Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Trzy lata mojego życia

trzy lata mojego życia depresja bezsilność

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 10 wrzesień 2016 - 06:32


Witam. Jestem Łukasz i zabieram się za wstęp od 10 minut, ale dokładnie nie wiem kiedy to się zaczęło. Cofnę się więc trzy lata wstecz.

 

Chodziłem do technikum, miałem wielu znajomych z okolicy, spędzaliśmy ze sobą całe dnie, trochę się w tym zatraciłem i w międzyczasie zawaliłem szkołę. Wtedy nie bagatelizowałem problemu, myślałem że tak już musi być, miałem 17 lat i żyłem teraźniejszością. Z dnia na dzień mój nastrój bez żadnej przyczyny przeradzał się w smutek i złość. Oddalałem się od swoich przyjaciół. Mieliśmy wcześniej wiele wspólnych tematów, a ja z dnia na dzień przestawałem je rozumieć. Śmiałem się z ich głupich żartów jak dawniej, choć mnie już nie bawiły. Zauważyłem że mam dużo mniej dystansu do siebie niż wcześniej, że moi znajomi z dnia na dzień zaczęli nadawać na innych falach. Zrzuciłem winę na dojrzewanie, zmianę charakteru i tą "dorosłą poważność" z tym związaną - w końcu niebawem kończyłem 18 lat (!).

 

W międzyczasie wróciłem do szkoły i pojawił się kolejny objaw - stałem się niepewny siebie. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć czym to było spowodowane. Może zacząłem sobie zdawać sprawę, że przestaję rozumieć ludzi? Stres i niepokój stał się moim kompanem. 

 

Stres zawładnął moim zachowaniem i nastawieniem do ludzi, zniknęły moje codzienne rytuały. Przestałem sprzątać w domu, czy wychodzić z psem, pomimo że robiłem to codziennie, Wiem że lubię żyć w ładzie i ze świadomością, że zrobiłem to co postanowiłem. Mimo tego odczuwałem coraz silniejszą niemoc i wewnętrzną dezorganizację. Co dzień kłóciłem się z najbliższymi mi osobami, bez skrupułów świadomie wypowiadałem w ich kierunku słowa, które zabolą je najbardziej. Przestałem zdawać sobie sprawę z moich zachowań, słów. Zacząłem mieć wszystkich gdzieś, stałem się emocjonalnie wyblakłym 19-latkiem.

 

Miałem duże powodzenie u dziewczyn, jednak moja niepewność siebie i mur który wokół siebie budowałem zaowocowały i zabrały mi możliwość wejścia w jakikolwiek związek. Bo która atrakcyjna dziewczyna za którą ślinią się faceci chciałaby być z dziwakiem o tak zmiennych humorach?

 

W zeszłym roku rzuciłem ponownie szkołe i poszedłem do pracy, bałem się bo to moja pierwsza praca, w dodatku fizyczna a do osób o większym gabarycie nie należę. O dziwo, dałem sobie radę. Wracałem o 22-giej do domu i choć byłem zmęczony, nie potrafiłem zasnąć. Kładłem się spać o 5-6 rano i wstawałem o 13:30, by zaraz po umyciu się biec do pracy. Po rozmowie z kierownikiem i opisaniu problemów ze snem zaproponował mi on nocną zmianę. Zgodziłem się i mój tryb dnia zmienił się o 180 stopni. Problemem stał się fakt, że kładłem się spać zaraz po pracy o 9-tej rano i spałem całe 15 godzin, by znów iść do pracy. Z deszczu pod rynnę....

 

W takim rytuale trwałem cztery miesiące, CZTERY MIECHY zupełnie wycięte z życiorysu. Przestałem kojarzyć fakty, nie pamiętałem co powiedziałem 5 minut temu. Moja psychika przez mój stan i tryb życia posypała się w pył. Była nawet taka sytuacja, że w połowie miesiąca zapytałem, czy mamy maj czy kwiecień.

 

Któregoś upalnego dnia postanowiłem przejść się po parku, jak to dawniej wręcz uwielbiałem robić. Zazwyczaj trwało to długo, obserwowałem co dzieje się dookoła mnie, sprawiało mi to radość, zwracałem uwagę na najmniejszy detal. Tego dnia, ten jeden spacer uświadomił mi, jak bardzo się zmieniłem. Desperacko próbowałem złapać te chwile, ale były one kompletnie bez wyrazu. Nie sprawiały mi żadnej satysfakcji, zależało mi na tym by wrócić do domu bo nie widziałem już w tym nic fajnego. Zrozumiałem, że nie odczuwam żadnej radości z życia. Uświadomienie sobie problemu to coś strasznego.

 

Piszę w czasie przeszłym, bo każdy dzień zmienia mnie na gorsze i robię to nieświadomie. Moje życie prywatne i zawodowe to nieustanne zakładanie maski kogoś kim już nie jestem.

 

W zeszłym miesiącu wróciłem na dzienną zmianę, zostałem zastępcą brygadzisty w firmie kurierskiej, sukcesy przekładają się na zarobki których jest coraz więcej. Nie czuję jednak żadnej satysfakcji, przyjąłem to z obojętnością, do której zacząłem się przyzwyczajać. Najgorzej jest przyzwyczaić się do swojego problemu, bo przestaje się go traktować jako problem, a jako cechę charakteru.

Po dziś dzień nawet nie potrafię zdać prawa jazdy, choć zacząłem rok temu. Nie jest to spowodowane moim brakiem umiejętności. Nie mam chęci, mimo że bardzo chcę już jeździć samochodem. Po dziś dzień mam się do kogo odezwać, choć nie jest to tak liczne grono jak dawniej. Nie zdradzę im swoich problemów, choć to chore, bo ufam im. Nigdy nie dzieliłem się swoimi problemami, zawsze było ich dużo ale radziłem sobie z nimi. Może mnie przerosły?

 

Moja siła charakteru także uległa zmianie. Nie potrafię walczyć o własne zdanie. W pracy którą podjąłem i na stanowisku na które "awansowałem" stanowczość powinna być wskazana. Brak pewności siebie zabija moje ego i poczucie własnej wartości.

 

O moich objawach i porażkach dnia codziennego z nimi związanych mógłbym napisać książkę, ale jest siódma rano i wypada iść spać. Napisałem to wszystko, bo potrzebuję pomocy, porady, wsparcia.

Potrzebuję słów, które oznajmią mi, że pod tą skorupą która mnie obciąża jest jeszcze ukryty pewny siebie człowiek jakim byłem.

Łukasz


Użytkownik Lucas196 edytował ten post 10 wrzesień 2016 - 07:00


#2 daisykwiat

daisykwiat

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 287 postów
  • Imię:Malgorzata
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 wrzesień 2016 - 07:54

Cześć Łukasz
Bardzo ładnie piszesz a to świadczy o Twoim charakterze. Ja myślę, że Ty jesteś pewny siebie ponieważ dużo osiągnąłeś nawet jeśli zawaliłeś szkołę. To nie wykształcenie określa człowieka, znam chamów po studiach.
Zmiana trybu dziennego na nocny spotęgowała bardzo Twoją depresję, bo myślę, że ją masz zresztą jak chyba wszyscy tu.
Melatonina- hormon w mózgu reguluje nasz sen, mówi, że pora spać. Jeśli ten cykl jest zaburzony to niestety depresja się bardzo pogłębia. Do tego dochodzą wyrzuty sumienia, że życie dzienne , w ktorym inni uczestniczą Tobie ucieka.
Po co Ci to ? Musisz koniecznie udać się najlepiej do psychiatry ponieważ psycholog leków nie wypisuje.
Twoj sen powinien byc uregulowany abyś zaczął normalnie funkcjonować. Lekarz może skierować Cię rownież do psychologa i warto tam pójść. Trzeba sobie pomóc i nie jest to wynikiem słabości ale świadczy,ze cos w naszym organizmie funkcjonuje nie tak jak powinno. Ja sie przed psychiatrą i terapeutą broniłam rękami i nogami,dziś jestem wdzięczna ponieważ uratowali moje życie.
Tu jest taki temat na forum " czy powinienem sie przejąć " , napisz do tego chłopaka. Tu naprawdę można znaleźć przyjaciół :)
  • wakabayashi i Lucas196 lubią to

#3 Gość_atamina_*

Gość_atamina_*
  • Gość

Napisano 10 wrzesień 2016 - 08:02

Witaj w naszej społeczności  :)

 

"W takim rytuale trwałem cztery miesiące, CZTERY MIECHY zupełnie wycięte z życiorysu. Przestałem kojarzyć fakty, nie pamiętałem co powiedziałem 5 minut temu. Moja psychika przez mój stan i tryb życia posypała się w pył. Była nawet taka sytuacja, że w połowie miesiąca zapytałem, czy mamy maj czy kwiecień."

Znam ten stan,leki by Ci z pewnością pomogły na początek,czyli wizyta u psychiatry.


  • daisykwiat i Lucas196 lubią to

#4 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 10 wrzesień 2016 - 08:44

Jako postscriptum chciałem dodać, że bardzo rzadko, ale jednak, miewam takie momenty gdy kontroluję wszystko. Swój nastrój, zachowanie, osobowość, mowę i emocje. Jestem wtedy cholernie pewny siebie i wiem, że to jestem prawdziwy ja. Wtedy widzę że inni traktują mnie tak jak ja chcę, by mnie traktowali. Trwa to moment, bo szybko jednak przypominam sobie że niedługo wydarzy się coś co spowoduje, że znów będę postrzegał świat żałośnie. I tak się dzieje, trwa to naprawdę chwilę. To ciężka do rozbicia skorupa, która bardzo wpłynęła na moje życie.

 

Nie nadmieniłem najważniejszego. Stres powoduje, że mój głos staje się cichy a moja dykcja nie jest tak "elastyczna" jak zazwyczaj. Nienawidzę swojego cichego głosu. Brzmi w moim mniemaniu tak źle, że staram się odzywać jak najmniej. A zawsze lubiłem się wypowiadać, to pogłębia mój podły nastrój.


Użytkownik Lucas196 edytował ten post 10 wrzesień 2016 - 08:46


#5 daisykwiat

daisykwiat

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 287 postów
  • Imię:Malgorzata
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 wrzesień 2016 - 08:48

To książkowe objawy depresji, wrzucę na swój blog to przeczytasz. Te myśli katastroficzne, wyolbrzymiające sytuację do ogromnych nierealnych wręcz rozmiarów to tak zwane sposoby, wzorce mysleniowe w depresji.
Bedzie dobrze ! Jesteś normalny :)

#6 daisykwiat

daisykwiat

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 287 postów
  • Imię:Malgorzata
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 wrzesień 2016 - 09:14


Niezależnie jaki rodzaj depresji nas dotyczy to wszyscy mamy podobne symptomy. Depresja jest mentalną chmurą nad naszym mózgiem. Każdy z nas utracił jakąś część składającą się na równowagę życia,która musi istnieć dla prawidłowej egzystencji.

Zdrowy duch,zdrowe ciało, rodzina, finanse i relacje społeczne. Na przykład utrata "zdrowego ciała", chorując zaprzestajemy prawidłowo się odżywiać przybierając na wadze lub tracimy kilogramy przy braku apetytu. Eliminujemy aktywność fizyczną. Odporność naszego organizmu spada prowadząc do rożnych chorób.
Życiowa równowaga jest jak auto jadące na czterech kołach, co stanie się gdy jedno odpadnie ?

Objawy depresji

* Czujesz się zmęczony, masz mało energii

*Objadasz się lub nie masz apetytu

*Masz złe zdanie o sobie, dołujesz się

* Odczuwasz małą przyjemność w wykonywaniu czynności lub nie masz jej wogóle

*Czujesz, że nie masz perspektyw, źle oceniasz swoją przyszłość

*Masz kłopoty z zasypianiem choć niektórzy śpią za dużo

*Wystepują problemy z koncentracją

*Mowisz zbyt wolno lub zbyt cicho, tak, że inni mają problem ze zrozumieniem Ciebie

* Myślisz, lepiej by było abym nie żył

* Czujesz niepokój, lęk, możesz mieć ataki paniki

*Zamartwiasz sie wciąż

*Czujesz się bezproduktywny

*Izolujesz się od otoczenia

#7 daisykwiat

daisykwiat

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 287 postów
  • Imię:Malgorzata
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 wrzesień 2016 - 11:19

Jako postscriptum chciałem dodać, że bardzo rzadko, ale jednak, miewam takie momenty gdy kontroluję wszystko. Swój nastrój, zachowanie, osobowość, mowę i emocje. Jestem wtedy cholernie pewny siebie i wiem, że to jestem prawdziwy ja. Wtedy widzę że inni traktują mnie tak jak ja chcę, by mnie traktowali. Trwa to moment, bo szybko jednak przypominam sobie że niedługo wydarzy się coś co spowoduje, że znów będę postrzegał świat żałośnie. I tak się dzieje, trwa to naprawdę chwilę. To ciężka do rozbicia skorupa, która bardzo wpłynęła na moje życie.
 
Nie nadmieniłem najważniejszego. Stres powoduje, że mój głos staje się cichy a moja dykcja nie jest tak "elastyczna" jak zazwyczaj. Nienawidzę swojego cichego głosu. Brzmi w moim mniemaniu tak źle, że staram się odzywać jak najmniej. A zawsze lubiłem się wypowiadać, to pogłębia mój podły nastrój.

To jest tak zwane up and down w depresji,normalne.
Jak sie dziś czujesz ? Nawiązałeś z kimś kontakt z forum ?
Pozdrawiam

#8 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 22 kwiecień 2019 - 21:45

Witam po ponad dwóch latach, przyznam że od swojego ostatniego postu, nie zaglądałem do tego tematu.

 

Ciężko mi jest napisać co zmieniło się przez ten czas, ale skoro tu nie zaglądałem to znaczy że moje samopoczucie w moim mniemaniu było "normalne", mojego robala w mózgu traktowałem jak część osobowości. Popełniłem błąd bo pogodziłem się z tym.  Tak naprawdę przez te dwa lata pogłębiły się bardzo moje problemy z koncentracją. Szczerze, pisząc ten post nie wiem co tak naprawdę chcę napisać.

 

Nie posłuchałem wtedy waszych rad i nie byłem u specjalisty, ale mam serdecznie dość tego stanu rzeczy i mam zamiar jutro umówić się na wizytę. Zauważyłem też, że tylko nocy mam otwarty umysł i zdejmuję pancerz na dzielenie się swoimi odczuciami, tylko w nocy budzi się we mnie chęć do życia, do zrobienia czegokolwiek. Następnego dnia wstaję prosto do pracy na 14:00 i zapominam o wszystkim, chcę po prostu przeżyć kolejny dzień, zupełnie nieróżniący się od poprzedniego. Cholerne błędne koło. 

 

Sami widzicie to w jaki sposób pisałem w 2016 roku, a jak to wygląda teraz, czytając otwierający post nie mogę uwierzyć że to ja jestem autorem. Przeraża mnie myśl że coś dzieje się z moim umysłem, jakbym z roku na rok stawał się coraz głupszy, mniej kreatywny i mniej skoncentrowany.

 

Ciągle pracuję tam gdzie pracowałem, zostałem tam, bo boję się zmiany otoczenia. Trzymam się tej pracy kurczowo, bo po powrocie do domu mogę poczuć się "normalnie", choć mój brak szczęścia zżera mnie od środka. 

Głęboko żałuję że nie udałem się do specjalisty trzy lata temu, od tamtego czasu stoję w miejscu, obserwuję jak moi znajomi zakładają rodziny, wchodzą w nowe związki, cieszą się z głupot, umieją zaplanować swoje życie i mają do tego chęci. Kiedy rodzina pyta mnie kiedy przyjdzie czas na mnie odpowiadam, że w swoim czasie. No bo co mam im powiedzieć? Że nie mam kontroli nad swoim nudnym, szarym życiem?

 

 

 

To wszystko powyżej nie jest nawet w 50% tym co chciałem napisać, spróbuję następnym razem.

 

Nie liczę nawet na to że ktoś będzie zainteresowany moimi relacjami, które chcę tutaj zdawać. Po prostu chcę się po ludzku wyżalić, nawet samemu sobie, traktować ten temat jako prywatny dziennik.

Pozdrowienia


Użytkownik Lucas196 edytował ten post 22 kwiecień 2019 - 21:54

  • Graviora i Daniela2018 lubią to

#9 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 12374 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 23 kwiecień 2019 - 06:55

@Lucas196 jasne, że jesteśmy zainteresowani, pisz jeśli przynosi ci to ulgę.
Co do wizyty.. świetna decyzja. Niestety z własnego doświadczenia wiem, że odwlekanie wizyty z powodu chwilowej remisji tylko pogarsza własny stan w dłuższej perspektywie.
Powodzenia ci życzę i bądź aktywny na forum :)
  • Lucas196 lubi to

Bądźcie silnymi ludźmi. 

Siła to dobroć dla siebie i innych. 


#10 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8218 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 23 kwiecień 2019 - 12:04

@Lucas196 Witaj ponownie. Psychiatra nie zjada ludzi żywcem. To lekarz, który umie słuchać. Warto pójść i powiedzieć co Cię zżera. Być może dostaniesz leki albo skierowanie na terapię.....ale to będzie pierwszy krok do zdrowia:)


  • Lucas196 lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#11 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 23 czerwiec 2019 - 03:40

Witajcie. Od odstatniej wiadomości nie poczyniłem żadnych kroków w zdiagnozowaniu i leczeniu swoich zaburzeń, ale kolejna nieprzespana noc pełna zawiłych rozmyślań nad swoimi dotychczasowymi niepowodzeniami i bezradnością w życiu codziennym zapaliła mi lampkę.

Chciałem uświadomić sobie wszystko to co mogło wpłynąć na to kim teraz jestem, brudy z wczesnego dziecińswtwa i okresu dojrzewania, które utworzyły we mnie tą skorupę. Taki mały dziennik na pierwszą wizytę u psychiatry.
I zaznaczę - to nie tak, ze moj pierwszy post to klamstwo, oba będą sie pokrywac, po prostu probowalem wyprzec winę bliskich mi osob i robilem to przez wiele lat. Dlatego nie poruszalem tematu swojego dziecinstwa, genezy.

Więc tak...
Już od wczesnego dzieciństwa było raczej tak że częściej byłem karany niż nagradzany. Rodzina klepała biedę, ojciec trochę niespełna rozumu zrezygnował z pracy przed moimi narodzinami i szczerze nie pamiętam by kiedykolwiek pracował. W
szkole biedniejsze rodziny miały dotacje na obiady, ktore pozniej pochlanialem w coraz wiekszych ilosciach, bo wiedzialem ze w domu to raczej kanapka z szynką. To byl czas gdy przytylem 25 kg.

W wieku 12 lat bylem malym grubaskiem, wielokrotnie wysmiewanym ze swojego wygladu i stanu materialnego. W gimnazjum problemy z rowiesnikami ustaly, za to zaczely z bratem, ktory upatrzyl sobie we mnie ofiare czesto wracajac z podsklepowych libacji. Jako 14-latek z burza hormonow zaczalem miec wlasne zdanie wiec trzeba mu pyszczek ukrocic. Wielokrotnie wracalem ze szpitala z gipsem na rece, polamanym nosem albo szytym lukiem brwiowym, bo bylem wyszczekany i sam jestem sobie winien - jak to kiedys mi powiedzial ojciec a matka przytaknęła. Rodzilo sie we mnie uczucie ogromnej bezsilnosci i brak wsparcia i azylu we wlasnym domu. Ten zlamas ma wyrazne problemy psychiczne, sklonnosci sadystyczne i wyraznie sprawialo mu frajde ogladanie mnie ze szwami na twarzy, a kiedy o tym wspominalem to kazdy udawal ze nie slyszy. Mama kocha swoje dzieci jednakowo i nie pozwoli na eksmisje, musimy ze soba zyc (w jednym pokoju, notabene po dzis dzien).

Na poczatku szkoly sredniej pojawily sie pierwsze ataki paniki. Skrecalo mnie na mysl ze musze rano wejsc do klasy pelnej obcych osob. A noz znow jak zwykle stane sie ofiarą? To byl czas gdy zaczalem sie izolowac, caly pierwszy rok bylem tym najcichszym, nie chodzilem tygodniami do szkoly, zdalem do nastepnej klasy cudem, biorac sie w garsc w ostatnicb tygodniach roku szkolnego. Po wakacjach wbrew prosbom rodzicow, po ukonczeniu 18 lat zrezygnowalem ze szkoly. Caly nastepny rok robilem co chcialem, poznalem mase ludzi, z ktorymi kontakt mam po dzis dzien. Potrzebowalem tej odskoczni.

Zdalem sobie sprawe ze to ostatni gwizdek by od nowa zaczac szkole srednia, bo niedlugo pozostanie tylko liceum dla doroslych. I wrocilem. Demony przeszlosci takze. W nowej szkole wytrzymalem pol roku i znow bylem w tej samej kropce. Znow zrezygnowalem. I tak 21 latek z podstawowym wyksztalceniem poszedl do fizycznej pracy. Ambitnie jak Seba spod żabki. Mimo wszystko, praca dala mi ogromną motywacje, w koncu mam wlasne pieniadze, a do tego ludzie z zupelnie innym nastawieniem niz dotychczas.

Na poczatku tego roku cos zaczelo sie psuc. A wlasciwie polecialo na leb i szyje. Z dnia na dzien wrocila desperacka chec akceptacji w pracy, moje poczucie wartosci spadlo, stracilem wlasne zdanie, dopadl mnie stres nad ktorym nie moge zapanowac po dzis dzien. Zaczalem tracic kontrole nad swoim zyciem i postepowaniem, a wczoraj zrobilem mamie awanture bo zrobila nalesniki, a ja nie lubie nalesnikow. Nie umiem juz dogadac sie z nikim, jestem cholernie nieszczesliwy. A to wszystko spadlo na mnie w jeden wieczor.
Wiem, ze to wszystko siedzialo we mnie gleboko przez wiele lat, po prostu czasem nie dawalo o sobie znac. Mysle tez, ze ta masa sytuacji i wieloletnich procesow ktore opisalem wyzej, miala niebagatelny wplyw na to jaką osobą jestem teraz. Jestem absolutnie pewien ze swiadom tego wszystkiego mam narzedzia, by walczyc z tym cichym sk...lem ktory we mnie siedzi. I jesli ktokolwiek przeczytal moj wywod do konca - szanuje, bo pisalem bez ladu, skladu i polskich znakow.

Pozdrawiam was wszystkich

#12 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5898 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 23 czerwiec 2019 - 06:24

Od odstatniej wiadomości nie poczyniłem żadnych kroków w zdiagnozowaniu i leczeniu swoich zaburzeń

 

Witaj Lukas niestety szkoda, że nie podjąłeś  leczenia mimo wcześniejszych postów. Może być już znalazł odpowiedzi na dręczące Cię pytania a tak stoisz w miejscu. 


Przyjaźń jest jak słońce.

Czasami coś ją przysłoni, ale nigdy nie gaśnie.


#13 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2134 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 czerwiec 2019 - 07:10

 Jestem absolutnie pewien ze swiadom tego wszystkiego mam narzedzia, by walczyc z tym cichym sk...lem ktory we mnie siedzi.

 

Lucas, Twoja świadomość to pierwszy krok do rozpoczęcia terapii - trochę czasu zmarnowałeś już, ale jeżeli zrobisz to jak najszybciej to jest szansa, żeby tego "cichego s...la" pozbyć się raz na zawsze. Szukaj psychoterapeuty, nie marnuj czasu, ani szansy na poprawę swojego życia.

Póki jesteś młody i życie przed Tobą - zawalcz o siebie i normalne życie. Jesteś wart tego, by być szczęśliwym i żyć bez stresu i złości.



#14 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 26 czerwiec 2019 - 23:40

Jestem po wizycie u psychiatry, skutkiem czego jest zdiagnozowanie zaburzeń depresyjno lękowych. I tak mam wrażenie, że nie byłem w stanie wymienić jej swoich wszystkich objawów i problemów.

Dostałem receptę na Oriven 37,5 dwa razy dziennie i tu moje pytanie - miał ktoś tutaj kontakt z tym środkiem? Jak wyglądały początki przyjmowania tego leku?

 

Wspomnę, że sam fakt postawienia kroku w przód w tej sprawie, dał mi kopa do działania i (póki co) poprawę samopoczucia.

 

Pozdrawiam


Użytkownik Lucas196 edytował ten post 26 czerwiec 2019 - 23:41

  • Daniela2018 lubi to

#15 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2134 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 27 czerwiec 2019 - 08:04

@Lucas196, przeczytaj sobie cały ten wątek o Venlafaxinie, może znajdziesz coś dla siebie, co Cię interesuje:

 

https://www.depresja...er-symfaxin-er/

 

Początki bywają różne, czasami skutki uboczne są bardzo przykre, ale nie u wszystkich. Nie zrażaj się, bądź cierpliwy.

Ważne, że byłeś u lekarza i masz już diagnozę i leki - warto podjąć leczenie i nie męczyć się. Stosuj się do wskazówek lekarza.



#16 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 27 czerwiec 2019 - 22:17

Nie ukrywam, boję się, ale strach towarzyszył mi przez pół życia, więc cóż, nie pozostaje nic innego jak działać.

Od miesiąca biegam - często słyszę że po bieganiu ludzie wręcz emanują nadmiarem endorfin, a ja kończąc 5km bieg nie czuję nic prócz swoich nóg. Może jestem bardziej pobudzony, ale to chyba tyle.

 

Mam też wrażenie, że Pani psychiatra nie do końca zrozumiała, że trwa to u mnie bardzo długo, bo wiele lat, że nie są to zaburzenia, a już choroba.

To tylko moje przypuszczenia, a specjalistą nie jestem. Będę polegać na specjaliście, bo czuję że jestem w dobrych rękach.

 

Biorę jedną tabletkę rano (po czwartym dniu mam zwiększyć dawkę do dwóch dziennie) i zauważam u siebie taką przyjemną obojętność. Obojętność bardziej odczuwalną w stosunku do moich negatywnych odczuć. Te pozytywne są zagłuszane w mniejszym stopniu.

Zabawne, bo jak ziewam to mam wrażenie że zasypiam, a potem przechodzi. Cholernie dziwne uczucie :D Ale nie przeszkadza w funkcjonowaniu, w pracy nie odczułem spadku produktywności.

Wiem, że to drugi dzień stosowania leku, wiem że ta marginalna poprawa może być wynikiem placebo, bądź skutkiem samego faktu, że wyrzuciłem z siebie ten ciężar przed psychiatrą.

Poprawa koncentracji interwałowa - przez godzinę pełen fokus, a później znów jestem zanurzony we własnych myślach.

Jedziemy dalej. Pozdrawiam wszystkich


Użytkownik Lucas196 edytował ten post 27 czerwiec 2019 - 22:18


#17 Lucas196

Lucas196

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 9 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 03 sierpień 2019 - 23:15

Hej, wracam z zapytaniem do ludzi mających styczność z wenlofaksyną. Samopoczucie z każdym upływającym tygodniem pod wpływem leku poprawia się, coraz mniej czuję swój wewnętrzny lęk, choć nie jest jeszcze tak jak chciałbym by było. Mianowicie uczucie ciągłej senności nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Około godzinę po zażyciu dawki 75mg zaczynam swój koncert ziewania i otępienia. Niechęć do funkcjonowania w ciągu dnia nie jest spowodowana już w takim stopniu lękami i stresem, jak zmęczeniem. Czy moje zmęczenie minie z czasem dalszego stosowania wenlofaksyny, czy po pięciu tygodniach już nie powinienem liczyć na "unormowanie"?

#18 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2318 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 04 sierpień 2019 - 14:09

@Lucas196 może to nie jest po prostu lek dla Ciebie? Skoro 5 tygodniu trwa przyzwyczajanie się do niego. 5 tygodni to chyba trochę długo...

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: trzy, lata, mojego, życia, depresja, bezsilność

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych