić sobie na złość, ale nie wiem czy mi to pomoże. Czasem myślę, że jestem jak Edyp z greckiej mitologii, co nie zrobię skończy się źle.

Nie wierzę w przeznaczenie ale mam wrażenie, że wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie. Wczoraj czułam się lepiej, spotkałam się ze znajomymi, bylo tak średnio ale i tak byłam zadowolona, że wyszłam z domu. Dzisiaj rozchorował się mój pies. 



#6 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 6110 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 30 styczeń 2018 - 16:12

Witaj Innoke. Poki co dawka jest minimalna. Swietnie sobie radzisz. Naprawde. Za chwile zwiekszysz dawke i wtedy juz poczujesz roznice. 

Te wszystkie przykre odczucia to nie zmowa przeciw Tobie. Serio. Wiem, ze Ci ciezko, ze walczysz i czujesz, ze jedziesz na oparach ale nie poddawaj sie. To minie. Dalas rade spotkac sie ze znajomymi, ja kilka miesiecy siedzialam w domu zanim w ogole poszlam dokadkolwiek. Do dzis wole zostac w domu niz isc sie spotkac, mimo, ze wiem, ze jak wyjde to bede sie fajnie bawila. Przykro mi z powodu psa. Daj znac co weterynarz powiedzial.....

 

 

Co powiedzial Ci lekarz odnosnie dawkowania? Ja dostalam recepte i do 225mg moglam dojsc sama bez koniecznosci wizyty u lekarza. Gdybym miala przekroczyc te dawke lekarz kazal sie skontaktowac. Ostatecznie u mnie stanelo na 112.5mg rano i 75mg w poludnie. Jak napisalam wczesniej szalu nie ma. Nie mam jakiegos speeda czy super powera ale funkcjonuje w miare normalnie. 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#7 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 01 luty 2018 - 13:35

Witaj Innoke. Poki co dawka jest minimalna. Swietnie sobie radzisz. Naprawde. Za chwile zwiekszysz dawke i wtedy juz poczujesz roznice. 

Te wszystkie przykre odczucia to nie zmowa przeciw Tobie. Serio. Wiem, ze Ci ciezko, ze walczysz i czujesz, ze jedziesz na oparach ale nie poddawaj sie. To minie. Dalas rade spotkac sie ze znajomymi, ja kilka miesiecy siedzialam w domu zanim w ogole poszlam dokadkolwiek. Do dzis wole zostac w domu niz isc sie spotkac, mimo, ze wiem, ze jak wyjde to bede sie fajnie bawila. Przykro mi z powodu psa. Daj znac co weterynarz powiedzial.....

 

 

Co powiedzial Ci lekarz odnosnie dawkowania? Ja dostalam recepte i do 225mg moglam dojsc sama bez koniecznosci wizyty u lekarza. Gdybym miala przekroczyc te dawke lekarz kazal sie skontaktowac. Ostatecznie u mnie stanelo na 112.5mg rano i 75mg w poludnie. Jak napisalam wczesniej szalu nie ma. Nie mam jakiegos speeda czy super powera ale funkcjonuje w miare normalnie. 

Willow dziękuję bardzo za słowa wsparcia. :) Dziś zwiększyłam dawkę do 75 mg ale strasznie po niej śpię i boli mnie głowa. Ja się umówiłam z lekarką, że po miesiącu brania mam przyjść na konsultacje, być może też dojdę do jakiejś większej dawki. Chciałabym po prostu móc normalnie żyć bo boję się tego co się dzieje, boję się tego, że nie mam siły wstać i że nie mogę jeść. Byle co doprowadza mnie do płaczu mimo, że naprawdę nie mam powodu czasem. Martwię się wszystkim, chociaż tak na logikę nie powinnam.

Z psem miałam ostre załamanie, bo on nie jest mój tylko się nim opiekuję. Bałam się, że coś mu się stało. Następnego dnia miałam zadzwonić do właścicielki, bo problem polegał na tym, ze miał trudności z chodzeniem i wizytę u weterynarza musiałabym skonsultować z właścicielką. Ale następnego dnia wszystko minęło. Teraz znoszę go ze schodów i jest zupełnie dobrze. Więc być może były to tylko bóle stawów od pogody, sama już nie wiem. Odczułam dużą ulgę jak mu się poprawiło bo gdyby mu się coś stało, to załamałabym się totalnie.

 

Nie chcę się użalać, chyba założę tutaj swój wątek gdzie będę opisywać moje odczucia. To jest jakaś choroba, tak to odbieram, będe szukała też naturalnych metod walki z tym, bo czuję jak zabiera mi to życie. 



#8 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 01 luty 2018 - 17:23

Będę tutaj chyba pisała o moich odczuciach, dlatego, że nie wiem gdzie na forum mogłabym założyć taki wątek.

----dzisiaj jest 01 luty 2018----

Wyszłam dziś z domu, właściwie codziennie wychodzę przez to, że mam psa, chodzę z nim czasem na godzinne spacery, przez resztę czasu śpię, lub martwię się, mam też zrywy energii, kiedy myślę, że uda mi się coś naprawić ale trwają zbyt krótko. Dziś oddaję psa, boję się tego bo nie będę wtedy miała motywacji żeby wychodzić. Dzisiaj jednak musiałam odebrać jeden dokument, wstałam o 9:00 ale z domu udało mi się wyjść dopiero po 14:00.

Świeże powietrze zawsze mnie trochę orzeźwia i wygania złe myśli z mojego umysłu. Jednak nie tym razem. Czułam się jakbym była umarłą w świecie żywych istot. Wenfla, sprawia że słabo widzę, cały czas się zawieszałam jadąc tramwajem. Myślalam o tym, że chciałabym być silnym, zdrowym człowiekiem, podróżować, realizować marzenia, budować jakieś relacje. Mieć normalne życie. Nie wiem już co mi się wydaje,a co nie. Czasem mam wrażenie, że wszystko sobie wmawiam, że jestem leniwa i że nie stać mnie na wysiłek, że chciałam przegrać życie i że właśnie je przegrałam chociaż nie wiem dla kogo i po co, a czasem myślę, że to jakaś choroba mnie obezwładniła. Wtedy pojawia się iskierka nadziei bo może znajdę jakiś sposób na wyleczenie się. Może jutro uda mi się wszystko naprawić. Czekam aż lek zacznie działać. Nie mam siły stać w tym tramwaju, być może przez to, że mało jem. Nie umiem się jednak zmusić do tego, na widok jedzenia czuję mdłości. Błedne koło się zamyka. Przez to, że nie mogę jeść czuję jakbym stopniowo się zabijała chociaż wcale tego nie chcę, chcę żyć, tylko inaczej. Teraz już wiem jak to jest być nikim, myślę, o tym uczuciu i myślę, że będąc nikim nie muszę się starać, mogę spać, może przegrałam specjalnie bo już nie miałam siły układać mojego życia po raz kolejny, więc zaakceptowałam przegraną, dawniej dużo próbowałam, pokonywałam różne bariery, bywało ciężko ale miałam siłę żeby się podnieść ale teraz już skończyło się we mnie coś.

Szukam pomocy ale to nic nie daje, mam wrażenie, że mogę pomóc tylko sama sobie. Czasem myślę, że pomógłby mi wyjazd w jakieś słoneczne miejsce, zmiana perspektywy, inne spojrzenie na świat. Na razie nie mam jednak na to siły. Wiem, że kładąc się spać znowu obiecam sobie, że jutro wszystko naprawię. Boję się przyszłości, moją jedyną nadzieją jest wenaflaksyna.



#9 maciekpoznan

maciekpoznan

  • Moderator
  • 5812 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 luty 2018 - 18:43

Masz ten sam problem, co ja- tzn. słowo klucz" boję się przyszłości". Spokojnie wenla się wkręci i wróci do żywych! ZObaczysz!



#10 Innoke

Innoke

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 13 postów
  • Imię:W

Napisano 01 luty 2018 - 21:18

Bardzo na nią liczę :) mam nadzieję, że się wkręci, będę też szukała innych sposobów w chwilach, w których czuję się lepiej.



#11 maciekpoznan

maciekpoznan

  • Moderator
  • 5812 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 luty 2018 - 21:45

Jesteś na bardzo dobrej drodze i bądź  dobrej myśli! :)



#12 JaKub92

JaKub92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 25 postów
  • Imię:Jakub
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Okolice Tarnowa

Napisano 16 maj 2018 - 14:39

Cześć, Innoke. Z tego co piszesz, objawy i przemyślenia masz bardzo podobne do moich. Tak samo mam z jedzeniem i wstawaniem z łóżka - po obudzeniu jeszcze dłuugo leżę i zadaję sobie pytanie, po co mam dzisiaj wstać. Niedobrze, że nie chcesz spotykać się ze znajomymi, ja kiedyś ograniczyłem się tylko do kręgu moich znajomych i nawet to był duży błąd - izolacja może pogrążyć Cię jeszcze bardziej. Też często wydaje mi się, że los jest dla mnie złośliwy i lata temu ktoś wmówił mi, że jestem nieudacznikiem i do dziś ile razy coś mi się nie udaje, przypominają mi się te słowa i też często wolę nie robić nic, bo jestem przekonany, że na pewno coś zawalę. Nie napisałaś jednej dość istotnej rzeczy - jak długo to trwa? Dobrze, że zdecydowałaś się napisać na forum - mówienie o problemie to pierwszy krok do przodu. Będzie dobrze! :-)



#13 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 16 maj 2018 - 16:42

Innoke chyba nie wchodzi na forum, od 1 lutego jej nie widać...

10 dni to mało na wdrożenie się leku, ale od tamtego czasu na pewno już wszedł, jeżeli był dobrze dobrany. Ale po 10 dniach złe (jeszcze gorsze niż przed kuracją) samopoczucie to nic nienormalnego.

Jakub, nie jest czy zajadasz smutki? Bo u mnie to raz w jedną, raz w drugą, nie wiem od czego to zależy. Za to ze wstawaniem niezmiennie problem jest od lat.


Użytkownik północ-południe edytował ten post 16 maj 2018 - 16:42


#14 JaKub92

JaKub92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 25 postów
  • Imię:Jakub
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Okolice Tarnowa

Napisano 16 maj 2018 - 17:00

Nie zauważyłem daty wcześniejszych postów i myślałem, że to nowy temat...

 

 

 

Jakub, nie jest czy zajadasz smutki?

 

Nie bardzo rozumiem, o co pytasz?..







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych