Witajcie!
Pisząc te słowa ledwo wierzę, że i mnie to spotkało.. Sama nie wiem co.. Nie wiem czy to tylko przedłużający się smutek czy aż depresja?? Byłam u psychologa, który poradził mi wizytę u psychiatry oraz rozpoczęcie psychoterapii. Nie zrobiłam jeszcze ani jednego ani drugiego. Ciągle myślę, że poradzę sobie sama. Zawsze radziłam sobie sama. Zawsze byłam silna. Moi znajomi nie uwierzyliby, że mogłabym mieć jakąkolwiek słabość.. A mnie brakuje już sił, żeby udawać silną i coraz częściej sięgam dna emocjonalnego. Byłam kiedyś niepoprawną optymistką, a teraz płaczę średnio 2 razy w tygodniu od pół roku! Boję się, że już nie będę taka jak kiedyś... Jak mogę rozpoznać depresję? Czy ona już zawsze wraca? A może jestem leniwa i nie chcę się wziąć w garść? A może poradzicie mi dobrego psychiatrę?
Strona 1 z 1
Przedłużający się smutek czy już depresja?
#2
Napisano 03 luty 2012 - 20:52
Witaj Diabolique
Byłaś u psychologa i on poradził Ci psychiatrę i psychoterapie,to pewnie jest to depresja.
Depresję leczy się właśnie u psychiatry,a więc nie zwlekaj.
Chcesz,żeby Ci poradzić dobrego psychiatrę,a nie napisałaś z kont jesteś.
Byłaś u psychologa i on poradził Ci psychiatrę i psychoterapie,to pewnie jest to depresja.
Depresję leczy się właśnie u psychiatry,a więc nie zwlekaj.
Chcesz,żeby Ci poradzić dobrego psychiatrę,a nie napisałaś z kont jesteś.
Ludzi się kocha,a rzeczy używa,nigdy na odwrót!!!
Kochamy ludzi za dobro, któreśmy im dali, a nienawidzimy za to zło, któreśmy im wyrządzili.
Lew Tołstoj
Kochamy ludzi za dobro, któreśmy im dali, a nienawidzimy za to zło, któreśmy im wyrządzili.
Lew Tołstoj
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1

Pomoc




