Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

Studia


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
29 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gosia17

Gosia17
  • Imię:Gosia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 01 grudzień 2017 - 19:15


Hej, nie wiem czy gdzieś temat studiów był poruszany, nie trafiłam do tej pory

Chciałam wypowiedzieć się odnośnie dwóch aspektów

1) studiowanie i chorowanie

2) studiowanie/ szkoła jako przeszkoda w samorozwoju

 

Jak radzicie sobie z nauką podczas choroby? Ja dwa razy brałam urlop dziekański/zdrowotny z powodu moich problemów psychicznych. Od października wróciłam na trzeci rok anglistyki (zawsze kochałam ten język i wszystko, co z nim związane). Cieszę się, że udało mi się wrócić, jednak widzę, że przez chorobę i przerwy nie jestem w miejscu, w którym chciałabym być. Na szczęście mam nadzieję, że to wszystko jest do nadrobienia. Z drugiej strony myślę, że nie skorzystałam z zajęć tyle ile mogłabym będąc zdrową, nie mając problemów z koncentracją czy w ogóle ze zwleczeniem się z łóżka i dotarciem na uczelnię. Z powodu tych przerw nie udało mi się też nawiązać relacji z ludźmi z uczelni a przynajmniej nie takich jakie bym chciała nawiązać. Bedąc w ciężkim stanie nie mogłam tez uczyć się tyle, ile bym chciała, bo wiem, że stać mnie na wiele więcej.

Poza tym ostatnio uświadomiłam sobie, że nawet jak przyjdzie w końcu ochota i siła na naukę to nie mogę tego robić, bo muszę się zając sprawami, które trzeba przygotować na zajęcia. Często są to rzeczy, które wydają mi się zupełnie niepotrzebne i nierozwijające. Zaprzątam sobie głowę jęz. irlandzkim choć nie chcę się go uczyć i wiem, że w rok go się nie nauczę a za kolejny rok praktycznie wszystko zapomnę. Chciałabym się uczyć po swojemu, bo wiem czego mi teraz potrzeba, żeby mój angielski się poprawiał, wiem jakie dziedziny filologii angielskiej mnie interesują czy w których dziedzinach mam niedopuszczalne braki. Nie mogę jednak się rozwijać w optymalnym dla mnie tempie. Myślę, że około 1/10 rzeczy z uczelni jest dla mnie przydatna i rozwijająca. W innych przypadkach język używany przez wykładowcę jest za trudny, jest nawał informacji (w większości zbędnych), mam braki w edukacji, więc nie rozumiem danego tematu załóżmy z lingwistyki, bo jakieś okoliczności sprawiły, że nie mam potrzebnej wiedzy i nie mogę pójść w danej dziedzinie dalej. 

W ogóle mam wrażenie, że życie to ciągła huśtawka między chcę a muszę a najgorsze, że czasem to muszę jest zupełnie bezsensowne, ale ktoś tam tego wymaga i nie ma wyjścia.

Przepraszam, że się rozpisałam :)


  • Willow47 lubi to

#2 wydra

wydra
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 grudzień 2017 - 20:32

Myślę, że około 1/10 rzeczy z uczelni jest dla mnie przydatna i rozwijająca.

No niestety, polska edukacja na większości kierunków/uczelni taka jest. Zresztą nie jest tak tylko u nas, słyszałam, że w innych krajach też nie jest tak idealnie. Myślę, że jest to spowodowane skostnieniem kadry, przy jednoczesnymi bardzo szybkimi zmianami na rynku pracy (aczkolwiek anglistyka wydaje mi się w miarę stabilną dziedziną) plus zbyt małym zaangażowaniem prowadzących w dydaktykę.

Jedyne co mogę doradzić, to skupienie się na rzeczach, które czujemy, że są rozwijające i potrzebne, najlepiej rozwijać je nawet poza uczelnią, a na resztę poświęcić tyle czasu, aby po prostu zdać i przejść dalej.



#3 Gosia17

Gosia17
  • Imię:Gosia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 grudzień 2017 - 21:57

Masz rację, ubolewam nad tym systemem szkolnictwa, bo zawsze chciałam być nauczycielem, ale mam coraz więcej wątpliwości, chyba szkolnictwo publiczne odpada. Muszę rozważyć inne opcje, na szczęście mam jeszcze trochę czasu.



#4 Tomek

Tomek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 03 grudzień 2017 - 14:42

Sam studiowalem filologie angielska i juz na 1 roku trafilem do szpitala. Generalnie nie bylo latwo, mialem ze soba duze problemy i jeszcze te studia mnie meczyly, bo w zasadzie bylem zafascynowany tylko gramatyka, a fonetyka czy historia mnie strasznie meczyly. Mialem specjalizacje translatorska, bo nauczycielem nie chcialem byc (mam w rodzinie wielu nauczycieli i wiem jak wyglada ten zawod od srodka). W kazdym razie ostatecznie zrezygnowalem, bo te studia coraz bardziej mnie meczyly, mimo ze zawsze lubilem i nadal lubie ten jezyk.



#5 Gość_Milkyway_*

Gość_Milkyway_*
  • Gość

Napisano 03 grudzień 2017 - 17:57

Powinnam być na studiach ale nie jestem,więc opwiem Ci co robią moi znajomi. - Jak radzicie sobie z nauką podczas choroby?

 Co do choroby psychicznej,wiekszość się nie przyznaje,ale jeśli chodzi o jakieś choroby fizyczne które trwają dłużej i nie są przeziębieniem to starają się chodzić tak długo jak mogą,w ostateczności biorą urlop dziekański.. Notatki biora wtedy od znajomych,badz ida do wykladowcow i umawiają się z nimi indywidualnie na zaliczenie lub jak maja mterial podsylaja innym znajomym(co się zazwyczaj nudzą i życia nie mają) by pomogli im z nauka - dając materiały które sami posiadają.Hm jak masz problem z relacjami tam z ludzmi to może uderz na inne roczniki by odstąpili Ci notatek z tch zajec na których Cie nie było,w zamian za cos?U nas na ug to powszechne zjawisko..Mam też pare osób co przepisało się z trybu dziennego na zaoczny i tak chodzą - chwalą sobie bardziej niż dzienny bo zajęcia są rzadziej i partie materiału w pigułce do przyswojenia niż w porównaniu do dziennych,no ale wiadomo za to płatne..Jest jeszcze 1 ekstremalny przypadek co stara się o nauczanie indywidualne,ale watpie ze mu się to uda,nie wiem w sumie,nie mnie to jeszcze oceniac a jak nie spróbuje to się nie dowie- na tej zasadzie

2.

Rozumiem że są kolokwia itp.,ale czy nie możesz uczyć się na odpienicz tego języka?Np z internetu czy coś? Ja bym to potraktowała jako zabawę tak czy inaczej bo przez rok nie da się pamietac tego co się nauczyło bez powtarzania,no albo zwolnienie z przedmiotu z tym że powód musi być konkretny.. Duzo też pomagają jeśli ma się wtyki na uczelni



#6 Tomek

Tomek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 03 grudzień 2017 - 19:51

Masz orzeczenie o niepelnosprawnosci? Mi to pomoglo, bo w razie czego poszedlem do rzecznika osob niepelnosprawnych i dzieki temu pare razy udalo sie zalatwic przedluzenie sesji czy zdawanie w innym terminie. Co do notatek - masz pewnie grupe na facebooku, ktora skupia studentow z Twojego roku i/lub grupy. Tam najlatwiej zalatwic takie rzeczy :)



#7 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 03 grudzień 2017 - 21:25

Z powodu choroby przez kilka lat nie wiedziałem, co chcę studiować, a gdy już zacząłem, to odpadłem raz i drugi. A może to nie choroba, tylko tępota.

Użytkownik północ-południe edytował ten post 03 grudzień 2017 - 21:26


#8 Gosia17

Gosia17
  • Imię:Gosia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 grudzień 2017 - 22:23

Masz orzeczenie o niepelnosprawnosci? Mi to pomoglo, bo w razie czego poszedlem do rzecznika osob niepelnosprawnych i dzieki temu pare razy udalo sie zalatwic przedluzenie sesji czy zdawanie w innym terminie. Co do notatek - masz pewnie grupe na facebooku, ktora skupia studentow z Twojego roku i/lub grupy. Tam najlatwiej zalatwic takie rzeczy :)

nie mam, jestem w grupie na fb, to prawda jest tam trochę materiałów



#9 Pawel123

Pawel123
  • Imię:Pawel

Napisano 17 grudzień 2017 - 23:16

Studia to teraz bardzo duży problem. Niestey w tych czasach nauka czasami jest nieopłącalna bo człowiek bez studiów będzie i tak zarabiać więcej!


Rozwój Osobisty - Świetny Projekt, Świetnego Człowieka


#10 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 grudzień 2017 - 09:51

masz rację, na studiach uczą nas wielu niepotrzebnych nam rzeczy, w sumie to już podstawówce to robią...szkoda, że nie można samemu dokonywać wyboru tego na czym chcę się skupić....oczywiście jakiś trzon ogólny musi być ale reszta powinna być do wyboru w określonym zakresie i na określonych poziomach, wtedy łatwiej byłoby i studentom i wykładowcom....


  • Gosia17 i dopołowy lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#11 zielona-dama

zielona-dama
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 grudzień 2017 - 21:01

Pod koniec czwartego roku studiów dopadła mnie depresja.Dokończyłam studia,obroniłam magisterkę,ale kosztowało mnie to wiele wysiłku.Na piątym roku dowaliłam sobie drugi kierunek studiów,taki lepiej opłacalny.Niestety nie wytrzymałam tej orki na drugim kierunku i pod koniec drugiego semestru wzięłam dziekankę.Teoretycznie w lutym mogę wrócić na studia,ale nie wiem czy chcę i czy dam radę wejść znowu w ten kierat.
A na studiach też miałam niepotrzebne rzeczy,których z perspektywy czasu nie wiem po co się uczyłam.Miałam takie zapchajdziury jak np. filozofia,psychologia,socjologia,historia medycyny,etyka zawodowa.

Użytkownik zielona-dama edytował ten post 18 grudzień 2017 - 21:05


#12 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 grudzień 2017 - 21:14

pierwsze studia konczylam tak dawno temu, ze wiekszosci z was nie bylo jeszcze na swiecie  :ph34r: wtedy to mielismy szczescie...doktryny polityczne ( Studia na AE wydzial Zarządzanie i Informatyka )  i przychodzil jakis dziadek z tytulem profesorskim zdobytym jak mniemam na uniwesytecie marksizmu i leninizmu i dziamgolil cos pod nosem......2 godziny dziamgolil....a liste obecnosci puszczal ze trzy razy, zeby sprawdzic czy mu nikt nie umknal.....i na tej liscie nazwiska i kolejnosc musiala sie zgadzac bo jak nie to wylotka...za to fajny byl WF i wojsko :) 


  • molenka lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#13 Gosia17

Gosia17
  • Imię:Gosia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 grudzień 2017 - 21:46

Pod koniec czwartego roku studiów dopadła mnie depresja.Dokończyłam studia,obroniłam magisterkę,ale kosztowało mnie to wiele wysiłku.Na piątym roku dowaliłam sobie drugi kierunek studiów,taki lepiej opłacalny.Niestety nie wytrzymałam tej orki na drugim kierunku i pod koniec drugiego semestru wzięłam dziekankę.Teoretycznie w lutym mogę wrócić na studia,ale nie wiem czy chcę i czy dam radę wejść znowu w ten kierat.
A na studiach też miałam niepotrzebne rzeczy,których z perspektywy czasu nie wiem po co się uczyłam.Miałam takie zapchajdziury jak np. filozofia,psychologia,socjologia,historia medycyny,etyka zawodowa.

a co to za drugi kierunek? u mnie też masa niepotrzbnych zajęć: filozofia, etyka, łacina, kultura irlandii, jęz. irlandzki



#14 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 19 grudzień 2017 - 23:38

No nie, te dwa ostatnie przedmioty są nieciekawe? :unsure:



#15 zielona-dama

zielona-dama
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 grudzień 2017 - 22:42

a co to za drugi kierunek? u mnie też masa niepotrzbnych zajęć: filozofia, etyka, łacina, kultura irlandii, jęz. irlandzki


Farmacja

#16 Killing me softly

Killing me softly
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Catskill

Napisano 15 listopad 2018 - 21:05

Temat widzę troszkę "zakurzony" ale wtrace swoję 3 grosze..., okres studencki to był piękny czas..., beztroski, co chwila domóweczki, imprezy, mnóstwo znajomych...  jak sobie przypominam siebie z tamtych lat a siebie dzisiejszego to dosłownie jakby postawić nowe auto z salonu a obok to samo auto ale przeniesione 20 lat do przodu, gdzie rdza go wpieprza, silnik już słabo chodzi i praktycznie kazda czesc jest do wymiany-ale jeszcze jeździ


Użytkownik Killing me softly edytował ten post 15 listopad 2018 - 21:05

Coś prowadzi mnie za rękę, może Pan, może szatan, sam już nie wiem co to jest


#17 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 październik 2020 - 19:52

Ja studia musialam przerwac na ostatnim roku. Wzielam dziekanke, nie brakowalo mi wiele a kierunek kochalam z calego serca, ale nie dalam juz rady. Nigdy sobie tego nie wybacze. 

 

Rada ode mnie - jesli czujecie, ze nie macie sily zyc, to po prostu napiszcie stosowne pismo, bierzcie zaswiadczenia i nie bojcie sie sobie dac taryfy ulgowej.

 

Ja ostatnie sesje zaliczalam w dwa tygodnie kompletnie wszystko - kazda jedna prace na zajecia, egzaminy, zalegle kolokwia (bo na uczelni sie nie pojawialam, mimo szczerych checi, nie bylam w stanie) to byl po prostu maraton. Bardzo mnie wspierali wspolokatorzy, opiekowali sie mna, wierzyli we mnie, pilnowali zebym cos jadla i czasem spala, a ja dzialalam jak maszyna.. Potem wszyscy mowili, ze w takim razie na pewno dam rade, skoro tak potrafie i to ogarne, ze bedzie dobrze.. A to byly takie moje ostatnie zrywy niestety.

 

Nie dalam rady. 


  • Bluette lubi to

#18 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 październik 2020 - 14:11

Ja studia musialam przerwac na ostatnim roku. Wzielam dziekanke, nie brakowalo mi wiele a kierunek kochalam z calego serca, ale nie dalam juz rady. Nigdy sobie tego nie wybacze. 

 

Rada ode mnie - jesli czujecie, ze nie macie sily zyc, to po prostu napiszcie stosowne pismo, bierzcie zaswiadczenia i nie bojcie sie sobie dac taryfy ulgowej.

 

Ja ostatnie sesje zaliczalam w dwa tygodnie kompletnie wszystko - kazda jedna prace na zajecia, egzaminy, zalegle kolokwia (bo na uczelni sie nie pojawialam, mimo szczerych checi, nie bylam w stanie) to byl po prostu maraton. Bardzo mnie wspierali wspolokatorzy, opiekowali sie mna, wierzyli we mnie, pilnowali zebym cos jadla i czasem spala, a ja dzialalam jak maszyna.. Potem wszyscy mowili, ze w takim razie na pewno dam rade, skoro tak potrafie i to ogarne, ze bedzie dobrze.. A to byly takie moje ostatnie zrywy niestety.

 

Nie dalam rady. 

 

Masz jeszcze dużo czasu żeby do tego wrócić jeśli będziesz chciała :) Teraz czas zadbać o swoje zdrowie, na wykształcenie przyjdzie czas.


„Osoba depresyjna raz po raz dochodzi do granicy swoich możliwości DOPASOWYWANIA się do innych i swojej gotowości do REZYGNACJI.

Początkiem uzdrowienia może być dla niej zrozumienie, że nie może uciec przed ISTNIENIEM JAKO PODMIOT, jeśli nie chce zostać zniszczona ciągłymi NADMIERNYMI wymaganiami, jakie stawiają przed nią jej własne „cnoty” i jeśli nie chce ciągle z zazdrością patrzeć na tych, którzy BEZ poczucia winy i lęku biorą od życia pełnymi garściami TO, CO POTRAFIĄ.”

„Oblicza lęku” Fritz Riemann


#19 Atropos

Atropos
  • Płeć:Kobieta

Napisano 17 październik 2020 - 23:22

Ja studia musialam przerwac na ostatnim roku. Wzielam dziekanke, nie brakowalo mi wiele a kierunek kochalam z calego serca, ale nie dalam juz rady. Nigdy sobie tego nie wybacze. 
 
Rada ode mnie - jesli czujecie, ze nie macie sily zyc, to po prostu napiszcie stosowne pismo, bierzcie zaswiadczenia i nie bojcie sie sobie dac taryfy ulgowej.
 
Ja ostatnie sesje zaliczalam w dwa tygodnie kompletnie wszystko - kazda jedna prace na zajecia, egzaminy, zalegle kolokwia (bo na uczelni sie nie pojawialam, mimo szczerych checi, nie bylam w stanie) to byl po prostu maraton. Bardzo mnie wspierali wspolokatorzy, opiekowali sie mna, wierzyli we mnie, pilnowali zebym cos jadla i czasem spala, a ja dzialalam jak maszyna.. Potem wszyscy mowili, ze w takim razie na pewno dam rade, skoro tak potrafie i to ogarne, ze bedzie dobrze.. A to byly takie moje ostatnie zrywy niestety.
 
Nie dalam rady.


U mnie było podobnie. Przez długi czas studia działały na mnie motywująco, napędzały mnie do działania. Późnej jak się zaczęło sypać to resztki sił wykorzystałam na zaliczenia przedmiotów. Po egzaminach padłam totalnie. Nie dokończyłam studiów, niestety. Może kiedyś..
  • Nann lubi to

#20 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 październik 2020 - 12:26

@anche to nie jest takie proste. Jasne, ze wiele matek skonczylo studia ale jednak nie wiem czy naleze do tych ktorym sie uda. Kolejna porazka mnie dobije.To sie tak mowi, ze zawsze jest czas. Nie zawsze. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych