Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Jak przetrwać trudny początek w nowej pracy?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
189 odpowiedzi w tym temacie

#1 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 13 styczeń 2017 - 13:37


Obecnie jestem na etapie poszukiwania pracy, ale mam nadzieję, że znajdzie się ona niebawem…

Chciałam was zapytać jak sobie radzicie/ radziliście z początkami w nowej pracy?

Wiadomo – nowe miejsce, nowi ludzie, przytłaczająca masa informacji do przyswojenia.

Jak to wszystko przetrwać?

 

Obawiam się tego wszystkiego, bo podczas tego mojego szukania pracy już trzy razy nie podołałam tym początkom i odeszłam z kolejnych miejsc zanim zdążyłam się jeszcze wdrożyć i rozkręcić. Najpierw pracę zmieniłam – odeszłam z poprzedniej i ta nowa miała być lekiem na całe zło. Jak się okazało wytrzymałam w niej trzy dni. Gula w gardle, łzy w oczach, ból żołądka od samego rana – to było straszne! Moimi argumentami za rezygnacją były: zbyt duża firma, za dużo ludzi, nie tak to sobie wyobrażałam, nie podobały mi się moje obowiązki.

 

Po niedługim czasie bezrobocia udało mi się znaleźć nową, dosyć atrakcyjną ofertę. Tak mi się wydawało, ale już po jednym dniu wiedziałam, że to nie to i że nie dam tam rady. Znów gula w gardle i inne takie… Powody rezygnacji: bezpośredni kontakt z klientem, nieznajomość języka angielskiego, którego trzeba było używać, źle się czułam w tym miejscu.

 

Po kilku kolejnych miesiącach znalazłam kolejną świetną ofertę, byłam przekonana, ze pracę marzeń. W niej wytrzymałam całe dwa tygodnie [chciałam dać sobie trochę więcej czasu, poza tym nie ośmieszyć się przed innymi – pracodawcą, rodziną, znajomymi, że znowu nie dałam rady i po jednym dniu odchodzę]. Przez całe dwa tygodnie byłam na lekach uspokajających, bo prócz guli i łez w oczach miałam ochotę rzucić to wszystko i wyjść w trakcie pracy, codziennie potworne migreny. Kilka razy wzięłam tyle uspokajaczy, ze wyglądałam trochę na pijaną jak szlam chwiejąc się i zataczając. Powody rezygnacji: nie tak wyobrażałam sobie tą pracę – pracę marzeń, nie podobały mi się obowiązki.

 

Tak się nie da na dłuższą metę – zaczynać i rezygnować po chwili! Zastanawiam się czy tylko ja przechodzę takie katusze w pierwszych dniach pracy czy wy wszyscy macie podobne odczucia?

Jak pokonać te trudności, jak przetrwać bezboleśnie ten pierwszy okres w pracy?

 

Dodatkowo dodam, ze jestem osobą, która strasznie wszystkim się przejmuje, chciałabym od razu wszystko umieć, wiedzieć, nie chodzić i pytać innych ciągle. Chciałabym żeby wszystko było dobrze zrobione, żeby inni nie mieli podstaw, żeby się mnie czepiać…

 

Poza tym pozostanie w miejscu pracy na dłużej wiąże się z pewnego rodzaju konsekwencją wyboru. A ja nie mam w sobie tej konsekwencji, już od pierwszego dnia pracy jak jest coś nie tak, to zaczynam żałować, że akurat tu się zatrudniłam i może jakbym poczekała jeszcze chwilę to znalazłabym coś lepszego. Nie dość, ze stres związany z nową pracą, to presja psychiczna, żeby znaleźć  szybko coś lepszego. To jest nie do zniesienia! :(


nie mam nic do powiedzenia

#2 Głos z doniczki

Głos z doniczki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 108 postów
  • Imię:Damian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Parapet?

Napisano 13 styczeń 2017 - 14:02

Tak czytam czytam i się zastanawiam czy Ty nie jesteś czasem jakąś moją zagubioną siostrą bliźniaczką :D . Ogólnie mógłbym przywalić tu niezłą ścianą tekstu na ten temat, ale trochę mnie czas dzisiaj goni, więc na razie napiszę pokrótce, że wszystko zależy od typu pracy, jakie wymagania są stawiane i czy początkowo jest jakieś luźne szkolenie czy od razu właściwa praca i zarzucenie dziesiątkami obowiązków w jeden dzień.

 

Były dwa takie miejsca gdzie już w pierwszy dzień miałem dość, byłem tak przytłoczony, że szybko rezygnowałem. W innych było całkiem nieźle, nie przejmowałem się zbytnio, bo w zasadzie nie było też czym. Tak jak mówię - wszystko zależy w co celujesz. Czy rzucasz się od razu na głęboką wodę, czy zaczynasz od czegoś płytszego, by potem wspiąć się na wyższy szczebel. Ja ostatnio szukam po prostu czegoś spokojnego, bo jak mam tak rezygnować z każdej kolejnej roboty, to faktycznie nie ma sensu się w ogóle za nią brać.

 

Trzeba mieć też na uwadze, że w Polsce mamy rynek taki, jaki mamy. Nie bez powodu ludzie emigrują, albo w niektórych obozach pracy są takie gigantyczne rotacje. Często idąc do pracy wystawiasz swoje siły fizyczne i psychiczne na wykorzystywanie i za co? Minimalną krajową na umowie śmieciowej, albo jeszcze mniej? Toż to nawet zdrowi ludzie uciekają od tego, a co dopiero ludzie z depresją...



#3 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 13 styczeń 2017 - 14:11

witaj blizniaku genetyczny ;)

 

ja poszukuje raczej jakichs lzejszych prac, w sensie malo wymagajacych, malo odpowiedzialnych. po pierwsze nie mam kompetencji, zeby aspirować na wyzsze stanowiska, a po drugie i moze nawet ważniejsze - nie mam predyspozycji, by byc kierownikiem, koordynatorem czy kims innym, kto musi kierować zespołem lub dopilonwać ważnych spraw, obawiam sie, ze moglabym szybko polegnąć na takim polu. ale w obecnym stanie psychicznym mam wlasnie problem i w tych mniej wymagajacych pracach - stres mnie po prostu zżera :ph34r: obawaim się, że nawet i na zmywaku bym sobie nie poradziłą, bo załamałabym się psychicznie...


nie mam nic do powiedzenia

#4 norika

norika

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 130 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Pomorskie

Napisano 19 styczeń 2017 - 14:41

A ja niby mam kwalifikacje i doświadczenie, ale to niewiele pomaga. Człowiek w firmie prywatnej jest śmieciem, zależnym całkowicie od widzimisię pracodawcy. Nie podskoczysz, choćbys miał 100 proc. racji, bo wiadomo, czym może się to skończyć.Eh, dziś kolejne zdenerwowanie w pracy, ciśnienie skoczyło, serce bije jak oszalałe, a pracodawca pewnie po 5 minutach zapomniał o tej rozmowie, on sie na pewno nie zdenerwował.



#5 norika

norika

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 130 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Pomorskie

Napisano 19 styczeń 2017 - 14:42

Tak często chciałoby się to rzucić w cholerę, ale z czegoś żyć trzeba...



#6 Cichy

Cichy

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Imię:Mateusz
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 styczeń 2017 - 17:14

Człowiek w firmie prywatnej jest śmieciem, zależnym całkowicie od widzimisię pracodawcy.
 

Co racja to racja!
Aczkolwiek, spójrzcie na to z drugiej strony, żołnierze szeregowi są jebani przez wszystkich i nawet nie mogą odpysknąć :D



#7 norika

norika

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 130 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Pomorskie

Napisano 19 styczeń 2017 - 17:20

Co racja to racja!
Aczkolwiek, spójrzcie na to z drugiej strony, żołnierze szeregowi są jebani przez wszystkich i nawet nie mogą odpysknąć :D

 

Ale to niewielkie pocieszenie...



#8 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 02 luty 2017 - 07:10

ma ktoś jakąś receptę na przetrwanie w nowej pracy? mi wciąż się powtarza ten sam schemat i nie potrafię sie od niego uwolnic, wtrwac, zaprzestac go. te wszystkie emocje, strach sa dla mnie silniejsze. a to troche smieszne i niepowazne, ze dorosla osoba idac do pracy tak sie zachowuje...


nie mam nic do powiedzenia

#9 Heheszki

Heheszki

    Bywalec

  • Bywalec
  • 676 postów
  • Imię:G
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 luty 2017 - 08:57

A może rzeczywiście te miejsca, w których do tej pory próbowałaś nie były dla Ciebie? Wiesz, są ludzie, którzy odnajdą się, powiedzmy, w każdym środowisku. Często jest to pozorne, bo się później okazuje, że tak naprawdę tej roboty nienawidzą i się duszą, no ale udaje im się zmusić, aby tak trwać, albo mają lepsze zdolności adaptacyjne. 

 

Ja mam trochę tak jak Ty, że jak coś mi nie odpowiada, to się duszę, denerwuję, nie umiem wytrzymać. Chociaż mimo fobii społecznej udało mi się przez rok pracować w sklepie (księgarni), gdzie był duży ruch i nacisk na współpracę. Ale wtedy naprawdę się miałam wyboru. Zwolniłam się, gdy tylko na horyzoncie pojawiła się nowa opcja. Wcześniej też prace dorywcze wśród ludzi, to nie było dla mnie i byłam niewydajna.

 

Może zastanów się tak na spokojnie co byś tak naprawdę chciała robić, jakie warunki byłyby dla Ciebie sprzyjające. Przede wszystkim co Cię interesuje, co lubisz robić. Wydaje mi się, że nie zawsze trzeba mieć mega wysokie kwalifikacje (chyba, że kariera w korpo), aby spełniać się zawodowo.


  • odczepSię lubi to

Ignore them tonight and you'll be alright 
We'll cast some light and you'll be alright

 


#10 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 05 luty 2017 - 00:07

no wlasnie w tym problem, ze w kazdym miejscu - niezaleznie od tego jak dobre i fajne byloby to miejsce, to zawsze znajdzie sie cos co mnie nie bedzie zadowalac, co bedzie przeszkadzac... i staram sie byc w miare wyrozumiala dla siebie, dac sobie troche czasu, ale to i tak nie dziala...

 

problem jest rowiniez w tym, ze ja nie wiem co bym chciala w zyciu robic, w czym bym czula sie dobrze, w jakim zawodzie moglabym/ chcialabym pracowac... mozna powiedzie, ze nie mam zadnych zainteresowan :( jestem obojetna na wszystko...

nie wiem co mam jeszcze powiedziec. nie wiem tez w jaki sposob to odkryc, dojsc do tego co moglabym robic... :(


nie mam nic do powiedzenia

#11 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 05 luty 2017 - 08:01

viktoria to co piszesz jest bardzo smutne.Bardzo duzo ludzi pracuje nie w swoim zawodzie i muszą dostosować sie do warunków pracy.Nawet jak robisz to co lubisz to nigdy nie jest tak idealnie,żeby nie było jakiś konfliktów,stresów.

Najgorsze jest to że sama nie wiesz w jakim zawodzie chciałabyś pracować.W dzisiejszych czasach trudno jest znaleśc pracę która w pełni Ciebie usatysfakcjonuje.

Wydaje mi sie że jeszcze nie zostałas przyparta do muru ,ze musisz zarabiac na siebie.

Życze Ci  zebys szybko odkryła w jakim zawodzie chciałabyś pracować.



#12 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 05 luty 2017 - 08:08

victoria, pracuję dziesci lat w szkole podstawowej, w bibliotece
im bardziej z uplywem czasu staje sie dla mnie ta praca uciazliwa i niedogodna, tym więcej wynajduje rzeczy ktore lubie robic i moglyby mi ją oslodzic
(w moim przypadku gazetki, dekoracje i takie plastyczne pierdółki)
jesli nawet wyszukasz prace bez minusow, mogą one wyjsc z czasem
ale plusow tez sobie warto/trzeba wyszukac
  • wydra lubi to

#13 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 05 luty 2017 - 10:14

ostatnio staram sie w ogole nie myslec o tych minusach, stwierdzialam, ze bedzie jak bedzie...i trzeba to przyjac na klate. fajnie by bylo dostrzegac plusy, ale w wyniku tego, ze staram sie nie myslec o minusach, to nie mysle automatycznie o plusach... :) mam nadzieje, ze niebawem wszystko sie unormuje, ze moje obecne samopoczucie i przemyslenia to tylko stan przejsciowy... <_< mam nadzieje, ze przyjdzie mi do glowy jakis pomysl na siebie...

[dzięki dziewczyny! :)] [i chłopaki...]


nie mam nic do powiedzenia

#14 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 05 luty 2017 - 12:09

Życzę Ci tego z całego serca :) 218fc7ebc212d4066b39b2b859217911.jpg


  • victoria lubi to

#15 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 05 luty 2017 - 14:29

dziekuje inca :wub:


nie mam nic do powiedzenia

#16 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 07 luty 2017 - 22:05

Według mnie też Twój problem leży w niedostrzeganiu plusów. Zobacz, ja np. od pół roku nie znajduję pracy jako programista (to czym się zajmuję już od kilku lat) i obecnie rozglądam się za czymś zwyczajnym, tylko na ten czas, kiedy nie wpadnie coś lepszego. I już wyobrażam sobie: "ludzie nie tacy" - od razu zatrzymuje te fatalna mysl i mowie - jak to "nie tacy", przecież wszędzie są dobrzy i źli ludzie, nie ważne, na czym byś pracowała. "Praca nie w tym co mnie interesuje" - od razu przeinaczam to na pozytyw: jeśli praca będzie monotonna, będę miał więcej "czasu" na przemyślenia czy właściwie na zrelaksowanie umysłu, bo przypominam, że przy fizycznej pracy umysł się relaksuje. Staraj się znaleźć pozytywy.

 

Wiem, że ciężko, sam przez to przechodziłem (ola Boga, przecież niedawno chodziłem tylko do sklepów z powodu fobii!). Polecam znaleźć sobie jakąś książkę samopomocową, taką która zmusi cię do zmiany złych nawyków myślowych, akceptowania chwili obecnej i większej uważności. 


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#17 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 07 luty 2017 - 23:19

Według mnie też Twój problem leży w niedostrzeganiu plusów. Zobacz, ja np. od pół roku nie znajduję pracy jako programista (to czym się zajmuję już od kilku lat) i obecnie rozglądam się za czymś zwyczajnym, tylko na ten czas, kiedy nie wpadnie coś lepszego. I już wyobrażam sobie: "ludzie nie tacy" - od razu zatrzymuje te fatalna mysl i mowie - jak to "nie tacy", przecież wszędzie są dobrzy i źli ludzie, nie ważne, na czym byś pracowała. "Praca nie w tym co mnie interesuje" - od razu przeinaczam to na pozytyw: jeśli praca będzie monotonna, będę miał więcej "czasu" na przemyślenia czy właściwie na zrelaksowanie umysłu, bo przypominam, że przy fizycznej pracy umysł się relaksuje. Staraj się znaleźć pozytywy.

 

Wiem, że ciężko, sam przez to przechodziłem (ola Boga, przecież niedawno chodziłem tylko do sklepów z powodu fobii!). Polecam znaleźć sobie jakąś książkę samopomocową, taką która zmusi cię do zmiany złych nawyków myślowych, akceptowania chwili obecnej i większej uważności. 

 

wciaz przerabiam poradniki, polykalm jeden za drugim, ale poza czytaniem to troche ciezko mi sie zmotywowac... wiem, ze powinnam dostrzegac, wiecej plusow, bo ciagle minusy moga mocno zniechcecic, ale ciezko wziac sie w garsc. mam tylko nadzieje, ze to obnizenie nastroju nie potrwa długo, ze niebawem bede sie smiac, ubierac sie na kolorowo i rozwijac skrzydla, ze nie bede bac sie zycia, bo obecnie troche tak to wyglada... <_<


nie mam nic do powiedzenia

#18 Gość_Aleks G._*

Gość_Aleks G._*
  • Gość

Napisano 07 luty 2017 - 23:22

no wlasnie w tym problem, ze w kazdym miejscu - niezaleznie od tego jak dobre i fajne byloby to miejsce, to zawsze znajdzie sie cos co mnie nie bedzie zadowalac, co bedzie przeszkadzac... i staram sie byc w miare wyrozumiala dla siebie, dac sobie troche czasu, ale to i tak nie dziala...

 

problem jest rowiniez w tym, ze ja nie wiem co bym chciala w zyciu robic, w czym bym czula sie dobrze, w jakim zawodzie moglabym/ chcialabym pracowac... mozna powiedzie, ze nie mam zadnych zainteresowan :( jestem obojetna na wszystko...

nie wiem co mam jeszcze powiedziec. nie wiem tez w jaki sposob to odkryc, dojsc do tego co moglabym robic... :(

 

Ja jestem już stara, a do tej pory mam tak samo. W każdej pracy czuję się jak w więzieniu. Nie mam konkretnego doświadczenia. W tym roku miałam wymyślić, czy coś jestem jeszcze w stanie znaleźć, co by mnie pociągało, zrobić jakiś kurs etc.... wątpię, żebym zapałała miłością do czegokolwiek, jak najlepiej jest w domu leżeć w łóżku, co nie, i nie musieć się z niczym i nikim użerać?



#19 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 7810 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 07 luty 2017 - 23:28

 

Ja jestem już stara, a do tej pory mam tak samo. W każdej pracy czuję się jak w więzieniu. Nie mam konkretnego doświadczenia. W tym roku miałam wymyślić, czy coś jestem jeszcze w stanie znaleźć, co by mnie pociągało, zrobić jakiś kurs etc.... wątpię, żebym zapałała miłością do czegokolwiek, jak najlepiej jest w domu leżeć w łóżku, co nie, i nie musieć się z niczym i nikim użerać?

 

ja tez jesli juz cos wybieram to droga eliminacji, bo nie chce tego, tego czy tamtego i z braku laku wybieram mniejsze zlo. nie ma czegos takiego, czego bym bardzo chciala i dazyla do celu za wszelka cene...

zarowno z praca jak i z jej brakiem jest duzy problem, bo i to i to potrafi dac sie we znaki mocno rzutujac na samopoczucie...


nie mam nic do powiedzenia

#20 Gość_Aleks G._*

Gość_Aleks G._*
  • Gość

Napisano 07 luty 2017 - 23:37

 

ja tez jesli juz cos wybieram to droga eliminacji, bo nie chce tego, tego czy tamtego i z braku laku wybieram mniejsze zlo. nie ma czegos takiego, czego bym bardzo chciala i dazyla do celu za wszelka cene...

zarowno z praca jak i z jej brakiem jest duzy problem, bo i to i to potrafi dac sie we znaki mocno rzutujac na samopoczucie...

 

W pracy się czuję beznadziejnie, a jak jej nie mam to  tak samo źle. Czyli nie ma dla mnie już chyba ratunku.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych