Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

Chcę być szczęśliwy

depresja smutek miłość porażka myśli samobójcze

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
26 odpowiedzi w tym temacie

#1 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 19 czerwiec 2017 - 01:02


Cześć. Na wstępie prosiłbym o przeczytanie całości, bo wszystko co napisze będzie prawdopodobnie długie, a jednak bardzo potrzebuję pomocy.
Mam 25 lat. Depresji nigdy u mnie nie zdiagnozowano bo nigdy nie byłem u lekarza. Niemniej jednak chyba i ona mnie dotknęła. Zaczęło się to w wieku 17 lat. Nie mam pojęcia skąd się to wzięło. Być może przyczyną było podkochiwanie się dobrej przyjaciółce, z którą nigdy nic z nie wyszło, nie całowaliśmy się nawet. Mimo wszystko byłem tak zakochany że cały świat dla mnie przestał mieć sens. Przestało mnie wszystko cieszyć, chodziłem ciągle smutny, często piłem, praktycznie codziennie miałem myśli samobójcze. Trwało to jakieś 4-5 lat. Nie byłem babiarzem, kobiety nie ciągnęły jakoś szczególnie do mnie (depresja odrzuca pomimo że nikt o tym nie wie), nie byłem jakoś szczególnie piękny ale też znowu nie jakiś paskudny. Koszmar ze sobą trwał przez te 4-5 lat, nie mogłem zapomnieć o dziewczynie, w której tak się kochałem (na moich oczach potrafiła przelizać się z obcymi goścmi na imprezach udając że wszystko jest ok). Marzyłem o byciu z kimś, o byciu kochanym. Nic z tego. Po 5 latach ogarnąłem się na jakąś chwilę. Depresja "ustąpiła". Poszedłem na siłownię, zrobiłem bardzo dobrą formę, dużo ludzi mnie podziwiało, chwaliło, było w szoku przemiany. Kobiety zaczęły zwracać na mnie uwagę. Po raz pierwszy w życiu byłem chyba szczęśliwy. Poznałem dziewczynę, z którą byłem niecałe 2 lata. Kochałem ją na zabój. Miłość była idealna przez jakiś rok. Byłem okropnie szczęśliwy, potrafiłem cieszyć się z świecącego słońca! W końcu moje marzenie się spełniło, byłem kochany, czułem się potrzebny. Pierwsza dziewczyna w wieku 23 lat (co jest żałosne). Po roku, zacząłem czuć się źle. Byłem co raz bardziej smutny, nie wiem czemu. Straciłem ochotę na cokolwiek. Ale jakoś to było. W związku pojawiały się kłótnie, drobne sprzeczki. To chyba doprowadziło do rozstania, które nastąpiło parę miesięcy temu. Zostawiła mnie, twierdząc że mnie już nie kocha, że to nie jest to samo, że nie widzi przyszłości.

 

I oto jestem. 25 latek, który nie potrafi ogarnąć swojego życia. Nie potrafi, zrozumieć że najważniejsza osoba na świecie go pozostawiła z błahego powodu. Niemoc mnie przerasta. Przecież ona gdzieś tam jest, wszystko było dobrze, rozstaliśmy się w pozytywnych relacjach.... Ale nie mogę się pozbierać. Chcę umrzeć, codziennie o tym myślę. Siedzę często godzinami, patrząc się przed siebie i myśląc jak to było fajnie. Czy jeszcze wróci? Czemu tak się stało? Czy zawiniłem. Ciągłe pytania. Nic mnie nie cieszy. A mam przecież wszystko! pracę, kończę studia (nie wiem czy dotrwam), samochód, pieniądze. Jednak mam to gdzieś. Nie chcę tego wszystkiego. Chce umrzeć, nie cieszy mnie nic. Jedynie strach mnie przed tym powstrzymuje. Marzę by mnie samochód potrącił, aby mi się coś stało.

Nie potrafię zaakceptować odrzucenia osoby, którą nadal kocham. Nie mam ochoty na bajerowanie z innymi kobietami. Nie cieszy mnie to, poza tym mój "urok'' prysł... Przestałem ćwiczyć, wyglądam jak zombie. Kto na takiego poleci? Co za różnica...

 

Moja diagnoza? Depresja? nie wiem. W ciągu 8 lat byłem szczęśliwy jakieś półtorej roku, może 2. Reszta to jeden wielki smutek. Apogeum jest jednak teraz. Być może brakuje mi miłości, drugiej osoby, która mnie pokocha, zaakceptuje. Jestem zbyt uczuciowy (wiele kobiet powie że to fajnie, jednak ja czuje się jak p*zda i tak czuje się że mnie traktują). Wydaje mi się że źródłem tego jest brak ojca, który zostawił nas gdy byłem maluchem.

 

Proszę o pomoc, co zrobić. Do lekarza wstydzę się iść sam przed sobą. Przyznanie się do tego że jest się chorym to porażka. Poza tym uważam że i tak to nic nie da. Jedynym lekarstwem jakie widzę to pokochanie kogoś z wzajemnością, powrót mojej byłej dziewczyny. Nie poznam nikogo nowego prawdopodobnie. Nie jestem babiarzem, nie potrafię podrywać kobiet. Cudem udało mi się zdobyć poprzednią dziewczynę. Poza tym nie mam możliwości poznania kogoś. Nie imprezuję bo nie lubię, nie chodzę na żadne zajęcia, praca - sami faceci.

 

Mam dość wszystkiego, nienawidzę samego siebie. Przecież mam wszystko ale nie potrafię tego docenić bo brak mi najważniejszego. Miłości. Umrę w samotności, z kasą, samochodem, domem. Coś o czym wiele marzy i dąży do tego przez całe życie - a ja nawet nie umiem tego docenić. Oddałbym wszystko za to by być kochanym, założyć rodzinę, mieć dzieci, przeżyć całe życie z kimś kogo kocham. Nie wierzę w to że się uda. Życie to nie jest bajka, nie wierzę w przeznaczenie, pojawienie się ludzi w naszym życiu z jakiegoś powodu. To wszystko bzdury na pocieszenie.

 

Proszę o pomoc. Chcę być szczęśliwym.



#2 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 19 czerwiec 2017 - 10:33

Anonimowy witaj na forum :)

 

nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki i co bylo moze juz nie wrocic ale wierze, ze masz przed soba przyszlosc, po prostu pogubiles sie na chwile  

 

tu na forum znajdziesz wsparcie i zawsze znajdzie sie ktos, kto wyslucha i doradzi, trzymaj sie cieplutko :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#3 Gość_rainy_day_*

Gość_rainy_day_*
  • Gość

Napisano 19 czerwiec 2017 - 12:39

nie masz depresji.

jesteś wrażliwcem, tacy przeżywają wszystko o wiele głębiej i intensywniej niż reszta. 

każda porażka, a zwłaszcza w tej najważniejszej sferze - miłości rodzi olbrzymią frustrację, łącznie z myślami samobójczymi i taki stan potrafi trwać latami.

czas cie wyleczy. znajdziesz swoją miłość, masz jeszcze czas. mówie ci to jako 46 letni facet z różnymi doświadczeniami...

w wieku 25 lat byłem romantykiem, buntownikiem z poziomem wrażliwości podobnym do twojej. zawody miłosne przyprawiały mnie o głębokie doły psychiczne...

teraz jestem bardziej realistą, choć troche mi zostało z tamtych czasów :) 

dasz rade, powodzenia



#4 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 19 czerwiec 2017 - 15:20

Dziękuję za miłe słowa. Jednak nie mam siły czekać kolejnych paru lat na poprawę. Ostatnim razem zajęło mi to 4-5 lat by dojść do siebie, po czymś co nigdy nie było związkiem a jedynie przyjaźnią. Teraz ile ma to trwać? 10 lat? Więcej? To bez sensu. Marnować życie na coś takiego.... Ale nie potrafię też pozbierać się, zapomnieć, żyć dalej. Od paru miesięcy nie widzę żadnej zmiany w sobie. Ciągle  to samo. Nie ma żadnego bodźca do poprawy sytuacji, więc będę w tym istniał pewnie ładnych parę lat... Nienawidzę tej swojej uczuciowości. Przez to jestem w tym czym jestem....

 

To że nie mam depresji trochę mnie pocieszyło. Tak jakby "jeden problem z głowy mniej". Bo jedyne z czym muszę się uporać to właśnie smutek po rozstaniu... Taaa ,jedyne. Dla mnie to AŻ jedyne.

 

Nie wierzę w to że kogoś poznam. Mam dość wysokie wymagania względem drugiej osoby. Ciężko znaleźć inteligentną, ułożoną kobietę, gdzie w tych czasach jedyne co się liczy to pieniądze, imprezy, alkohol, zabawa, sława.



#5 Amigo Vulnerable

Amigo Vulnerable

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 20 czerwiec 2017 - 08:27

No, ja bym oddał wszystko by się z tobą zamienić, no ale właśnie to tak jie działa...
Dla każdego jest dobre co innego.

#6 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 16:59

Nie wiem, czy Ci to pomoże, ale

 

 

Mam dość wszystkiego, nienawidzę samego siebie. Przecież mam wszystko ale nie potrafię tego docenić bo brak mi najważniejszego. Miłości. Umrę w samotności, z kasą, samochodem, domem.

Czytaj więcej: http://www.depresja..../#ixzz4kYh19Olr

 

masz kasę, dom i auto, a to są rzeczy najważniejsze w życiu.

 

Porównaj to ze mną: skazany na samotność, gównopracę lub brak pracy, bez wykształcenia i mieszkania. Może się dorobię za fafnaście lat jakiejś klitki i to będzie sukces jak sam ch.

 

Nawet miłość możesz kupić, jeżeli masz kasę, co prawda na godziny, ale jednak. ;)

 

Ostatnim razem zajęło mi to 4-5 lat by dojść do siebie, po czymś co nigdy nie było związkiem a jedynie przyjaźnią. Teraz ile ma to trwać? 10 lat? Więcej? To bez sensu. Marnować życie na coś takiego....

 

ja też się przestałem łudzić, że będzie lepiej, bo takie nadzieje były dobre w gimbazie.


Użytkownik północ-południe edytował ten post 20 czerwiec 2017 - 16:59


#7 Gość_rainy_day_*

Gość_rainy_day_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 17:15

Cytaty z fona mi nie wychodzą, więc zapytam normalnie.
Mafkees - mam dom na kredyt, dwa stare samochody, duży ogród i brak kasy. Mam być szczęśliwy czy nie ? Bez złośliwości i podtekstów.

#8 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 17:15

Jak spłacisz kredyt, to będziesz szczęśliwy.



#9 Gość_rainy_day_*

Gość_rainy_day_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 17:17

Ogólnie zgadza się to z moimi odczuciami.

#10 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 17:18

To się dogadaliśmy.



#11 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 20 czerwiec 2017 - 18:23

Chętnie bym wszystko oddał by odzyskać miłość i mieć pewność że będę z nią do końca życia. Wiem że to wszystko praca,dom) jest najważniejsze w życiu. Bez tego nie ma możliwości egzystować. Tylko naprawdę to nie cieszy gdy nie ma się dla kogoś żyć. Wiem że kredyt, brak pracy, perspektyw może doprowadzić do takiego stanu w jakim się znajdujecie. Jest mi przykro z Waszego powodu i głupio że wyskakuje tu ze swoimi "drobnostkami". Parę miesięcy temu też byłem w tej pogoni za pieniądzem, lepszym autem, praca. Teraz widzę że to nie jest dla mnie priorytetem. Pewnie mówię tak bo mam to wszystko. Jednak wydaje mi się że ciężka praca, cierpliwością da się wyjść z opresji jeżeli chodzi o rzeczy materialne. Uczucia? Nie można kupić. Nie mam zamiaru podważyć tutaj Waszej sytuacji ani problemów. Chcę pocieszyć w pewien sposób, powiedziec że jest jakieś racjonalne wyjście z Waszej sytuacji a przede wszystkim dodać otuchy.

#12 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 18:25

Zawsze możesz doraźnie iść do profesjonalistki i poprosić, żeby podczas aktu mówiła Ci na ucho, że Cię kocha. ;)

 

Chyba że będzie miała zajęte usta. ;)


Użytkownik północ-południe edytował ten post 20 czerwiec 2017 - 18:45

  • Complicated_85 lubi to

#13 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 20 czerwiec 2017 - 18:42

Hahah tak, tylko to takie oszukiwanie samego siebie :) Więc chyba pomoże to tylko na chwilę.

#14 SyriuS

SyriuS

    Bywalec

  • Bywalec
  • 581 postów
  • Gadu-Gadu:6129054
  • Imię:Marcin
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 20 lipiec 2017 - 16:44

Doceniamy to co mieliśmy dopiero gdy to stracimy. W tej materii nic się nie zmienia. Związek posypał się i nie jest to koniec świata choć pozornie wygląda to tak jakby wszystkie drzwi nagle się zatrzasnęły, dookoła było ciemno, a słychać było tylko odgłosy szlochania. No właśnie tak nie jest, Miłość możesz znaleźć wszędzie i pisanie o tym jest na tyle śmieszne, że jest gro ludzi takich jak ja co Ci to potwierdzą na swoich przykładach i gro takich którzy nie wierzą w przypadki i też potwierdzą to swoimi doświadczeniami. Czy tego chcesz czy nie miłość to nie Boskie tchnienie tylko czysta chemia. Pyknęło raz to i pyknie kolejny ale podstawą jest to żebyś to Ty dał sobie szansę. Nie będę Cię zwodził nadzieją, że ona wróci... bo za każdym razem gdy się karmiłem taką nadzieją przedłużałem swoją agonię... nigdy żadna nie wróciła do mnie. Żyj własnym życiem i rób co robisz. Może nie jesteś kobieciarzem co nie znaczy, że nie możesz kogoś poznać od tak w każdej możliwej chwili. Nie rozdrapuj ran. Jak masz wszystko oprócz miłości to znajdź sobie hobby... nawet nie po to by kogoś znaleźć ale by Twoja głowa odpoczęła. Sam borykałem się do niedawna z podobnym w niektórych aspektach problemem. Kochaliśmy się jak nigdy nikt i po półtora roku co g...o odeszła,  a mieliśmy być na zawsze. Nie kieruj się złością tylko idź dalej. Zrobisz najlepszy prezent sobie i jej. Mnie jest łatwo mówić, bo mam to za sobą ale nigdy nie wiem czy nie będzie to dla mnie znowu aktualne.



#15 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 21 lipiec 2017 - 21:06

Dziękuję Syrius za wyczerpującą odpowiedź. Niestety ciągle się łudzę że do mnie wróci. Spotkaliśmy się ostatnio, było wszystko dobrze, bez żadnych zobowiązań. Tylko nie wiem czy to nie był błąd. Cierpię po raz kolejny bo telefon leży cicho tak jak leżał. Żyję nadzieją, nie potrafię ruszyć dalej, zająć się czymś, nic mnie nie cieszy. Zaniedbuje swoje obowiązki, unikam pracy nie chodząc do niej, nie dbam o swój wygląd, schudłem około 7-8kg, mam sine oczy. Nie umiem się z tym pogodzić po prostu. Każdy dzień jest męczarnią. Jedyne o czym marzę to umrzeć.



#16 Aneczka

Aneczka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów
  • Imię:Ania

Napisano 28 lipiec 2017 - 20:55

Witam, jestem tutaj nowa, ale postanowiłam się wypowiedzieć odnośnie anonimowy92.W pełni Cię rozumiem, bo zmagam się z depresją już od 8 lat.Staram się walczyć każdego dnia, od dwóch lat nie biorę leków, ale stan od 3 miesięcy uległ pogorszeniu.Mam tez dużo z rzeczy materialnych, ale nie mam sensu w życiu.Każdy dzień to walka, żeby nie popełnić samobójstwa.Moja rodzina i bliscy nie rozumieją, bo tego nie przeżyli i dobrze, bo nie życzę tego stanu nikomu.Jestem znów nagle w takim stanie, że muszę umówić się po leki, bez nich sobie nie poradzę.To nie jest wstyd, żeby prosić o pomoc.Uważam, że musisz się zgłosić do psychologa o pomoc i psychiatry po leki, bo potęguje się to z każdym dniem i bez pomocy fachowców może dojść do najgorszego.

#17 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 28 lipiec 2017 - 21:54

też chcę być szczęśliwa


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#18 Gość_K4M1LO5_*

Gość_K4M1LO5_*
  • Gość

Napisano 29 lipiec 2017 - 15:51

też chcę być szczęśliwa


Podpisuje się po tym...

#19 Gość_Lady Cassandra_*

Gość_Lady Cassandra_*
  • Gość

Napisano 30 lipiec 2017 - 23:34

Anonimowy, witaj cieplo i serdecznie oraz milo na forumku :) Ja widze, ze jestes bardzo dobrym, wartosciowym i szlachetnym czlowiekiem, zdecydowanie zaslugujesz na milosc i na najlepsze po tym wszystkim, co przeszedles. Masz dobre serce, ktore bylo wiele razy zranione. Wiem, jak samotnosc emocjonalna boli. Wtedy wszystko jest trudniejsze. Ale ja wierze, ze jednak milosc przyjdzie. W trudnych chwilach wszystko sie wydaje na nie, tym bardziej, ze juz tyle razy sie zawodziles. Ale to, ze tak sie wtedy mysli, to nie oznacza i nie daje pewnosci, ze tak na pewno bedzie. Ja mialam mnostwo zawodow na facetach, zaden mnie nie umial docenic i uszanowac. Niektorzy tacy po prostu sa. Ale jest tez i ta czesc ludzi, ktora jest dobra i wartosciowa, tak jak Ty, i na pewno ja spotkasz, juz tutaj widzisz, ze sa fajni i pomocni ludzie :) Wiem, jak Ci trudno jest znowu uwierzyc w to, ze znajdziesz swoja polowe. Sama przez to przeszlam. Ale wiara nie jest adekwatna do tego, co moze sie zdarzyc w zyciu. Tylko jest z kolei czyms, co jest potrzebne do zauwazenia tego. Bo jesli nie jestesmy otwarci na milosc, to mozemy jej do siebie nie dopuscic, i rzeczywiscie bedzie sie powtarzac to przekonanie, ze nigdy jej nie znajdziemy. To takie bledne kolo. Trzeba czasem wyjsc naprzeciw tym przekonaniom i dac sobie szanse na szczescie. Wiem, jak Ci trudno. Bo mnie tez bylo, i nadal jest. Ale pomimo tego, ze sie boje, nadal probuje. Na poczatku to nie jest proste. Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok. Ale potem czlowiek musi nadal probowac, zeby sie to moglo stac. Podziwiam w Tobie to, ze pomimo tylu roznych ciosow nadal jestes dobry i chcesz taki byc. To bardzo wartosciowe. Taki czlowiek jak Ty musi sobie pozwolic na szczescie, otworz sie na nie. Jestes fajnym facetem, jak Cie czytam, czasami kazdy bladzi, Tobie sie zbladzilo myslac o sobie, ze Twoje cechy sa zle, ale tak sie nam czasami wydaje przy roznych sytuacjach. Wierze, ze po przemysleniu tego na spokojnie sam dojdziesz do roznych wnioskow i bedziesz mial nadzieje. Ja jestem dobrej mysli :)



#20 anonimowy92

anonimowy92

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów
  • Imię:J.

Napisano 02 sierpień 2017 - 00:30

Dziękuję Ci Lady Cassandra za to co powiedziałaś o mnie, a przede wszystkim za to że zainteresowałaś się moim tematem i problemem. Na chwilę obecną nie mam ochoty na to żeby wstać z łóżka, zająć się sobą, swoim życiem. Nie wierzę w to że poznam kogoś kto mnie zaakceptuje takiego jakim jestem. Wszędzie pełno płytkich kobiet lecących na wygląd, kasę, szukających zabawy. Ciężko jest znaleźć kogoś wartościowego a w dodatku kogoś kto by się mną zainteresował. Dlatego odpuszczam, mam w pewnym rodzaju takie "obrzydzenie" do związków, do bycia z kimś. Wszystko widzę w czarnych barwach, nie wierzę w to że da się stworzyć coś pięknego. Moje największe marzenie czyli stworzenie kochającej się rodziny nigdy się nie spełni. Nie mam ochoty już na nawiązywanie kontaktów, poznawanie kogoś, próbowanie czegoś więcej. Nie wydaje mi się żeby to było chwilowe. Po ostatnim zawodzie miłosnym, zajęło mi parę lat by dojść do siebie. Teraz prawdopodobnie to się powtórzy, tylko że nie będzie to 4-5 lat ale znacznie więcej. Nie chcę przeżywać po raz kolejny tego samego, nie chcę angażować się a później znowu dowiadywać się że jestem w tym beznadziejny. Dziękuję Ci za te miłe słowa o mnie, ale szczerze powiem Ci że to dla mnie przekleństwo... Będąc taką osobą, nie czuję się dowartościowany. Nie czuje się jakoś specjalnie. Po prostu męczy mnie to...  Z resztą ostatnie rozstanie utwierdziło mnie w tym, że takie wartości/cechy są gówno warte... Wolałbym mieć wszystko w dupie, niczym się nie przejmować, być chamem i patrzeć tylko na siebie. Tak jest najłatwiej. Nie wiem czy się podniosę, ale chciałbym stać się kimś takim. Jednak nie będę wybiegał w przyszłość bo z każdym dniem czuje się co raz to gorzej. Nie dbam o siebie, wyglądam jak ćpun, schudłem 8kg, zarosłem, nie patrzę na to w co się ubieram... Wstydzę się chodzić do pracy, po sklepie. Wstydzę się tego jaki jestem. Rezygnuję z wszelkich kontaktów, spotkań, obowiązków. Nie mam siły już na nic. Nic mnie nie cieszy, nie potrafię zmusić się do jakiegokolwiek zajęcia/czynności by odciągnąć się od myśli. Taki stan już przechodziłem i trwał on parę lat. Skoro to nie depresja to co to jest? Nie wiem gdzie powinienem szukać pomocy. Dziękuję wszystkim za wsparcie i ciepłe przyjęcie mnie tutaj.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja, smutek, miłość, porażka, myśli samobójcze

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych