Mam ochote na wakacje i ryby w tropikach ... ![]()
NoHope , pamietaj zawsze jest nadzieja w tej calej iluzji i beznadzeji zaprzeczen , wazne jest aby znalezc znak i wyjscie ewakuacyjne prowadzace do niego . Wiem co mowie bylem w gorszej sytuacji . Zyje i nie nie zaluje to ja sam siebie skazalem na to zeby tu byc .
Poddajac sie tracimy kontrole nad soba .
Stajac się milczeniem tracimy sporo siebie dla innych i siebie samych . Obiektywnie sledzac impuls zycia zdaje sie on nam pelny przemocy desperacji i ciezko skupic sie na bolu , ktory zaczyna nas wypelniac. Kiedy wszystko tlamsi wgniata w glebe tak jak kop z glana a nawet silniej i kiedy nie do konca sie nam wpasowac siebie w reszte spoleczenstwa i krajobrazu jest nadzieja i wyjscie to proste jak budowa mlotka
Poddajac sie tracimy kontrole nad soba .
Stajac się milczeniem tracimy sporo siebie dla innych i siebie samych . Obiektywnie sledzac impuls zycia zdaje sie on nam pelny przemocy desperacji i ciezko skupic sie na bolu , ktory zaczyna nas wypelniac. Kiedy wszystko tlamsi wgniata w glebe tak jak kop z glana a nawet silniej i kiedy nie do konca sie nam wpasowac siebie w reszte spoleczenstwa i krajobrazu jest nadzieja i wyjscie to proste jak budowa mlotka
Zazwyczaj ofiary lub osoby wspoluzaleznione od wszystkiego , ze tak to ujme czuja klej albo przyciagajacy magnes do osob ze srodowisk dysfunkcyjnych i cierpia sobie tak .
Czesto mowia o tym na terapiach i grupach wsparcia slepo szukajac usprawiedliwienia i ucieczki przed samym soba obwiniajac sie za wszystko , za co ani nie sa winni i nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci ,, to sa rzeczy z dziecinnstwa traumy i inne takie dziwactwa w pokoleniach spoleczenstwa w ktorych wyrastaja czy nawet gatunku z ktorym sie utozsamiamy i tu wlasnie zgadzam sie z twierdzeniem Fromma ...
Wszechobecnosc egoizmu i narcyzmu spolecznego celowo spustoszona moralnosc pokolen jest tam gdzie agenci- socjolodzy badaja zycie rozwoju spolecznego majac na u wadze wlasny interes prawny i polityczno-religijny analizujac jego trendy manipulujac i zasiewajac watpliwosci tak zwany ferment. Mysle sobie ze to fajne zajecie byc tak prawnie nietykalnym na zleceniu rzadu za pieniedze nieswiadomych podatnikow zarabiajac przy tym od 6 do 13-tu tysiecy zlotych miesiecznie ...
Krytykując panujące we współczesnym świecie stosunki społeczne Fromm dochodzi do wniosku, że „Dla ludzi, których poziom ekonomicznego i kulturalnego życia jest niski, narcystyczna duma płynąca z przynależności do grupy jest jedynym, często bardzo skutecznym źródłem satysfakcji” (s. 74-75). Wrażliwość tego psychoanalityka i filozofa na kwestie społeczne i otwartość na zagadnienia poruszane przez antropologów kulturowych i socjologów pozwoliła mu na opisanie nie tylko zjawiska narcyzmu indywidualnego (wiele korzystał w tym względzie z inspiracji Freuda), lecz również narcyzmu społecznego (grupowego). Fromm (1996a:75) prosi czytelnika, aby, przykładowo, zastanowił się nad taką wypowiedzią: „Ja i moja rodzina jesteśmy najwspanialszymi ludźmi na świecie; jesteśmy czyści, inteligentni, dobrzy, uczciwi, wszyscy inni brudni, głupi, nieuczciwi i nieodpowiedzialni”. Raczej na pewno większość z nas uznałaby osobnika wypowiadającego podobne słowa za osobę prymitywną bądź (i) niezrównoważoną psychicznie. Ale wystarczy w miejsce zwrotu „ja i moja rodzina” wstawić naród, rasę, kulturę, do której przynależymy, religię, którą wyznajemy, partię polityczną, z którą się utożsamiamy, czy nawet gatunek, którego jesteśmy przedstawicielami, by z całą zgrozą uświadomić sobie wszechobecność narcyzmu społecznego i spustoszenia, jakie czyni w ludzkich umysłach. Dlatego też możemy mówić o różnych formach narcyzmu społecznego: od narcyzmu związanego z przynależnością do partii, stronnictwa, klubu kibica po narcyzm narodowy, kulturowy, religijny, rasowy, kończąc zaś na gatunkowym. Każda forma narcyzmu społecznego otępia emocjonalnie całe zbiorowości, pozbawia je zdolności do empatii i czyni okrutnymi w stosunku tych, którzy są poza naszą grupą. Wtedy to można niszczyć i podporządkowywać sobie bez poczucia winy to, co jest uważane za niższe, gorsze. Czy planeta Ziemia jest tylko dla człowieka, a może tylko dla chrześcijan, muzułmanów, liberalnych demokratów czy rasy białej? Taka postawa prowadzi ku destrukcji, wiązanej przez Fromma z nekrofilią. Tymczasem „W królestwie uczuć produktywną orientację wyraża miłość – doświadczenie jedności z inną osobą, ze wszystkimi ludźmi, z przyrodą, a jednocześnie poczucie własnej integralności i niezależności. W doświadczeniu miłości zachodzi paradoks, który polega na tym, że dwoje ludzi staje się jednym, a zarazem pozostają dwojgiem” (Fromm 1996b:46). 2.5. Podsumowanie Jak pisał Steven Pinker (2005:567): „Ludzi przeraża wizja klonowania ludzi i związana z nim wątpliwa obietnica, że rodzice będą mogli projektować swoje dzieci dzięki inżynierii genetycznej. Czym jednak różni się to od fantastycznego przekonania, że rodzice mogą projektować swoje dzieci za pomocą oddziaływań wychowawczych?”. Skupiając się na powyższych słowach psychologa ewolucyjnego Stevena Pinkera, możemy, z jednej strony, dojść do wniosku, że wiara w istnienie przepisu na wychowanie dziecka na szczęśliwego, odnoszącego sukcesy człowieka jest jedną z największych iluzji współczesności, iluzją skutecznie podtrzymywaną przez różnego rodzaju „ekspertów”. Z drugiej strony łatwo możemy uzmysłowić sobie, iż samo przekonanie, że się ten przepis posiada jest przekonaniem z gruntu narcystycznym. Jak słusznie zauważa Pinker: „Rodzice o realistycznym spojrzeniu na proces wychowania byliby rodzicami spokojniejszymi. Mogliby cieszyć się czasem spędzanym z dziećmi, zamiast starać się nieustannie je stymulować, socjalizować i doskonalić ich charakter. Mogliby czytać dzieciom bajki dla przyjemności, a nie dlatego, że czytanie dobrze wpływa na neurony” (tamże). Na zakończenie warto też sobie uświadomić, że jednymi z największych przeszkód, które czynią nas ślepymi na to, co jest i uniemożliwiają obiektywną ocenę zjawiska, są nasze poglądy, który albo bytu odcieleśnionego.mi nasiąkamy pod wpływem autorytetów, albo też dochodzimy do nich jako absolutnych pewników pod wpływem splotu zdarzeń i okoliczności. Teorie naukowe, które wydają się nam szczególnie bliskie, stają się takimi nie ze względu na zawartą w nich prawdę (większości doświadczeń nie jesteśmy w stanie zweryfikować), lecz z powodu naszych uwarunkowań charakterologicznych i światopoglądowych. Spoglądając na psychologiczne koncepcje człowieka możemy z przerażeniem odkryć, że złudną pułapką czyhającą na twórcę danej teorii psychologicznej jest pułapka dualizmu psyche i somy (duszy i ciała). U wielu autorów istnieje tendencja do traktowania człowieka w kategoriach biochemicznej maszyny
)


.gif)



