Skocz do zawartości






Zdjęcie

Jak każdy dzień wypiera z emocji

Napisane przez Gracja , 27 stycznia 2016 · 459 Wyświetleń

pustka emocje
Jak każdy dzień wypiera z emocji

Najgorsza jest ta pustka. Kompletna nicość. W jednym momencie potrafię siedzieć i przejmować się wszystkim, natomiast w drugim - wbijam jajo we wszystko, co mnie otacza, wbijam tak bardzo, że to głowa mała.
Robiłam tak odkąd pamiętam.
Zawsze, gdy przestawałam sobie radzić ze swoim życiem skutecznie sama wyrywałam sobie serce. Sama prowokowałam sytuacje, które wymagały we mnie zachowania trzeźwego umysłu i ostudzenia emocji. Zawsze sama stawałam się chłodna, to nigdy nie był przypadek. Jednak teraz łapę się na tym, że zaczynam robić to automatycznie, gdy tylko stanie się nawet najmniejsza błahostka, która zaburza mój dobry humor.
Chyba tak naprawdę lepiej mi jest być zimną.
Wiem o tym doskonale, pamiętam każdy czas, kiedy pozbawiona emocji kroczyłam przez życie.
Wtedy było mi dobrze.
Dlaczego naprawianie swojego kręgosłupa moralne musi tak boleć?
Wiem, że muszę się nauczyć wszystkiego co dobre od nowa. Wiem, że jestem człowiekiem, który dopiero poznaje, jakimi wartościami powinien kierować się w życiu.
To wszystko przez to, że kiedyś doszłam to punktu zerowego. Do punktu, kiedy mój kręgosłup moralny roztrzaskał się na kawałki, a skrupuły uciekły w popłochu przed zniszczeniem. Nie zostały mi nawet zgliszcza jakichkolwiek uczuć. I co?
I było mi świetnie.
Do czasu kiedy okazało się, że nie da się tak żyć na dłuższą metę. Że emocje zawsze, ale to zawsze same dadzą o sobie znać, prędzej czy później.
Teraz strasznie mnie boli budowanie swoich wewnętrznych postaw. Stawiam dopiero fundamenty.
Codziennie jednak moja pustka znów się pogłębia. Z każdym dniem czuję, że automatycznie albo muszę jakoś gwałtownie odreagowywać najmniejszą głupotę, albo duszę w sobie emocje i wtedy już wiadomo, do czego to prowadzi.
Z resztą chyba sama już nie wiem.
Z jednej strony lubiłam siebie jako zimną sucz - z drugiej strony nienawidziłam.
Z jednej strony pragnę być dobrym człowiekiem - z drugiej strony mam w sobie zbyt wielkie pokłady nienawiści.
Nie potrafię wybaczać, po prostu nie potrafię tego zrobić.
Nie potrafię zapominać.
Każdej nocy przeżywam swoje krzywdy. Każdej nocy przychodzą do mnie moje demony.
No może nie każdej - nie kiedy wtulam się w ciepłe objęcia.
Wtedy wszystko odchodzi i czuję się znów małą dziewczynką.
Może to znaczy, że dla tak zepsutej osoby jak ja jest jeszcze nadzieja?






Zdjęcie
incantation
28 sty 2016 17:05

Gracja zawsze jest nadzieja.Ty jestes poprostu chora i potrzebujesz fachowej pomocy.

Nie radzisz sobie z emocjami i dlatego tak postepujesz.Wydaje mi sie ze powinnas trafic do dobrego ośrodka czyli do Krakowa gdzie leczą zaburzenia osobowości.Po takiej terapii nauczą Ciebie jak żyć i radzic sobie z Twoimi zaburzeniami.

inca, gdzie ja do Krakowa, przecież to z 100000km ode mnie..
Zdjęcie
incantation
30 sty 2016 17:21

Nie wiedziałam że mieszkasz poza granicami naszego państwa.Moze tam gdzie zyjesz poszukasz takiej terapii lub pobytu na odziale dziennym to tez sie sprawdza.Pewnie to wszystko zalezy od rodzaju ubezpieczenia jakie posiadsz.Samej bedzi Ci ciężko wyprostowac swoje życie i ukierunkowac emocje.

mieszkam w Polsce, ale teraz kiedy mam maturę na głowie nie mam jak jeździć do Krakowa, to daleko ode mnie..

Czerwiec 2026

P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15 16 1718192021
22232425262728
2930     

Ostatnie komentarze