Skocz do zawartości



Zdjęcie

leki mi szkodzą

psychotropy ssri leczenie pomocy nerwica bezsenność

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 insomen

insomen

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 1 postów
  • Imię:szymon

Napisano 21 styczeń 2016 - 21:37

Witam chciałbym przedstawić swoją historie i prosić o rady w sprawie dalszego leczenia. Psychiatra powiedział, że nie słyszał o podobnym przypadku.

Jestem studentem obecnie przebywam na urlopie dziekańskim. Mój problem zaczął się w wieku 7 lat, kiedy stwierdzono u mnie tiki nerwowe oporne na konwencjonalne leczenie. Po wielu próbach udało się opanować je do minimum. Leki które mi wtedy pomogły to pimozyd i karbamazepina. Lekarz uprzedził że mogą one się jeszcze nasilić w okresie dorastania. Problem z którym się obecnie zmagam zaczął się zaraz po rozpoczęciu nauki w liceum kiedy to po nasileniu się tików pojawiła się bezsenność. Brak snu przez dwie, trzy doby uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Bezsenność nasilał każdy stres, nie tylko szkoła ale także wypad z przyjaciółmi na koncert do warszawy czy nawet jakaś osiemnastka(wydarzenia które z pewnością były pozytywne) ogolnie myśl, że musze wstać i gdzieś iść nie dawała mi zasnąć. Neurolog przepisał mi karbamazepinę i zabronił iść do psychiatry powiedział,że po lekach psychiatrycznych będę „latał po ścianach”, (nie wiem czemu ale miał rację), karbamazepina nie rozwiązywała problemu ale trochę pomagała i przede wszystkim nie szkodziła. W razie większego stresu bezsenność się odzywała i musiałem zwiększać dawki. Przed studiami chciałem rozwiązać problem raz na zawsze i udałem się do psychiatry który stwierdził że to pewnie depresja(dziś wiem że nie miałem depresji, cieszyłem się życiem miałem plany, a gdy stres opadał mogłem spać bez problemu.) przepisał mianserynę 30 mg. Efekt rewelacyjny, tabletka ścinała z nóg po 30 min. Minął tydzień i sen się ustabilizował. Rozpocząłem naukę na studiach i po miesiącu zaczęły się straszne bóle stawów zwłaszcza w nocy i zacząłem mieć napady lękowe, które były coraz częstsze, psychiatra zwiększył dawkę do 60 mg, efek- napady jeszcze silniejsze a ból stawów nie do zniesienia. Lekarz nie chciał uwierzyć że to od mianseryny, przepisał sertralinę która okazała się być katastrofą. Wziąłem pół tabletki i nie mogłem się na nogach utrzymać, wymioty biegunka, wszystko wokół pływało, nie mogłem na światło patrzeć a lęk taki że aż całe ciało drżało. następnie był escitalopram. Na początku nie miałem żadnych skutków ubocznych po za nudnościami i lekkim bólem głowy. Przy 10 mg lęki się trochę zmniejszyły ale nie zniknęły. Poprosiłem o zamiane mianseryny na mirtazapinę z powodu bólów stawów. Po zamianie ból zaczął ustępować a lęki całkowicie zniknęły(był to najlepszy okres leczenia, trwał dwa miesiące) od tego czasu zaczęły się dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Najpierw z dnia na dzień trafiłem do szpitala na zapalenie płuc, codziennie wymiotowałem . w szpitalu zrobili chyba wszystkie możliwe badania, które wykazały jedynie refluks żółciowy. Po wyjściu ze szpitala znów przez pewien czas było dobrze, potem znowu: wymioty żółcią, żółty kał, miałem coraz mniej siły, tętno spoczynkowe przekraczało 120, zacząłem bardzo szybko chudnąć, budziłem się rano z potwornym lękiem, nie mogłem usiedzieć w miejscu, do głowy napływały takie myśli jakich w życiu nie miałem, że nic nie  miem, jestem chory i najlepiej postarać się o rentę i nic nie robić. Objawy przypominały ciężką depresję. Dotrwałem do końca roku akademickiego(nie wiem jakim cudem ale wszystko zaliczyłem) i postanowiłem odstawić wszystkie leki, po odstawieniu wszystko zaczęło się powoli stabilizować, na wymioty nie pomagały żadne leki na żołądek. Po trzech miesiącach większość objawów ustapiła oprócz wysokiego pulsu i ciągłego podenerwowania, i znów powróciła bezsenność i to 5 razy gorsza niż przed leczeniem, nie pomagały nawet leki nasenne. Byłem zmuszony wrócić do 30mg mianseryny. Psychiatra stwierdził że to najprawdopodobniej mirtazapina mi zaszkodziła i przepisał escitalopram(czyli leczenie ta samą drogą co wcześniej). na początku poprawa a po 3 tygodniach znów wymioty jadłowstręt i uczucie jakby robaki chodziły mi pod skórą. I znów te mysli, najpierw stwierdziłem że mam anoreksje  a potem że schizofrenię. psychiatra uznał że dość ssri ewentualnie radził spróbować paroksetyny, ale na razie przepisał tianeptyne, której jeszcze nie brałem.w najbliższym czasie zaczynam terapie indywidualna oraz grupową. (dodam jeszcze że przez pół roku popsuło mi się 8 zębów i mam strasznie suchą skórę- jak narkoman!!!), I teraz moje pytania:

  • Czy zdażyło się komuś by leki powodowały odwrotny efekt terapałtyczny ?

(Mianseryna- lek przeciw lękowy powoduje lęki, escitalopram- powoduje depresję i nerwicę)

  • Czy zdazyło się komuś aby organizm odrzucił lek dopiero po kilku miesiącach zażywania?
  • Jak się leczyć gdy nie toleruje się prawie żadnych leków?
  • Czy istnieje inny sposób poradzenie sobie z takimi problemami?

Z góry dziękuję za przeczytanie moich wypocin.



#2 Gość_atamina_*

Gość_atamina_*
  • Gość

Napisano 21 styczeń 2016 - 22:04

Witaj.

 

Zalecam Tegretol 200 -dwa razy dziennie ...może Tobie też pomoże  :) czego Ci z całego serca życzę.

 

...zapomniałabym ...na tego cusika nie ma leku  :( szukałam latami  :) a tegretol je troszkę łagodzi ....

 

Nie truj się lekami od psychiatrów!!!!


Użytkownik atamina edytował ten post 21 styczeń 2016 - 22:46


#3 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5244 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 styczeń 2016 - 17:30

a jak z psychologiem?

ja nie mam wątpliwości przeczytawszy Twoje informacje, że masz problem w radzeniu sobie z emocjami-  jak dla mnie Twoje ciało krzyczy, cierpi, ale dalej blokuje coś co jest w Tobie. leki pomagają, regulują, ale nie leczą przyczyn, przy tak wczesnych początkach uważam, że warto pogrzebać w podłożu psychosomatycznym.

jeśli jesteś w stanie zwalczać działanie leków jak np. nasennych to jest to dość krzycząca w oczy informacja, że potrafisz sam wpływać na swoje samopoczucie mimo silnych reakcji chemicznych, dlatego uważam, że byłoby to ogromnym zaniedbaniem zapomnienie o potencjalne który sam masz w sobie, aby sobie pomóc.


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#4 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 31 styczeń 2016 - 19:08

Mi także leki bardzo szkodzily, choć próbowałam ich w dobrej wierze i we współpracy ze specjalistami. Znam tez o wiele więcej ludzi, którzy wspominają stosowanie farmakoterapii z drżeniem, niż tych, którym tabletki pomogły. Niestety, działanie tych środków jest wciąż bardzo mało precyzyjnie wymierzone (kąpiel chemiczna dla całego mózgu, nie dla konkretnego punktu, zakładając oczywiście, ze ten hipotetyczny punkt byłby skonkretyzowany/ starannie rozpoznany, a nie jest); dostaje sie te środki w oparciu o sam wywiad najcześciej, a potem następują testy in vivo, rosyjska ruletka na pacjencie. Jeśli po lekach psychiatrycznych czujesz sie zle i widzisz, ze Ci szkodzą, zrób tak, jak zrobiłbyś ze wszystkim innym szkodliwym: odstaw je. Fakt, ze są one na receptę, niezle zaciemnia obraz, sprawia, ze człowiek nie wierzy własnym odczuciom i oczywistym obserwacjom, wmawia sobie, ze ciężka chemia z masa skutków ubocznych (a bywa, ze o silnych właściwościach uzależniających) jest "dobra", bo przecież lekarz przepisał, a lekarz wie.. . Szukaj pomocy innego typu, bo tabletki ewidentne Ci nie sluza, im krócej będziesz eksperymentował, tym lepiej. Ja potrzebowałam roku, żeby fizycznie i psychicznie dojść do formy po takim "leczeniu" (na szczęście zmiany były odwracalne- nie wszyscy maja takie szczęście, rozpieprzona wątroba, gospodarka hormonalna, metabolizm, pamięć krótkotrwała etc. w historiach bardziej zagorzałych fanów farmakoterapii przewijają sie często).

Użytkownik nigdy edytował ten post 31 styczeń 2016 - 19:09

  • zzazielona lubi to

#5 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 31 styczeń 2016 - 20:19

Nigdula nie do końca sie z Tobą zgodzę.Są jednoski chorobowe przy których nie powinno sie stosować leków jak zaburzenia osobowości, oraz jednostki takie jak schizofrenia gdzie chory musi brać leki inaczej nie jest w stanie prosperować.Psychiatra jest jedna z najtrudniejszych specjalizacji ponieważ działa po omacku.

Jest również rózna tolerancja leków przez pacjentów.Bardzo często leki przyjmowane są nie zgodnie z zaleceniem lekarskim ,jak równiez dołaczaja sie w czasie choroby uzaleznienie typu alkohol, narkotyki które zle wpływaja na działanie leków.

Jezeli chory czuje sie zle po lekach to wiadomo ze musi odstawic leki,bywa równiez ze zadne leki nie działaja i wtedy zostaje tylko terapia lub elektrowstrzasy.

Bardzo często pacjenci robią sobie koktajle z leków,ponieważ zwiększa sie u nich tolerancja na leki ,Wszystko to razem ma wpływ na cały organizm.

Tak jak ze wszystkim trzeba wypośrodkować i wybrac najlepszą i najbardziej skuteczna metodę dla siebie

Ja nie jestem zagorzałą fanką farmakoterapii,ale czasami lepiej wybrac mniejsze zło.

Ja pomimo bardzo duzych skutków ubocznych chemii i radioterapii jestem zadowolona poniewaz żyję,Natomiast Ci  co zrezygnowali z tradycyjnego leczenia tylko szukali metod med.niekonwncjonalnej.juz sa w piachu.

jeszcze raz powtarzam najlepszy złoty środek.



#6 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 31 styczeń 2016 - 22:03

Incantation, odniosłam sie konkretnie do posta założyciela tematu i tego, co tam napisał o swojej sytuacji. Nie wspominał o schizofrenii ani stanach psychotycznych, gdzie leki sa istotnie podstawa; po co wiec robić nie odnoszący sie do tematu wykład o rożnych metodach leczenia chorób czy zaburzeń (z którymi większość osób siedzących w temacie jest obznajomiona)? Napisał, ze obserwuje w swoim organizmie bardzo negatywne zmiany po przyjmowaniu leków psychiatrycznych (podkreślam- psychiatrycznych; chemia i radioterapia, o których mówisz, przecież do takich nie nalezą). Złoty środek jest kluczowy. W momencie, gdy organizm ewidentnie zle reaguje na leki psychiatryczne, przyjmowanie ich mimo tego robi sie niebezpieczne i szkodliwe. Nie mówie o pacjentach "robiących koktajle z leków", cpajacych i pijących pod nie, bo autor chyba nie ma tego kłopotu, przynajmniej zaś nie wspomnial o tym. Mówiłam o doświadczeniach zadziwiająco licznej grupy ludzi, którzy chcieli sie leczyć, ale okazało sie, ze metoda im nie służy. Temat znam zreszta z autopsji i od tabletek trzymam sie obecnie z daleka. Lekarze nie ostrzegaja o wszystkim, co może wyniknąć z brania lekow psychiatrycznych. Logiczne: wierzą w naukę, w benefity metody. Uważają, ze zyski przeważają straty. Natomiast niejednokrotnie efekty uboczne "wychodzą w praniu" bardzo złe i nieoczekiwane, takie, które utrudniają potem pacjentom życie nie mniej od "problemu wyjściowego". Psychiatria jest, jak wspomniałaś, mało rozpoznana dziedzina- niestety- dlatego trzeba sie obserwować, monitorować. Nie chodzi o to, by odrzucać zalecenia czy nie stosować sie do nich, kiedy wszystko działa. Gdy NIE działa, trzeba pomysleć samemu, a przynajmniej skonsultować sie z drugim, trzecim, nawet czwartym specjalista. Stawka jest za wysoka, by prowadzić eksperymenty na żywym ciele. A propos uzależnień i wzrastającej tolerancji, zażywanie wyższych dawek psychotropów etc. przez dłuższy czas przeważnie prowadzi do kłopotów na tym tle, czy pacjent jest "grzeczny", czy nie.. . Wiec warto korzystać z doświadczeń innych. Autor wątku pyta, czy sa ludzie, którym leki psych. szkodzą, wiec odpowiadam: tak, spory procent wszystkich, co tego kiedykolwiek próbowali. Decyzja należy do niego, bo to jego ciało w koncu, jego życie.

Użytkownik nigdy edytował ten post 31 styczeń 2016 - 22:10


#7 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 31 styczeń 2016 - 22:21

Nigdula nie do końca sie z Tobą zgodzę.Są jednoski chorobowe przy których nie powinno sie stosować leków jak zaburzenia osobowości

Według najpopularniejszego ujęcia medycznego zaleca sie stosować leki w zaostrzeniach stanów towarzyszącym zaburzeniom osobowości (stany depresyjne, lekowe, psychotyczne i inne) lub stabilizujaco. Nie wiem wiec, skąd takie informacje?

#8 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 31 styczeń 2016 - 23:56

Nidgula czytajac Twój post odniosłam wrazenie że piszesz ogólnie jak bardzo szkodliwe jest baranie leków .

Informacje ze w czystych zaburzeniach osobowosći nie stosuje sie leków posiadam od znajomego psychiatry.



#9 Paweł 1983

Paweł 1983

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 6194 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 luty 2016 - 22:46

Witam chciałbym przedstawić swoją historie i prosić o rady w sprawie dalszego leczenia. Psychiatra powiedział, że nie słyszał o podobnym przypadku.

Jestem studentem obecnie przebywam na urlopie dziekańskim. Mój problem zaczął się w wieku 7 lat, kiedy stwierdzono u mnie tiki nerwowe oporne na konwencjonalne leczenie. Po wielu próbach udało się opanować je do minimum. Leki które mi wtedy pomogły to pimozyd i karbamazepina. Lekarz uprzedził że mogą one się jeszcze nasilić w okresie dorastania. Problem z którym się obecnie zmagam zaczął się zaraz po rozpoczęciu nauki w liceum kiedy to po nasileniu się tików pojawiła się bezsenność. Brak snu przez dwie, trzy doby uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Bezsenność nasilał każdy stres, nie tylko szkoła ale także wypad z przyjaciółmi na koncert do warszawy czy nawet jakaś osiemnastka(wydarzenia które z pewnością były pozytywne) ogolnie myśl, że musze wstać i gdzieś iść nie dawała mi zasnąć. Neurolog przepisał mi karbamazepinę i zabronił iść do psychiatry powiedział,że po lekach psychiatrycznych będę „latał po ścianach”, (nie wiem czemu ale miał rację), karbamazepina nie rozwiązywała problemu ale trochę pomagała i przede wszystkim nie szkodziła. W razie większego stresu bezsenność się odzywała i musiałem zwiększać dawki. Przed studiami chciałem rozwiązać problem raz na zawsze i udałem się do psychiatry który stwierdził że to pewnie depresja(dziś wiem że nie miałem depresji, cieszyłem się życiem miałem plany, a gdy stres opadał mogłem spać bez problemu.) przepisał mianserynę 30 mg. Efekt rewelacyjny, tabletka ścinała z nóg po 30 min. Minął tydzień i sen się ustabilizował. Rozpocząłem naukę na studiach i po miesiącu zaczęły się straszne bóle stawów zwłaszcza w nocy i zacząłem mieć napady lękowe, które były coraz częstsze, psychiatra zwiększył dawkę do 60 mg, efek- napady jeszcze silniejsze a ból stawów nie do zniesienia. Lekarz nie chciał uwierzyć że to od mianseryny, przepisał sertralinę która okazała się być katastrofą. Wziąłem pół tabletki i nie mogłem się na nogach utrzymać, wymioty biegunka, wszystko wokół pływało, nie mogłem na światło patrzeć a lęk taki że aż całe ciało drżało. następnie był escitalopram. Na początku nie miałem żadnych skutków ubocznych po za nudnościami i lekkim bólem głowy. Przy 10 mg lęki się trochę zmniejszyły ale nie zniknęły. Poprosiłem o zamiane mianseryny na mirtazapinę z powodu bólów stawów. Po zamianie ból zaczął ustępować a lęki całkowicie zniknęły(był to najlepszy okres leczenia, trwał dwa miesiące) od tego czasu zaczęły się dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Najpierw z dnia na dzień trafiłem do szpitala na zapalenie płuc, codziennie wymiotowałem . w szpitalu zrobili chyba wszystkie możliwe badania, które wykazały jedynie refluks żółciowy. Po wyjściu ze szpitala znów przez pewien czas było dobrze, potem znowu: wymioty żółcią, żółty kał, miałem coraz mniej siły, tętno spoczynkowe przekraczało 120, zacząłem bardzo szybko chudnąć, budziłem się rano z potwornym lękiem, nie mogłem usiedzieć w miejscu, do głowy napływały takie myśli jakich w życiu nie miałem, że nic nie  miem, jestem chory i najlepiej postarać się o rentę i nic nie robić. Objawy przypominały ciężką depresję. Dotrwałem do końca roku akademickiego(nie wiem jakim cudem ale wszystko zaliczyłem) i postanowiłem odstawić wszystkie leki, po odstawieniu wszystko zaczęło się powoli stabilizować, na wymioty nie pomagały żadne leki na żołądek. Po trzech miesiącach większość objawów ustapiła oprócz wysokiego pulsu i ciągłego podenerwowania, i znów powróciła bezsenność i to 5 razy gorsza niż przed leczeniem, nie pomagały nawet leki nasenne. Byłem zmuszony wrócić do 30mg mianseryny. Psychiatra stwierdził że to najprawdopodobniej mirtazapina mi zaszkodziła i przepisał escitalopram(czyli leczenie ta samą drogą co wcześniej). na początku poprawa a po 3 tygodniach znów wymioty jadłowstręt i uczucie jakby robaki chodziły mi pod skórą. I znów te mysli, najpierw stwierdziłem że mam anoreksje  a potem że schizofrenię. psychiatra uznał że dość ssri ewentualnie radził spróbować paroksetyny, ale na razie przepisał tianeptyne, której jeszcze nie brałem.w najbliższym czasie zaczynam terapie indywidualna oraz grupową. (dodam jeszcze że przez pół roku popsuło mi się 8 zębów i mam strasznie suchą skórę- jak narkoman!!!), I teraz moje pytania:

  • Czy zdażyło się komuś by leki powodowały odwrotny efekt terapałtyczny ?

(Mianseryna- lek przeciw lękowy powoduje lęki, escitalopram- powoduje depresję i nerwicę)

  • Czy zdazyło się komuś aby organizm odrzucił lek dopiero po kilku miesiącach zażywania?
  • Jak się leczyć gdy nie toleruje się prawie żadnych leków?
  • Czy istnieje inny sposób poradzenie sobie z takimi problemami?

Z góry dziękuję za przeczytanie moich wypocin.

Fajny temat biorę oba naraz od kilku lat. Pierwszy od prawie 10!

Na poczatku bodaj w 2005 dostałem mianserynę, po około 2 tygodniach stosowania odstawiłem bo czułem sie po tym mega źle! Tym sposobem na dłuższy czas "wyleczyłem" się z leków!

Po kilku latach wróciłem do psychiatry i dostałem to samo, o dziwo działanie było zupełnie inne, pomagało mi, zostało do tej pory.

Escitalopran dostałem przy okazji poważnych zmian w moim życiu, pomagał mi od razu, w sensie nie było sytuacji jak z mianseryną. Od 6 la tprzyjmuję oba z pewną przerwą kiedy nie brałem esci.

 

Mianseryna zaczeła pomagać (według moich obserwacji) kiedy trochę ogarnąłem emocje (trochę) w silnych stanach lękowych (jak na począdku) rzeczywiście czułem się gorzej po tym.

 

Mianseryna trochę otępia, wywołuje senność, jeżeli masz potrzebę kontrolowania myśli możesz czuć się gorzej!


Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli.


..widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy....





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: psychotropy, ssri, leczenie, pomocy, nerwica, bezsenność

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych