może taki nowy nie jestem, pisałem tu wieki temu.
Postanowiłem odwiedzić forum ponownie, z czego już się cieszę
Krótko o mnie. Mam 26 lat, choruję na chorobę schizo-afektywną, która objawia się ciężką depresją, dystymią, ale bywają też lepsze okresy...
Mimo tego, że już stary jestem, przez stan zdrowia nie mogę skończyć studiów. Zaczynałem ten sam kierunek już dwa razy, ale wczoraj po raz kolejny w życiu złożyłem podanie o urlop zdrowotny, choć jestem na ostatnim roku... Dziś ciężko mi zaakceptować to, że choroba znowu staje się piątym kołem u wozu, którym chciałbym podróżować przez życie.
Z drugiej strony, dzięki tym czarnym tygodniom, miesiącom, czasem rozciągających się na przestrzeni całych lat... mogę stwierdzić jedno:
Dostrzegam wielką wartość tych jasnych chwil, dni albo szerzej wielką wartość i radość płynącą z tej jasnej strony życia.
Chcę wierzyć, że ta jasna strona, radosna, szczęśliwa, jest zawsze, tylko nie zawsze potrafię ją dostrzec, docenić czy po prostu zawalczyć o nią.
Hm, tak w skrócie to tyle.
Dzień dobry wszystkim

Pomoc









