Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Przetłumaczysz?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 chwast

chwast

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 6 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 styczeń 2018 - 22:16


Cześć, mam 14 lat. Już na samym początku chciałam prosić o wyrozumiałość, ponieważ trudno mi napisać zdanie, zebrać myśli. "To" wszystko zaczęło się dosyć wcześnie, miałam może pięć lat? "To" nazywam swoje myśli, czyli zalążek wszystkich moich niepowodzeń. Pamiętam, jak inne inne dzieciaki mnie ignorowały, jeśli zwróciły na mnie uwagę, to tylko po to, aby mnie wyśmiać. W każdej szkole miałam jedną przyjaciółkę, z którą spotykałam się tylko w szkole i tak później kontakt się urwał. Nawet nie wiem, czy mogłam nazywać je tak? Tak też było w następnych latach.. W trzeciej klasy podstawówki zmieniłam klasę na prośbę p. dyrektor. Osoby kojarzyłam, nic więcej. Na początku trochę bałam się z kimkolwiek porozmawiać. Po pewnym czasie się oswoiłam i zyskałam nowych przyjaciół. Nie mogę napisać, że było mi źle. Półtorej roku później popsuło się, zaczęli atakować mojego brata. Jak miałam się z nimi zadawać? W połowie szóstej klasy musieliśmy zmienić szkołę, oczywiście tam było jeszcze gorzej. Ze stresu doszło mi 20 kilogramów, zaczęłam się ciąć, pić środki czyszcące,głodzić (schudłam ponad 10 kilogramów), opuszczać szkołę, próby samobójcze a do tego źle sypiam. Miałam kilka rozmów z psychologiem szkolnym. Dziś jest jeszcze gorzej..

#2 Frozen21

Frozen21

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 345 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 styczeń 2018 - 22:59

Cześć, mam 14 lat. Już na samym początku chciałam prosić o wyrozumiałość, ponieważ trudno mi napisać zdanie, zebrać myśli. "To" wszystko zaczęło się dosyć wcześnie, miałam może pięć lat? "To" nazywam swoje myśli, czyli zalążek wszystkich moich niepowodzeń. Pamiętam, jak inne inne dzieciaki mnie ignorowały, jeśli zwróciły na mnie uwagę, to tylko po to, aby mnie wyśmiać. W każdej szkole miałam jedną przyjaciółkę, z którą spotykałam się tylko w szkole i tak później kontakt się urwał. Nawet nie wiem, czy mogłam nazywać je tak? Tak też było w następnych latach.. W trzeciej klasy podstawówki zmieniłam klasę na prośbę p. dyrektor. Osoby kojarzyłam, nic więcej. Na początku trochę bałam się z kimkolwiek porozmawiać. Po pewnym czasie się oswoiłam i zyskałam nowych przyjaciół. Nie mogę napisać, że było mi źle. Półtorej roku później popsuło się, zaczęli atakować mojego brata. Jak miałam się z nimi zadawać? W połowie szóstej klasy musieliśmy zmienić szkołę, oczywiście tam było jeszcze gorzej. Ze stresu doszło mi 20 kilogramów, zaczęłam się ciąć, pić środki czyszcące,głodzić (schudłam ponad 10 kilogramów), opuszczać szkołę, próby samobójcze a do tego źle sypiam. Miałam kilka rozmów z psychologiem szkolnym. Dziś jest jeszcze gorzej..


Hmm. Brzmi bardzo poważnie. Nie masz jeszcze w pełni ukształtowanej osobowości. Cierpisz ze względu na to że odstajesz od rówieśników... Cóż zupełnie tak jak ja. Moim zdaniem porzadna psychoterapia i leki przeciwdepresyjne... Nie jesteś dorosła. Masz wsparcie od rodziny ? Co aktualnie robisz ?
  • chwast lubi to


#3 zielona-dama

zielona-dama

    Bywalec

  • Bywalec
  • 773 postów
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 styczeń 2018 - 11:56

Cześć, mam 14 lat. Już na samym początku chciałam prosić o wyrozumiałość, ponieważ trudno mi napisać zdanie, zebrać myśli. "To" wszystko zaczęło się dosyć wcześnie, miałam może pięć lat? "To" nazywam swoje myśli, czyli zalążek wszystkich moich niepowodzeń. Pamiętam, jak inne inne dzieciaki mnie ignorowały, jeśli zwróciły na mnie uwagę, to tylko po to, aby mnie wyśmiać. W każdej szkole miałam jedną przyjaciółkę, z którą spotykałam się tylko w szkole i tak później kontakt się urwał. Nawet nie wiem, czy mogłam nazywać je tak? Tak też było w następnych latach.. W trzeciej klasy podstawówki zmieniłam klasę na prośbę p. dyrektor. Osoby kojarzyłam, nic więcej. Na początku trochę bałam się z kimkolwiek porozmawiać. Po pewnym czasie się oswoiłam i zyskałam nowych przyjaciół. Nie mogę napisać, że było mi źle. Półtorej roku później popsuło się, zaczęli atakować mojego brata. Jak miałam się z nimi zadawać? W połowie szóstej klasy musieliśmy zmienić szkołę, oczywiście tam było jeszcze gorzej. Ze stresu doszło mi 20 kilogramów, zaczęłam się ciąć, pić środki czyszcące,głodzić (schudłam ponad 10 kilogramów), opuszczać szkołę, próby samobójcze a do tego źle sypiam. Miałam kilka rozmów z psychologiem szkolnym. Dziś jest jeszcze gorzej..


Witaj na forum.Współczuję,że już w tym wieku coś się dzieje.Chodzisz do psychologa? Czy rozmawiasz z rodzicami o swoich problemach? To jest najważniejsze.Pamiętaj tu na forum zawsze możesz się wygadać.Uwierz mi,cięcie się nie załatwia sprawy,to błędne koło.Wiem jak rówieśnicy potrafią dokuczyć,bo nie tak dawno byłam w twoim wieku.Jestem starsza od ciebie,ale jeśli potrzebujesz się komuś wygadać,to śmiało możesz napisać do mnie.:-)
  • chwast i Mallory lubią to

#4 Mallory

Mallory

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 96 postów
  • Imię:Ula
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 marzec 2018 - 23:41

Witaj :) Przykro mi czytać Twoją historię, przykro mi, że cierpisz. Moim zdaniem Twoje zachowanie stało się na tyle dla Ciebie krzywdzące, że kilka spotkań ze szkolnym psychologiem to za mało. Powielam pytanie zielonej-damy - co Twoi rodzice wiedzą o Twoich problemach? Możesz się któremuś z nich zwierzyć? Spróbuj szczerze i spokojnie z nimi porozmawiać, o tym co przeżywasz i co czujesz. Wybierzcie się wspólnie do psychologa lub do lekarza, jak wolisz. Jeśli jednak z rodzicami będzie problem to proponuję Ci ponownie pójść do szkolnego psychologa, poradzić się go jak masz rozmawiać z rodzicami (ich reakcja i zachowanie ma duże znaczenie, bo jesteś jeszcze nieletnia). Myślę, że byłoby dobrze, gdyby Twoi rodzice albo jedno z nich poszło na rozmowę z tym psychologiem. Naprawdę warto by było, gdybyś poszła na psychoterapię, żeby wyeliminować autoagresywne zachowania i żebyś się nauczyła inaczej, zdrowo radzić sobie z negatywnymi emocjami i problemami. Być może będą też Ci potrzebne leki, żeby osłabić myśli samobójcze, poprawić jakość snu, bo sen ma bardzo duży wpływ na samopoczucie psychiczne. Nie bój się leków, w tych czasach stosuje się bezpieczne, znacznie ulepszone leki niż kiedyś, nie chodzi o to, żeby otumanić osobę tylko o to, żeby jej pomóc. Leki, które np. ja przyjmuję są tak bezpieczne, że mogłyby być stosowane u kobiet w ciąży :) Trzymaj się, pozdrawiam :*


Użytkownik Mallory edytował ten post 24 marzec 2018 - 23:43

  • chwast lubi to

#5 LadyKikusia

LadyKikusia

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 64 postów
  • Imię:Martyna
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Podlaskie

Napisano 25 marzec 2018 - 00:31

Odczepcie wy się od tych leków psychotropowych...To też nie jest dobre rozwiązanie. Leki problemów nie rozwiążą, trzeba się za to świadomie i konkretnie zabrać od samego początku a nie liczyć na to że to lek pomoże. Aczkolwiek co do terapii z psychologiem popieram, warto poszukać kogoś porządnego żeby mieć stabilne oparcie. Trzymajcie się wszyscy, pozdrawiam.


  • chwast lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych