Skocz do zawartości



Zdjęcie

Wywiad na temat antydepresantów z autorem książki "Anatomy of an Epidemic"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 aywaaaaaa

aywaaaaaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 listopad 2016 - 15:01

Witam Was.

 

Ostatnio mam coraz więcej wątpliwości odnośnie antydepresantów i podczas oglądania masy filmów i czytania publikacji na ten temat, trafiłam na ten wywiad

 

https://www.youtube....eature=youtu.be

 

Wywiad jest długi i jest po angielsku, ale byłabym wdzięczna, gdyby ktoś się do niego ustosunkował.

Dużo z tego, co tam można usłyszeć ma sens i stawiam sobie pytanie czy faszerowanie się lekami faktycznie daje długoterminowe efekty.

 

 



#2 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 18 listopad 2016 - 22:52

Witam Was.

 

Ostatnio mam coraz więcej wątpliwości odnośnie antydepresantów i podczas oglądania masy filmów i czytania publikacji na ten temat, trafiłam na ten wywiad

 

https://www.youtube....eature=youtu.be

 

Wywiad jest długi i jest po angielsku, ale byłabym wdzięczna, gdyby ktoś się do niego ustosunkował.

Dużo z tego, co tam można usłyszeć ma sens i stawiam sobie pytanie czy faszerowanie się lekami faktycznie daje długoterminowe efekty.

 

 

 

 

Nie muszę oglądać tego materiału, aby wysunąć tezę, że nie, żadne leczenie syntetycznymi substancjami nie może dać długoterminowych efektów.


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#3 Gracja

Gracja

    czarna żmijka

  • Bywalec
  • 625 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 listopad 2016 - 10:30

a ja tam jestem osoba ktora mocno wierzy w farmakologie, nie tylko jesli chodzi o antydepresanty ale i o wszystkie inne leki.
Dzialanie lekow psychotropowych w uproszczeniu wyglada nastepujaco - jesli twoj mozg produkuje np zbyt malo serotoniny = stany depresyjne
lek pobudza mozg do produkcji hormonu poprsez wychwytywanie impulsow prowadzacych wlasnie do produkcji hormonu

Czy to daje dlugoterminowe efekty? Na pewno kiedy jest sie pod wplywem leku skutki i poprawa sa widoczne
po odstawieniu moze byc roznie i jestem tego zupelnie swiadoma
mimo to wiem z gdyby nie leki to bym teraz pewnie skakala ze skarpy w buenos aires albo leciala kradzionym samolotem na karaiby z interpolem na ogonie

przepraszam z gory za mozliwy chaos w wypowiedzi ale dopiero sie obudzilam a temat tak ciekawy ze musialam sie udzielic :P
  • incantation lubi to

#4 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4824 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 19 listopad 2016 - 11:53

Miałem w manii stany psychotyczne- kompletny odjazd. Nie spałem po nocach chyba z miesiąc. Nie mogłem chwili usiedzieć w miejscu bo nogi same mnie gdzieś prowadziły. Po 3ch dniach od momentu przyjmowania  leków wróciłem do rzeczywistości i póki co od 3ch lat trwa to do dziś. Biorę leki bo to lepsze niż wizyty w psychiatryku gdzie też dostawałbym leki ;)

Według mnie depresja czy chad to choroby przewlekłe. Nie sądzę, aby ktoś się z tego po okresowym przyjmowaniu leków na stałe wyleczył. Po prostu zdarzają się dłuższe lub krótsze okresy remisji. To wtedy pacjent uradowany odstawia leki, a za jakiś czas problem powraca.


CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#5 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 19 listopad 2016 - 11:58

Według mnie depresja czy chad to choroby przewlekłe.


też tak uwazam

#6 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 19 listopad 2016 - 11:59

Ja też  :(



#7 Tomcio8484

Tomcio8484

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1229 postów
  • Imię:Tomek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Prusice, powiat trzebnicki, woj. dolnośląskie

Napisano 19 listopad 2016 - 20:29

a ja wierzę że jak się rozblokuje to się już tak szybko nie zablokuje, poza tym zawsze można wrócić do leków na pewien czas. No i trzeba sobie samemu wytworzyć te endorfiny przez ruch. Bo jak mawiał św. pamięci prof. Dega Ruch potrafi zastąpić wiele tabletek, ale żadna tabletka nie zastąpi ruchu.

 

Ustosunkowuje się jak mi ktoś przetłumaczy


Użytkownik Tomcio8484 edytował ten post 19 listopad 2016 - 20:37


#8 aywaaaaaa

aywaaaaaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 listopad 2016 - 13:02

a ja tam jestem osoba ktora mocno wierzy w farmakologie, nie tylko jesli chodzi o antydepresanty ale i o wszystkie inne leki.
Dzialanie lekow psychotropowych w uproszczeniu wyglada nastepujaco - jesli twoj mozg produkuje np zbyt malo serotoniny = stany depresyjne
lek pobudza mozg do produkcji hormonu poprsez wychwytywanie impulsow prowadzacych wlasnie do produkcji hormonu
 

 

Ja absolutnie nie hejtuję leków, szukałam po prostu trochę na ten temat i jakby się tak w przyczyny depresji zagłębić, to tak do końca nikt nie ma pojęcia czy faktycznie jest tak jak piszesz. Selektywne leki antydepresyjne, które nie uwzględniają serotoniny również przynoszą ponoć poprawę.

W tym wywiadzie facet porusza dość dokładnie temat modelu biologicznego depresji i przyczyn jego powstania oraz w zasadzie niewielu dowodów na jego funkcjonowanie. Jest to hipoteza. Dlatego podałam link do wywiadu, ponieważ jest bardzo ciekawy i rzuca trochę inne światło na "fakty", którymi jesteśmy karmieni.

Wiadomo, że wszystko, co się ogląda trzeba przepuścić przez filtr i nikomu na 100% nie wierzyć, ale jako osoba posiadająca kilku naukowców w rodzinie, widzę jak funkcjonują tak zwane "wielkie odkrycia" i że to w wielu przypadkach tylko spekulacje, hipotezy lub selektywne dobieranie wyników badań.

Że depresja wpływa na funkcjonowanie mózgu nie ma żadnych wątpliwości. Pytanie czy nie mylimy przyczyny ze skutkiem?



#9 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 20 listopad 2016 - 14:10

 

Pytanie czy nie mylimy przyczyny ze skutkiem?

 

Hah, dobre pytanie. Jeśli wierzymy w możliwości naszego umysłu, to co powodują myśli w naszym organizmie, jak potrafią wpłynąć pozytywnie na nas samych i jak destruktywnie, możemy sądzić, że brak serotoniny w mózgu jest skutkiem.

 

Ja mam na to dość jasne poglądy i postaram się je teraz przybliżyć (będę pisał z głowy, nie otwieram nawet żadnych źródeł).

 

Przyczyny depresji:

 

Brak wystarczającej miłości do samego siebie, konflikt uczuć, brak wyrażonych emocji. Negatywne myśli na swój temat są zarówno przyczyną i skutkiem. Błędne wzorce myślenia wyniesione z domu, środowiska, niska samoocena. Czasami doświadczam depresji, kiedy próbuję zmienić na siłę drugą osobę (robię rzecz, na którą nie mam wpływu), dotyczy to też zmiany siebie, postrzegania siebie jako istotę, od której można wymagać perfekcji. 

 

Leczenie depresji:

 

Ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się, że leki powinny być stosowane tylko w ciężkich przypadkach i jak najkrócej. To psychoterapia powinna stanowić fundament leczenia, które bazuje na emocjach i jest w 100% naturalna. Leki przynoszą krótkotrwałą ulgę, ale niosą za sobą szereg skutków ubocznych! Przykład: choruję na relfuks żołądkowo przełykowy (podejrzewam, że jego przyczyną są właśnie pewne leki antydepresyjne ;) ). Miałem gastroskopię, postawiono mi diagnozę, wypisano leki. Rok czasu chodziłem do tej samej pani doktor, która twierdziła, że przyczyną refluksu może być bakteria helicobakter pylori - błędnie, bo przeszedłem dwukrotną pełną kurację antybiotykową i refluks nie ustąpił. Tabletki, które przyjmowałem cały czas pozbawiały mnie objawów całkowicie - mogłem jeść co chcę i nie czuć przy tym dyskomfortu. Jest jedno ALE. Mój żołądek cały czas był niedokwaszony i nie trawił białka jak należy. Okrągły rok chodziłem na siłownię, stosowałem dietę i, o zgrozo, kupowałem białko w suplementach! i za chiny nie widziałem postępów w przyroście masy mięśniowej. Okrągły rok ćwiczeń i codziennego wpierdzielania kurczaka, wyobrażacie sobie? Jak przeczytałem o tym, że leki, które przyjmowałem (przyjmowałem, aktualnie stosuję wyłącznie dietę) zobojętniały żołądek i przez to mój organizm niewystarczająco trawił białko, to mnie szlag trafił. Jak jest teraz? Jest ciężko, ale daję radę. Po prostu zwracam uwagę na to co jem, w jakich ilosciach i tyle. 

 

Leki łagodzą skutek, ale nie niwelują przyczyny choroby. Mógłbym całe życie przyjmować leki, ale czy nie zaprowadziłoby to mojego organizmu do kolejnych chorób? Nie muszę ćwiczyć na siłowni, wystarczy sam fakt, że mój organizm nie trawi białka.

 

--------------------------------------------------

 

Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Leki traktować jako doraźną pomoc, nie opierać swojego zdrowia na chemikaliach o nie do końca poznanym działaniu. Nie wiem jak wam, ale mi się zdarzyło w ulotce jakiegoś leku, że "działanie leku nie jest do końca poznane". 


  • aywaaaaaa lubi to

Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#10 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 20 listopad 2016 - 14:15

ale to jest choroba ciała a nie ducha

#11 aywaaaaaa

aywaaaaaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 listopad 2016 - 17:08

 

Hah, dobre pytanie. Jeśli wierzymy w możliwości naszego umysłu, to co powodują myśli w naszym organizmie, jak potrafią wpłynąć pozytywnie na nas samych i jak destruktywnie, możemy sądzić, że brak serotoniny w mózgu jest skutkiem.

 

Ja mam na to dość jasne poglądy i postaram się je teraz przybliżyć (będę pisał z głowy, nie otwieram nawet żadnych źródeł).

 

Przyczyny depresji:

 

Brak wystarczającej miłości do samego siebie, konflikt uczuć, brak wyrażonych emocji. Negatywne myśli na swój temat są zarówno przyczyną i skutkiem. Błędne wzorce myślenia wyniesione z domu, środowiska, niska samoocena. Czasami doświadczam depresji, kiedy próbuję zmienić na siłę drugą osobę (robię rzecz, na którą nie mam wpływu), dotyczy to też zmiany siebie, postrzegania siebie jako istotę, od której można wymagać perfekcji. 

 

Leczenie depresji:

 

Ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się, że leki powinny być stosowane tylko w ciężkich przypadkach i jak najkrócej. To psychoterapia powinna stanowić fundament leczenia, które bazuje na emocjach i jest w 100% naturalna. Leki przynoszą krótkotrwałą ulgę, ale niosą za sobą szereg skutków ubocznych! Przykład: choruję na relfuks żołądkowo przełykowy (podejrzewam, że jego przyczyną są właśnie pewne leki antydepresyjne ;) ). Miałem gastroskopię, postawiono mi diagnozę, wypisano leki. Rok czasu chodziłem do tej samej pani doktor, która twierdziła, że przyczyną refluksu może być bakteria helicobakter pylori - błędnie, bo przeszedłem dwukrotną pełną kurację antybiotykową i refluks nie ustąpił. Tabletki, które przyjmowałem cały czas pozbawiały mnie objawów całkowicie - mogłem jeść co chcę i nie czuć przy tym dyskomfortu. Jest jedno ALE. Mój żołądek cały czas był niedokwaszony i nie trawił białka jak należy. Okrągły rok chodziłem na siłownię, stosowałem dietę i, o zgrozo, kupowałem białko w suplementach! i za chiny nie widziałem postępów w przyroście masy mięśniowej. Okrągły rok ćwiczeń i codziennego wpierdzielania kurczaka, wyobrażacie sobie? Jak przeczytałem o tym, że leki, które przyjmowałem (przyjmowałem, aktualnie stosuję wyłącznie dietę) zobojętniały żołądek i przez to mój organizm niewystarczająco trawił białko, to mnie szlag trafił. Jak jest teraz? Jest ciężko, ale daję radę. Po prostu zwracam uwagę na to co jem, w jakich ilosciach i tyle. 

 

Leki łagodzą skutek, ale nie niwelują przyczyny choroby. Mógłbym całe życie przyjmować leki, ale czy nie zaprowadziłoby to mojego organizmu do kolejnych chorób? Nie muszę ćwiczyć na siłowni, wystarczy sam fakt, że mój organizm nie trawi białka.

 

--------------------------------------------------

 

Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Leki traktować jako doraźną pomoc, nie opierać swojego zdrowia na chemikaliach o nie do końca poznanym działaniu. Nie wiem jak wam, ale mi się zdarzyło w ulotce jakiegoś leku, że "działanie leku nie jest do końca poznane". 

 

odczepSię bardzo mi się podoba Twój punkt widzenia i podpisuję się pod tym. Problem polega właśnie na tym, że nie wiadomo czy depresja jest chorobą ciała, toy_. Wpływa na nasze ciało, ale nie musi się z niego brać. Co jeśli ktoś ma jasny powód by być w depresji, np. strata pracy, śmierć bliskiej osoby czy jakiekolwiek losowe wydarzenie? Co jeśli wpędziliśmy się w depresję podejmując błędne decyzje, zapędzając się w błędne koło? Leki? Ok, leki mogą na chwilę poprawić nastrój, ale nie rozwiązują przyczyny, prawda? Wydaje mi się, że leki nie są kluczem do wyjścia z depresji, mogą służyć jako duża pomoc dla wyjątkowo trudnych przypadków, ale nie stanowią rozwiązania samego w sobie.

Problem z postrzeganiem depresji jako choroby podobnej do cukrzycy, czy innych niezależnych od człowieka schorzeń jest taki, że niejako sami oddajemy kontrolę nad depresją. Nie zrozumcie mnie źle, ja siedzę w tym już po uszy od długiego czasu, ale dopiero niedawno zaczęłam się interesować terapiami, lekami itd. Wcześniej myślałam, że taka już po prostu jestem. Zauważam, że od czasu podjęcia leczenia mój stan się wręcz pogorszył jako na znak pogodzenia z tym, że "jestem chora, nic nie mogę z tym zrobić", a to nie jest przecież prawda... Fizycznie jesteśmy zdrowi, mamy zdrowe ręce i nogi, wszystko leży w naszym nastawieniu i gotowości do poprawy naszego stanu. Przeczytałam tu wiele razy, że "żadne leki nie pomogą jak jest złe nastawienie", albo "leki bez psychoterapii niewiele dają", skoro tak, to po co się narażać na szereg skutków ubocznych?

 

odczepSię - odnośnie terapii - ja jestem na terapii behawioralnej i szczerze mówiąc wszystko, co jest mi proponowane zaczyna mi się wydawać bez sensu. Cały model terapii dąży do ustrukturyzowania dnia, do ponownego nawiązania kontaktów socjalnych i ogólnie bycia w stanie wykonywania swoich obowiązków. Gdzie tu jest zajęcie się PRZYCZYNĄ problemów? Przecież nie mam depresji od braku struktury dnia, wręcz przeciwnie, zawsze byłam bardzo aktywna i całe dnie miałam zajęte, dopiero jak mnie dopadło, to się poddałam i przestałam wstawać z łóżka. Widzę, że całe to zamieszanie polega głównie na leczeniu efektów zamiast przyczyn, co, moim zdaniem, spisuje tę terapię na klęskę. Leczenie farmakologiczne jest również, moim zdaniem, leczeniem wyłącznie objawowym (z wyjątkiem przypadków depresji w wyniku np. nieprawidłowego działania tarczycy i innych schorzeń hormonalnych). Jeśli nie będziemy w stanie sobie poradzić z przyczyną naszych problemów, depresja wróci zawsze ze zdwojoną siłą.



#12 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 20 listopad 2016 - 17:33

Tak, ponadto uważam, że terapia w nurcie behawioralno-poznawczym jest dziadowska i na Twoim miejscu radziłbym Ci od razu zmienić ją na psychodynamiczną. 


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#13 aywaaaaaa

aywaaaaaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 listopad 2016 - 17:38

Miałem w manii stany psychotyczne- kompletny odjazd. Nie spałem po nocach chyba z miesiąc. Nie mogłem chwili usiedzieć w miejscu bo nogi same mnie gdzieś prowadziły. Po 3ch dniach od momentu przyjmowania  leków wróciłem do rzeczywistości i póki co od 3ch lat trwa to do dziś.

 

Wydaje mi się, że chad, depresji czy schizofrenii nie powinno się do końca porównywać. To trochę jak różnica między zespołem jelita drażliwego, który nie wywodzi się ze stanu zapalnego i który jest reakcją jelita na stres, a faktycznym zapaleniem jelita typu Crohn czy colitis ulcerosa.

odczepSię - mieszkam w Niemczech, nie wiem czy to takie proste, bo moją terapię sponsoruje kasa chorych i do tego wymagana jest cała procedura, trwająca prawie 2 miesiące. Jak mi już behawioralną zatwierdzili, to nie wiem czy mogę się z niej tak łatwo przenieść... Nic nie wiem o terapii psychodynamicznej, ale zaraz poczytam. Możesz powiedzieć mi o niej coś z własnego doświadczenia?



#14 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 20 listopad 2016 - 18:04

 

Wydaje mi się, że chad, depresji czy schizofrenii nie powinno się do końca porównywać. To trochę jak różnica między zespołem jelita drażliwego, który nie wywodzi się ze stanu zapalnego i który jest reakcją jelita na stres, a faktycznym zapaleniem jelita typu Crohn czy colitis ulcerosa.

odczepSię - mieszkam w Niemczech, nie wiem czy to takie proste, bo moją terapię sponsoruje kasa chorych i do tego wymagana jest cała procedura, trwająca prawie 2 miesiące. Jak mi już behawioralną zatwierdzili, to nie wiem czy mogę się z niej tak łatwo przenieść... Nic nie wiem o terapii psychodynamicznej, ale zaraz poczytam. Możesz powiedzieć mi o niej coś z własnego doświadczenia?

 

Co ja ci mogę powiedzieć - w niej nie ma tego wszystkiego co opisałaś, duży nacisk kładzie się na przeżycia z przeszłości i na rozwiązywanie konfliktów uczuć. Żeby z niej coś wyciągnąć trzeba zaangażowania, ale wiadomo, im więcej z siebie dajesz, tym więcej zyskasz, na tym to polega cnie ;) moje 2 psychoterapie grupowe były w nurcie psychodynamicznym, chwalę je sobie bardzo - praktycznie każda sesja wnosiła coś do mojego życia z uwagi na to, że terapeuci znali moją przeszłość i wiedzieli skąd biorą się zachowania czy wzorce myślenia, którymi dysponuję "dzisiaj". Tak tak moi drodzy, albo pogodzimy się jak bardzo oberwaliśmy od swoich rodziców albo arrivederci  ;)


Użytkownik odczepSię edytował ten post 20 listopad 2016 - 18:05

Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#15 aywaaaaaa

aywaaaaaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 45 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 listopad 2016 - 18:07

To ciekawe. Postaram się coś na ten temat dowiedzieć więcej, dzięki za sugestię :)



#16 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4824 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 20 listopad 2016 - 18:42

Z tego co pamiętam to przypuszcza się że depresja czy też chad jest chorobą o podłożu genetycznym. Może być też spowodowana uszkodzeniami mózgu w okresie płodowym lub np poprzez niedotlenienie przy porodzie.

Traumatyczne doświadczenia, długotrwały stres inicjują pojawienie się objawów u osób , które są na to "podatne".

 

Według mnie depresja i chad nie leżą wcale tak daleko od siebie. Jak sama nazwa wskazuje depresja to choroba afektywna jednobiegunowa , chad -choroba afektywna dwubiegunowa. W chad występuje jako jedna z faz klasyczna depresja. Fakt- co innego jeżeli chodzi o schizofrenię.

Objawy psychotyczne nie są wyznacznikiem schizofrenii. Czasem wystarczy nie spać przez kilka tygodni np.

 

Prawdą jest , że nie każda depresja wymaga farmakoterapii. Śmiem również twierdzić, że nie każda wymaga psychoterapii.

Rozmawiałem z jednym ze znajomych mi psychiatrów i stwierdził, że stosunek farmakoterapii (jeżeli takowa jest potrzebna) do psychoterapii , jest jak 60%-40%. Znam też takiego co na słowo psychoterapia tylko się pod nosem uśmiechał.

Pisałem już kiedyś, że byłem na grupie z osobą, która po 10ciu latach terapii, w końcu wylądowała u psychiatry.

Nie ma reguły.


CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#17 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Bywalec
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 25 listopad 2016 - 12:29

Z tego co pamiętam to przypuszcza się że depresja czy też chad jest chorobą o podłożu genetycznym. Może być też spowodowana uszkodzeniami mózgu w okresie płodowym lub np poprzez niedotlenienie przy porodzie.

Traumatyczne doświadczenia, długotrwały stres inicjują pojawienie się objawów u osób , które są na to "podatne".

 

Według mnie depresja i chad nie leżą wcale tak daleko od siebie. Jak sama nazwa wskazuje depresja to choroba afektywna jednobiegunowa , chad -choroba afektywna dwubiegunowa. W chad występuje jako jedna z faz klasyczna depresja. Fakt- co innego jeżeli chodzi o schizofrenię.

Objawy psychotyczne nie są wyznacznikiem schizofrenii. Czasem wystarczy nie spać przez kilka tygodni np.

 

Prawdą jest , że nie każda depresja wymaga farmakoterapii. Śmiem również twierdzić, że nie każda wymaga psychoterapii.

Rozmawiałem z jednym ze znajomych mi psychiatrów i stwierdził, że stosunek farmakoterapii (jeżeli takowa jest potrzebna) do psychoterapii , jest jak 60%-40%. Znam też takiego co na słowo psychoterapia tylko się pod nosem uśmiechał.

Pisałem już kiedyś, że byłem na grupie z osobą, która po 10ciu latach terapii, w końcu wylądowała u psychiatry.

Nie ma reguły.

 

Jest reguła, ale zdajesz się nie rozumieć do czego zmierzam. Istnieje naturalne leczenie czy to poprzez terapie czy zioła (ziele dziurawca tak zniesławiane przez każdy koncern farmaceutyczny - co dowodzi jego skuteczności, pisałem już o tym tutaj: http://www.depresja....bry/?p=673106).Istnieją także specyfiki, które "okłamują" twój organizm, co prawda pozbywają się jednego problemu, ale za chwila pojawi się inny. 

 

Za jakiś czas zacznę odstawiać Escitalopram, gdyż wiążę dzień, w którym zacząłem go przyjmować z okresem powstania u mnie refluksu. Jeśli będziecie ciekawi rezultatów, mogę się nimi podzielić, ale musicie wykazać taką chęć.

 

Skoro nie ma reguły, to dlaczego piszesz o stosunku farmakoterapii do psychoterapii? A tamten gość, który kpił z psychoterapii to zwykły cynik, omijam takich ludzi z daleka.


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych