Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Kryzys w terapii


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
66 odpowiedzi w tym temacie

#1 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 21 listopad 2017 - 20:42


Cześć!

Od 4 lat jestem w terapii w nurcie psychodynamicznym. Ostatnio mam kryzys i zastanawiam się czy to wszystko ma dalej sens. Z terapeutką widuje się obecnie mniej więcej co 2 tygodnie. Z powodu mojej pracy nie jestem w stanie chodzić co tydzień na spotkania, a też nie zarabiam tyle, żeby wydawać na terapię co miesiąc 400zł. Dzisiaj po sesji się załamałam. Czułam się bardzo niezrozumiała. Od paru dni mam wielki kryzys, nasilone myśli samobójcze i chęć skończenia z tym wszystkim. Myślę, że ta sytuacja nie powinna mieć już miejsca na tym etapie terapii. Dodam jeszcze, że terapeutka 3 raz w tym roku zmieniła miejsce w którym się spotykamy, a nowe z powodu dojazdu i wyglądu w ogóle mi nie odpowiada. Miał ktoś z Was podobnie? Nie wiem co dalej robić..



#2 Flora

Flora

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 35 postów
  • Gadu-Gadu:48784565
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 22 listopad 2017 - 09:23

Ja próbowałam 4 razy zaczynać terapię, ale nigdy nie wytrzymałam dłużej niż 2 miesiące. może za szybko się zniechęcałam, ale nie pomagało mi to, wręcz przeciwnie. 4 lata to tak długo, że gratuluję wytrwałości, tylko czy to ma sens? Czujesz się lepiej? Po takim czasie chyba powinnaś być już zdrowa, chociaż to zależy też od powodu terapii.



#3 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 22 listopad 2017 - 09:46

Po pierwsze porozmawiać z terapeutką. Zapytacć czy widzi w Tobie postęp i zmiany na lepsze?

Po drugie wyjasśnicć swoje obawy i niepokoje. Jesli to nie poskutkuje, zmien terapete i forme terapii.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#4 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 22 listopad 2017 - 11:52

Terapeutka uważa, że dobrze sobie radzę bo normalnie żyję. Tylko ja zawsze normalnie żyłam do tego stopnia, że rodzice nie mają o niczym pojęcia. Chodzę do pracy, uśmiecham się, a w środku jestem martwa. Widzę postępy terapii tylko czasami tak jak teraz mam takie doły, że już nie widzę sensu tego wszystkiego dalej ciągnąć.



#5 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 22 listopad 2017 - 12:23

Porozmawiaj z terapeutką, wytłumacz swoje obawy szczególnie to co Cię niepokoi, zmiany miejsca itd posłuchaj uważnie co ma do powiedzenia, może wystarczy drobna korekta w terapii a może powinnaś zmienić nurt.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#6 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13799 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 listopad 2017 - 17:18

Terapeutka uważa, że dobrze sobie radzę bo normalnie żyję. Tylko ja zawsze normalnie żyłam do tego stopnia, że rodzice nie mają o niczym pojęcia. Chodzę do pracy, uśmiecham się, a w środku jestem martwa. Widzę postępy terapii tylko czasami tak jak teraz mam takie doły, że już nie widzę sensu tego wszystkiego dalej ciągnąć.

 

Być może problemem jest właśnie to, że żyjesz normalnie, czyli chodzisz do pracy, uśmiechasz się, ale rodzice nie mają o niczym pojęcia...

 

Czy ktoś wspiera Cię w depresji poza terapią? Czy ktoś wie, że chorujesz i walczysz o siebie? Bo może to właśnie powoduje martwicę duszy :(

Nie twierdzę, że powinno się opowiadać o sobie w pracy, czy też rodzicom. W pracy absolutnie nie, a rodzicom tylko wtedy, gdy masz do nich zaufanie.

Ale dobrze jest móc wyrażać swoje emocje uczciwie, mieć prawo czuć się okropnie i o tym komuś powiedzieć itd.

Dla mnie normalne życie to nie wersja eksportowa, wyidealizowana, ale życie właśnie z całym dobrodziejstwem inwentarza i bardzo nieidealne. Tyle, że trzeba sobie pozwolić na takie właśnie :)

 

Co sądzisz?

 

Edytuję, bo jeszcze kilka słów w temacie kryzysu.

Kryzys w terapii to nic dziwnego i jeśli pojawia się po 4 latach, to na Twoim miejscu cieszyłabym się z tego. A to dlatego, że oznacza on istnienie jakiegoś problemu, bądź problemów do przepracowania.

Kryzys trzeba traktować jako pozycję wyjściową do zmian. Oczywiście jest to moment ogromnego dyskomfortu i o to chodzi. Inaczej nigdy nie podejmowalibyśmy działań zmierzających do zmiany naszej sytuacji.

Masz terapeutkę, z którą długo współpracujesz i tak, jak napisała Will, porozmawiaj z nią o tym, co się ostatnio podziało. A może co się w ogóle dzieje i co z tym zrobić.


giphy.gif


#7 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 22 listopad 2017 - 17:28

Parę osób wie co się ze mną dzieje tylko niestety zachowują się tak jakby o niczym nie wiedzieli... Mam przyjaciółkę której mogę napisać jak coś jest źle ale myślę, że czasami za bardzo ją obciążam. Natomiast nie mam od nikogo takiego wsparcia jakiego bym potrzebowała. Dla terapeutki też nie czuję się ważna bo to jest przecież jej praca. Pilnuje czasu bardzo. Wczoraj byłam cała zapłakana i stwierdziła, że już musimy kończyć. Nie zdążyłam nawet dojść do siebie. Wyszłam i z trudem powstrzymałam łzy. Powiedziałam jej, że nie podoba mi się nowe miejsce ale nic nie odpowiedziała. Nie umiałam tam trafić i błądziłam 45 minut...



#8 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13799 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 listopad 2017 - 17:41

Parę osób wie co się ze mną dzieje tylko niestety zachowują się tak jakby o niczym nie wiedzieli... Mam przyjaciółkę której mogę napisać jak coś jest źle ale myślę, że czasami za bardzo ją obciążam. Natomiast nie mam od nikogo takiego wsparcia jakiego bym potrzebowała. Dla terapeutki też nie czuję się ważna bo to jest przecież jej praca. Pilnuje czasu bardzo. Wczoraj byłam cała zapłakana i stwierdziła, że już musimy kończyć. Nie zdążyłam nawet dojść do siebie. Wyszłam i z trudem powstrzymałam łzy. Powiedziałam jej, że nie podoba mi się nowe miejsce ale nic nie odpowiedziała. Nie umiałam tam trafić i błądziłam 45 minut...

 
Ależ to oczywiste, że terapeutka ma z Tobą relację zawodową, ale jest po to, by Ci pomóc. Nie będzie Twoją przyjaciółką, ale mimo to możesz liczyć na jej wsparcie. Są pewne zasady tej relacji, np. ograniczenie czasowe, ale to nie ma znaczenia.
Natomiast relacje z bliskimi osobami to inna sprawa.
Zasadniczą sprawą jest to, że to Ty musisz się nauczyć radzić sobie z gorszym samopoczuciem i po to m.in. chodzisz na terapię.
Ludzie reagują różnie, różnie się angażują, ale nie złej woli. Po prostu nie każdy wie, co może zrobić, by Ci pomóc. Mają też własne problemy, z którymi muszą sobie radzić. 
Ważne jest też, by w czasie pogorszenia nastroju nie karmić ofiary, która w nas siedzi... To trudne, ale konieczne.
Piszesz, że nie umiałaś trafić i błądziłaś 45 minut. Wiesz ile ludzi ma problemy z trafieniem do nowego miejsca? :) Zdarzyło mi się to wiele razy, ponieważ gdy jest kilka możliwości drogi, zwykle wybieram najpierw te nietrafione, omijając tę właściwą... 
No ale w końcu trafiam i Ty też trafiłaś :) To, że człowiek szału dostaje jest adekwatną do sytuacji reakcją. 
Tyle, że w depresji w takich momentach od razu się poddajemy, dorabiamy ideologię o własnej nieudolności itd.
  • to_tylko_ja i Willow47 lubią to

giphy.gif


#9 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 22 listopad 2017 - 20:03

Masz rację nie mogę nikogo winić o brak wsparcia ale chodzi mi o zwykłe zapytanie co słychać i bycie gotowym na szczerą odpowiedź. Wcześniej tak nie patrzałam na tą relację jak na zawodową tylko chyba bardziej przyjacielską. Ostatnio po prostu więcej rzeczy mnie w niej denerwuje..



#10 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13799 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 listopad 2017 - 21:21

Masz rację nie mogę nikogo winić o brak wsparcia ale chodzi mi o zwykłe zapytanie co słychać i bycie gotowym na szczerą odpowiedź. Wcześniej tak nie patrzałam na tą relację jak na zawodową tylko chyba bardziej przyjacielską. Ostatnio po prostu więcej rzeczy mnie w niej denerwuje..

Być może dlatego tak reagujesz. Widzisz czyjeś zachowanie lub brak zachowania przez pryzmat własnego nastroju, który ostatnio jest gorszy.

Powiedz o tym terapeutce. To, że ona Cię denerwuje może Was naprowadzić na poważny problem, który jest do przepracowania.

Zastanów się, czy nie przerzucasz na nią emocji, które czujesz w związku z czymś lub kimś innym? I porozmawiaj z nią o tym.

Twoja terapeutka jest narzędziem, dzięki któremu możesz nauczyć się czuć inaczej, bezpieczniej dla Ciebie.

 

A mi nie chodziło o obwinianie o brak wsparcia, ale o uczciwe spojrzenie na tych innych :)

 

Poza tym możesz spróbować otworzyć się na forum, dzielić się samopoczuciem, przeżyciami, emocjami. Może będzie Ci tu łatwiej potrenować coś, co w realnym życiu jest trudne?

Forum Ci nie zastąpi Twojej codzienności, ale może pomóc w wyrażaniu siebie.


giphy.gif


#11 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 23 listopad 2017 - 19:45

Pewnie przerzucam na nią swoje wcześniejsze doświadczenia. Spróbuję z nią o tym porozmawiać kolejnym razem..



#12 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 26 listopad 2017 - 18:44

Jeśli dobrze pójdzie wynajmę mieszkanie. Boje się jednak, że nie będzie mnie już stać na terapię... O zmianie terapeutki nawet nie myślę bo nie dałabym rady. Wątpię, że obecna zgodzi się na mniejszą stawkę, a jedna sesja na miesiąc to chyba bezsensu.


  • molenka lubi to

#13 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13799 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 27 listopad 2017 - 09:34

Jeśli dobrze pójdzie wynajmę mieszkanie. Boje się jednak, że nie będzie mnie już stać na terapię... O zmianie terapeutki nawet nie myślę bo nie dałabym rady. Wątpię, że obecna zgodzi się na mniejszą stawkę, a jedna sesja na miesiąc to chyba bezsensu.

 

Czyli wielka zmiana przed Tobą :) Mieszkanie na swoim, choćby wynajmowanym to też luksus, za który niestety trzeba zapłacić. 

Jedna sesja na miesiąc to zdecydowanie za mało. Zapytaj psychiatrę o terapeutę na NFZ. Być może trzeba będzie poczekać, ale możesz do tego czasu chodzić prywatnie. Nie wiem, z jakiego miasta jesteś, ale wiem, że w niektórych psychoterapeuci działają w ramach fundacji i terapia jest wówczas darmowa.

Poszukaj i popytaj też w poradniach psychiatrycznych. To trochę czasochłonne, ale myślę, że warto.


giphy.gif


#14 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 27 listopad 2017 - 10:39

Za 2 tygodnie idę do psychiatry ale nie chcę zmieniać terapeuty. Jak nie miałabym wyjścia to już wolałabym na jakiś czas przerwać terapię niż iść do kogoś nowego. 3 razy musiałam zmieniać psychiatrę i bardzo dużo mnie to kosztowało. Do dzisiaj nie umiem zaufać nowej lekarce...

#15 Kingu123i...4

Kingu123i...4

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 152 postów
  • Imię:Kingu

Napisano 27 listopad 2017 - 13:07

4 lata to na maxa dużo. Ja byłam w psychodynamicznej 3 lata i przeżywałam tą terapie ja prawdziwą udrękę.. . oczywiści przynoszącą efekty, ale udrękę.

 

Faktycznie było u mnie tak że póki w tej terapii trwalam to moje zycie szło niejako do przodu ( jesli idzie o zewnętrzne atrybuty, zdobycze ;) ) Ale wewnątrz trwałam w pustce. byłam zmęczona - nieustannie. Z wielu narzędzi tej terapii korzystam do dzis , ale ostateczne rozwiązanie moich problemów nastapiło na kolejnej terapii w innym juz nurcie. ta terapia nie zapełniała mi wewnetrznego głodu,...Psychodynamiczna stworzyła solidny fundament, pod to co mialam wybudować potem.

 

4 lata terapi pschodynamicznej to kawał  czasu, bezwzględnie wiele się tam nauczylaś i duzo przerobiłaś. Gratuluje determinacji.

-----

chyba juz kiedys pisałas tu o watpliwościach co do terapii... kilka miesięcy temu (?)


Użytkownik Kingu123i...4 edytował ten post 27 listopad 2017 - 13:31


#16 Kingu123i...4

Kingu123i...4

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 152 postów
  • Imię:Kingu

Napisano 27 listopad 2017 - 13:24

Poza tym możesz spróbować otworzyć się na forum, dzielić się samopoczuciem, przeżyciami, emocjami. M

 

...a przedewszystkim to podzilić się wglądami z takiego kawału czasu pracy nad sobą :).,

4 lata terapii w tym nurcie to doświadczenie unikalne.


Użytkownik Kingu123i...4 edytował ten post 27 listopad 2017 - 13:28

  • molenka lubi to

#17 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 27 listopad 2017 - 20:34

W jakim nurcie zaczęłaś późniejszą terapię? Masz rację pisałam już parę miesięcy temu. Brawo za taką pamięć :)

Ja też czuję wewnętrzną pustkę. Kiedyś myślałam, że terapeutka mi ją zapełni. Dzisiaj wiem, że nikt tego nie zrobi i bardzo mnie to dobija... Do końca życia będę niepełna. Nie wiem co dalej zrobię bo nie chcę tego dalej ciągnąć, a z drugiej strony boję się, że będzie jeszcze gorzej jak zostanę sama.



#18 Kingu123i...4

Kingu123i...4

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 152 postów
  • Imię:Kingu

Napisano 27 listopad 2017 - 21:15

Zapamietałam tą łzę.

 

Nurt  należałoby określić jako eklektyczny, ...ale wczesniej jeszcze obskoczyłam inne nurty

Terapia to forma  sztuki... jednak. Albo sie ma talent albo nie.

 

Pustkę da się zapełnić, tylko nie ma takich prostych drokowskazów jak to czynić.i generalnie zycie to jednak zagadka - tajemnica. Więc poszukiwanie tego co zapelnia, to bez mała wędrówka.  Rózne zycie stawia przed nami wyzwania.

jesli wytrzymałas tyle czasu w psychodynamicznej to   masz w sobie wytrwałośc - i to bardzo dużo. kłopot maja Ci którzy wytrwałości nie mają...(o solidnoci nie wspominając)

 

Zaufałaś teraputce... . teraz będziesz musiała zaufac życiu, że Cie nie pożre, nie utopi,, jednak o Ciebie  - mimo całego złego - zadba. I to  będzie trudne.Ta terapia psychodynamiczna - to mega frustrujące, ale daje (dało) Ci fundament.

 

nie jestem zwolenniczka aż tak dlugotrwałych terapii... .

Wydaje mi się że lepiej wsiaść na ten grunt , który już w sobie masz , zaciągnac żagiel , nawet sie trochę poobijać, rozkraczyć, ale uczyć się nawigować samodzielnie. napoczatku to dotkliwe , ale zawsze jakaś dobra wrózka znajdzie się na dnie czarnej dupy, albo jakas gwiazdka mignie  w najciemniejsza noc.

 

 A ponad wszystko będziesz musiała zaufać sobie,swoim intynktom, intuicjom, pomyslom, drobnym  szeptom z  Twego wnętrza.

 

 

edit.

 

No i najważniejsza sprawa- konczenie terapii. Nie urywaj jej jesli juz podejmiesz taka decyzje ,  ale min. 3 miechy pochodź  i przewałkuj rozstanie z terapeutką, bo to creme de la creme  :D   ;) terapii pscychodynamiczej ... tj. największy zal i ściskanie dupy, ale najwięcej z tego wyciągniesz. Tako rzecze Ci wiedżma :).


Użytkownik Kingu123i...4 edytował ten post 27 listopad 2017 - 21:27


#19 Maja92

Maja92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 190 postów
  • Imię:Maja

Napisano 27 listopad 2017 - 21:33

Dzięki za radę. Zobaczę jeszcze co będzie dalej.. Może to kolejny chwilowy kryzys. Za słaba jestem mimo wszystko. Trwam w niej tak długo bo boję się zostać całkiem sama.

#20 Kingu123i...4

Kingu123i...4

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 152 postów
  • Imię:Kingu

Napisano 27 listopad 2017 - 21:50

:)

 

Czuję że nie przyjmiesz tego,ale rozumiem co to znaczy lęk przed byciem całkiem samą.

 

... i nie chodzi o brak partnera, przyjaciół. Tylko pełną samotność.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych