Depresja.ws - Forum: nie chce być tym kim jestem - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

nie chce być tym kim jestem ja Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Chillin 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 17-maj 12

Napisano 17 maj 2012 - 18:13

Może zacznę od początku mojego życia. Jako dziecko samotnie bawiłam się na swoim ciasnym podwórku. Pewnie dlatego mam teraz tak dobrze rozwiniętą wyobraźnie. Chyba za bardzo. Tak czy inaczej potem poszłam do przedszkola.. nie mam na co narzekać.. nie licząc tego, że siedziałam przy stoliku z dziewczynkami, które do teraz chodzą ze mną do klasy. Może to były tylko dzieci, jednak nie wiem czemu, ale na mnie to odbija piętno. Pamiętam jak jedna z nich wymieniła sobie krzesełko dając mi swoje popsute na którym już musiałam siedzieć rok... nie chciały mi pokazywać co robimy na lekcji.. nie chciały żebym tam siedziała.. po kryjomu prosiły inne dzieci żeby się ze mną zamieniły.. Czasami zastanawiam się czy nie urodziłam się jakąś puszką pandory i ludzie wyczuwają u mnie coś złego i uciekają ode mnie. Potem poszłam do szkoły, podstawówka nie była zła, ale często płakałam kiedy ktoś mi zrobił krzywdę.. kompromitowałam się. Dałam zrobić z siebie laleczkę. Dałam się wyśmiewać. W ok. 5 klasie zaczęłam kolegować się z lubianymi dziewczynami z klasy. Jednak były momenty, że byłam przez nie wyśmiewana albo jak mnie zobaczyły to uciekały ( spotykały się wtedy z kolegami). Olewały mnie czasami, nie zapraszały na pizze. Bardzo często przez nie płakałam i wtedy właśnie zaczęło coś we mnie rosnąć, trujące i pożerające mnie aż do teraz i jeszcze w przyszłość. Zaczęłam być bardzo smutna i często już nic się nie odzywałam.. po prostu często siedziałam i godzinami patrzyłam się gdzieś w pustkę. Płakałam, gdy nikt nie patrzył. One miały dosyć moich humorków i w końcu i tak zerwałyśmy kontakty. Znaczy jak na osoby, które chodzą razem do klasy. Teraz chodzimy razem do gimnazjum oczywiście dorosłyśmy.. trochę. Zachowujemy się inaczej. Normalnie. Gadamy jak zwykli ludzie. Ale każdy ma swoje życie. Teraz tylko jedna z nich jest moją koleżanką , ponieważ zaprzyjaźniła się z nowymi dziewczynami, które zapisały się w 1 gim. do naszej klasy z innej. I tak to jest nas pięć dziewczyn. Ale mimo wszystko często ta stara znajoma po prostu spotyka się odrębnie ze swoją przyjaciółką, ma swoich znajomych i jest bardzo zajęta. Reszta też jest zajęta, ale spotykamy się, czasami. Ale nie w tym rzecz. To co rozrastało się w środku pożarło mnie już bardzo raniąc od środka. Nie potrafię już nawiązać kontaktu z ludźmi. Nie rozmawiam z nimi bo nie umiem. Próbuję, ale nic mi nie wychodzi. Większość z nich ode mnie ucieka. Tak jak w przedszkolu.. nie wiem czemu tak się dzieje..serio nie jestem jakąś wariatką, która się nie myje albo publicznie dziwnie się zachowuje, przy ludziach. Nie umiem podtrzymać tematu z ludźmi, zamknęłam się w sobie. A tak bardzo potrzebuje ludzi. Ja przy nich czuje się chociaż trochę szczęśliwa. Kiedy jestem samotna, siedzę w domu, dopada mnie okropna "ciemność" czuję się jakby coś mnie dusiło. Nie mam klaustrofobii. Po prostu mam dosyć siedzenia w domu i kocham wolną przestrzeń, kocham świat, który chciałabym ogarnąć swoim istnieniem. Nie lubię nudnego życia a właśnie takie mam. Lubię jak coś się dzieje. Nie lubię stać bezczynnie. A robię to już od 16 lat bo właśnie tyle mam. Stoję w dole, który jest za głęboki żeby wyjść. Obecne koleżanki są fajne, ale dwie z nich czasami się ze mnie nabijają, nie są dla siebie bliskie ale kiedy jesteśmy we trzy one zamieniają się dla mnie w "potwory" już mam dosyć, głupich żartów. Nie chce już tego słuchać i doświadczać. Sama chcę z tym walczyć, ale nie umiem. Bo kiedy jest się słabym. Teraz młodzież cię zniszczy. Wszyscy w podstawówce, gimnazjum.. nie wiem czy też liceum.. pewnie tak, sami wyrabiają sobie swój poziom, charakterem. Ja nie umiem zawalczyć pokazać, żeby dali mi święty spokój. W klasie uchodzę za kogoś z kim nie da się pogadać. Kogoś do kogo można mówić co się chce i ma się to w ... . Gdyby teraz zostawiły mnie te koleżanki.. nie wiem do czego byłabym zdolna.. chyba do czegoś naprawdę złego. Chyba wiecie co mam na myśli. Sama nie jestem święta.. wiele razy na początku naszej znajomości w gimnazjum wystawiłam ich zaufanie i skrzywdziłam.. ale chyba nie robiłam tego w 100% świadomie. Bo ja najpierw robię a potem myślę.. nawet jeśli próbuję tego uniknąć.. to zawsze coś odwalę.. teraz też mi się to zdarza. Wiele razy nasłuchałam się jak źle zrobiłam jak je obgadywałam, jak wydałam czyjejś sekret, itp. Ale teraz nie tylko ja tu winie. I wiem o tym. Chyba już 4 lub 5 lat wakacji nie spędziłam na dworze.. prawie każde w pełni przesiedziałam w domu.. sama.. bez znajomych. Wiecie jakie to okropnie to gorsze niż odcinanie sobie kończyn żywcem. Ten ból wewnątrz trzyma się mnie od bardzo dawna. I czasami mam ochotę już to wszystko zakończyć. Nienawidzę się. Swoich okularów jak spodków, swojego wyglądu, wzrostu jak u mrówki. Wszystkiego.. włosy wypadają mi jakbym byłą stara albo chora.. wyglądam okropnie. NIENAWIDZE SIEBIE. Czasami myślę, że znoszę to bo nikt inny by tyle nie zniósł.. ale to nie pomaga. Od jakiegoś czasu wybłagałam u mamy pójście do psychologa. Oczywiście nie płatnego bo moja mama nie ma zamiaru wydawać na byle co pieniędzy i potrafi z tatą gadać 24 godziny na dobe ze nie mamy pieniędzy io tylko całe dnie podliczają i zastanawiają się na co im starczy a na co nie.. jezu jak tak można żyć. Chociaż oni mogliby się cieszyć z życia.. zamiast marnować je pieniędzmi.. dla nich to już chyba jest całe życie.. to przez nich stałam się materialistką.. wszytsko liczę przez pieniądze... a biedni nie jesteśmy.. jakoś. Ale oni ciągle swoje.. Nie chcą mi nawet dać na prezent dla koleżanki. Przepraszam, że to powiem ale z tym psychologiem widzę się co 2 miesiące i on mnie nie rozumie nie wie jak mi pomóc.. ciągle tylko próbuje mi wcisnąć na siłę, że jestem samotniczką z natury, ale ja właśnie tego nienawidzę, ja z ludzmi czułam się najlpeiej nadal się czuję,... lubię chodzić do szkoły tylko ze względu na to, że jest ich tylu wokół mnie , tylko że teraz tylko milczę sycąc się ich obecnością.. kiedyś kochałam jeszcze gadać.. i gadać i gadać.. ze wszystkimi.. teraz to nawet na ulicy idę ze spuszczoną głową a jak ktoś idzie zna przeciwka to udaję, że gdzieś patrzę bo się siebie wstydzę. Chcę to bardzo zmienić.. ale nikt mnie nie rozumie.. nikt mi nie potrafi pomóc... nie wiem co robić. Moja mama nigdy nie załatwi mi lepszego psychologa, chyba, że jakimś cudem ktoś by jej poważnie udowodnił, że potrzebuje prawdziwej pomocy. nie wiem leków.. uświadomić jej.. bo ona czasami już też olewa to co mówią lekarze.. bo przez to, że jestem hipochondrykiem trochę ich odwiedziliśmy.. Jeśli to się nie zmieni.. to ja w końcu tego nie wytrzymam. Często myślę o swojej śmierci, albo że miałam jakiś wypadek.. i jak wszyscy w końcu zauważają moją nieobecność nie wiem czemu ale takie myślenie sprawia mi jakąś satysfakcję.. nie wiem lubię to.. Zaczynam zachowywać się coraz gorzej..POMOCY
po prostu chciałabym mieć normalne życie pełne znajomych.
0

#2 Użytkownik jest zalogowany   jakub 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 87
  • Rejestracja: 22-kwiecień 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Kielce

Napisano 17 maj 2012 - 19:34

Ciężko pomóc ci na odległość. Najlepiej byłoby gdyby ktoś mógłby się spotykać z tobą co jakiś czas. Dzięki temu mogłabyś szczerze rozmawiać o swoich problemach a kontakt z drugim człowiekiem z czasem pozwoliłby ci się otworzyć na innych ludzi. Masz 16 lat w tym wieku przeżyłem podobny okres na szczęście trwał tylko kilka miesięcy. Czytając cię mam ochotę wykrzyczeć ci ze ludzie nie są najważniejsi, ze inni są tylko dodatkiem do naszego życia, że najważniejsze to być szczęśliwym z własnym ja. Niestety wiem że życie bez ludzi jest bardzo ciężkie. Na początku radziłbym spotkać się ze szkolną pedagog. Spotkania z nią są bezpłatne a jej przygotowanie jest bardzo podobne do przygotowania psychologa. Masz jakieś zainteresowania ??? to bardzo ważne gdybyś znalazła ludzi o podobnych zainteresowaniach do twoich mogłabyś łatwiej się otworzyć i zdobyć nowych przyjaciół. Pisz też często na forum, o tym co dzisiaj cię zabolało lub sprawiło że się uśmiechnęłaś.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych