Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

Co mnie dzisiaj cieszy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
902 odpowiedzi w tym temacie

#901 Killing me softly

Killing me softly

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 71 postów
  • Gadu-Gadu:10445693
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 18 listopad 2018 - 11:08


mam kaca, ale nie morderce, więc nienajgorzej.. ale chyba sobie poprawię piwkiem zaraz,  aczkolwiek mam pewne opory bo o 5:30 jutro wstaję do pracy



#902 Midsy

Midsy

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Karolcia :)
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina marzeń i nadziei

Napisano 18 listopad 2018 - 20:05

Cieszy mnie to, ze zjem sobie na kolacje kanapki z moimi ulubionymi serami :)


Zawsze patrz na przyczynę, nie na efekt


#903 Wisienka770330

Wisienka770330

    przerwa kilkunastu miesięczna od aktywności na forum

  • Bywalec
  • 12536 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano dziś, 10:14

Cieszy mnie fakt że po kilku dniach intensywnych przygotowań, wspólnie z rodzicami przerobiliśmy jedną z dwóch dużych piwnic na pokój, wymieniliśmy okna na szczelne aby było ciepłej, część łóżek z ogrodowej altanki łącznie z zabawkami i drapakiem żeby na noc zastępował ,,drzewka" przenieśliśmy do tego pomieszczenia i od wczoraj nasze maluchy są, będą na noc gdy my śpimy w tym pomieszczeniu. Mają tam tyle rozrywek, szafek do buszowania, że myślę jakoś wytrzymają brak ukochanej wolności w nocy. W dzień będą miały wolność połączoną z naszą dyskretną kontrolą, gdy zawsze ktoś z nas plus sąsiedzi którzy traktują je jak swoje, jest w ogrodzie czy ogólnie w domu i widzimy je jak się bawią z kotkami np u sąsiadów w ogrodzie obok. Ale w nocy do ok 8 rano będą w pokoju w piwnicy, przynajmniej zimą i dopóki nie urosną, dla bezpieczeństwa aby nikt sobie nie przywłaszczył kolejnego naszego kotka.
Na wiosnę jak będą większe i bardziej samodzielne, mniej ufne do całkiem obcych ludzi, będę mieć otwarty lufcik w pokoju, drabinkę i kiedy będą chciały wychodzić to same będą, same będą decydować kiedy będą spać w altance kiedy w piwnicy, kiedy się bawić w okolicznych ogrodach..
Żałuję że tydzień wcześniej nie pomyślałam o tym.. było jeszcze ciepło i plany aby zrobić im oprócz altanki pokój w piwnicy były jak tylko będzie chłodniej..
Gdybym wcześniej, tydzień temu to zrobiła, nikt by nam Roksi nie ukradł..
Bo już na 100 % wiemy że żyje i ktoś ją między 7 a 9 rano zabrał 11 dni temu z naszej prywatnej posesji.
Wszystko z pomocą sąsiadów oraz pracowników zakładu gospodarki komunalnej na moją prośbę zostało dokładnie przeszukane.
Pracownica urzędu skarbowego który jest u nas na podwórku, widziała z okna po 7 rano jak 2 chłopców w kapturach wychodziło z naszej prywatnej posesji... Na 7 dzień poszukiwań dopiero nam powiedziała jak dowiedziała się że szukamy kotki. Chłopcy wraz z siostrą nigdy sami daleko nie odchodzili, byli zawsze pod opieką matki i naszą plus sąsiadów.
W dzień bym ją szczególnie pilnowała, chodziła by ze mną podobnie jak Mika do biura, a jak bym miała inne sprawy to mama by ją pilnowała.
Muszę się z tym pogodzić i dać jak najlepszą opiekę i bezpieczeństwo chłopcom, jej braciom.
Ciapek wczoraj pół dnia spędził z przerwami na moich rękach, a Rokuś zakochał się w psicy sąsiadów i uwielbia w ciągu dnia gdy są w domu bawić się z ich młodą psica u nich w ogrodzie oczywiście przy Ich obecności. Ciapek z tych mniej odważnych i w tym czasie lubi spać w altance w ciągu dnia lub chodzić ze mną na rękach.. Ale ogólnie chłopcy są bardzo zżyci ze sobą mimo że mają już 3 miesiące, jeśli gdzieś w pobliżu spacerują najczęściej w ogrodach sąsiadów blisko, są zawsze razem, jak śpią to przytulają się do siebie nadal. I widać że są z nami związani. Z jednej strony kochają wolność, z drugiej strony trzymają się nas.
Smutek i pustka będzie długo po moim Skarbie..

Obawiałam się trochę że moje maluchy będą trochę nieszczęśliwe z powodu braku wolności w nocy, a okazało się że są szczęśliwe.
Pokój w piwnicy każdego dnia coraz bardziej udoskonalany pod ich potrzeby jest ich rajem oraz miejscem gdzie czują się bezpiecznie.
Mają dywan, kilka łóżeczek do wyboru, mini plac zabaw, drapak do zabawy, pełno kocich zabawek, ogromną przestrzeń bo to bardzo duży pokój..
W ciągu dnia kiedy chcą wypuszczamy je kilka razy do ogrodu żeby pobiegały gdzie tylko chcą ale zauważyłam że trzymają się mnie, rodziców podczas tych spacerów i nie chcą same zostawać na dłużej w ogrodzie.
Jak któreś z nas, kto akurat ma ,,dyżur" i je pilnuje, wychodzi z nimi.., chce pójść do domu na moment aby jeszcze miały wolność trochę którą kochają i wrócić po nie za kilka chwil, one nas pilnują i same chcą wracać też do pokoju.
Ciapek domaga się żeby go wziąć na ręce a Rokuś sam idzie przy nodze i czekają aż otworzę drzwi od domu.
Wiedzą że kilkanaście razy dziennie przychodzimy do nich, karmimy, bawimy się z nimi, wyprowadzamy na dwór, nosimy na rękach kiedy chcą.
Najważniejsze aby były jednocześnie bezpieczne, miały ciepło i były szczęśliwe.
Opieka nad maluchami pochłania teraz więcej czasu niż wcześniej ale przynajmniej są bezpieczne.
W ciągu dnia nadal są ,,uczone" przez matkę ale zawsze ktoś z nas to dyskretnie nadzoruje.
Wiem że dla nich największe szczęście to bieganie gdy jest ciemno wieczorem.
Dlatego codziennie wieczorem jak wracam z biura (staram się najpóźniej o 22 teraz kończyć pracę) wypuszczam je na dłużej.
Wczoraj np nie padało więc godzinę biegały wieczorem nie licząc wszystkich krótszych spacerów w ciągu dnia..., a ja chodzę blisko nich i czekam aż się wybawią. Potem idą do pokoju i bawią się, śpią do rana w ciepełku.
Mika jeśli będzie zimniej i będzie chciała również będzie w nocy w pokoju.
Narazie nie chce, woli domek w altance.
Gdybym wzięła pod uwagę fakt że ktoś może ukraść kotka z prywatnej posesji, zadbanego, kochanego, śpiącego w ciepłym łóżku gdy było jeszcze bardzo ciepło na dworzu, pilnowanego przez nas i matkę która jako dzika kotka uczyła je ostrożności i zasad kociego życia, paręnaście dni wcześniej bym stworzyła kotkom dodatkowe bezpieczeństwo.
Brak monitoringu na terenie altanki był błędem.
Na podstawie opisu pracowników urzędu skarbowego trudno jest dojść do znalezienia złodziei..
A mnie szlak trafia że naszego skarba nie ma już z nami, zwłaszcza teraz gdy mają jeszcze lepsze warunki i bezpieczeństwo a co najważniejsze ogrom miłości.
Ci złodzieje nie chcieli kotki do kochania, chcieli prawdopodobnie rasową kicie przepiękną szylkretke miniaturkę aby ją sprzedać lub zarabiać na niej w przyszłości aby rodziła...
Roksia w marcu miała być wysterylizowana..
Mika jest już po zabiegu sterylizacji..
Nasze skarby są do kochania, a nie żeby na nich zarabiać, tworzyć hodowlę kotków!
Rozumiem że ktoś może chcieć posiadać rasowe koty i dbać o nie i jednocześnie zarabiać.
Ale nie kradnie się ludziom zwierzęcia z prywatnej posesji!
Zadbanego, posiadającego książeczkę zdrowia, świeżo po szczepieniach.
Gdybyśmy się zdecydowali, a tego nie zrobiliśmy po wspólnej decyzji że wszystkie kotki zostają z nami, to byśmy sami szukali im domów i napewno nie za pieniądze i tylko w dobre ręce.
Oczywiście to nie wchodziło w grę gdyż gdy maluchy miały niespełna miesiąc, już wiedzieliśmy że zostaną z nami.
Dlatego Mike wysterylizowaliśmy i maluchy podobne zabiegi czekały w marcu.
Co do chłopaków, zabiegi będą, a co do Roksi niestety nigdy nie dowiem się gdzie jest...

Użytkownik Wisienka770330 edytował ten post dziś, 10:45

  • miriam* lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych