Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Świat mi się wali na głowę

depresja problem praca nad sobą lenistwo

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 AnonimowaAnonimka

AnonimowaAnonimka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 1 postów

Napisano 01 październik 2017 - 16:17


Cześć. 

Zanim zacznę opowiadać swoją historię, powiem kilka rzeczy które wydają mi się kluczowe w tym temacie. 
Mam 14 lat i chodzę do 3 klasy gimnazjum. (nie poszłam do zerówki) Choruję na niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Biorę odpowiednią dawkę leku, więc jedyny problem z tą chorobą jest taki że moja kondycja fizyczna po prostu leży i za nic nie jestem w stanie jej poprawić. 
Chodzę na psychoterapię poznawczo-behawioralną od dwóch lat, ale mam wrażenie że kompletnie mi ona nie pomaga.

Jestem też osobą która po prostu musi się wszystkiemu sprzeciwić. Od sprzeciwiania się stereotypom po sprzeciwianie się teoriom narzuconym na rozprawce pisanej na lekcjach polskiego. 
Mam problemy finansowe. Mama od roku nie może znaleźć żadnej pracy, a ojcu uszczuplają emeryturę do 1700 zł od tego miesiąca. Nie mamy nawet pojęcia jak będziemy żyć. Rodzice rozważają wyjazd do innego kraju, ale - żeby wyjechać też trzeba mieć pieniądze. Ja nadal się uczę angielskiego i francuskiego (ostatnio z coraz gorzej mi idzie, bo nienawidzę tego języka), mama nadal nie ma pracy. Chyba jedyny plus tej zmniejszonej emerytury jest taki że schudnę, a mam lekką nadwagę. Ehhh...
Dobra, z ważnych informacji chyba wszystko. Teraz czas na główną część w tym temacie. 
Od początku gimnazjum mam depresję. Chociaż, bardziej są to epizody depresji, CHaD, depresja dwubiegunowa, cokolwiek. Mam depresję kilka miesięcy, ustaje, potem znowu się pojawia i znowu znika. Na terapię poszłam w drugim semestrze pierwszego roku szkolnego. I tutaj tkwi problem. Kiedy już uda się nakierować mój umysł na dobrą ścieżkę z pomocą psychoterapeuty, wystarczy mi miesiąc bez niego by znowu mi się pogorszyło. 
Co do tego jak wyglądają te epizody; kiedy budzę się rano jestem cała obolała, jakbym była pokryta siniakami. Zazwyczaj wtedy się najgorzej czuję. Po południu czuję się lepiej, a wieczorem jestem jak śnięta ryba. Prawie codziennie mnie boli głowa. Na początku epizodu pogarsza mi się samopoczucie i nic nie jest w stanie wywrzeć na mnie wrażenia. Wszystko staje się neutralne, szare, ponure. Staję się bardziej śpiąca, więcej jem i nic mi się nie chce. Potem, po jakimś tygodniu mam napady płaczu. Najczęściej wywołane poczuciem beznadziejności i wyalienowania. Często mam wrażenie że wszyscy w moim wieku idą do przodu a ja się cofam. Zaczynam siebie nienawidzić za to, że tak się różnię, ze nie jestem w stanie nic ze sobą zrobić, że jestem taką egoistką. Bałam się i nienawidziłam ludzi. Po długiej pracy z psychoterapeutą udało mi się przestać ich nienawidzić. Zaczęłam się nimi brzydzić. Przez jeden mały incydent w autobusie kiedy jakaś starsza osoba chciała żebym usiadła na wolnym miejscu i w celu zwrócenia mojej uwagi dotknęła mnie w rękę. Czułam się jakby tamto miejsce wyżerał kwas. Nie do zrozumienia jest dla mnie jak obcy człowiek może dotykać drugiego bez pozwolenia. Teraz nawet jeśli nikt mnie nie dotyka, odsuwam się na "bezpieczną" odległość. Często mam też wrażenie, że nie jestem sama, nawet jeśli w pokoju jestem tylko ja, albo, że ktoś idzie za mną. Nie raz też jest tak, że czuję jakby ktoś mnie dotykał po twarzy albo po rękach. Albo kiedy kładę się spać, mam wrażenie, że ktoś mi stoi nad łóżkiem. Boję się luster kiedy jest ciemno, bo mam wrażenie, że coś lub ktoś z niego wyjdzie, boję się okien (pomimo tego że mieszkam na drugiem piętrze), z nimi mam to samo co z lustrem. 

A, i od razu mówię; sport mi w niczym nie pomoże. Nienawidzę go. Chodzę na basen pod przymusem rodziców dlatego że "muszę się ruszać, bo mam wadę postawy". Po ćwiczeniach jestem wyczerpana i załamana właśnie przez moją kondycję. Chyba mi się nie wydzielają endorfiny podczas uprawiania sportu. Nie mam pojęcia, po prostu po ćwiczeniach czuję się gorzej niż lepiej.

Wracając; potem jest jeszcze gorzej. Potrafię płakać bez powodu, pojawiają się myśli samobójcze. Nie raz już planowałam jak się zabić. Wtedy praktycznie nic nie sprawia mi radości po za słuchaniem muzyki. Muzyka jest dla mnie swego rodzaju odskocznią, słuchając jej mogę o wszystkim zapomnieć. Najchętniej bym po prostu leżała z słuchawkami na uszach aż do śmierci. Dni stają się papką, w której są jakieś urywki wspomnień z danego dnia, pustka, smutek, neutralność. Wszystko nagle spowalnia, czuję się jakbym nie miała nad sobą kontroli i jakby ktoś mną manipulował. Nie mam kontroli nad swoimi myślami. Każdy mi mówi, żebym po prostu tyle nie myślała, a ja nie jestem w stanie przestać. Kiedy mówię o tym wszystkim przyjaciółkom, starają się pomóc, dają rady. Doceniam to, ale równocześnie nie jestem w stanie się do tych rad zastosować, bo po prostu mi się nie chce. Najchętniej bym po prostu rzuciła się w jakąś pustą przestrzeń i tak bym sobie leciała i leciała. Nie musiałabym się niczym przejmować, bo by mnie po prostu nie było. Chcę w takim momencie po prostu umrzeć, bo życie sprawia mi dużo bólu. Więcej, niż jestem w stanie znieść. Czuję jakbym nie była w odpowiednim życiu.

Kiedy po paru miesiącach depresja mi się 'skończy' zaczynam czuć się w miarę normalnie. W miarę. Często wieczorem zdarzają mi się chwile kiedy zaczynam szaleć. Nie panuję wtedy nad tym co mówię, gadam dziwne rzeczy, rozmawiam ze sobą, albo z czymkolwiek pod ręką. Więcej się śmieję i mam więcej energii. Kiedy nie ma depresji, pojawia się wreszcie zdolność do myślenia o fajnych rzeczach i o marzeniach. I tutaj znowu haczyk. Kiedy byłam dzieckiem, chciałam być weterynarką bo lubię zwierzęta to każdy mówił że mi się uda, że będę wspaniała itd. itp. A teraz gdy mam większe pojęcie o świecie i chcę założyć zespół bo czuję się naprawdę silnie związana z muzyką to każdy podcina mi skrzydła i mówi że nie mam talentu muzycznego, że odechce mi się, że co to za pomysł w ogóle. To boli. 
Teraz chyba mi się powoli zaczyna trzeci epizod. I mam wrażenie, że tym razem skończy się to tragicznie. W trzeciej klasie muszę się dużo uczyć, by mieć pasek i trafić do dobrego liceum. No i tutaj mam problem. Nie chce mi się uczyć. Nie jestem w stanie się podnieść z łóżka, wziąć książkę i zacząć się uczyć, bo po pierwsze, i tak nie jestem w stanie niczego zapamiętać, a po drugie blokuje mnie moje przekonanie, że i tak nie nauczą mnie jak wykorzystać wiedzę, którą ponoć zdobędę w szkole. Po co mi wiedza, której nie umiem użyć? To zapychanie pamięci. A po za tym, jeśli czegoś potrzebuję na daną chwilę, jestem w stanie to ogarnąć w 5 minut, a jeśli uznam coś za niepotrzebne, za Chiny tego nie zrozumiem. Przez co moja przyszłość, zależna od ocen jest skreślona. 

Też, problem mam taki, że nie mówię wszystkiego pani psycholog. Nie mówię o moich myślach samobójczych. Wiem, że jeśli zacznę mówić o tym co mnie gryzie, to się rozpłaczę, a ja nie jestem w stanie długi czas spojrzeć w oczy człowiekowi, przed którym płakałam. Tak mam. Po prostu sama sobie kopię grób, sprawiam wrażenie, że nie chcę sobie pomóc itd. Chcę sobie pomóc, ale nie chce mi się nad tym pracować, bo mam wrażenie, że i tak to nie da efektu. Wolałabym po prostu, tak jak pisałam wcześniej, upaść w nicość by nie musieć się niczym martwić. Zresztą, i tak nie zdążę się ogarnąć. Najbardziej mnie chyba boli to, że rodzice chcieli mieć dziecko sukcesów a tutaj trafiła im się porażka życiowa. Boje się, że moja przyszłość będzie po prostu jedną, wielką przegraną. Po prostu jestem skreślona. Ot, wszystkie moje żale, bóle i pytanie: jak zacząć w końcu nad sobą pracować i się uczyć, tak żeby mieć chociaż czwórki? No i jak w końcu się przełamać, by wszystko powiedzieć p. psycholog?
Z góry wielkie dzięki, cześć.



#2 bas

bas

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 1 postów
  • Imię:Basia

Napisano 19 październik 2018 - 17:12

Hej.. Polecam Ci bardzo ksiazke 'Nauka szczescia' ktora mowi o tym jak nauczyc sie cieszyc zyciem! Mi bardzo pomogla gdy bylam w mega dolku. Planuj,marz, spotykaj sie z ludzmi, biegaj, staraj sie ealczyc o ludzi ktorych kochasz. Chcialabys miec kiedys rodzine, dzieci? Normalna prace, niezaleznosc? Chlopaka czy meza? Wlasny samochod?wlasne mieszkanie?





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja, problem, praca nad sobą, lenistwo

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych