Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Udało się !

depresja kielce

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 klaudia25ck

klaudia25ck
  • Imię:Klaudia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kielce

Napisano 17 marzec 2016 - 22:44


Witajcie!

Chciałam się podzielić z Wami moją historią związaną z depresją. Depresja pojawiła się u mnie 9 lat temu. Były to czasy gimnazjalne pierwsza tak naprawdę ( po podstawówce) zmiana środowiska oraz ludzi. Jak wiele osób przechodziłam okres buntu, niestety był to bunt do wnętrza siebie. Z radosnej dziewczyny stawałam się coraz bardziej zamknięta w sobie. Nic mnie nie cieszyło, zaczęłam tyć, spadała moja samoocena, poczucie własnej wartości, nie mogłam się na niczym skoncentrować. Jako urodzona ambitna perfekcjonistka ( niczego nie robiłam dobrze) więc przestałam się starać "olałam" wszystko i wszystkich, aby pociągnąć dalej. Nic mnie nie cieszyło, nie wiedziałam co dalej ze mną będzie. I tak się to ciągnęło do studiów, gdzie poznałam fantastycznych ludzi, lecz kierunek nie za bardzo mi pasował ( dziennikarstwo i komunikacja społeczna) jednak otworzyłam się trochę na ludzi i na otaczający mnie świat. Nie brakowało ciężkich chwil, chorób i dwóch operacji byłam na skraju załamania, najbardziej denerwowało mnie to że zaczynam być zależna od innych mi ludzi, że bez ich aprobaty i oklasków nie potrafię żyć. Dostałam od rodziny dużą dawkę swobody, a jak wiadomo licho nie śpi i taka zbytnia swoboda może zakończyć się myśleniem o głupotach. Kiedyś ktoś mądry powiedział "żeby było dobrze, i docenić tak naprawdę to co się ma to trzeba sięgnąć dna" czy coś w ten deseń ;) coś w tym jest bo, gdy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę ile spraw zawalił na własne życzenie i że nie ma tak naprawdę nic do stracenia, los zaczyna się odwracać, sprawy prostują się, a do problemów zaczynają pojawiać się rozwiązania. Ja miałam to szczęście że trafiałam na swojej drodze na wspaniałych ludzi, wrażliwych na problemy innych, nie dotkniętych znieczulicą, wybrałam drogę "zawalczę o siebie" zamiast "nic nie ma sensu" przede wszystkim zaakceptowałam to, że mam depresję, że jestem DDA oraz że łatwo mnie zdenerwować, i że przez pewien czas pasowało mi to, że przez moją chorobę byłam w centrum uwagi ze względu na swoje niezbyt właściwe, lecz na tamtą porę adekwatne zachowanie to żyje mi się nieco łatwiej. Nie walczę już z tym, cieszę się z małych rzeczy, stawiam sobie jeden cel - każdego dnia, pozwalam sobie na odpoczynek. Studiuję psychologię i cieszę się każdym dniem. Zdaję sobie sprawę, że depresja powróci, ale ja mam arsenał, abym bardzo dotkliwie tego nie odczuła, czego Wam wszystkim również życzę :)  


  • Paweł 1983 i Wisienka770330 lubią to

#2 XAW

XAW
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 marzec 2016 - 10:57

Gratuluję takich postępów i tego, co osiągnęłaś! Bardzo fajnie czytać takie posty :) Dużo przeszłaś, dużo działałaś i są efekty. I o to chodzi ;)

Trzymaj tak dalej! Mam nadzieję, że ten post będzie kolejnym, który da trochę nadziei osobom, które ją tracą lub już straciły. Tak, aby uwierzyły, że da się i jednak można.

Dzięki za podzielenie się tym.



#3 robercik521

robercik521
  • Gadu-Gadu:70446779
  • Imię:Robert
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Norridge

Napisano 03 maj 2016 - 20:36

Super ze ci wszystko sie ulozylo. Ja sie leczylem od 2012 do 2016 roku, I raz przerwalem leczenie teraz wracam do swojego normalnego stanu. Czy jak wszystko dojdzie do normy to powinienem s chodzic z lekow czy podjac terapie?



#4 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 05 maj 2016 - 16:18

Super ze ci wszystko sie ulozylo. Ja sie leczylem od 2012 do 2016 roku, I raz przerwalem leczenie teraz wracam do swojego normalnego stanu. Czy jak wszystko dojdzie do normy to powinienem s chodzic z lekow czy podjac terapie?


bylabym za podjeciem psychoterapii





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja kielce

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych