Depresja.ws - Forum: Paradoksalnie ta choroba uczy mnie radości - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Paradoksalnie ta choroba uczy mnie radości Choruję już 6 lat i paradoksalnie dzięki chorobie doceniam radość.... Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 27 styczeń 2012 - 14:09

Cześć,
może taki nowy nie jestem, pisałem tu wieki temu.
Postanowiłem odwiedzić forum ponownie, z czego już się cieszę :)

Krótko o mnie. Mam 26 lat, choruję na chorobę schizo-afektywną, która objawia się ciężką depresją, dystymią, ale bywają też lepsze okresy...
Mimo tego, że już stary jestem, przez stan zdrowia nie mogę skończyć studiów. Zaczynałem ten sam kierunek już dwa razy, ale wczoraj po raz kolejny w życiu złożyłem podanie o urlop zdrowotny, choć jestem na ostatnim roku... Dziś ciężko mi zaakceptować to, że choroba znowu staje się piątym kołem u wozu, którym chciałbym podróżować przez życie.

Z drugiej strony, dzięki tym czarnym tygodniom, miesiącom, czasem rozciągających się na przestrzeni całych lat... mogę stwierdzić jedno:
Dostrzegam wielką wartość tych jasnych chwil, dni albo szerzej wielką wartość i radość płynącą z tej jasnej strony życia.
Chcę wierzyć, że ta jasna strona, radosna, szczęśliwa, jest zawsze, tylko nie zawsze potrafię ją dostrzec, docenić czy po prostu zawalczyć o nią.

Hm, tak w skrócie to tyle.

Dzień dobry wszystkim :)
1

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 27 styczeń 2012 - 15:40

Witaj Luc :) już Cie "troszkę" znam, ale przywitam sie i tutaj :D

Patrz, jaki to paradoks, ze dopieo jak cos nam się chrzani, co by gorzej nie napisać :P, zaczynamy doceniac to wszystko dobre, co mamy każdego dnia i ludzi, którzy są wokół :)

A urlop zdrowotny? Skoro trzeba to trzeba, na studia nigdy nie jest za późno, tak jak i na pracę, a zdrowie mamy tylko jedno.


Pozdrawiam serdecznie :)
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 27 styczeń 2012 - 18:11

Ech, mocca27, niby sobie myślę tak jak TY, z tymi studiami, ale wczoraj... kiedy złożyłem to podanie, rozmawiałem z promotorką... Po prostu tak mi się żal zrobiło... I ciągle prześladuję mnie myśl: Co teraz? Co dalej?

Zapowiadam już dziś następne wizyty u Ciebie ;)
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 27 styczeń 2012 - 18:26

Luc, wiadomo, ze robi się zal i przykro, ze znów ta nieszczęsna D. bierze nad nami górę. No ale zobacz - czy byłbys teraz w stanie sie spiąc i dokonczyc studia na takim poziomie, na jakim bys chciał, na jaki Cię na pewno stać? Nie lepiej poczekac i sie ustabilizowac, trafic wreszcie z lekami, z odpowiednią dawką? Ja miałam podobną zagwostkę z pracą... długo zastanawiałam się, czy iść na zwolnienie lekarskie, ale jedno mnie przekonało - to, ze moje obowiązki zostały wręcz do minimum ograniczone, a ja i tak nie dawałam sobie z nimi rady, fizycznie czułam sie coraz gorzej, bo psychicznie to juz nie czułam sie praktycznie wcale. Teraz wiem, ze dobrze zrobiłam, a po powrocie do formy wróciłam tez do pracy :)

Daj sobie ten czas :)
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 28 styczeń 2012 - 13:37

mocca27, jest jak mówisz, a prawisz bardzo mądrze. Bo mądrością w naszych problemach jest wycofanie się z biegu, po którym pada się na łeb, na szyję. Dobrze, że mi piszesz o swojej historii z pracą.

Kilka lat temu przetrzymałem tak jedną sesję, zdaną na litość, z odmową położenia się do szpitala, niewykorzystanym skierowaniem, kiedy lekarz psychiatra nalegał przy okazji każdej wizyty. Mówiłem wtedy: Panie doktorze, ale studia... Nie mogę. I po paru miesiącach rzeczywiście nic nie mogłem. Urlop, długotrwały dół. Na uczelnię nie mogłem wrócić przez lata, choć dwa razy próbowałem, kiedy urlopy zdrowotne wygasały. Potem straciłem prawo do reaktywacji.
Dlatego obecnie wolałem się zatrzymać, dopóki nie jest za późno. Zadbać o siebie, o zdrowie. Dać sobie czas (dokładnie tak jak piszesz), co by wrócić jak najszybciej, od października.

Jednak rozumowanie - dojrzałe, racjonalne, odpowiedzialne - nie zagłusza emocji. Chyba tak już jest w życiu...

Dziękuję Ci jeszcze raz za opis tej historii z pracą.
1

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 28 styczeń 2012 - 14:32

Nie ma za co Luc, bardzo się cieszę, ze myślisz rozdąsnie :) widzisz, moje zwolnienie trwało tylko i aż 4 miesiące i poszłam na nie z dnia na dzień, też nie wiedziałam, czy mam póxniej powrót do pracy. Kilka razy w trakcie jego trwania wydawało mi sie, ze juz jest dobrze, że coś "drgnęło w dobra stronę i chciałam wracać, ale nikt z moich najblizszych nie popierał tego pomysłu, więc dochodziłam do formy dalej. Teraz tez nadal nie jest idealnie, bo ciagle dochodzę do formy, ale wiem, że gdyby nie ten czas "dla zdrowia" to nie byłoby nic.

Z tymi emocjami to masz rację - nic ich nie zagłuszy, bo zawsze znajdzie sie pod ich wpływem jakieś "ale"... "ale studia" "ale praca" "ale rachunki" tylko co po tym wszystkim, jesli nas nie bedzie, jesli my nie bedziemy w stanie w tym uczestniczyc i z małego dołka zrobi sie bolesny upadek.

Czyz nie na tym polega dojrzałość? Umiec to wszystko powartościować?

:)
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   agafia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 50
  • Rejestracja: 28-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warmia

Napisano 28 styczeń 2012 - 15:35

Luckrowany ma podobny problem co Ty chyba 8 lat już kończę studia.W tym roku miałam już je skończyć zostało mi pół semestru do inż. i co i ciężka depresja na którą przeleżałam ok 2 miesięcy w domu.wcześniej miałam takie epizody z których nie zdawałam sobie sprawy nie wiedziałam ,że to depresja .Tak bardzo mi szkoda tych straconych lat tyle roczników już przeleciało mam 28 lat i co i dalej się bujam mam do siebie żal nie radzę sobie z tym ale zamiast tego czekam na terapię i nie wiem czy dam radę na tym semestrze w dodatku muszę za warunki płacić na które mnie nie stać i koło się zamyka ech..
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 styczeń 2012 - 12:51

agafia,
współczuję Ci tych opłat i czasu choroby, ale...

Wiesz, dla mnie jesteś bardzo silna. W ciągu tych 8 lat wracałaś, nie poddałaś się. Jest wielu ludzi, którzy w ogóle nie kończą studiów.
Choć często myślę podobnie jak Ty, to przecież choroba nie jest naszą winą, prawda?
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 styczeń 2012 - 12:54

Wyświetl postUżytkownik mocca27 dnia 28 styczeń 2012 - 14:32 napisał

Czyz nie na tym polega dojrzałość? Umiec to wszystko powartościować?
:)


Ano tak... Tyle w tym wszystkim trzeba zaakceptować pewien fakt i konsekwencję:

"Jestem chory, potrzebuję czasu by dojść do formy. Moje tempo jest inne niż ludzi zdrowych czy z innymi problemami..."

To prawdziwa dojrzałość, do której wciąż dorastam.
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 30 styczeń 2012 - 13:15

Luc, nic od razu sie nie dzieje, do wielu spraw dorastamy całe zycie, licza sie nasze wysiłki, które w to wkładamy. Nawet gdyby trzeba s było sie uczyc całe zycie, to warto.

Przede wszystkim musimy myslec o sobie, ze owszem jestesmy chorzy, ale nie gorsi. To jest choroba, która prędzej czy póxniej ujarzmimy, która raz odstapi od ataku, aby za jakis czas uderzyc moze mocniej, ale póki walczymy to my zwycieżamy.

I to samo kieruję do Agafii...póki walczymy!
1

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 styczeń 2012 - 13:20

mocca27,
a teraz żarcik, to znaczy prawdziwy, ale wesoły wpis:

Gadasz jak zdrowa!
Polać jej! ;)
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 30 styczeń 2012 - 13:46

ha ha :)
gdybym była zdrowa to bym sie napiła :P a tak zalecenie pani doktor - zero alkoholu przy lekach :P
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 30 styczeń 2012 - 14:10

Kiedyś się napijemy, za pozwoleniem ;)
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 30 styczeń 2012 - 15:02

Dobra :D
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   agafia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 50
  • Rejestracja: 28-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warmia

Napisano 30 styczeń 2012 - 16:46

Luckrowany dzięki za słowa wsparcia są mi teraz bardzo potrzebne.To dzięki pracy ze zwierzętami ,,końmi żle traktowanymi>> jestem silna.Wielokrotnie patrzyłam jak one chorują i dochodzą do formy .Trwa to u nich miesiącami a czasem latami,,dochodzą do siebie'' to czemu z nami ludżmi ma być inaczej ?Musimy sobie dać czas wspierać samych siebie gdy upadamy nie ma innej rady.ja postanowiłam kontynuować naukę bo mam lekkie przedmioty i mam zamiar zarobić na te raty u znajomej .(Chyba będę ją błagać :lol: :lol: :lol:.Ale wolę to i terapię niż siedzenie w domu.Nie wiem czy dam radę spubuję.Ps widzę że humorek Ci dopisuje :D :D :D

Użytkownik agafia edytował ten post 30 styczeń 2012 - 16:47

0

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 02 luty 2012 - 20:10

Wyświetl postUżytkownik agafia dnia 30 styczeń 2012 - 16:46 napisał

Luckrowany Ale wolę to i terapię niż siedzenie w domu.Nie wiem czy dam radę spubuję.


Ja właśnie wymiękam od siedzenia w domu. Leczę się na neuralgię nerwu trójdzielnego (o ile w ogóle neurolog dobrze postawił diagnozę) - strasznie bolesna sprawa, która trwa od dawna. Od kilkudziesięciu godzin jest nie do wytrzymania... :( Straciłem wszelkie pokłady dobrego humoru... :(
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   RainyNight 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 4
  • Rejestracja: 01-luty 12

Napisano 03 luty 2012 - 01:22

hej Luckrowany!

mam tak samo. po wyjsciu z epizodu staram sie po prostu upijac zyciem, korzystac z kazej chwili radosci. chyba brzmi jak drugi biegun? :P nie, nie mam drugiego biegunu. po prosu kiedy czuje sie dobrze, to staram sie jak najwiecej zrobic, nauczyc, zobaczyc, przeczytac, obejrzec, bo wiem, ze za kilka miesiecy zarowka znowu sie przepali i bede spadala w dol, umierala kazdej nocy, wyla z bolu, rozpaczy i wszechogarniajacego leku.

korzystajmy z tych chwilek nam podarowanych. dla mnie to jakby kilka razy umierac i rodzic sie na nowo, uczyc sie znowu, czym jest zycie i ze jednak warto.

ta choroba naprawde uczy zycia. czy madrego? dowiemy sie na koncu drogi..

pozdrawiam cieplo
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 10 luty 2012 - 15:38

Luc, a gdzież Ty zniknąłeś na tak długo?
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 luty 2012 - 20:42

Wyświetl postUżytkownik mocca27 dnia 10 luty 2012 - 15:38 napisał

Luc, a gdzież Ty zniknąłeś na tak długo?


A widzisz, w jakimś dole utknąłem... :/
0

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Luckrowany 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 18
  • Rejestracja: 27-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 luty 2012 - 20:44

Wyświetl postUżytkownik RainyNight dnia 03 luty 2012 - 01:22 napisał

hej Luckrowany!

mam tak samo. po wyjsciu z epizodu staram sie po prostu upijac zyciem, korzystac z kazej chwili radosci. chyba brzmi jak drugi biegun? :P nie, nie mam drugiego biegunu. po prosu kiedy czuje sie dobrze, to staram sie jak najwiecej zrobic, nauczyc, zobaczyc, przeczytac, obejrzec, bo wiem, ze za kilka miesiecy zarowka znowu sie przepali i bede spadala w dol, umierala kazdej nocy, wyla z bolu, rozpaczy i wszechogarniajacego leku.

korzystajmy z tych chwilek nam podarowanych. dla mnie to jakby kilka razy umierac i rodzic sie na nowo, uczyc sie znowu, czym jest zycie i ze jednak warto.

ta choroba naprawde uczy zycia. czy madrego? dowiemy sie na koncu drogi..

pozdrawiam cieplo


Tyle, że u mnie to chyba te jasne chwile jeszcze większe odciskają piętno.
Teraz u mnie jest ciemno, ale wiem, że można zawalczyć, by przejść na jasną stronę życia. Wierzę jeszcze w jej istnienie - to wielka pomoc w zmaganiu się z ciemnością dookoła.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych