Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

I ja też!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
15 odpowiedzi w tym temacie

#1 virven

virven

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów
  • Gadu-Gadu:46660921
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 07 styczeń 2016 - 23:04


Hej wszystkim!

 

Nie wiem, czy ktokolwiek czyta te historie ozdrowieńcze, ale ostatnio zaproponowano mi umieszczenie takiej spowiedzi na forum publicznym, także jestem.

Moja historia z depresją sięga dobrych 6 lat wstecz, kiedy to wyciągnęła po mnie swoje macki i zatrzymała w ten sposób na zdecydowanie zbyt długi czas. 
W moim przypadku proces wychodzenia z tej czarnej dziury nie wymagał  zmiany szkoły, miejsca zamieszkania, nawyków, znajomych, rodziny, nie adoptowałam dziecka z Afryki i nie wyjechałam na pół roku na Karaiby, żeby coś do mnie dotarło.
Nie usłyszałam też magicznych słów, nie przeczytałam fascynującej książki, dopiero teraz, po latach, wiem o wiele więcej. Wiem to, czego wtedy zabrakło, żeby wyzdrowieć szybciej.
 

Pewnego (słonecznego, bo jakżeby inaczej) dnia, zwlekłszy się z łóżka, podreptałam do kuchni zażyć dzienną partię antydepresantów i zawahałam się- a może by tak bez? Spróbować, sprawdzić, zawalczyć?
Dotarło do mnie, że jestem zmęczona tym schematem. Zmęczona bycia zmęczoną. Zapragnęłam zmiany, czegoś więcej w życiu, jakichś perspektyw, przyszłości.
I tak to się zaczęło- walka, ale jednocześnie poddanie się, akceptacja, ale nie w bierny, nihilistyczny sposób.

Decyzja o tym, że będę trwać, mimo wszystko. O tym, że będę się starać i zawalczę o siebie.

Choroba była w pewnym masochistycznym sensie moją strefą komfortu- nie miałam żadnych planów na przyszłość, zobowiązań, nie musiałam stawać czoła trudnym sytuacjom, wystarczyło jedynie wrócić do domu i osunąć się w dobrze znany mrok, zrezygnować, poddać się, nawet nie spróbować.
Owszem, była przeszkodą- utrudniała oddychanie, wciąż ciągnęła w dół, podpowiadała głupie rzeczy, zniekształcała rzeczywistość, zabierała przyjaciół, znajomych, ale jednak była bardzo wygodnym sposobem na uniknięcie odpowiedzialności, była przewidywalna, była też moim przyzwyczajeniem, starym schematem odgrywanym dzień w dzień, aż stał się chlebem powszednim, a jakiekolwiek myśli o tym, że mogłoby być inaczej wydawały się być nie na miejscu.

Obecnie jest tylko wspomnieniem, ale nie bolesnym, smutnym, czy wstydliwym, tylko wartościowym, znaczącym.

Niemalże każdego dnia, jakkolwiek by to tanio nie zabrzmiało, nie mogę się nadziwić, że jeszcze żyję. Że oddycham pełną piersią, że uśmiecham swobodnie, realizuję, że zaraz po otwarciu oczu nie zalewa mnie fala zimnego strachu, a serce przepełnia wdzięczność, że dałam sobie jeszcze tę jedną jedyną szansę.
Wiem, że depresja nie wróci, cokolwiek by się w moim życiu nie stało. To nie znaczy, że nie bywam smutna, nie płaczę, nie wyję z bólu, nie boję się czasem przyszłości, nie lubię odciąć się od świata na chwilę, odetchnąć, odpocząć. 

Wyjście z choroby wymaga niesamowitej odwagi, a przeżywanie wszystkich emocji jest trudne, wyczerpuje. Ma ona wiele odcieni, różne historie, wielorakie podłoża, a każdy z nas jest na innym etapie rozwoju, świadomości i kroczy inną ścieżką- dlatego niestety sposób na stawienie czoła życiu, swoim emocjom i decyzji o wyzdrowieniu musimy znaleźć własny.

Nie będzie łatwo, będzie rzucało, często będzie niesprawiedliwie, ale zawsze będzie warto.

W głowie mam chaos, nie za bardzo wiem, co powinnam powiedzieć, dużo łatwiej zwraca mi się do konkretnego przypadku, jednostki, co kiedyś mam nadzieję uczynić jako pani lekarz. Ciężko jest też oddzielić zbędne wersy od wartościowych słów, nie brzmiąc przy tym jak tania książka psychologiczna, zwłaszcza że wiele tutaj starszych, bardziej doświadczonych osób, ale jeśli ktokolwiek (jakimś cudem) chciałby ze mną porozmawiać, to z miłą chęcią to zrobię.

Tymczasem życzę wszystkim dużo siły, wytrwałości, cierpliwości, wiary i wspomnianej wyżej odwagi. :)
 



#2 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 08 styczeń 2016 - 06:33

Witaj.

Czytamy posty i bardzo potrzebne są tu takie pozytywne wpisy.

Z tego co zrozumiałam jesteś studentką medycyny i masz zamiar w przyszłości zająć sie psychiatrą.Moze Twoje doswiadczenie z depresja pozwoli Ci zrozumieć jak czują się pacjenci.Różnica będzie taka że Ty miałas zapewnione bardzo dobre warunki do zwycięstwa nad chorobą.Tak jek napisałas depresja ma wiele odcieni i rózne przyczyny..

W/g mnie bardzo cięzko jest podjąć walkę jezeli masz za soba cięzkie przeżycia z dzieciństwa,brak wsparcia ze strony najblizszych cięzkie warunki ekonomiczne oraz brak perspektyw na zmianę.

Najwazniejsze w walce z kazda chorobą i nałogiem jest  wskrzeszenie tej chęci do zmiany myslenia i zawalczenie o siebie i o lepszą przyszłość

Dopóki człowiek żyje i tli sie w nim iskierka nadzieji to watro stanąć do boju poniewaz życie jest nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo co nas moze spotkać.

 

Najwazniejsze dla kazdego człowieka powinna być świadomość, że życie ma sie tylko jedno

 

Pozd..



#3 virven

virven

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów
  • Gadu-Gadu:46660921
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 08 styczeń 2016 - 11:58

Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał ciężej, będzie musiał włożyć więcej pracy w to, żeby wyzdrowieć, mimo bolesnej rzeczywistości dnia codziennego, ale tak długo jak istnieją ludzie żyjący w bardzo dobrych warunkach materialnych, społecznych, osiągający sukcesy, mający tak zwane ''wszystko'' i cierpiący bardziej niż niejeden znajdujący się w dokładnym przeciwieństwie, tak długo będę przekonana, że w wielu przypadkach poziom pracy i odwagi, jaki trzeba będzie włożyć w proces wyzdrowienia będzie równy w wielu diametralnie odmiennych przypadkach.

Niestety nasze subiektywne odczucia często są nieadekwatne do sytuacji, w jakiej się znajdujemy, ale znów- co człowiek to inna historia.

Czy ja miałam zapewnione warunki? Na pewno. 

 

Ale znam osoby, które nawet w najdroższych ośrodkach psychoterapii, mający wsparcie całej rodziny, będący w udanych związkach popełniły samobójstwo, więc co to tak naprawdę są te ''dobre warunki''?



#4 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13617 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 styczeń 2016 - 12:07

Wspaniałe świadectwo Virven! Dziękuję.


kotek.gif

giphy.gif


#5 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 08 styczeń 2016 - 15:24

Vivien nikt nie kwestionuje że podstawą wyjścia z choroby jest chęc samego chorego,

Ty piszesz o osobach które miały dobre warunki ale nie miały tej chęci.do podjecia walki.

Ja natomiast uwazam że same chęci to za mało jezeli nie ma się wsparcia w otoczeniu i persektyw na zmianę swojej sytuacji

Nie chcę sie rozpisywac ale w naszej rzeczywistości leczenie wyglada bardzo kiepsko i perspektywy na dobrą pracę również sa  tragiczne,dlatego sa tak czeste nawroty depresji..

 

.



#6 virven

virven

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów
  • Gadu-Gadu:46660921
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 08 styczeń 2016 - 20:19

Właściwie to jest spora filozofia, jakby się temu przyjrzeć, ale może nie będę już gmatwać. 

Ból jest subiektywny i często niezależny od warunków zewnętrznych, nawet jeśli mamy chęci, żeby z tego wyjść. Czasem cierpienie zdaje się być irracjonalne.

A rzeczywistość u nas faktycznie nie wspiera zaburzeń psychicznych, aczkolwiek świadomość rośnie. Moja koleżanka ostatnio zrobiła manifestację na temat zaburzeń odżywiania w Katowicach:
, gdzie bulimia już w ogóle jest sporym tematem tabu w naszym kraju.



#7 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13617 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 styczeń 2016 - 20:56

w moim procesie walki z chorobą i wychodzenia z niej nie miały znaczenia warunki - były raczej słabe: zero wsparcia w bliskich, sytuacja materialna nędzna, brak możliwości zmiany położenia (względy materialne), konieczność ukrywania choroby, mobbing w pracy, związek, który okazał się być toksycznym (a ja ślepa,,,do czasu;) )... gdybym skupiła się na tym wszystkim, to być może nie byłoby mnie tutaj, w ogóle by mnie nie było

 

ale uparłam się, po prostu bardzo chciałam nie czuć się tak ciulowo

 

nie wiem, jak to jest, może każdy z nas ma inne zasoby, może trzeba je w sobie odkryć, może trzeba odwagi jakiejś? nie wiem, nie chcę oceniać

wiem natomiast, że zrobiłam wszystko, co tylko mogłam, na 200% - i podziałało :)


  • incantation lubi to

kotek.gif

giphy.gif


#8 virven

virven

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów
  • Gadu-Gadu:46660921
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 11 styczeń 2016 - 21:11

Pierwszą taką akcję w Polsce zrobiła autorka tego bloga: http://wilczoglodna.pl/, zainspirowana podobną manifestacją bodajże jakiejś Francuzki. Odzew był podobno bardzo ciepły, wiele ludzi się do niej zgłosiło, też cierpiących na bulimię. Pojawił się też artykuł w jakimś magazynie. 

Interpretacja myślę, że we własnym zakresie. ;)



#9 pileczka

pileczka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 3 postów
  • Imię:Monika

Napisano 04 luty 2016 - 11:45

O tych rzeczach na prawdę trzeba dużo pisać, mówić. 



#10 Ona123

Ona123

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 21 postów

Napisano 19 luty 2016 - 14:47

( pokazała oszpeconą skórę tatuażem) 

i po co ta ocena?! To jej sprawa! Chce, to ma, na pewno nie Twoja i ocena do niczego nie jest tu potrzebna! Naruszasz granicę tej osoby i to bardzo!



#11 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 19 luty 2016 - 19:27

wyszlo z ciebie troche chama :mellow: oby nie wrocilo
Vivren, gratuluje wyleczenia
Szkoda ze ta metoda moze zawiesc gdy są konkretne powody i mobilizacja nie wystarczy

#12 emzet

emzet

    Bywalec

  • Administrator
  • 517 postów
  • Imię:Grześ
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 luty 2016 - 22:13

Gratulacje i dziękuje za inspiracje...

 

@toy

Wszystko interpretuje nasz mózg i to jedynie od nas zależy jak życie da nam po dupie. Sam się zaczynam tego uczyć i starać się nie zwalać wszystkiego na życie, bo każdy się boryka z problemami - większymi czy mniejszymi. I opowiadałaś mi kiedyś o swojej historii (bardzo krótko), ale też mam bliską osobę, która przeszła dużo - uwierz mi na słowo... tak dużo, że aż czasem sam nie wierze... Ale jednak nie daje się i jestem przekonany, że wyjdzie na prostą. Bo po prostu działa, a nie użala się nad sobą jak większość "poszkodowanych" (niestety włącznie ze mną...). Nie chcę powiedzieć, że nie masz ciężko, ale że w każdej sytuacji człowiek może się odnaleźć i również być szczęśliwym. Trzeba zwyczajnie ruszyć zad i nie trwać w naszej marnej strefie komfortu, gdzie nic nie musimy, mamy wymówki itp. (te słowa też chyba kieruje do siebie...)

 

Wiem, że jest ciężko, ale musimy dać radę... :)


  • XAW lubi to
`Twoja w tym głowa, burzyć i budować od nowa,
coś zaryzykować, nie chować głowy w piasek...`

#13 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 26 luty 2016 - 05:09

moze jakies konkretne wskazowki jak mam dzialac ruszyc dupe i wyjsc na prostą, bo za wiele mojego uzalania chyba tutaj nie znajdziesz :mellow:

#14 incantation

incantation

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16559 postów

Napisano 26 luty 2016 - 07:47

Emzet sa warunki i sytuacje w których jesteś bazsilny bo od Ciebie nie zależą i nie wiem jakbys sie starał to nic nie jesteś w stanie zmienić.

AKURAT TE SŁOWA KIERUJESZ DO NIEWŁAŚCIWEJ OSOBY.

Nie zycze nikomu żeby był w takiej sytuacji jak Tośka i ona cały czas walczy i  nie poddaje sie.


Użytkownik incantation edytował ten post 26 luty 2016 - 08:15


#15 emzet

emzet

    Bywalec

  • Administrator
  • 517 postów
  • Imię:Grześ
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 26 luty 2016 - 12:55

Hmm, chyba źle mnie zrozumieliście...No właśnie o to chodzi, że pewnych rzeczy się nie zmieni i zwyczajnie trzeba się pogodzić z niesprawiedliwością świata... Ja wiem, że brzmie troche naiwnie, ale zwyczajnie to od nas zależy jak będziemy odbierać różne problemy życiowe i czy ona nas pogrążą. Nie znam w pełni historii toy, ale znam historię która mrozi krew w żyłach i jednak jest dla mnie dowodem na to, że najgorsze gówno nie przeszkodzi w życiu, jeżeli się z tym pogodzimy i nie pozwolimy żeby definiowało nasze życie...

 

A jeżeli toy walczy i się nie poddaje, to gratuluje i zycze sukcesow...


  • molenka lubi to
`Twoja w tym głowa, burzyć i budować od nowa,
coś zaryzykować, nie chować głowy w piasek...`

#16 Gość_toy__*

Gość_toy__*
  • Gość

Napisano 26 luty 2016 - 15:18

walczę :lol: zgadles
ale często musze ustapic bo jest silniejszy i ma ostre zęby




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych