Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Prosze o porade jak pomoc koledze.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1 Patrrycja

Patrrycja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Imię:Patrycja

Napisano 25 listopad 2017 - 14:36


Witam, nie wiem jak pomoc kumplowi, mysle ze powinien udać sie do psychiatry czy psychologa lecz on nie chce. Zacznijmy od tego, ze wszystko zaczelo sie od jego rozwodu kilka lat temu, dostal depresji i leczyl sie jakis czas (nie wiem jakie leki bral), bliscy sie od niego odwrocili bo jego zachowanie bylo wybuchowe i nie chcieli sie obracac w jego towarzystwie, mial male grono osob z ktorymi sie spotykal w tym mnie. Spedzalam z nim duzo czasu bo tego potrzebowal i wyciszal sie w znacznym stopniu przy mnie, w sumie z czasem wygladalo na to, ze wszystko wrocilo do normy, poszedl na studia, zaczal pracowac, nie mial problemu z wyjsciem do ludzi, impreze czy z zalatwieniem roznych spraw. Niedawno oznajmilam mu, ze nie bede miala dla niego tyle czasu i musimy ograniczyc nasze spotkania, powiedzial ze ok ale codziennie nekal mnie smsami abym sie z nim spotkala. Doszlo do tego ze zaczal mnie w pewnym sensie szantazowac, ze nie poradzi sobie w zyciu beze mnie i wszystko do niego wroci. Spotkalam sie z nim, wszystko wygladalo normalnie, do momentu kiedy chcialam wyjsc do domu. Nie chcial mnie wypuscic i doszlo do tego, ze się poszarpalismy troche, dostal jakiegos ataku, mial drgawki, nie mogl oddychac, plakal ale nie chcial abym wezwala pogogotowie wiec z nim przeczekalam to wszystko, jakies 20 minut to trwalo. Pozniej przepraszal, ze mnie tak potraktowal, ze nie chcial mnie w zaden sposob krzywdzic ale sam nie wie czemu sila chcial mnie zatrzymac, mowil, ze to bylo silniejsze od niego chociaz zdawal sobie sprawę ze tak sie nie robi. Po tym zdazeniu powiedzialam mu, ze powinien chyba udac sie do jakiegoś lekarza, potwierdzil, ze mam racje ale minal ponad miesiac i z tego co widze nie zamierza sie wybrac do specjalisty. Przestal chodzic na zajecia, w pracy wzial najpierw urlop, teraz zwolnienie, nie wychodzi praktycznie nigdzie wiec mysle ze wszystko wrocilo. Martwie sie o niego, caly czas prosi mnie o spotkanie ale wole tego unikac, boje sie, ze sytuacja sie powtorzy wiec mamy kontakt tylko telefoniczny. Wyglada to tak, ze probuje sie ze mna spotkac gdy ja odmawiam, mowi, ze nie ma po co zyc, ze nic beze mnie w zyciu nie osiagnie, ze jestem bezlitosna i go katuje, po czym mnie przeprasza za to co powiedział a za kilka dni sytuacja sie powtarza. Dodam rowniez, ze przy okazji jakiejs imprezy popalal trawke i zapewne dalej to robi ale nie zachowywal się po wypaleniu tego jakos agresywnie raczej powiedzialabym, ze mial dobry humor. Jak mu pomoc lub naklonic na wizyte u lekarza?

#2 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 25 listopad 2017 - 15:26

Nie wiem, moze warto by sprobowac zastosowac wobec niego metode Pameli Butler. Poczytaj o niej, jest krotka, bo zawiera tylko cztery punkty. Oczywiscie karta przetargowa bylaby jego terapia, ale to raczej jasne.



#3 Patrrycja

Patrrycja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Imię:Patrycja

Napisano 25 listopad 2017 - 16:05

Ta metoda o ktorej piszesz pewnie bylaby pomocna gdyby jeszcze raz wydarzyla sie sytuacja jak ta, gdy nie chciał mnie wypuscic do domu. Mi jednak chodzi bardziej o to, ze on twierdzi, ze nie moze normalnie funkcjonowac bez mojej pomocy, przyzwyczail sie do tego, ze jestem na zawolanie jak jest mu zle i wtedy humor mu sie poprawial, ja natomiast nie mogę go tak nianczyc w nieskonczonosc. Mam swoje zycie i zaczynam sie zastanawiac czy tu nie powinien wkroczyc np. psycholog bo chyba nie jest normalne to, ze nie moze zyc bez mojej pomocy, ma 35 lat wiec jest dorosly i dopuki sie z nim spotykalam (a bylo to czesto, kilka razy w tygodniu) nie mial problemu z zyciem a teraz wszystko zawala. Wyglada to na jakas depresje, tylko nie wiem czy to tak dziala, ze wystarczy obecnosc osoby z ktora chce miec kontakt i wtedy wraca do zycia? Szkoda mi go bo jest na prawde fajnym facetem i troche to trawalo zanim podniosl sie po tej pierwszej depresji a pewnie czym dluzej bedzie zwlekal z leczeniem będzie mu trudniej wrocic do normalnego zycia. Ostatnio napisal ze pojdzie sie leczyc jak zaczne sie z nim spotykac, nie podoba mi sie sposob w jaki znow chce wymusic na mnie spotkania ale z drugiej strony poszlabym na to jezeli mialoby to pomoc. Tylko, czy nie jest to zamkniete kolo, bo tak jak wspomniałam nie bede na kazde zawołanie do niego biegla.

#4 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 25 listopad 2017 - 16:14

Moja droga, pomoc pomoca, ale nie daj sie zepchnac do naroznika tylko dlatego, zeby ktos mogl poczuc sie lepiej, w dodatku Twoim kosztem. Szantaz to nie jest dobra forma komunikacji, ale moze powinnas go poczestowac tym samym? Niech idzie na ta terapie i udowodni Ci, ze zasluguje na ta znajomosc, bo jego zachowanie to nie tylko wyraz depresji, ale rowniez chamstwa i arogancji. Jestem w stanie Ci zareczyc, ze to nie idzie z soba w parze, chocby wiele osob stad nie byloby w stanie szantazowac kogokolwiek dla swojej potrzeby, chwili radosci. Oczywiscie to tylko moja luzna opinia, nie zmuszam Cie do podjecia zadnych krokow.



#5 Patrrycja

Patrrycja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Imię:Patrycja

Napisano 25 listopad 2017 - 17:32

Nie wiem czy dobrze rozumiem, sugerujesz, ze to nie jest depresja tylko zwykly szantaz bo osoby z depresja sie tak nie zachowuja?

#6 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 25 listopad 2017 - 17:36

Nie. Sugeruje, ze jego depresja nie powinna isc w parze z chamstwem, bo jak inaczej nazwac szantaz?



#7 Patrrycja

Patrrycja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Imię:Patrycja

Napisano 25 listopad 2017 - 17:49

Tu masz racje. Tylko tak sobie mysle, skoro cos mu sie nie tak dzieje w glowie, to moze jest to cos czego nie moze kontrolowac a co za tym idzie robi to nieswiadomie. Chcialabym żeby poszedl do jakiegos specjalisty ale nie mam pojecia jak go naklonic. Moze zaproponuje mu, ze pojade na pierwsza wizyte z nim i mam nadzieje, ze osoba ktora sie nim zajmie bedzie w stanie mu wyjasnic co ma robic aby nie krzywdzic innych osob i przede wszystkim jakos porozmawia lub przepisze leki ktore mu poprawia nastroj.

#8 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 25 listopad 2017 - 18:11

Niby jakies wyjscie, gorzej jak stwierdzi, ze na nastepna sam nie pojedzie.



#9 Patrrycja

Patrrycja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Imię:Patrycja

Napisano 25 listopad 2017 - 18:39

Wychodzi na to, ze mu nie pomoge w zaden sposob, szantazowac sie nie dam a on sam nic z tym pewnie nie zrobi. Dziekuje za rozmowe.

#10 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 25 listopad 2017 - 18:55

Sprobuj z ta metoda o ktorej Ci mowilem, z tym, ze jak na razie na odleglosc, niech znajdzie jakis powod do tego, zeby sobie pomoc. Rowniez dziekuje.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych