Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nie wiem co robić, co mi jest


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
21 odpowiedzi w tym temacie

#1 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 07 maj 2012 - 10:31


Mam 10 miesięcznego syna, ale nic do Niego nie czuję. Wszystko co robię, robię bo muszę, bo tak wypada, tak trzeba ... .Był wpadką, ale mialam nadzieję, że wszystkiemu podołam.Po porodzie czułam presje by karmic piersią, co było dla mnie prawdziwą udręką, ale kogo to obchodziło. Teraz Jest tak, ze siedzę sama do 16-17. Nie mam siły sie Nim zajmować, chciałabym by Go nie było. Nie wiem, czy gdyby coś mu sie stało to przejełabym się tym. Zdarzylo się że spadł z łóżka przez moją nieuwagę, wszyscy wpadli w panikę, a mnie to wogole nie ruszyło. Gdy płacze, mam ochotę Go uderzyc lub krzyczeć. Mało mnie odchodzi czy jest glodny, przewinięty, jednak "dbam o to" bo muszę.W moich myślach wciąż widzę jak ulgę w tym wszystkim przynosi mi śmierć, jak strzelam sobie w głowę lub rzucam się z okna. Czuję się jak zero, bo odrazu po studiach zaszłam w ciąże, nie mając jakiejkolwiek pracy i teraz jestem na łasce innych. Czuję się pod ciągłą presją, często slyszę krytykę, że coś robię nie tak . Teściowa obgaduje mnie za plecami, bo ona ma swoje spojrzenie na wychowywanie dziecka . Moja mama jest zapracowana i nie mam co liczyć na większą pomoc. Z mężem nie mam co na ten temat rozmawiac, bo On poprostu nie potrafi i wątpie czy by mnie zrozumiał.Nie wiem co już robić, przyszlość mnie przeraża. Mam ochote uciec, zostawić to życie. Nie czuje więzi z dzieckiem, jest, bo jest, Gdyby Go nie bylo byłoby pewnie mi lepiej, bo nie potrafię się nim zająć. Najbardziej sie boje mojej agresji, bo czasami mogłabym mu coś zrobić. Wstydzę się tego, ale jednocześnie mnie to przeraża. Proszę o pomoc !!!

#2 Gość_Zabulka_*

Gość_Zabulka_*
  • Gość

Napisano 07 maj 2012 - 11:07

a jakiej pomocy oczekujesz?

#3 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11377 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 maj 2012 - 22:41

1. instynkt macierzyński jest przereklamowany i nie zawsze pojawia się po porodzie...często jest tak,że pojawia się z czasem, wraz ze wzrostem dziecka
2. masz prawo być zmęczona, nie mieć sił
3. masz prawo mieć dość płaczu dziecka
4. wiele mam nie mówi głośno o tym ale same mają chęć palnąć swoje dziecko
5. jesteś sama z dzieckiem, więc to norma,że masz chęć na odmianę
6. w naszym kraju pokutuje obraz "matki polki", takiej co to z dzieckiem tylko pragnie siedzieć itp.
7. masz prawo do własnego życia - "szczęśliwa mama to najlepsza mama"


Nie wiem gdzie mieszkasz ale polecam poszukanie miejsc gdzie spotykają się inne matki, gdzie możesz mieć chwile dla siebie. Rozejrzyj się za żłobkiem by iść jak najszybciej do pracy. Gdy mąż będzie marudził, powiedz po prostu,że w dobie tylu wypadków nie możesz zostać na jego utrzymaniu bo musisz mieć doświadczenie zawodowe by w razie czego utrzymać dziecko.

I koniecznie...poradnia psychologiczna.

Pisz tu o wszystkim, napisz skąd jesteś (możesz na priv)
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#4 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12104 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 maj 2012 - 07:43

witaj,
nawiązując do słów Kaliny, chciałabym Cię szczególną uwagę zwrócić na konieczność zwrócenia się do psychologa - w tej chwili to wg mnie jest Ci potrzebne najbardziej
depresja poporodowa to nie mit, ani wymysł leniwych mam

osobiście wolałabym nie czytać, że Twój synek był wpadką, bo to nie przedmiot, a mały człowiek :)
wszystkiego nie da się w życiu zaplanować, ale bycie dorosłym polega na tym, że przyjmujemy to, co nas spotyka i uczymy się sobie radzić - zamiatanie pod dywan nic nie da...
rozumiem, że możesz się czuć bezsilna, zagubiona, czy osaczona,
ale ... Twój synek nie jest winny temu, że nie był planowany!
to malutka istotka, potrzebująca miłości i troski tak samo, jak i Ty jej potrzebujesz

jeśli będziesz miała jakieś trudności w znalezieniu poradni psychologicznej,
zgłoś się w pierwszej kolejności do ośrodka/centrum interwencji kryzysowej (są takie w większych i mniejszych miastach)

kotek.gif


#5 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 08 maj 2012 - 08:43

Jestem z miasteczka, 30 tys. mieszkańców, poradnia psychologiczna jest, nie mam do niej daleko i dziś zadzwonię, aby się umowić.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie traktują ten problem po macoszemu, wstyd mi komukolwiek powiedziec co się ze mną dzieje. Spodziewam się, że potraktują mnie jak jakiąs wariatkę albo pomyślą, że mi się nudzi i wymyślam sobie choroby. Dobrze, że trafilam na to forum, byc może wiedząc, że jest więcej takich osób będzie mi lżej.
Kalina dobrze zauważa, że jest jakiś społeczny wymóg na "Matkę Polkę", co po urodzeniu skacze wokół dziecka i trzęsie się nad nim jak galareta. Nie potrafię skupic na dziecku uwagi, jakby mnie mało to interesowało co robi. Najważniejsze jest by cicho siedziało.
Nie mam złej woli, by dziecku się coś działo. W chwilach zdenerwowania poprostu dostaje szału, złej energii i mogę zrobić coś czego mogę żałować. Dziś już uderzylam dziecko. Wstydzę się tego, ale jego pisk wywołuje u mnie furię. Do tego jestem jeszcze sama w domu, nikt tego nie widzi ... Koszmar jak o tym piszę, nie wiem co o mnie myślicie teraz. Zaczynam nienawidzić siebie za to zrobilam i wszystkich ludzi wokół.

Użytkownik Puderniczka edytował ten post 08 maj 2012 - 08:48


#6 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12104 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 maj 2012 - 10:44

uderzyłaś...
to, że "jego pisk" powoduje Twój gniew nie może być wytłumaczeniem bicia
Twoje maleństwo doświadcza braku Twojej miłości i braku odpowiedzialności...

kotek.gif


#7 kiwicojekiwi

kiwicojekiwi

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 1891 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 maj 2012 - 10:51

Odwróć to dziewczyno.....
Wyobraź sobie,że to Ty jesteś tym płaczącym dzieckiem....
Pomóż sobie....
Nie ma rozwoju świadomości bez cierpienia" Carl Gustaw Jung

#8 kiwicojekiwi

kiwicojekiwi

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 1891 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 maj 2012 - 10:56

I przytul go ....
Oboje potrzebujecie miłości....
Nie ma rozwoju świadomości bez cierpienia" Carl Gustaw Jung

#9 kiwicojekiwi

kiwicojekiwi

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 1891 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 maj 2012 - 11:07

Proszę Cię kochana......zatrzymaj to....
Nie ma rozwoju świadomości bez cierpienia" Carl Gustaw Jung

#10 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 09 maj 2012 - 08:23

Zawsze bylam osobą emocjonalnie podchodzącą do pewnych spraw. Tyle, że teraz nad soba przestaje panować ...
Wczoraj mały wędrował z pokoju do łazienki, przez korytarz. Ja bylam w pokoju, mąż w łazience. Przez moment mały był poza zasięgiem wzroku Nas obojga (w korytarzu). Wziął do buzi taką metalową zawleczkę np. od puszki do coli. Nie wiem skąd tam się wzieła. Po chwili, mówię do męza, że ide na ogród, bo musialam pomóc trochę rodzicom i niech się zajmie małym. Ledwo zeszłam na dół a ten wrzeszczy, że dziecko chce zabić, ze co on ma w buzi, że się udusi. Nie wiem czyja to wina, ale oczywiście ja zostałam "tą" złą. I chyba tak jest, moje poczucie beznadziei coraz bardziej się pogłębiło. Może naprawde nie umiem się zająć dzieckiem. Już raz w złości powiedziałam, że nie chcę tego dziecka i niech ktoś inny je wychowa. Dziś nawet nie mam ochoty wyjśc z Nim na spacer, nie chce mi się sprzątać ani gotować. Jestem poprostu beznadziejna w tym wszystkim, jakbym żyła w jakimś złym śnie. Nie chce Wam tu marudzić, mam natłok myśli, beznamiętnie i bezsilnie patrzę jak właśnie dziecko płacze:(. Szkoda słów.
molenka - nie tlumaczę swojego bicia. To wszystko dzieje się w mojej glowie, jakaś potworna irytacja i gniew powoduje, że tak postępuje. Owszem, w życiu popełnialam rożne błędy i przyznam się do braku odpowiedzialności. Nie umiem być odpowiedzialna za siebie a co dopiero za dziecko ... Coraz częściej to wszystko traci sens. Niektórzy nie powinni mieć dzieci. Nie wiem co robić, czy powiedziec wszystkim, ze nie jestem dobrą matką czy iść i to leczyć, ale czy można się wyleczyć z braku odpowiedzialności ... ?

#11 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12104 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 maj 2012 - 08:49

Puderniczko, najprawdopodobniej masz depresję poporodową, ale to musi stwierdzić psychiatra
to się leczy i da się wyleczyć
myślisz, że jesteś jedyna? otóż nie :)
ale proszę o jedno: nie czekaj, aż naprawdę zdarzy się tragedia, zgłoś się do lekarza jak najszybciej!
to nie żaden wstyd, ani porażka!!!!!

kiedyś rozmawiałam na forum z pewną dziewczyną, która podobnie, jak Ty, była w stanie totalnej rozsypki, rozdrażniona, zmęczona i pełna obojętności dla swojego dziecka... zgłosiła się do lekarza i po dość krótkim czasie napisała do mnie, że stał się cud :) pustka i bezradność, którą w sobie bardzo mocno czuła, zmieniła się w miłość... do dziecka i do samej siebie :) i życie znowu zaczęło ją cieszyć :)

wierz mi, nie jesteś pierwszą, ani niestety ostatnią kobietą, która przez to przechodzi
teraz tylko musisz zdecydować, czy chcesz to zmienić, czy nie
  • Zuzkclaa i marta1111 lubią to

kotek.gif


#12 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 09 maj 2012 - 09:50

molenka - chcę to zmienić, tylko sama tego nie zrobię. Być może ta dziewczyna trafila na dobrego specjalistę. Ja mam wizytę na 21.05 . Idę na to spotkanie ze strachem, bo nie chce mówić o tym co się dzieje, ale będe musiała. To będzie trudne. Wazne tez jak zostane potraktowana, czy ten psycholog mnie zignoruje czy pozwoli się otworzyć i dać pomóc. Na rodzine nie mam co liczyć - w tym czasie wszysctkich obchodzi dziecko, nie matka. A to dla niej ciężki okres.

#13 nigdy

nigdy

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 2607 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 maj 2012 - 12:18

Wtrącam się z pozycji laika [nie mam dzieci] i obserwatora pobocznego.

osobiście wolałabym nie czytać, że Twój synek był wpadką, bo to nie przedmiot, a mały człowiek :)
wszystkiego nie da się w życiu zaplanować, ale bycie dorosłym polega na tym, że przyjmujemy to, co nas spotyka i uczymy się sobie radzić - zamiatanie pod dywan nic nie da...

Puderniczka pisze przecież, że się dzieckiem zajmuje - ba, ona opiekuje się nim "całodobowo". A fakt, że pisze szczerze i konkretnie, co czuje, to właśnie jest chyba wymiatanie spod dywanu...?

rozumiem, że możesz się czuć bezsilna, zagubiona, czy osaczona,
ale ... Twój synek nie jest winny temu, że nie był planowany!
to malutka istotka, potrzebująca miłości i troski tak samo, jak i Ty jej potrzebujesz


Realny komunikat brzmi: "masz prawo czuć się tak, jak teraz - ale nie masz jednak prawa, a z pewnością już nie powinnaś mówić o tym". Molenko, czemu?

Puderniczka pisze, że synek nie był planowany ; lepiej, żeby napisała to tutaj, niż żeby miało się to z niej wylać w kłótni przy rodzinie. Poza tym to jest FORUM O DEPRESJI, a tekst o biednym, potrzebującym miłości synku tylko dokłada obciążenia.Po co? Cała rodzina jest tam, by go hołubić - Puderniczka sie teraz do tego nie nadaje, musi dojść do siebie. Dajcie Wy, kobity, spokój z tą poprawnością w sprawach wypowiedzi dotyczących dzieci.

Puderniczko - po pierwsze, jesteś dzielna i twarda, że mówisz o kwestii otwarcie. Tak trzymaj!
Po drugie, dobrze, że idziesz do psychologa, wiesz, że Ci pomoc potrzebna. Obyś trafiła na fajną, kompetentną osobę! Kibicuję.

#14 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12104 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 maj 2012 - 15:41

Wtrącam się z pozycji laika [nie mam dzieci] i obserwatora pobocznego.

Puderniczka pisze przecież, że się dzieckiem zajmuje - ba, ona opiekuje się nim "całodobowo". A fakt, że pisze szczerze i konkretnie, co czuje, to właśnie jest chyba wymiatanie spod dywanu...?

Realny komunikat brzmi: "masz prawo czuć się tak, jak teraz - ale nie masz jednak prawa, a z pewnością już nie powinnaś mówić o tym". Molenko, czemu?


nie kwestionuję tego, że Puderniczka jest obok dziecka całodobowo, ale nie jestem pewna, czy się nim zajmuje...

po drugie nie napisałam, ani nie uważam, że Puderniczka nie ma prawa tak się czuć, natomiast z pewnością nie powinna zaniedbywać w żaden sposób, również, a nawet przede wszystkim emocjonalnie swojego synka, bo on nie jest winny temu, że jego mama nie była przygotowana do macierzyństwa, czuje się źle, być może jest chora itd
czujesz różnicę Nigdy??
jeśli ktoś podejmuje współżycie seksualne, to powinien również mieć świadomość, że mimo 1500 zabezpieczeń może spłodzić potomstwo, za które jest odpowiedzialny

Puderniczka pisze, że synek nie był planowany ; lepiej, żeby napisała to tutaj, niż żeby miało się to z niej wylać w kłótni przy rodzinie. Poza tym to jest FORUM O DEPRESJI, a tekst o biednym, potrzebującym miłości synku tylko dokłada obciążenia.Po co? Cała rodzina jest tam, by go hołubić - Puderniczka sie teraz do tego nie nadaje, musi dojść do siebie. Dajcie Wy, kobity, spokój z tą poprawnością w sprawach wypowiedzi dotyczących dzieci.


i co z tego, że przyznaje się do niezaplanowania dziecka? ono się pojawiło na tym świecie dzięki Puderniczce i Jej mężczyźnie, samo się nie pchało na ten padół...
pewnie, że lepiej napisać to tu, anonimowo, można o tym pogadać z osobami różnymi,
ale to nie zmienia faktu, że to dziecko czuje i potrzebuje miłości i troski już od pierwszych swoich dni,
choćby po to, by nie wylądować za kilka lat z depresją na kozetce u psychiatry

Puderniczko - po pierwsze, jesteś dzielna i twarda, że mówisz o kwestii otwarcie. Tak trzymaj!
Po drugie, dobrze, że idziesz do psychologa, wiesz, że Ci pomoc potrzebna. Obyś trafiła na fajną, kompetentną osobę! Kibicuję.


zgadzam się, dobrze, że Puderniczka otwiera się, wywala emocje i deklaruje chęć zgłoszenia się po pomoc,
ale dobrze by było, żeby słowa zmieniły się w czyny...

i jeszcze jedno, sama też przeszłam depresję poporodową,
może niekoniecznie w takim wydaniu, jak Puderniczka,
natomiast nie miałam wtedy nikogo, kto potrząsnąłby mną i wysłał do lekarza...
Bogu tylko dziękuję, że mnie ocalił,
bo nie dziabnęłam się wtedy nożem ... kiedy myśl taka mocno we mnie uderzyła w środku nocy, a moja dziecka malusia spała niewinnie w łóżeczku obok
dodam jeszcze, że moja dziecka była "zaplanowana" i mimo, że nie miałam w sobie sił,
czułam, że ona na mnie liczy, bo sama jest niewinna, nie poradzi sobie...
  • Zaklęta w marmur, Zuzkclaa i marta1111 lubią to

kotek.gif


#15 zgubilamsiebie

zgubilamsiebie

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 389 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 16 maj 2012 - 10:02

Przeszłam przez coś podobnego...20 lat ,nie palonwana ciąża ,na świecie pojawił sie synek,a ja w totalnej rozsypce,położne z mordą że ja nie wiem jak mam sie dzieckiem zajmować,rodzina wymagała ode mnie abym matką polką była...
Doszło do tego że chciałam skrzywdzić własne dziecko...JAk miał 4 mce wylądowałam u psychiatry,bo bałam sie ze go skrzywdze...

Cóż mogę ci powiedziec kochana,jak najszybciej lekarz....Noi nie byłoby możliwości,żebys synka zostawiła pod opieką taty na pare dni ?? a Ty naprzykład pojechałabys do rodizców czy przyjaciółki??

#16 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 17 maj 2012 - 08:33

Witam po krótkiej nieobecności.
Do wizyty został niecały tydzień, zastanawiam sie co mam powiedzieć, czy rozmowa z obcą mi osobą choć trochę mi pomoże.
zgubilamsiebie - to co piszesz jest straszne, ale i potwierdza, że wszechobecne wymagania i oczekiwania wobec młodej matki są destrukcyjne. Taka psychika jest bardzo wrażliwa, nawet najdeikatniejszą krytyka jest odbierana jak atak zbrojny i rodzi się ta okrutna agresja. Wobec dziecka niestety.
Opiszcie kobietki jak wyszłyście z tego błędnego koła, jak udało Wam się poradzić z depresją? Może czytanie takich postów zasieje ziarenko nadziei na lepsze jutro. Bo jak narazie widzę tylko czarne barwy.
Są dni, gdy czuje się dobrze, ale monotonia i brak wsparcia, rozmowy nie pozwala cieszyć się z niczego. Gdy czuję zlość, muszę ją wyladować. Hamuje się, przynajmniej sie staram powstrzymać przed zadaniem bólu. Nie uderzyc dziecko, nie szarpnąć nim ... Może wyrwanie się z tej monotonni i zmiany w życiu coś pomogą?

#17 zgubilamsiebie

zgubilamsiebie

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 389 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 17 maj 2012 - 08:58

JA niewiem czy wyszłam całkowicie z tego,czasem mam chęc palnąć te moje łobuzy,ale kocham je ponad życie,gdy nie mam sił wydre sie na nich tak że pewnie na końcu miasta mnie słyszą .Tylko u mnie problemem jest to,że jestem samotną matką trojga dzieci,najmłodszą pomaga mi sie zajmować mój partner,jesli chodzi o starszaki nie wtraca sie bo one ojca mają,jedynie czasem doradzi.

Może spróbuj też poznać jakąs mamę z dzieckiem w podobnym wieku? na kawke spacerki sie umawiajcie,moze to ci pomorze?
Wiem po sobie że monotonnia i siedzenie non stop w domu dobija niestety...

#18 Puderniczka

Puderniczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 18 maj 2012 - 09:13

Ja mam partnera, pisałam, że to mój mąż, ale niestety tak nie jest. Pomoc z jego strony jest, ale moze nie taka jakbym chciała, że weźmie malego na godzine, dwie a ja spokojnie odpocznę czy zrobię coś zaległego. Tak naprawde czuje się samotna w tym związku, rozważam rozstanie. Dużo by opowiadać, a to forum o depresji a nie poradnia małżeńska, więc nie bede się rozpisywać.
zgubilamsiebie - podziwiam Cię, bo ja z jednym dzieckiem nie daje czasem rady. Zdarza się, że krzyknę. Ale czy to pomaga? Może synek jest jeszcze za maly by zrozumiec co znaczy mój krzyk.
Mam parę koleżanek z dziećmi w podobnym wieku, ale to kochające mamusie, bynajmniej tak to wygląda. W życiu bym im sie nie przyznała, że dziecko uderzyłam. Uznałyby mnie za nienormalną.
Dziś stalo się coś dziwnego. Mały się skaleczył w paluszek, krew leciała obfitym strumieniem. Nic takiego, ale przez chwilę byłam troskliwą mamą, ktora opatrywała paluszek. Zadzwonilam na pogotowie, co mam zrobić. Z drugiej strony boję się teraz, że dziecka niedopilnowalam i oberwie mi się. Byle negatywny komentarz i znów zostane ugodzona jak nożem w brzuch. Zyję w jakimś strachu przed oceną i pod presją aby wszysko było wzorowo. Ze to ja za wszystko odpowiadam, że każdy bląd jest moją winą. Czy jestem skazana na wieczną obserwację, porówniania?

#19 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12104 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 maj 2012 - 09:48

no cóż, jeśli wokół masz tyle "życzliwych"...
ale to Ty decydujesz, czy ich uwagi są w stanie Cię zatruć, czy nie

dzieci poznają świat, łapią siniaki, odrapują kolana, to się zdarza i nie zawsze uda się w porę zareagować - wiesz ile razy moja dziecina na moich oczach zaliczyła glebę??
też się obwiniałam, no cóż, było kilka osób, które wzmacniały moje poczucie winy, delikatnie mówiąc...
dziś widzę, że byłam po prostu nadopiekuńcza i nadwrażliwa

nie przesadzaj z wyrzutami - jednak potrafiłaś właściwie zadziałać :)
natomiast wyciągnij naukę, zadbaj o to, by zminimalizować zagrożenia dla Twojego synka

i nie porównuj się ciągle z innymi mamami, bo to bez sensu - nikt z nas nie jest doskonały, wszyscy popełniamy jakieś błędy, ale i na nich uczymy się życia

kotek.gif


#20 zgubilamsiebie

zgubilamsiebie

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 389 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 18 maj 2012 - 12:12

kochana nie miej wyrzutów sumienia,niestety tak czasem sie zdaża.

Ja kiedys nie dopilnowałam starszej córci miała wtedy chyba zaledwie 2 lata,i przewróciła sie na nią szafa,to cud ,że nawet przytomności nie straciła,główke miała rozciętą,i na pare dni wylądowałyśmy w szpitalu,jak to lekarz mówił,cud że ona żyje .Fakt faktem wyrzuty sumienia były,ale to była dosłownie sekunda kiedy ona wbiegła do pokoju i sie uwiesiła na szafie,nie zdążyłam złapać.

Teraz tez czasem wsciekłą chodze,że nie mam sekundy dla siebie,starszaki wariują,mała jest na etapie raczkowania,ale takie życie sobie wybrałam ,kocham młode moje ponad życie .

A co do koleżanek,ja przy znajomych też non stop usmiechnięta chodze,ale w domu nie raz siedzę i ryczę,na dzieciaki krzyknę.ale jesteśmy tylko ludzmi,czasem nerwy nam puszczają,musimy tylko pilnować,żeby nie skrzywdzić dzieci,one same na świat się nie pchały.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych