Depresja.ws - Forum: męczę się sama ze sobą.. - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

męczę się sama ze sobą.. męczę się sama ze sobą.. Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   sara391 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3
  • Rejestracja: 05-listopad 13

Napisano 05 listopad 2013 - 14:38

Witam. To chyba mój pierwszy wpis tutaj.. Mam depresję(zreszta nie tylko ja). nie nawidze siebie. wszystko co robie robie zle i nie potrafie sama siebie zmusic do dzialania... jestem wrzodem i ciezarem dla innych i dla siebie... najgorsze jest to ze chce sie zabic zeby wiecej nikomu zycia nie niszczyc ale panicznie boje sie smierci i tak naprawde nie chce umierac... po prostu nie chce sie meczyc i meczyc innych... Opis mojego zycia mniej wiecej w skrocie... mam 22lata. w wieku gimnazjalnym mialam proby samobojcze. matka miala nas gdzies potrafila sie na mnie wyrzywac za nic tylko po to zeby sie wyladowac... mialam znajomych wiec nie bylo jakos zle... w technikum jakos przestalam sie usmiechac rozmawiac i tylko unikalam ludzi.. bylam wiecznie zmeczona i plakac mi sie czhialo... nauka szal ok . w 3 technikum zaszlam w ciaze.. znajomi z klasy jak sie dowiedzieli to tylko sie na mnie gapili i nawet juz cześć nie mowili... wogole czulam sie zle az w koncu nie wytrzymalam i przestalam chodzic i przychodzilam tylko na sprawdziany... do 4klasy juz nie wrocilam. urodzilam corke i po dwoch mies zaczelam chorowac nie wiadomo do konca dlaczego i na co... bylam wrakiem czlowieka przez 1,5 roku i wygladalam jak chodzacy szkielet(z natury troche ciala mialam)... wyszlam za mąż kiedy mialam drgawki coraz czesciej przenioslam sie do tesciow zeby ktos mi sie zajal dzieckiem,.. nie mowilam nikomu ze choruje wiec zdaniem tesciowej to bylam leniwa i nic nie robila... tylko szkoda ze nie widziala ze nie bylam w stanie... po roku nie wytzrymywalam z tesciami z ich dopierdzielaniem i rabaniem mi tylka w okolicy....po klotni wrocilam z corka do domu, maz dolaczy dopiero po tygodniu(widocznie nie spieszylo mu sie bo u mamusi mial wszystko)... po badaniach mam stwierdzona endometrioze, zespol zaburzen neurologicznych oraz niedawno borelioze na ktora sie obecnie lecze.... jestem bardziej sprawna w tej chwili tylko ciagle jestem zmeczona i czoje od 2lat bol w prawej nodze na ktory nic nie pomaga... Najbardziej psychicznie meczy mnie to ze marnuje zycie corce.. nie dostala sie do przedszkola wiez chodzi na zajecia 3razy w tyg. ale i atk tylko slysze ze biedne dziecko sie w domu marnuje bo widocznie ja nie umiem sie nim zajac... musi siedziec ze mna w domu chociaz ja sama ze soba sobie rady nie daje... maz ma wiecznie pretensje ze raz na jakis czas obiadu nie zrobie to wielce ze musi mnie utzrymywac a ja nic nie robie... tyle razy mu mowie ze co ja poradze jak kiepsko sie czuje ajak mu nie odpowiada to niech do swojej mamy wroci a nie sie mnie czepia... jakos do tej pory sie nie wyprowadzil...chcialabym isc do pracy tylko ze tam potzreboja sprawnych pracownikow a ja co 2 godz chociaz musze odpoczac... i w dodatku pamiec tez mam kiepska wec do szkoly nie ma sensu wracac... przez to wszystko ja mam ochote odejsc jak najdalej niech zyja bezemnie moze bedzie im lepiej...jestem bezuzyteczna.. tylko moje dziecko mnie jeszcze trzyma na nogach.. ale strasznie mnie w srodku wszystko dusi i mecze sie.......... (wybaczcie bledy, pisze na bierzaco o czym mysle..)
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   sara391 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3
  • Rejestracja: 05-listopad 13

Napisano 05 listopad 2013 - 15:30

mam juz dosyc. siebie. i uzalania sie nad soba. czas cos zmienic..
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   victoria 

  • ...se ne vrati...
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 4354
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:prawie Warszawa

Napisano 05 listopad 2013 - 20:43

witaj, a co chcesz zmienic? mam nadzieje, ze na lepsze? ;)
powiem ci, ze wbrew pozorom to wygladasz mi na silna kobiete. masz pod gore i strasznie ciezko, ale pomimo to wstajesz z lozka i jakos tam dzialasz. przykre ze tak ci sie uklada z tesciami :( nie zawsze relacje rodzinne bywaja takie jak bysmy chcieli. moze warto z nimi porozmawiac, wytlumaczyc?? przede wszystkim radze szczerze porozmawiac z mezem. wytlumaczyc mu jak to wszystko wyglada i pamietaj ze nie jedna strona powinna isc na kompromisy ale obydwie. nie mozesz dzwigac na swoich barkach problemow calej rodziny. czlowiek to tylko czlowiek, nie supermen. co dwie glowy to nie jedna, we dwojke latwiej byloby rozwiazac te problemy.
jesli to nie pomoze to pozniej bedziesz sie zastanawiac co zrobic, nie martw sie na zapas :)
a myslalas moze o wizycie u psychologa? moze by cie naprowadzil na jakies rozwiazania??
pozdrawiam, zycze ci duzo duzo sily i powodzenia! ;) nie poddawaj sie!!
nie mam nic do powiedzenia
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   sara391 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3
  • Rejestracja: 05-listopad 13

Napisano 06 listopad 2013 - 11:56

dziekuje za odp wiktoria. milo ze stwierdzilas ze wygladam na silna kobiete i pewnie masz racje.. szkoda tylko jesli chce cos zmienic to w polowie sie poddaje przez to ze nie mam zbytniego wsparcia.. chociaz raz chcialabym od kogos bliskiego uslyszec ze jestem silna i ze dam rade... U psychologa bylam i nic mi nie dalo... zadnych rad ani nic tylko siedziala i sluchala i ciagle to samo pytanie"i jak sie z tym czujesz"... wole juz sama ze soba rozmawiac bo latwiej mi co kolwiek wydusic.. leki tez bralam ale nie pamietalam dnia poprzedniego i czesto wymiotowalam... chce isc do jakiegos specjalisty do ktorego bede chciala wracac i ktory chociaz troche mi pomoze jakos sie z tym uporac... nawet takie pisanie na forum i wyrzucanie z siebie wszystkiego przynosi ulge ale do czasu... Pozdrawiam
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   kim 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2063
  • Rejestracja: 14-kwiecień 12
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 listopad 2013 - 19:44

witaj
czasem warto spróbwać poszukać innego specjalisty skoro tak kiepsko trafiłaś i przede wszystkim rozmowa z mężem to wg mnie podstawa do dalszego działania żebyś nie była z tym problemem sama.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych