Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja a życie zawodowe


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
36 odpowiedzi w tym temacie

#1 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 05 styczeń 2013 - 10:45


Mam do Was pytanie jak sobie radzicie z życiem zawodowym? Jeszcze dwa lata temu bez clonazepamu ani rusz bez niego miałem sztywna głowę, nie mogłem wyrwać się z zadumania, aż się uzależniłem, ale na szczęście to już historia. Obecnie najgorzej jest z pójściem do pracy po weekendzie, już cała niedziela od rana jest spieprzona. w pracy mam obniżoną wydajność to zn. jak coś zrobię muszę kilka razy sprawdzić i dalej nie wiem czy jest dobrze. nie nawiedzę urlopów pierwszy tydzień jak cię mogę potem tyko myśli jak dam radę wrócić do pracy i tak to się jakoś kula.

#2 Venefica

Venefica

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 224 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 styczeń 2013 - 13:28

teraz nie pracuję, ale ogólnie mówiąc, mój rekord w jednym miejscu to 6 miesięcy. Zawsze na początku się staram, później zmuszam, a później rzucam. Zdarzyło mi się, po rzuceniu pracy, nie odebrać tygodniówki, bo mi nie zależało na niczym.

#3 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 06 styczeń 2013 - 14:09

teraz nie pracuję, ale ogólnie mówiąc, mój rekord w jednym miejscu to 6 miesięcy. Zawsze na początku się staram, później zmuszam, a później rzucam. Zdarzyło mi się, po rzuceniu pracy, nie odebrać tygodniówki, bo mi nie zależało na niczym.


6 miesięcy to nie za długo,ja nie mogę sobie pozwolić na rzucenie pracy choć czasami bym chciał. Teraz bez kasy nic nie zrobisz, nikt Ci nie pomoże, mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, że zdrowie jest najważniejsze g***o prawda. Ludzie miesiącami czekają na wizytę u psychiatry bo takie kolejki, z pieniędzmi leczenie można rozpocząć od razu i inaczej jesteś traktowana.

#4 adesia

adesia

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 172 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:KOŁO ZIELONEJ GÓRY

Napisano 06 styczeń 2013 - 15:01

Tak, to wszystko prawda co piszesz, ale niektórzy są w tak cięzkim stanie,że nie są w stanie pracować i to nie jest kwestią rzucania pracy. Więc ciesz się, że jesteś w stanie pracować!

#5 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 06 styczeń 2013 - 16:13

Tak, to wszystko prawda co piszesz, ale niektórzy są w tak cięzkim stanie,że nie są w stanie pracować i to nie jest kwestią rzucania pracy. Więc ciesz się, że jesteś w stanie pracować!

Doskonale wiem że Venefica rzucała prace nie dla własnego widzimisie, tylko z powodu choroby,a to że jakoś mogę pracować to się bardzo cieszę i pozdrawiam Ciebie.

#6 sierota

sierota

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 19 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 styczeń 2013 - 17:41

Mam do Was pytanie jak sobie radzicie z życiem zawodowym? Jeszcze dwa lata temu bez clonazepamu ani rusz bez niego miałem sztywna głowę, nie mogłem wyrwać się z zadumania, aż się uzależniłem, ale na szczęście to już historia. Obecnie najgorzej jest z pójściem do pracy po weekendzie, już cała niedziela od rana jest spieprzona. w pracy mam obniżoną wydajność to zn. jak coś zrobię muszę kilka razy sprawdzić i dalej nie wiem czy jest dobrze. nie nawiedzę urlopów pierwszy tydzień jak cię mogę potem tyko myśli jak dam radę wrócić do pracy i tak to się jakoś kula.



#7 sierota

sierota

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 19 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 styczeń 2013 - 18:02

Mam dokładnie ten sam problem.Pracuję w tym samym miejscu już 6 lat i zawsze jakoś to było,raz lepiej,raz gorzej,a to urlop a to zwolnienie.Od czerwca zmienił się właściciel (sklep-market)i kierownik.Z miesiąca na miesiąc mam coraz większe problemy z odnalezieniem się wśród tych samych osób,bo załoga się nie zmieniła.Mam problemy,izoluję się od wszystkich bo nagle przestali rozumieć to co się ze mną czasami dzieje.Od 5 grudnia jestem na zwolnieniu lekarskim bo już nie wyrabiałam,no to skomentowali to że nie chce mi się na święta pracować.Boję się wszystkiego,boję się tam wracać,brak akceptacji u innych mnie przeraża,nie umiem myśleć,pracować,na samą myśl o pracy boli mnie brzuch,ręce mi się trzęsą,w głowie pustka.Rozumiem co przeżywasz i masz rację,że jak się pracuje to pracuje,najgorsze są przerwy.Pozdrawiam.Dorota.

#8 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 07 styczeń 2013 - 18:30

Cześć Dorotka
Najlepszym wyjściem by było zmienić pracę i otoczenie, ale niestety z pracą teraz krucho i trzeba się trzymać tego co się ma, bo możesz usłyszeć: "jak Ci się nie podoba to na twoje miejsce jest dziesięciu".

#9 wersja do poprawki

wersja do poprawki

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 16 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 07 styczeń 2013 - 18:37

hej - moja depresja lub jak woli to okreslac moja rodzina - moj zly charakter i humore tez zaczyna odbijac sie na pracy. Coraz mniej efektywnie pracuje, coraz rzadziej z kimkolwiek gadam, coraz czesciej musze zacisnac piesci zeby komus nie przywalic lub nie powiedziec tego i owego... Dodatkowo pracuje w srod osob bardzo mlodych, zadowaolonych, zamoznych, ladnych, takich luksusowych, ktorzy gardza ludzmi z problemami i sie dziwia: jak cos ci nie pasuje to to zmien o co chodzi, ktorzy wszyscy sa the best. Nie moge isc na zwolnienie bo jesli zobacza pieczatke od psychiatry to juz po mnie... rzygac mi sie chce i ich nienawidze - wiec wiem co czujesz ;(((( pewnie to nie pomoze ale nie jestescie sami.....

#10 sierota

sierota

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 19 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 styczeń 2013 - 23:00

Jak tak czytam to co piszecie to mi trochę lżej bo chwilami myślałam że tylko ja jestem taka pokręcona ale widać że nie jestem w tym odosobniona.narbardziej mnie irytuje ten brak tolerancji w miejscu pracy,niby masz stopień niepełnosprawności(lekki) i jesteś jakoś tam teoretycznie chroniona ale w realu tak nie jest.jadą po tobie jak po łysej kobyle a ja chowam głowę,chyba nie bez powodu zalogowałam się jako sierota,wiecznie nieszczęśliwa. :( :( :(

Użytkownik sierota edytował ten post 07 styczeń 2013 - 23:13


#11 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 13 styczeń 2013 - 12:32

Szybko mija weekend, już człowiek myśli o pracy. Nie na widzę poniedziałków.

#12 bella47

bella47

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 24 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:okolice Warszawy

Napisano 14 styczeń 2013 - 16:48

Ja bez pracy,wylądowałabym w wariatkowie,tylko to mnie trzyma przy życiu,ale ja mam specyficzną pracę,i lubię ją...opiekuje się dziećmi,żaden dorosły nie stoi mi nad głową przez cały dzień i to jest plus,rodzice dzieci są ok.chociaż to bogaci ludzie na stanowiskach i mogli by być protekcjonalni ale nie są,traktują mnie jak rodzinę :rolleyes: najgorsze są dla mnie weekendy kiedy mam wolne,bo nie wiem co ze sobą zrobić,no i zaczyna mi się głupawka,stany lękowe,panika itp.moim problemem jest to,że nie mam znajomych,przyjaciółki czy koleżanki,nie mam do kogo się odezwać...ostatni weeekend miałam straszny,nie do opisania,panika,duszenie,płacz bez powodu itd.dziś jest lepiej,bo miałam co robić cały dzień ale boję się nocy. :o

#13 robinson

robinson

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 57 postów

Napisano 14 styczeń 2013 - 19:32

Wyleciałem z pracy, tak więc jakieś 2-3 miesiące nie będę się mył i golił, bo i po co. Raz na parę dni wyjdę do sklepu po drobne zakupy i kawę. Czasem zaglądnę na net może są jakieś oferty.

#14 T0mek

T0mek

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 15 styczeń 2013 - 19:01

Ja bez pracy,wylądowałabym w wariatkowie,tylko to mnie trzyma przy życiu,ale ja mam specyficzną pracę,i lubię ją...opiekuje się dziećmi,żaden dorosły nie stoi mi nad głową przez cały dzień i to jest plus,rodzice dzieci są ok.chociaż to bogaci ludzie na stanowiskach i mogli by być protekcjonalni ale nie są,traktują mnie jak rodzinę :rolleyes:/>/> najgorsze są dla mnie weekendy kiedy mam wolne,bo nie wiem co ze sobą zrobić,no i zaczyna mi się głupawka,stany lękowe,panika itp.moim problemem jest to,że nie mam znajomych,przyjaciółki czy koleżanki,nie mam do kogo się odezwać...ostatni weeekend miałam straszny,nie do opisania,panika,duszenie,płacz bez powodu itd.dziś jest lepiej,bo miałam co robić cały dzień ale boję się nocy. :o/>/>

Widzę,że jesteś z okolic Warszawy zajrzyj tutaj http://www.depresja....wa/page__st__60 ,poznasz ludzi mieszkających niedaleko Ciebie .

Użytkownik T0mek edytował ten post 15 styczeń 2013 - 19:02


#15 Marzycielka00

Marzycielka00

    time flies

  • Użytkownik
  • 1048 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:południe

Napisano 16 styczeń 2013 - 09:24

Ja juz w mojej pracy nie wyrabiam. Nawet dla zdrowej osoby byloby za wiele no i duza odpowiedzialnosc. Nie cierpie jej ale zarabiac trzeba zeby z czegos zyc....To jest wlasnie ten bol ptaca jest nie do zniesienia ale wyjscia nie widze. Jestem juz tak psychicznie wykonczona ze tylko czekam az padne lub pewnego dnia nie podniose sie z lozka Zalujeze mam 3 mies okres wypiwiedzenia a nie np 3 dniowy.

#16 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 23 styczeń 2013 - 17:04

Ja niewyrabialam w poprzedniej pracy, bo niedość, że człowiek słaby psychicznie, to się potrafią wyżywać nieźle. A komu sie poskarżysz? Tam dawali umowy na tydzień, przez agencje pracy tymczasowej, jak komuś cos niepasowało, to ostatni dzień tygodnia był ostatnim dniem pracy w ogóle :/ ostatecznie straciłam ta robotę, ale znalazłam spokojniejszą i trochę lepiej płatną. Mimo to, czasami mam dość, jak każdy. Gdyby nie to, że jestem sama i nie miałabym z czego żyć bez pracy, pewnie nie znalazłabym w sobie dość odwagi, żeby prace w ogóle znaleźć.

6 miesięcy to nie za długo,ja nie mogę sobie pozwolić na rzucenie pracy choć czasami bym chciał. Teraz bez kasy nic nie zrobisz, nikt Ci nie pomoże, mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, że zdrowie jest najważniejsze g***o prawda. Ludzie miesiącami czekają na wizytę u psychiatry bo takie kolejki, z pieniędzmi leczenie można rozpocząć od razu i inaczej jesteś traktowana.

Pieniądze szczęścia nie dają?! dziś słuchałam audycji w trójce, dotyczącej odwołania ministra zdrowia i redaktor Strzyczkowski słusznie zauważył, ze na kasę chorych to nawet do stomatologa nie ma po co iść, bo większość zabiegów jest płatna. Nie mówiąc o psychiatrze; mój ostatni doktor z nfz notorycznie sie spóźniał, a że w ośrodku przyjmował jedynie półtorej godziny dziennie a w kolejce z 15 osób lub więcej, więc sie wchodziło, pytał, "leki pomagają?" - na odpowiedź twierdzącą wypisywał receptę i do widzenia, Zero zaangażowania. Rozmawiałam z pacjentami, których przyjmował prywatnie, podobn wtedy to się dopiero można dopeiero spodziewać od niego więcej uwagi :/

Użytkownik ash84 edytował ten post 23 styczeń 2013 - 17:05


#17 Jasminka

Jasminka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 21 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 styczeń 2013 - 15:38

ja chyba na szczęście pracuje w budżetówce, wiec nie mam problemu ze zwolnieniami cyz urlopem, a zawsze jest tego sporo... nie wyobrażam sobei co by było gdybym nie mogła iść na zwolnienie gdy nie mogę wstać z łóżka, albo gdy jest bardzo źle.. dzisiaj jestem w domu urlop na żądanie to błogosławieństwo, szkoda ze go tak mało, ale moze ten dzien wystarczy by jutro wstać i jechać do pracy.. zobaczymy.. w każdym razie życie zawodowe w mojej depresji jest mało ważne, znaczy sie mało ambicji by cokolwiek osiagać czy znaczyc, najchętniej siedzieć w kącie i być cicho nie wychylać sie by nikt nie zwracał uwagi, spokojnie robić swoje, żadnych nowych obowiązków, nie przepracowywać sie.

#18 Bibi82

Bibi82

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 27 luty 2013 - 23:27

Moja depresja wróciła po raz trzeci. Pierwsza była w 2007 roku. Nie pracowałam wtedy. Z perspektywy czasu nie wiem co gorsze. Druga depresja przylazła do mnie w 2011 (grudzień) brałam leki wtedy, po raz pierwszy zgłosiłam się do lekarza. Przepisał lek elicea. Brałam 6 miesięcy w międzyczasie zgłaszałam się na kontrolę. Włosy zaczęły wychodzić garściami. Przytyłam 7 kg. W sierpniu sama przerwałam branie leku. Depresja wróciła po raz trzeci dokładnie jak rok temu w grudniu. Gdyby ktoś mi powiedział młodej szczęśliwej dziewczynie ze moje życie zamieni się w taki koszmar uśmiałabym się do łez. Nie oglądam zdjęć przed 2007 bo wiem jaka wtedy byłam szczęśliwa. Wściekłam się na los, życie, ze mi taką gehennę zgotowało. Praca jest niewyobrazalnym cierpieniem codzienne wystawianie, konfrontacja z ludźmi to jakiś koszmar. Pracuję w szkolnictwie z małymi dziećmi. Ferie przespałam. Po prostu chciałam zasnąć i się wiecej nie obudzić. Nie mam siły na nic. Rodzice nie maja siły patrzeć na to co się ze mną dzieje. Sile ma jeszcze narzeczony. Gdybym go nie miała na pewno już mnie by nie było na tym świecie. To jest osoba dla której żyje - jeszcze. Serce mi pęka kiedy wraca z pracy z nadzieją w oczach, ze może dzisiaj będzie troszkę lepiej. Nie mam już łez aby płakać. Nie mam siły by żyć.

#19 Bibi82

Bibi82

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 27 luty 2013 - 23:31

hej - moja depresja lub jak woli to okreslac moja rodzina - moj zly charakter i humore tez zaczyna odbijac sie na pracy. Coraz mniej efektywnie pracuje, coraz rzadziej z kimkolwiek gadam, coraz czesciej musze zacisnac piesci zeby komus nie przywalic lub nie powiedziec tego i owego... Dodatkowo pracuje w srod osob bardzo mlodych, zadowaolonych, zamoznych, ladnych, takich luksusowych, ktorzy gardza ludzmi z problemami i sie dziwia: jak cos ci nie pasuje to to zmien o co chodzi, ktorzy wszyscy sa the best. Nie moge isc na zwolnienie bo jesli zobacza pieczatke od psychiatry to juz po mnie... rzygac mi sie chce i ich nienawidze - wiec wiem co czujesz ;(((( pewnie to nie pomoze ale nie jestescie sami.....

Dzisiaj w trosce usłyszałam od członka rodziny, ze ja się w takim stanie do pracy nie nadaje. Rozesmialam się przez łzy. Gdyby ktokolwiek zobaczył pieczątkę odmosychiatry zniszczyliby mnie. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. To taka moja cholera, zaje...ana tajemnica.

#20 nie chciany

nie chciany

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 23 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 marzec 2013 - 15:24

ja jestem zmuszony do pracy na chłodni żeby mieć z czego się utrzymać w pracy zakładam maskę żeby nie pokazywać że cierpie miałem też możliwość dostania grupy inwalidzkiej drugiej kategorii z tytułu mojej choroby odmówiłem żeby nie mieć że tak powiem po grzebane w życiorysie





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych