Depresja.ws - Forum: Witajcie, - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Witajcie, takie tam o mnie Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 22 styczeń 2012 - 22:30

Witajcie,
Podobno można tutaj popisać sobie o życiu.
Nie mam z kim podzielić się swoimi problemami więc uznałem, że tutaj będzie najlepiej, a nóż ktoś to przeczyta i odpisze.
Mam ponad 25 lat, za sobą studia, przede mną praca, przez którą czuję się dziś tak a nie inaczej.
„Na zewnątrz” jestem spokojnym, cichym i mało się odzywającym synem, kolegą – „w środku” totalną ruiną.
W domu nie podejrzewają, nie widzą tego co czuję, co przechodzę, co mnie trapi.
Uśmiecham się sztucznie, udaję że wszystko w porządku, nie potrafię jednak spojrzeć im prosto w oczy bo boję się, że przeczytają w nich to co się ze mną dzieje.
Tak, tyle lat przeżyłem a nadal mieszkam z rodzicami. Kolejny powód do dumy – nie?

Czas napisać coś o pracy. Pracuję w dużym urzędzie, gdzie każdego powinienem znać i każdy powinien zachowywać się normalnie.
Jednak tak nie jest. Chcę być uprzejmy, witam się z uśmiechem na twarzy.
Oczywiście większość patrzy na mnie jak na jakiegoś dziwaka, kosmitę i przechodzą koło mnie jakbym tam mnie w ogóle nie było.
Jestem na stanowisku, które wymaga ode mnie cholernie dużo umiejętności i doświadczenia, jednakże jako, że jestem nowy wymaga się ode mnie zbyt dużo.
Wydaje się im, że jestem einsteinem w tej dziedzinie i wszystko wiem i nie potrzebuję żadnej pomocy, jednak jest odwrotnie.
Nie wiele wiem, a jak chcę się dowiedzieć czegoś od osób przebywających ze mną – milczą i albo czekają aż mi się powinie noga by mnie skomentować w charakterystyczny sposób,
wyzywać albo niszczą od środka głupimi komentarzami od razu. Nikt mi nie chce pomóc, bo po co.
Każdego wieczora i ranka jest tak samo, zaczynam się denerwować, mam problemy ze snem albo cały się trzęsę a to wszystko przez tych ludzi w pracy.
Mam problemy ze zdrowiem, chce mi się wymiotować jak tylko pomyślę o tym miejscu.
Myśli w mojej głowie są te same od jakiegoś czasu. By „przypadkiem” sobie coś zrobić aby tylko nie pójść do pracy.
„Przypadkiem” potknąć się schodząc po schodach, „przypadkiem” wejść na ulicę na czerwonym świetle”.
„Przypadkiem” dla wszystkich może być to zwykłe słowo – dla mnie może to być małe kłamstewko.
Nie chcę się zabić – bo wiem, że rodzice by nie mogli poradzić sobie sami beze mnie, więc to mnie trzyma przy życiu i nigdy tego nie zrobię.
Czasami mam też myśli by tak wyjść z domu, pójść niby do pracy ale do niej nie zajść tylko pojechać na dworzec, wsiąść do pociągu obojętnie jakiego i wyjechać.
Można by rzec - rzuć pracę tylko jest jedno ale co dalej? siedzieć w domu cały dzień i patrzeć jak rodzice próbują łączyć koniec z końcem by jakoś przetrwać?
Bo pracy niby nie ma a ja wolałbym robić wszystko tylko nie to co teraz.

Choć łzy mi się nabierają już do kącików oczu napiszę dalej.
Dziewczyny nie mam bo brzydal ze mnie i nie potrafię znaleźć tej jedynej albo inaczej napiszę tej, która wytrzyma ze mną albo będzie chciała być ze mną.
Problem ze znalezieniem dziewczyny mój jest taki, że chyba coś robię nie tak. Szukam tej, która ma fajny charakter, ciepłą duszę itd.
Ale na to potrzeba czasu by wiedzieć, że to "ta" a może być już za późno.
Znajomi moi jakoś na to nie patrzyli i sobie poznajdywali dziewczyny, żony. Miałem raz jedną ale związek trwał krótko i nic z tego nie wyszło.
Czyli reasumując w ciągu 25 lat do teraz miałem jedną dziewczynę. Kolejny powód do dumy – nie?

Dziś jest niedziela, wieczór, czyli znów się zaczyna, jutro rano to samo.
Najlepsze są piątki po południu, bo wtedy jest spokój na chwilę, czasami uciekam w alkohol by spróbować zapomnieć o tym wszystkim ale nie zawsze się udaje.
Patrząc na ten tekst i go czytając można by stwierdzić, że na pewno coś jest ze mną nie tak – depresja? szaleniec? idiota? frajer?
Raz nawet napisałem mejla do organizacji „telefon zaufania” bo zadzwonić się nie odważyłem ale to za bardzo nie pomogło, wręcz pogłębiło rany i stan w jakim teraz się znajduję.

To by było na tyle na dzisiaj, jak jutro przeżyję to zajdę tutaj i coś jeszcze popiszę.
Dziękuję z góry za przeczytanie tego monologu? bloga? …
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 22 styczeń 2012 - 22:44

Cześć i witaj na forum

Napisz w jakim urzędzie pracujesz a dojdziemy o co chodzi :D
Znajoma pracuje w urzędzie skarbowym i ledwie wytrzymuje z niektórymi paniami :D

Ja mieszkam z Tatą i Mężem i przez deprechę wogóle nie pracuję... a bardzo bym chciała
ale zawaliłam przez nia studia, a o pracę z wykształceniem ciężko znaleźć a co dopiero bez niego
nie mam prawka, auta, umiejętności
zazdroszczę ci studiów i pracy

A z ludzmi... czasami jest ciężko

Napisz czy próbowałeś iść do lekarza? I jak długo tak się czujesz?
Jak długo tam pracujesz? Czasami potrzeba czasu na zaaklimatyzowanie, a czasami jest to niemożliwe

Może trafiłeś na tzw toksyczną pracę i toksycznych ludzi, a tacy wierz mi istnieją? Może spróbuj dowiedzieć się o inne miejsca pracy?
No bo ile mozna tak dusić wszystko w sobie? Jak długo będziesz tak się zmuszał by znowu wstać rano i iść do tej ... pracy?
To raczej nie działa dobrze na psychikę :(
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 styczeń 2012 - 23:03

Wkurzyłam się,bo miałam 3/4 długiej treści do Ciebie i mi ręka zboczyła i poszło w niebyt.I już teraz się nie złożę tak,jak wtedy,sorry.Ale przeczytałam,wiedz,i miło mi Cię powitać tu również.Jak się "odwkurzę"na siebie to spróbuję podejść ponownie.A Ty trzymaj się bezwzględnie.Wywaliłeś trochę,to dobrze,mam nadzieję,że zaśniesz lżej.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 23 styczeń 2012 - 22:51

Hej,
Dzień w pracy jakoś przeżyłem choć było ciężko.
Do pracy chodzę już prawie rok, więc już dawno powinienem się zaaklimatyzować ale tak to się nie stało.
Do lekarza nie zaszedłem jeszcze z tym problemem ze względu na to właśnie, że jak to zrobię to i wszyscy się dowiedzą i będą pewnie uważać, że sobie jaja robię.

Może trafiłeś na tzw toksyczną pracę i toksycznych ludzi, a tacy wierz mi istnieją?
Raczej tak, bo co do instytucji samej w sobie nic nie mam ale właśnie to Ci ludzie najbardziej mnie denerwują i ranią moją duszę.

Z tą zmianą pracy jest właśnie też problem. Niby chcę jak najszybciej odejść a jednak nie mam żadnej alternatywy bo nie mam żadnych znajomości a bez tego trudno o normalną pracę albo o samą pracę.
Marta, piszesz, że mi zazdrościsz studiów, tylko że ja jakoś nie czuję się lepiej po tych studiach.
Jak głupi myślałem, że studia będę miał zaliczone to i pracę znajdę super i wgl bajka.
Studia skończyłem, gdy przyszło co do czego to ledwo co pamiętam z tych studiów, wiedzy prawie żadnej a i praca masakra.
Jakbym mógł cofnąć czas (fajnie to brzmi) to bym nie poszedł na te studia tylko zrobił konkretny zawód i robił co innego.
Choć z drugiej strony znając moje szczęście to nie idąc na te studia, teraz bym siedział na tym forum i pisał, że szkoda że na nie, nie poszedłem. Tak czy siak bym narzekał. :D

Wywaliłeś trochę,to dobrze,mam nadzieję,że zaśniesz lżej.
Rzeczywiście trochę mi ulżyło, choć z zaśnięciem dalej problemy. Śpię dwie lub trzy godziny nocą ale to nie ważne.
Co do straconego tekstu nie ma co się wkurzać, to tylko tekst, ważne co jest w głowie ;) Zaklęta w marmur.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 23 styczeń 2012 - 22:54

ale masz wogóle pracę... a ja nie mam... :(

może poszukaj troche innej? nie w tym kierunku w którym jesteś wykształcony

A co do lekarza... dlaczego mają się wszyscy dowiedzieć? pracujesz w NFZ?
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 23 styczeń 2012 - 22:58

nie, nie pracuję w nfz :D
po prostu jak pójdę do lekarza to się o tym dowiedzą rodzice, jak się o tym dowiedzą rodzice to się dowie i rodzina cała. Jak się dowie rodzina cała to i dowiedzą się znajomi, osoby pracujące ze mną itd. W zależności od szybkości przekazywania informacji.
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 23 styczeń 2012 - 23:44

To może nie mów im tego???
Jak im nie powiesz to skąd się dowiedzą?
A jak mieszkasz w małym mieście to idz do lekarza do innego miasta, większego
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Chusteczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9
  • Rejestracja: 10-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 styczeń 2012 - 08:14

Witaj :)
Też popieram pomysł z pójściem do lekarza, potrzebujesz zastrzyku siły jakiegoś pozytywnego "kopa" i chyba tylko lekarz jest w stanie Ci pomóc. Wiadomo, że w sytuacji gdy codziennie musisz iść do miejsca, które jest źródłem problemu to i tak nie ma co liczyć na cud, ale może otworzą Ci się oczy na nowe możliwosći. Depresja strasznie ogranicza, widzimy się jakby w słoiku zamknięci , bez perspektyw, inni coś tam wokół robią a my nie możemy.. Leki i terapia mogą Ci wskazać jakieś inne drogi :) A pracę zmień jak tylko trafi Ci się coś lepszego, rezygnować chyba nie ma co, bo dzięki niej przynajmniej wychodzisz z domu a bez pracy usiądziesz, z czasem coraz rzadziej bedziesz wychodził, w końcu skonczy sie na leżeniu tygodniami w tej samej brudnej piżamie i jeszcze większej beznadziei. Każdy powód, który każe nam wstać rano, myć się, jeść, spotykać z ludźmi (jacy by oni nie byli) trzyma nas na powierzchni. Trzymaj się ciepło :)
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   andziabar4 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 24-styczeń 12

Napisano 24 styczeń 2012 - 14:03

Witam, ja tez podejrzewam u siebie depreche(znowu) mialam 4 lata temu ale jakos przy pomocy dobrego psychiatry wyszlam z tego. Niestety wrocila. Niedawno stracilam prace, dorywcza bo dorywcza ale byla. Teraz nie wychodze z domu bo po co? Mam meza(nowego) dziecko 2 letnie i wlasnie to mnie doluje.Maz jak przychodzi z pracy to tylko komp. ja nie istnieje, ach szkoda gadac!!!
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 24 styczeń 2012 - 21:12

Wtorek.
Kłębią mi się myśli w głowie. Dziś zadałem sobie pytanie, gdzie siebie widzę za 5 lat?
Nie potrafiłem odpowiedzieć. Nic mi nie przychodzi do głowy jak będzie wyglądało moje życie za 5 lat. Ba! Nawet za rok. Nie wiem co będę robił, gdzie będę.
Chociaż nie, domyślam się gdzie będę.
Kiedyś nie myślałem, że mnie to spotka. Myślałem, że jestem twardy. Jak ktoś ze znajomych miał jakiegoś tam doła to próbowałem rozmawiać, pomagać ale jak mnie to spotkało to nie potrafię im tego powiedzieć. Lęk przed żartami, głupimi komentarzami jest zbyt duży.

Do lekarza tak, muszę się wybrać, tylko jednak tak jak piszesz, Marta, będę musiał pomyśleć o lekarzu w innym mieście no i oczywiście o jakimś tanim z dobrymi opiniami bo pieniędzy też za dużo nie mam.
Witaj Chusteczko ;) Pozytywnego "kopa" jak to ujęłaś dostałem już, może małego ale jest a to dlatego, że mogę się z Wami podzielić swoimi myślami, problemami. Wcześniej byłem tylko ja.
Witaj Andzia ;) nie siedź w domu, masz dziecko, wychodź na spacery z Nim. Chodź na zakupy, nawet nic nie kupując albo na miasto by tylko się przejść. Ja tak sobie wychodzę z domu, na spacer, myśli jakie miałem takie mam ale przynajmniej jakoś dzień zlatuje, a mężowi jak coś to korki wykręć. Nie ma prądu nie ma komputera :D
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 24 styczeń 2012 - 22:51

I zaczyna się, koniec dnia. Niby trzeba już iść spać ale nie mogę.
Zaczyna się ten lęk przed jutrem.
Byłem w łazience, spojrzałem w lustro, widząc siebie samego zastanawiam się jak ludzie mogą tego nie zauważyć co się ze mną dzieje, że też tego nie widzą? Nic nie podejrzewają?
Dziwne to. Po chwili chciałem zrobić zamach i uderzyć głową z całej siły w lustro.
Znów wrócił brak apetytu, nie mogę patrzeć na jedzenie choć jem bo muszę.
Znów będę leżał w łóżku i patrzył się w sufit, zastanawiając się jak przeżyć kolejny dzień - i tak całą noc bez snu.
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 26 styczeń 2012 - 13:13

Też ostatnio nic nie mogę jeść... i czuję lęk przed jutrem... bardzo silny lęk...

również zastanawiam się nad wizytą u lekarza, ale mam teraz tyle wydatków, że nie mam skąd wziąść kasy :(
a dojazd kosztuje 30 zł, a o lekach nawet nie wspomnę...
:( :( :(

Użytkownik marta1111 edytował ten post 26 styczeń 2012 - 13:14

0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Vot 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 27
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 26 styczeń 2012 - 22:25

No właśnie u mnie z tą kasą tak samo a pożyczać od ludzi nie chcę bo potem nie mam jak oddać a nie chcę stracić przez to znajomych.
W ogóle sobie bloga założę, a co! :) Tu chyba wystarczy w zapoznawczym postów moich.
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 26 styczeń 2012 - 22:35

Możesz pokoik prywatny założyć, ja niedawno założyłam

Bardzo fajnie, ludzie wpadają piszą coś miłego, wklejają muzykę zdjęcia...

spróbuj :D
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych