Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

pytania o nature Pana Boga

Bóg Ziemia Ludzie

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
89 odpowiedzi w tym temacie

#41 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 czerwiec 2017 - 18:42


jest dobry i sprawiedliwy

nie daje po rowno bo po rowno dla wszystkich nie jest sprawiedliwie

 

66274b13ab3d82a2dea1.jpg

 

 

 

 

Bog zbawi takze niewierzacego, dobrego i porzadnego czlowieka....

Dal nam 10 przykazan abysmy wg nich zyli...to wystarczy aby sie zbawic, by byc dobrym czlowiekeim

 

Bog dal nam takze wolna wole....i kazdy sobie moze wybrac w co wierzy a w co nie....zyc przyzwoicie albo isc krasc czy robic gorsze rzeczy...


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#42 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 18 czerwiec 2017 - 19:22

jest dobry i sprawiedliwy

nie daje po rowno bo po rowno dla wszystkich nie jest sprawiedliwie

OK niech będzie, że po równo=/=sprawiedliwie. Natomiast co z dobrocią? Jak może być dobrym ktoś, kto sobie zrobił z ludzi zabawki i pozwala, żeby ich gnębiły a to wojny, a to kataklizmy, a to głód i tak dalej?

 

Wracając do sprawiedliwości, to gdzie ta sprawiedliwość jest, że nazistowskie, komunistyczne i inne mendy dożywają sobie swoich lat w bezstresowych warunkach, w niezłym zdrowiu, a ich ofiary albo dawno nie żyją wskutek ich działań, albo dostają kopniaki w dupę na każdym kroku?

 

Że będzie życie po życiu i tam się wszystko odbije? Marna gwarancja od kogoś, komu się nie chce nawet przedstawić bezpośrednio, tylko wysyła proroków, wśród których dla lepszej zabawy są też fałszywi.

 

Bog zbawi takze niewierzacego, dobrego i porzadnego czlowieka....

A to ciekawe, bo według większości Kościołów (katolickiego chyba też) wiara w Boga chrześcijańskiego i ofiarę Jezusa na krzyżu jest koniecznym wymogiem uniknięcia potępienia. Co zresztą wynika z Biblii. Kościół RK chociaż wymyślił coś takiego, jak czyściec, żeby nie było aż tak chamsko, że seryjny gwałciciel małych dziewczynek nawróci się 15 minut przed śmiercią i będzie sobie urzędował z aniołkami, a ktoś, kto przez całe życie jak mógł unikał krzywdzenia innych pójdzie do diabła tylko dlatego, że nie wierzył w Boga lub wierzył w innego. Dodam, że nie jest okolicznością łagodzącą życie na terenach zdominowanych przez inne religie, czyli znowu mamy sprawiedliwość osobliwie rozumianą: Polak może zasuwać do kościoła nawet codziennie, praktykować swoją wiarę i nic mu z tego powodu nie grozi, za to np. Syryjczyk dotąd wyznający islam ryzykuje głową, no chyba że wsiądzie na łupinkę gdzies u wybrzeży Turcji i znajdzie się w Grecji... ale tam za to może przekręcić się z głodu i chorób.

 

Mniej więcej taką wykładnię stosują Kościoły protestanckie, szczególnie te zaimportowane z USA.

 

Dal nam 10 przykazan abysmy wg nich zyli...to wystarczy aby sie zbawic, by byc dobrym czlowiekeim

No właśnie nie wystarczy, a 10 (9 tak naprawdę) przykazań obowiązuje także np. w judaizmie, w którym Jezus nie jest bogiem. Czyli Żyd może być niemal chodzącym ideałem, a i tak biletu do nieba nie dostanie. Sprawiedliwość, jak nie wiem co.

 

Bog dal nam takze wolna wole....i kazdy sobie moze wybrac w co wierzy a w co nie....zyc przyzwoicie albo isc krasc czy robic gorsze rzeczy...

Bez religii też można.



#43 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 czerwiec 2017 - 19:29

 

OK niech będzie, że po równo=/=sprawiedliwie. Natomiast co z dobrocią? Jak może być dobrym ktoś, kto sobie zrobił z ludzi zabawki i pozwala, żeby ich gnębiły a to wojny, a to kataklizmy, a to głód i tak dalej?

 

Wracając do sprawiedliwości, to gdzie ta sprawiedliwość jest, że nazistowskie, komunistyczne i inne mendy dożywają sobie swoich lat w bezstresowych warunkach, w niezłym zdrowiu, a ich ofiary albo dawno nie żyją wskutek ich działań, albo dostają kopniaki w dupę na każdym kroku?

 

Że będzie życie po życiu i tam się wszystko odbije? Marna gwarancja od kogoś, komu się nie chce nawet przedstawić bezpośrednio, tylko wysyła proroków, wśród których dla lepszej zabawy są też fałszywi.

 

 

 

A to ciekawe, bo według większości Kościołów (katolickiego chyba też) wiara w Boga chrześcijańskiego i ofiarę Jezusa na krzyżu jest koniecznym wymogiem uniknięcia potępienia. Co zresztą wynika z Biblii. Kościół RK chociaż wymyślił coś takiego, jak czyściec, żeby nie było aż tak chamsko, że seryjny gwałciciel małych dziewczynek nawróci się 15 minut przed śmiercią i będzie sobie urzędował z aniołkami, a ktoś, kto przez całe życie jak mógł unikał krzywdzenia innych pójdzie do diabła tylko dlatego, że nie wierzył w Boga lub wierzył w innego. Dodam, że nie jest okolicznością łagodzącą życie na terenach zdominowanych przez inne religie, czyli znowu mamy sprawiedliwość osobliwie rozumianą: Polak może zasuwać do kościoła nawet codziennie, praktykować swoją wiarę i nic mu z tego powodu nie grozi, za to np. Syryjczyk dotąd wyznający islam ryzykuje głową, no chyba że wsiądzie na łupinkę gdzies u wybrzeży Turcji i znajdzie się w Grecji... ale tam za to może przekręcić się z głodu i chorób.

 

Mniej więcej taką wykładnię stosują Kościoły protestanckie, szczególnie te zaimportowane z USA.

 

 

 

No właśnie nie wystarczy, a 10 (9 tak naprawdę) przykazań obowiązuje także np. w judaizmie, w którym Jezus nie jest bogiem. Czyli Żyd może być niemal chodzącym ideałem, a i tak biletu do nieba nie dostanie. Sprawiedliwość, jak nie wiem co.

 

 

 

Bez religii też można.

 

KK mowi wyraznie, ze kazdy dobry czlowiek dostapi zbawienia, takze ten, ktory nie spotkal Jezusa....moge poszukac konkretnych przykladow z KKK jak chcesz....

 

co do wojen to gdzie w tym wszystkim widzisz Boga? czy to Bog powiedzial Hitlerowi idz napadnij na Polske? zawladnijj swiatem, wymorduj pol swiata w obozach koncentracyjnych?

 

czy to Bog wywolal kolejne tsunami, trzesienie ziemi, inne kataklizmy?

 

po raz kolejny powtarzam po rowno NIE znaczy sprawiedliwie

 

 

bez wiary tez sie da ale jest trudniej


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#44 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 18 czerwiec 2017 - 19:50

Trudniej nie znaczy gorzej :P

 

Bóg tego nie spowodował, ale na to pozwolił. Czyli tak: moze wszystko, ale widzi sobie ze swoich chmurek, że do wybrzeży np. Tajlandii zbliża się tsunami, które ukatrupi pół miliona ludzi i nic nie robi, żeby temu zapobiec lub to złagodzić.

 

Tak ma wyglądać dobroć? Skoro ode mnie za pomocą prawa wymaga się, żebym ratował poszkodowanego w wypadku, jeżeli jestem w pobliżu, to wszechmocny Bóg ma takie rzeczy gdzieś?

 

Czyli albo go nie ma, albo ma naprawdę pokręcone standardy.

 

Nie wiem, jak na ten temat wypowiada się katechizm, natomiast w kościołach protestanckich (zielonoświątkowcy, ewangelicy, baptyści i tak dalej) Biblia jest traktowana bardzo dosłownie (co z tego, że sama sobie przeczy, a jej kanon był ustalany przez Kościół Katolicki), stąd głoszą takie, a nie inne nauki.

 

Ale nie chce mi się wierzyć, że Kościół RK przewiduje niebo dla ateisty, nawet po latach czyśćca, skoro ciąży na nim grzech śmiertelny przynajmniej z racji niepodejmowania spowiedzi.


Użytkownik północ-południe edytował ten post 18 czerwiec 2017 - 19:50


#45 Gość_Feliks_*

Gość_Feliks_*
  • Gość

Napisano 18 czerwiec 2017 - 21:44

@Willow,

 

Obrazek zestawiony z Twoimi słowami sugerują, że jeśli ktoś urodził się kaleką, a dodatkowo boryka się z depresją i zewnętrznymi przeciwnościami to znaczy, że ma jakieś super zdolności znoszenia tego i bycia szczęśliwym pomimo depresji, kalectwa, surowych warunków zewnętrznych itd... a ten co urodził się zdrowy w sprzyjających okolicznościach i jest mu wspaniale, lekko i przyjemnie, nie ma tych super zdolności, dlatego trzeba było mu dać takie dogodne warunki aby się suma sumarum wyrównało.

 

Brzmi to jak jakiś absurd, nie wierzę w takie różnice między ludźmi, wielu dostaje ciosy od życia po których nie może się podnieść i żadnych super zdolności nie przejawia. Skoro cierpią to super zdolności w byciu szczęśliwym mimo nędzy i cierpienia z definicji nie mają, to co takiego konkretnie dostają że niby jak sugeruje obrazek mają suma sumarum wyrównany widok - czym jest ich skrzynka wyrónująca ich nędzy żywot z tymi co wiodą żywot owocny i przyjemny?

 

Proszę o odpowiedź.


Użytkownik Feliks edytował ten post 18 czerwiec 2017 - 21:46


#46 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 czerwiec 2017 - 22:10

ciosy od zycia dostaja bogaci i biedni, zdrowi i chorzy, wszyscy tez kiedys umrzemy...nie rozumiem o czym piszesz Feliksie.....znam szczesliwe osoby bedace biedne, znam szczesliwe osoby na wozkach inwalidzkich i mnoswo nieszczesliwych bogaczy, goniacych w pietke za wiecej i wiecej....

 

kazdy wyciaga ze swojego zycia co umie i potrafi....

 

mozna sobie poczytac o tym np. w przypowiesci o talentach np. tu i tu:

 

http://www.duszpaste...-o-talentach-2/

 

http://biblia.klp.pl/a-7258.html

 

specjalnie wklejam dwa linki, zebys zobaczyl dwa rozne spojrzenia na dany temat...a przeciez ludzi na swiecie jest znacznie wiecej....i kazdy z nas ma prawo do swojego zdania


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#47 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 18 czerwiec 2017 - 22:36

To jak to jest w końcu z tym niebem dla innowierców i niewierzących według KRK?



#48 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 czerwiec 2017 - 22:42

jutro Ci wkleje konkretne namiary z KKK

bo kazdy ma prawo do zbawienia...ateista tez


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#49 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 18 czerwiec 2017 - 22:43

A to nie jest warunkowo, jeżeli się nawróci, wyzna grzechy i tak dalej?

 

Bo jeżeli tak, to nie ma nieba dla ateisty i innowiercy, skoro nie mogą nimi pozostać do śmierci.



#50 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 18 czerwiec 2017 - 22:50

wtedy zbawienie otrzyma kazdy

w przypadku ateisty, bedacego dobrym i prawym czlowiekiem, ktory nie slyszal o Bogu, taki po smierci ma prawo do zbawienia jak kazdy ochrzczony...

 

 

tylko, zeby to znalezc w KKK potrzebuje chwili, bo nie pamietam nawet w ktorym miejscu tego szukac...ale jest i jutro znajde :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#51 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 19 czerwiec 2017 - 10:57

znalazłam!!!! taaaaaadaaaaaa......

 

 

 

Ateista w drodze do Emaus

On ukrywa się, pokornie obecny w szlachetnych aktach miłości i prostej, bezpretensjonalnej dobroci. Incognito – Bóg ukryty, którego nie rozpoznają osoby niewierzące, a „żyją w Nim, poruszają się i są”, ilekroć natchnione przez Bożego Ducha czystym sercem kochają bliźnich. Są wówczas jak dzieci w łonie matki, nieświadome jej obecności, a niesione przez nią tuż pod sercem. Spotykają Go także, gdy obdarzeni przez kogoś bezinteresownym gestem życzliwości, przystają zadziwieni. Tak, coś szczególnego dzieje się w człowieku, ilekroć dotyka dobroci i miłości; przemilczany skrzętnie szmer duchowej tęsknoty rezonuje z objawiającą się dyskretnie czułością Stwórcy, spływającą poprzez dłonie i serce kochającego człowieka, niczym oliwa na ranę.

Jest taka scena w Ewangelii, gdy Jezus uzdrawia incognito. Dostrzega chromego nad sadzawką i uzdrawia Go z własnej inicjatywy. Uzdrowiony zapytany przez faryzeuszów kto go uleczył odpowiada, że nie wie. „Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu” (J 5, 13) zapewne zaraz po dokonaniu cudu. Jest więcej fragmentów w Ewangelii, gdzie Jezus chce pozostać incognito – prosi, by nie rozpowiadać o cudach, ucisza złe duchy, by Go nie ujawniły. Podobnie dzisiaj wędruje po laickim świecie i w dobru spotyka ludzi niewierzących i jest blisko nich. Simone Weil uważa, że właśnie w spotkaniu z nimi, w specyficzny sposób uwidocznia się bezinteresowność Jego miłości. „Jedna z najwspanialszych radości, jaką daje ziemska miłość, czyli służenie ukochanemu tak, aby o tym nie wiedział, w przypadku miłości Bożej możliwa jest chyba tylko poprzez ateizm”.

Kiedy człowiek dotyka Boga, nie wiedząc o tym? Jezus wędrował z uczniami do Emaus. Ich oczy nie poznały Go, gdy On czynił im dobro: wyjaśniał Pisma i pocieszał smutnych. Potem pytali siebie: „Czy serce nie pałało w nas?” (Łk 24,32) Te momenty, gdy Bóg, choć incognito, lecz żywy i prawdziwy spotyka człowieka egzystencjalnie w doświadczeniu ludzkiej miłości, prostej dobroci, zdradza „pałanie serca”: robi nam się „ciepło na sercu”, zdejmuje nas wewnętrzne wzruszenie. Dusza „rozkoszuje się” kojącymi promieniami Prawdy, choć jej nie nazywa z Imienia. Kiedy jednak człowiek zrozumie, że obejmował wówczas Boga, w którego nie wierzył?

Uzdrowiony nad sadzawką i uczniowie z Emaus w końcu odkrywają, że to Jezus uczynił im dobro. I każdy człowiek z czasem zrozumie momenty, gdy Bóg przychodził, by go kochać, lub kochać przez niego. Jak ktoś, kto ukochaną osobę miękko dotyka i głaszcze, gdy ta śpi.

Być może w obliczu śmierci, w poczuciu spełnionego życia rozpozna towarzyszącego mu Wędrowcę i chwile Jego epifanii.

 

Ateista zbawiony

A być może dopiero w niebie.

<<Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić?”>> (Mt 25,37) Ewangeliczny opis Sądu Ostatecznego wskazuje najważniejsze kryterium miłości Boga: miłość potrzebujących. Ktoś, kto kocha ludzi, szczerym, prawym i ofiarnym sercem, nie może być nieprzyjacielem Boga, który z nimi się utożsamia; nawet, gdy w Boga nie wierzy. Duch święty jest jedynym źródłem dobra i miłości w świecie, a zatem człowiek, także nieochrzczony, który żyje miłością, jest pod działaniem Ducha Bożego; nawet, gdy o tym nie wie. Właśnie „postawa wobec bliźniego – jak podaje Katechizm w nauce o Sądzie – objawi przyjęcie lub odrzucenie łaski i miłości Bożej” (KKK 678).

Formuła autorstwa św. Cypriana „Poza Kościołem nie ma zbawienia” jest oczywiście aktualna. Tyle, że Kościół obejmuje także tych, „którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych wyobrażeń”; od nich „Bóg sam również nie jest daleko (…) Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie”. Podobnie i ci, którzy „bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie”. Kościół dostrzega w nich „cokolwiek z dobra i prawdy”. (Konstytucja dogmatyczna o Kościele 16).

 

Ateista niewinny

Konstytucja dwukrotnie akcentuje, że nieznajomość Ewangelii lub niepełne poznanie Boga może być niezawinione. Myśl tę odnajdujemy także w Katechizmie, gdzie w paragrafie o Sądzie Ostatecznym czytamy, że „nastąpi wtedy potępienie zawinionej niewiary, która lekceważyła łaskę ofiarowaną przez Boga” (KKK 678).

Dzisiaj na globie trudniej o zakamarki, gdzie nie dotarli misjonarze. I wydaje się, że uproszczoną i niewystarczającą interpretacją „niezawinionej niewiary” byłoby odnoszenie jej wyłącznie do ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o Chrystusie.  Przyczyną takiej niewiary może być przecież brak świadków; wówczas odpowiedzialność za niewiarę naszych braci spada na nas, chrześcijan, gdy znając Boga, nie głosimy Go życiem i miłością.

O niewiarę łatwo także wtedy, gdy obraz głoszonego Boga jest wypaczany. Jaki obraz Boga zdarza się (a może dominuje?) w apostolskim przekazie polskiego Kościoła? Czy jest to Bóg, który stoi po naszej stronie? Trudności z wiarą w nieprawdziwego Boga wydają się uzasadnione. Jak przyjąć do serca Boga, któremu nie ufam? Jak oddać życie Bogu, którego się lękam? Który ustami prawych katolików wciąż wytyka mi, jak bardzo jestem niemoralny?

Nawet, gdy pod wpływem takiego przekazu nie odrzucę wiary, moja wiara w Boga nie będzie wiarą Bogu. Nie sięgnie głębi Ja, które będę przed „nieznanym Bogiem” trzymał w bezpiecznej odległości. Skądinąd nie wiadomo co bardziej warte szacunku – niezintegrowane życie i osobowość, gdy przyznaję się do wiary w zmartwychwstanie Boga, jednak fakt ten w żaden sposób nie kształtuje mojej codzienności – czy konsekwentna niewiara.

Św. Tomasz z Akwinu uznał, że postępowanie zgodne z sumieniem jest właściwe i konieczne, szczere i prawe, nawet gdy błędne sumienie nakazuje nam Boga odrzucić. Jak łatwo dzisiaj, w obliczu cywilizacji relatywizmu i rozbitych rodzin, o błędne sumienie! Wydaje się, że spojrzenie katolika na ateizm powinno uwzględniać tajemnicę jego przyczyn w duszy tego człowieka, które najlepiej widzi Bóg. Szczególnie, że naprawdę trudno wyobrazić sobie człowieka, któremu dane jest poznać prawdziwego Chrystusa, przez żyjących Dobrą Nowiną zostać przyjaźnie przyjętym, doznać spoczynku i szczęścia niespokojnego serca, gdy dotyka Miłości zupełnie darmowej – i który decyduje się na niewiarę. Wydaje się, że wymaga to wyjątkowo silnej woli. Tak, trudno człowiekowi jako duchowej istocie, głodnej nadprzyrodzoności, o w pełni przez niego zawiniony ateizm.

Najważniejsze wydaje się więc „szczere szukanie Boga”, jak czytamy w dokumentach Kościoła. Paul Tillich twierdził, że linia podziału nie przebiega między wierzącymi i niewierzącymi, ale między obojętnymi, a tymi, których „pytanie o Boga” angażuje egzystencjalnie. Obojętnych, zastygłych i pewnych siebie znajdziemy tak wśród ateistów, jak i wśród chrześcijan. Do jednych i drugich trudno mówić Bogu. Zupełnie inną postawą jest żarliwe szukanie Boga przez chrześcijan, bądź szczere zmaganie się ateistów z niewiarą i Bogiem.

 

Ateista w sercu Kościoła

W ostatnich tygodniach Polskę odwiedził Generał Zakonu Dominikanów, O. Bruno Cadore, który spotkał się także ze świeckimi dominikanami. Mówił do nas, że mamy być przyjaciółmi świata, że musimy się wspólnie uczyć jak kochać ten świat.

Zakon dzisiejszy ma pokazywać, że Kościół ma zaufanie do świata i że świat będzie zbawiony (…) My ufamy Bogu, który pragnie zbawienia świata. W dzisiejszym świecie boję się pewnego rodzaju rozróżnienia między grzesznikami i nie-grzesznikami, doskonałymi i niedoskonałymi, tymi, którzy mają rację i jej nie mają. My głosimy Pana, który zdecydował, by swoje własne przeznaczenie związać z przeznaczeniem ludzkości, która bywa dobra i zła, doskonała i niedoskonała, mająca i nie mająca racji. (…) Należy zatem wykonać zwrot od pokuty do miłości i zaufania.

Rzeczywiście wydaje się, że należy ostatecznie porzucić retorykę „złego świata grzeszników”, z którymi kontakty należy ograniczać (by się nie skalać), i która raczej każe zająć się pokutowaniem za ich grzechy. Ludzie obrzeży, współcześni Zacheusze, poszukujący, ale i stojący z dala zostaną straceni, gdy ich wytkniemy palcem. „Przemówić do Zacheusza może tylko ten, dla kogo ów człowiek (…) nie jest kimś obcym i nieznajomym; ten, kto nim nie pogardza i komu nie jest obojętny; ten dla kogo nie jest dalekie także to, co dzieje się w jego myśli i sercu” (T. Halik). Halik zachęca, by przestać traktować ateizm jako kłamstwo, a ukazać go jako niedopowiedzianą prawdę, która wszakże jest udziałem tak samo osób wierzących, które stoją u progu tajemnicy. Ateizm bywa etapem dojrzewania wiary, milczeniem Wielkiej Soboty, gdy na powierzchni puste tabernakula, Bóg złożony w grobie, a w głębi toczy się decydujące zmaganie. Czyż nawet i Chrystus, jak zauważa Chesterton, przez chwilę na krzyżu nie wydawał się ateistą?

Stanąć ramię w ramię z ludźmi, którzy mają opory, którzy zachowują odległość. Ofiarować im rozumiejącą bliskość. Podział między nami jest w dużej mierze iluzoryczny. Ich niawiara i nasza wiara stanowią etapy drogi. Wszyscy nie wiemy, i nasza, i ich prawda jest niedopowiedziana; możemy zatem szukać z szukającymi i pytać z pytającymi. Wszyscy przez dobro i miłość dotykamy Boga, jedni świadomie, inni nie. Wreszcie nie znamy przyczyn ich niewiary; z pewnością są bolesną tajemnicą, po cóż więc naszą oceną dokładać im cierpień. Warto zrezygnować z pychy posiadaczy Prawdy, wystrzegać się tak obecnej w naszym Kościele moralizny, „trucizny pesymistycznego, zapyziałego moralizatorstwa”, jak pisze Halik, jak i wyświechtanych frazesów religijnych. Jak Jezus, wypatrywać oddalonych. On zwracał się do ludzi „z obrzeży środowiska”, Samarytanie, celnicy, prostytutki, grzesznicy, chorzy, kalecy, wyrzutki. Im poświęcał wiele uwagi i w swoich przypowieściach podkreślał ich wartość i dobro.

Św. Teresa z Lisieux chciała „w sercu Kościoła być miłością”. Krótko przed śmiercią wyznała, że straciła wiarę w życie wieczne i że dręczą ją myśli najgorszych ateistów. Przyjmuje je jako możliwość jej solidarności ze wszystkim niewierzącymi. Co ciekawe nie traktuje tego jako pokutę za nich, jako ofiarę zastępczą; „chodzi jej o co innego: nie o wciągnięcie owych niewierzących do wnętrza Kościoła [ze względu na szacunek dla ich samostanowienia – MW], ale raczej o to, by owo wnętrze rozszerzyć o doświadczenie ciemności; ona swoją solidarnością z niewierzącymi zdobywa dla zbyt dotychczas zamkniętego Kościoła nowe terytorium razem z tymi, którzy je zamieszkują” (T. Halik). Swoją miłością w Sercu Kościoła objęła owym Sercem braci – jak ona wówczas – niewierzących, wątpiących, pozbawionych nadziei.

 

Ateista na Uczcie

Niezwykłe zdarzenie miało miejsce w czasie tegorocznych obchodów Wielkiego Czwartku w opactwie benedyktynów z Einsiedeln w Szwajcarii. Opat zaprosił na liturgię grono pacjentów i lekarzy zapoznanych w klinice, w której wcześniej był leczony. W większości byli to ludzie niewierzący. Poprosił ich, by zgodzili się stanowić dwanaście osób, którym kapłan w czasie liturgii umywa stopy.

Po kazaniu uklęknął u stóp swoich niewierzących braci i sióstr i obmył im nogi. Tuż przed Komunią, zabrał głos i poprosił by do stołu Pańskiego zbliżyli się wszyscy, także ci, którzy „z różnych względów” nie mogą przyjąć Ciała Boga. „Podejdźcie ze skrzyżowanymi na piersiach dłońmi po błogosławieństwo Boże, aby dziś nie było nikogo, kto nie doświadczy miłości Bożej”.


Użytkownik Willow47 edytował ten post 19 czerwiec 2017 - 11:00

Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#52 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 19 czerwiec 2017 - 11:03

i jeszcze jedno:

 

http://mlot.blogspot...e-zbawiony.html

 

http://www.teologia....za_ateistow.htm


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#53 odczepSię

odczepSię
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 19 czerwiec 2017 - 15:36

Bóg z natury jest dobry, jednak generalnie dostęp do niego jest hardkorowo trudny do zdobycia. 

 

Powiedzmy sobie szczerze - jedni rodzą się silni, inni mają całe życie podcinane skrzydła #niesprawiedliwość

Druga grupa, aby odnaleźć Boga musiałaby stawać na głowie i tańczyć breaka, by Go zaznawać, a więc to główny powód, dla którego depresanci, ludzie z zaburzeniami mają sporo żalu do samego boga.

 

Nie obwiniam go za swój los, ale wkur**ia mnie niesprawiedliwość, która rozdaje ludziom po nierówno..


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#54 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 19 czerwiec 2017 - 21:22

OK, czyli w skrócie:

ktoś nieświadomy istnienia Boga też może dostąpić zbawienia.

 

Natomiast ludzi, którzy nie słyszeli o Bogu chrześcijańskim nie jest dziś już wielu i zamieszkają głównie tereny, na których ateizmu raczej nie ma, tylko lokalne wierzenia. Ponadto, formuła "nie ma zbawienia poza Kościołem" (a co z innymi Kościołami?) nadal funkcjonuje, jednak dopuszcza się zbawienie dla tych, którzy szukają po omacku (co to konkretnie znaczy?).

 

W takim razie, nadal ktoś, kto świadomie odrzuca jakąkolwiek religię, bo np. jego zdaniem służy głównie do robienia ludziom wody z mózgów i jest narzędziem władzy, a także dobrym biznesem (do tej grupy się zaliczam) nadal nie dostępuje zbawienia, niezależnie od tego, jakim jest człowiekiem i jak postępuje?

 

9 przykazań jest dobrym zrębem osobistego kodeksu postępowania, ale chyba nie trzeba koniecznie brać tego z całą resztą, żeby być dobrym człowiekiem?

 

Poza tym: z tekstu rozumiem, że ateizm jest uważany za formę zbłądzenia i poszukiwania, mającą docelowo doprowadzić do Boga chrześcijańskiego. Co w takim razie z ateistami do śmierci? Bo nie wszyscy się nawrócą przed śmiercią, mnie na przykład imponuje zachowanie ateizmu np. w ciężkiej chorobie. Jeżeli poza Kościołem też są jakieś opcje na zbawienie, to po co ten cały prozelityzm? Dziś już to i tak pikuś w porównaniu z tym, co było jeszcze w XIX wieku, ale jednak nadal w bardziej konserwatywnych krajach, jak np. Polska ten prozelityzm daje się we znaki. Oczywiście, nikt nikomu głowy nie ucina za inną wiarę lub jej brak. Ale lokalny Kościół mocno oddziałuje na władze, łamiąc konstytucyjny rozdział Kościołów od państwa, pośrednio przez np. nauczanie religii w szkołach, nieobowiązkowe, ale powodujące ostracyzm wobec nieuczestniczących w zajęciach, takie działania docelowo mają wykorzenić ateizm i inne wiary, robiąc z innowierców i ateistów dziwadła i obywateli II kategorii. Tu się nie czepiam konkretnej opcji, bo każda po 1989 roku ma w tym swoją winę.



#55 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 19 czerwiec 2017 - 21:37

Ateizm uwaza sie za nieswiadomosc i nic innego.

Tak. Dla tych, którzy swiadomie odrzucajaą Boga i nie nawrócą sie nie ma zbawienia.

 

Cała reszta o której poszesz to juz tylko i wylacznie ludzie....a ludzie ze swej natury sa slabi...wiec popelniaja grzechy, maja slabosci, upadaja i zatracaja sie...ale czasami powstaja .....

 

co do nauczania religii w szkolach w 100% sie z Toba zgadzam. Religia powinna byc w salkach katechetycznych na plebaniach. Tylko kogo by potem ochrzcili i do komunii dopuscili jakby te paniusie musialy dzieci wozic na religie do kosciola??? a kiedy czas na paznokcie? a poza tym szkola to od czego jest??? [sarkazm...dla tych, co maja watpliwosci...]


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#56 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 19 czerwiec 2017 - 21:57

Ale to, co opisuje się jako ateizm (stan przejsciowy) nie jest ateizmem.

To bardziej agnostycyzm, choć agnostykiem też można być do śmierci. Czyli według Kościoła RK dobry ateista nie będzie zbawiony, za to złodziej i gwałciciel ma taką możliwość. Sprawiedliwość, jak psi...s.



#57 Gość_Feliks_*

Gość_Feliks_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 12:25

Willow przykro mi, że nie zrozumiałaś o czym napisałem, poczułem niemoc jasnego wyrażenia swoich myśli. Być może dlatego, że kwestia jest dość subtelna.

 

Napiszę jeszcze raz może innymi słowami: otóż nie wierzę, że - jak sugerujesz - ludzie dostają po równo, a reszta zależy od nich.

 

Oczywiście można tu relatywizować na różne sposoby, można rzucić przykładem bogatego, który popełnił samobójstwo... można przytoczyć tego faceta co nie ma rąk i nóg a ma piękną kobietę oraz pasmo sukcesów na swoim koncie... ale większość z nas, jestem pewien, na samą intuicję wyczuje, że coś tu jednak nie gra w tej retoryce mającej uciszyć nasze oburzenie ziemskim syfem w którym różne religie nakazują upatrywać się sensu i sprawiedliwości.

 

Czemu Nick Vujicic jest taki sławny? Właśnie dlatego, że stanowi    w  y  j  ą  t   e  k. Mówienie ludziom poszkodowanym przez los, że mają sie cieszyć, a przynajmniej nie mają się skarżyć, bo Vujicic tego nie robi (a w rzeczywistości bo ich jęki szpecą podkolorowany obrazek rzeczywistośc czyniący nasze życie bardziej wygodnym) to jak mówienie lwom by się opiekowały sarenkami bo przecież i taka lwica się znalazła, która się sarenkami opiekowała.


Użytkownik Feliks edytował ten post 20 czerwiec 2017 - 12:27


#58 Gość_atamina_*

Gość_atamina_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 13:11

Drukuj: ""druk.jpg

Ty a Bóg
Na stronie tej znajdują się wycinki z książki Wandy Prątnickiej 
"Poznaj Prawdę i bądź wolny"
 

 

Drogi czytelniku, chciałabym, abyś zastanowił się teraz nad twoim związkiem z Bogiem. Zdaję sobie sprawę, jak bardzo drażliwy to temat. Jednak dopóki nie odważysz się tego zrobić, dopóty nie ruszysz ani na krok dalej. Nie możesz omijać tego tematu bez końca. Nie chodzi mi wcale o to, czy jesteś tak zwanym wierzącym człowiekiem, czy też w pojęciu Kościoła niewierzącym. Można bowiem nie chodzić do kościoła w ogóle, a być z Bogiem tak blisko, jak swój własny oddech, jak własne ręce i nogi. 
Bez spojrzenia na Boga z szerszej perspektywy, niż mówi ci o Nim twoja religia, nie zrozumiesz swojego życia ani tego, co pragnę ci przekazać. Wszystko bowiem, co w swoim życiu przeżywasz, zależy nie tyle od tego, w jakiego Boga wierzysz, ale od tego, czy wierzysz w Niego rzeczywiście, czy tylko ci się wydaje, że w Niego wierzysz.
Pisząc te słowa nie staram się oczywiście nikogo do niczego przekonywać, ani odciągać od jego religii. Wręcz przeciwnie: próbuję ci, drogi czytelniku, ją wyjaśnić, odkrywając głębsze znaczenie życia, którego istnienia być może nigdy byś nie podejrzewał. Chciałabym pomóc ci zrozumieć twą własną religię, abyś mógł żyć według niej lepiej niż przedtem, a w wielu przypadkach przywrócić ci twą utraconą wiarę, lecz już na wyższym poziomie i z szerszym horyzontem.
Sama kwestia poznania Boga jest całkiem prosta. Polega na przywróceniu zatartej pamięci. Znałeś Boga wcześniej, ponieważ zostałeś przez Niego stworzony, a potem bardzo długo żyłeś z Nim niczym dziecko ze swym ukochanym Ojcem. Opisuję to dokładnie w książce Kołowrót Życiatom III
Oczywiście gdy mówię o Bogu, mam na myśli tylko taką sytuacje, w której mówię o Jednym i o Wszystkim, we Wszystkim, przez Wszystko i dla Wszystkich, czyli o Bogu jako Absolucie, a nie o Jezusie czy innym proroku, którego wielu ludzi za Boga uważa. Boga nie można ograniczyć tylko do małej, ludzkiej postaci np. do Jezusa Chrystusa, czy do innej Wielkiej Istoty Światła, którą wyznawcy różnych religii Bogiem nazywają. Bóg jest Wszechobecny, Wszechwiedzący i Wszechpotężny, tymczasem ani Jezus Chrystus, ani Mojżesz itd., jakkolwiek wielcy by oni nie byli, nie byli w stanie przejawić Jego prawdziwej wielkości.
Mam tu na myśli pojęcie Boga jako Absolutu, Boga, w którym żyjesz, poruszasz się i w którym masz w swój byt, Boga, który jest ponad wszystkimi religiami, Boga, który objawia się w każdym człowieku w postaci wrodzonego instynktu oraz nienasyconego pragnienia czegoś lepszego, piękniejszego, większego niż to, czym on jest i co ma. 
Wszystkie religie nauczają, że Bóg jest jeden, a więc wszystkie potwierdzają tą samą, podstawową prawdę, o której piszę. Można by się w tym miejscu zapytać, skoro Bóg jest jeden, to jak to się dzieje, że na świecie powstało tyle religii, a ich wyznawcy walczą przeciwko sobie uważając, że tylko ich religia jest tą jedyną i prawdziwą? Czy ciała wyznawców danej religii chorują w różny sposób i w różny sposób powracają do zdrowia? A może inaczej doświadczają oni emocji i problemów psychicznych? Czy może w inny sposób boją się odrzucenia, straty lub zdrady? Złość jest wszakże równie trująca dla ciała muzułmanina, buddysty, jak i chrześcijanina. Wspólne jest nam także pragnienie miłości. Pod względem ciała i ducha niczym się od siebie nie różnimy. Dlaczego miałyby nas zatem poróżnić religie? 
Drogi czytelniku, przypomnij sobie Prawdę, jaką posiadasz w głębi siebie, że znałeś Boga już wcześniej (jak każdy z nas bez wyjątku). Nawet wtedy, gdy rozpocząłeś już swoje zstępowanie w kierunku zagęszczonej, fizycznej działalności, nadal posiadałeś całkowitą, świadomą pamięć tego faktu. Dopiero gdy twoja energia została na stałe skierowana w dół, zaciągnięta została przed tobą zasłona, a wspaniałe piękno nieopisanej świątyni Boga zapomniane. Również o tym przeczytasz w książce Kołowrót Życiatom III.
Zapomniałeś o Bogu, jakim jest On naprawdę, ale nie oznacza to wcale, że się od Niego oddzieliłeś, że jesteś w innym miejscu, niż jest Bóg. Twoje życie nadal jest częścią wielkiego Boskiego życia, dokładnie tak samo jak było kiedyś. Dlatego bez względu na to, czy jesteś wierzącym, ateistą, tak zwanym dobrym człowiekiem, czy uznano cię za zakałę społeczeństwa, nadal posiadasz w sobie Iskrę Bożą i nadal jesteś Jego ukochanym synem. Bóg, który jest ponad wszystkimi religiami objawia się w tobie w postaci wrodzonego instynktu. Inaczej nigdy byś się nad swoim życiem nie zastanawiał. Zawsze wtedy, gdy to czynisz oznacza to tylko tyle, że Bóg alarmuje w tobie, że coś jest w twoim życiu nie tak, że oddaliłeś się od Niego jako od swojego Źródła.
To ów wrodzony instynkt powoduje, że wielu ludzi nie zgadza się ze swoją własną religią lub z inną. Czasami toczą oni ze sobą spory, a bywa nawet że wojny. Może zupełnie nieświadomie nie chcą nazywać tej przeogromnej potęgi chrześcijańskim Bogiem, muzułmańskim Allachem, buddyjskim Buddą, czy jeszcze inaczej, gdyż w głębi siebie wiedzą, że jest to pojęcie całkowicie nie przystające do doskonałości i ogromu istnienia, jakie uosabia Bóg. Ludzie niezwiązani z żadną religią często określają Boga mianem Najwyższej Inteligencji, Wszechświatem, Wszystkim, Co Jest, Istotą Wewnętrzną, Wyższą Jaźnią, Przewodnikiem Duchowym, Aniołem Stróżem, Obecnością "Jam Jest". Jednak żadna nazwa ani zmiana nazwy nie ma możliwości zmienić ogromu Jego Potęgi, ani właściwości Mocy i Energii, którą On jest. Wszystkie te nazwy mówią o jednym i tym samym Bogu, bowiem Bóg jest jeden i jest jednością: "Wszak powiedziałem 'Jam Jest', który Jest i oprócz mnie nie ma innego". Ja sama wolę używać słowa "Bóg", gdyż jest to jedyne w swoim rodzaju słowo na świecie, które we wszystkich językach posiada najwyższą wibrację.
Być może boisz się Boga, ale wiedz, że tylko On jest twoim prawdziwym wsparciem. Działa On jako Boska Opatrzność. Reprezentuje czystość wszystkich idei. Czystość ta odzwierciedlana jest w twojej świadomości i sumieniu. Zazwyczaj układasz swoje życie właśnie według tych rzeczy, chociaż często robisz to zupełnie nieświadomie.
Bóg przemawia do każdego człowieka w głębi jego serca. Aby być lepiej zrozumianym, posyła do ludzi anioły lub też inne niebiańskie istoty, jak np. Jezusa. Bóg mówi do wszystkich, a mimo to na świecie są miliardy ludzi zagubionych, niewierzących i wątpiących, zupełnie tego faktu nieświadomych. Jak ich obudzić? Cierpią oni nie wiedząc nawet, jaka jest tego przyczyna. Nie zdają sobie sprawy z tego, że gdy pojawia się sygnał od Boga, uciekają w pogaduszki, pracę, przed telewizor, komputer, radio, w nałogi lub cokolwiek innego, co akurat znajdą pod ręką, aby tylko to napomnienie zagłuszyć. Wtedy to w ich życiu pojawia się następny sygnał i następny, aż do skutku.

 

Każdy wróci do domu ojca  :) a karma wraca na następnej lekcji.

Każdemu zostanie oddane to co dał .



#59 Gość_Feliks_*

Gość_Feliks_*
  • Gość

Napisano 20 czerwiec 2017 - 13:37

Boże jakie rzeczy Ci tu przypisują, że Ty niby jesteś opatrzność, niczym wielka niańka, albo, że wysyłasz jakieś nieudolne sygnały, jakbyś nie mógł się skutecznie porozumieć gdybyś miał taką potrzebę...  musisz mieć dużo dystansu do siebie, że widzisz te teksty o sobie i nie grzmisz...


  • Complicated_85 lubi to

#60 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 20 czerwiec 2017 - 14:41

to moze sprobuj wyjaśnic mi czego nie zrozumiałam Feliksie.....staram sieę czytać ze zrozumieniem ale bywa, że coś do mnie nie dotrze mimo wszystko...ecce homo....


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Bóg, Ziemia, Ludzie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych