Depresja.ws - Forum: Pustka, zmarnowanie - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Pustka, zmarnowanie Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   zmieniony 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Obecnie Warszawa

Napisano 19 styczeń 2012 - 03:19

Witam jestem tutaj nowy, mam 19 lat. Jestem ,,studentem''

Mam podobne problemy do waszych. Zamknięcie się w sobie, izolacja od innych osób, brak chęci do czego kolwiek. Sam się sobie dziwie, zostałem mistrzem w ucieczkach od innych osób. Po zajęciach przychodzę do mieszkania i siedzę przed kompem... Czas leci, a ja nic nie robię, tracę go a mógłbym zrobić tyle rzeczy dla siebie i innych. Mam założoną blokadę na siebie. Nie wyjde na piwo, bo mi się robi nie dobrze na sam zapach jego(to od nerwów). Koledzy gdzieś wychodzą a ja ... jest mi głupio.
Przepraszam za chaotyczny tekst i krótki, ale nie chce mi się go sklejać... Jest to tylko urywek tego co we mnie siedzi. Jeśli jest ktos w moim wieku i chcialby pogadac to niech wysle meila, z chęcią wymienie się przeżyciami, odczuciami. Może się coś ruszy

Pozdrawiam wszystkich
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 styczeń 2012 - 12:21

Hej Zmieniony.Pozwolę sobie w imieniu..starszej grupy wiekowej :D powitać Cię na forum.W sumie to aż tak wiele nas nie różni,rozumiem dobrze stan w jakim jesteś.A próbowałeś kiedyś robić coś z tym fachowo?A może sam jakąś walkę podejmowałeś,coś na siłę,czy jakieś inne metody?Bo wiesz,że koledzy chodzą na piwo,to niech chodzą-kwestia czy nie idziesz bo Cię od tego piwa odrzuca,czy nie chcesz być z nimi?Koledzy niech sobie robią co chcą,Ty nie musisz,a nie tylko piwo jest do picia przecież.I nie musi Ci być głupio z tego powodu.Mam nadzieję,że nawiążesz kontakt,pomocny kontakt,z rówieśnikami mającymi podobnie i wtedy ta blokada powoli zacznie puszczać,jak zobaczysz,że podobne problemy masz nie tylko Ty i że wbrew nim można i trzeba żyć.Pozdrawiam również.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Beretta 

  • Histoire d'une âme
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2816
  • Rejestracja: 05-luty 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Rypin/Bydgoszcz

Napisano 19 styczeń 2012 - 13:21

Witaj Zmieniony!

Znam ten stan kiedy człowiek przychodzi z zajęć, po czym zasiada przed komputerem i nie sposób, żeby się od niego oderwał i zajął się nauką. Oj, jak ja dobrze to poznałam na swoim własnym przykładzie. Wiem, że inni studenci też lubią próżnować, przesiadywać na GG, czy Facebooku, ale 'próżnowanie' występujące u osób z depresją jest innego rodzaju. Są to tak zwane problemy z organizacją dnia, z wypełnieniem czasu zaplanowanymi zajęciami. Masz tysiące planów, zapalasz się do ich realizacji, a tu nic Ci się nie udaje.

Skłonność do izolacji przed ludźmi da się przezwyciężyć. Wiem sama po sobie, że to jest możliwe.
F60.7 Specyficzne zaburzenia osobowości - Osobowość zależna
F39 Zaburzenia nastroju (afektywne), nieokreślone
Zaburzenia nastroju z elementami lęku społecznego

Dum spiro, spero - Dopóki oddycham, mam nadzieję ---> Moje motto życiowe
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   zmieniony 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Obecnie Warszawa

Napisano 20 styczeń 2012 - 15:13

Napisałałbym coś więcej, ale możecie się domyślac jak jest.
Zawsze byłem lubiany, ale zmieniłem się, mam inny punkt widzenia na wszystko. Nie mogę robić tego na co mi rozum nie pozwala itd. Nie byłem u psychologa, nie biorę leków
Sam dam rade, tylko słabi przegrywają :) Jestem mocny, mam nadzieje, że wy również i każy wyjdzie na swoje. W życiu liczy się to, by robić to co się chce i być z tym szczęśliwym. Dąże do tego, pozdrawiam
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   zmieniony 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 19-styczeń 12
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Obecnie Warszawa

Napisano 20 styczeń 2012 - 15:18

Post pozytywny, z tego powodu, że jestem w domu, mam tu mame, kolegów z bloków. Może to takie moje emocje się udzielają. Wróce do stolicy i znowu to samo
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 20 styczeń 2012 - 18:51

Chyba każdy z nas był kiedyś mocny, silny i pewny siebie... w centrum uwagi, pełen kumpli...
gdzie ja myślałam, ze jest coś takiego jak depresja? że może mnie dosięgnąć i tak mną sponiewierać!!!!

Byłam zbyt przebojowa by mnie to spotkało! I chyba zbyt mądra we własnych oczach...
Dopadła mnie na studiach, po śmierci dużej liczby moich bliskich...

załamałam się... i choć próbowałam nie wiedziałam, jak się podnieść...
znajomi, koledzy próbowali wyciągać na siłę z domu, to na imprezy to na wspólne uczenie, to do knajpy...
ale ja nie potrafiłam... o czym miałam z nimi rozmawiać, skoro cały czas czułam tylko ból i rozpacz? z czasem przestali namawiać... nie dziwię się

Mogę poradzić Ci tylko jedno: udaj się do psychologa. Sam możesz sobie nie poradzić, nie duś tego w sobie, poproś o pomoc. ZNam osoby, którym leki pomogły, znam również takie którym nie pomogły. Nie będę cię kłamała, ale warto spróbować.
Mnie nie wyleczyły, ale pomogły przetrwać ten najcięższy okres. I może gdybym wcześniej zaczęła je brać to skończyłabym studia...

Depresja zmienia człowieka, zmienia myśli i słowa... ale pamiętaj, że to jak się czujesz, to wina choroby, nie Twoja

Pozdrawiam

Użytkownik marta1111 edytował ten post 20 styczeń 2012 - 18:53

0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Beretta 

  • Histoire d'une âme
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2816
  • Rejestracja: 05-luty 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Rypin/Bydgoszcz

Napisano 22 styczeń 2012 - 17:03

Wyświetl postUżytkownik zmieniony dnia 20 styczeń 2012 - 15:18 napisał

Wróce do stolicy i znowu to samo


Bo stolica jest bleee... Dołączona grafika Ale tu nie o to chodzi.
Wiem, jak ciężko jest, gdy człowiek musi się odnaleźć w nowym miejscu, z dala od rodzinnego domu, z dala od znajomych. Jest sam i czuje się trochę bezradny. Zmuszony jest do samodzielnego funkcjonowania, utraciwszy oparcie tych, którzy byli zawsze w pobliżu, gdy ich potrzebował. Postaraj się przetrwać ten trudny okres. Miejmy nadzieję, że po pierwszym (najtrudniejszym) roku na tyle oswoisz się z nową rzeczywistością, w jakiej przyszło Ci funkcjonować, że nie będziesz potrzebował psychologa. :)
F60.7 Specyficzne zaburzenia osobowości - Osobowość zależna
F39 Zaburzenia nastroju (afektywne), nieokreślone
Zaburzenia nastroju z elementami lęku społecznego

Dum spiro, spero - Dopóki oddycham, mam nadzieję ---> Moje motto życiowe
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   dakota 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 4
  • Rejestracja: 23-styczeń 12

Napisano 24 styczeń 2012 - 17:14

Wyświetl postUżytkownik marta1111 dnia 20 styczeń 2012 - 18:51 napisał

Chyba każdy z nas był kiedyś mocny, silny i pewny siebie... w centrum uwagi, pełen kumpli...
gdzie ja myślałam, ze jest coś takiego jak depresja? że może mnie dosięgnąć i tak mną sponiewierać!!!!

Byłam zbyt przebojowa by mnie to spotkało! I chyba zbyt mądra we własnych oczach...



U mnie to samo. Zastawiam sie jak to mozliwe, ze kiedys bylam towarzyska, wychodzilam na imprezy. Teraz nie moge nawet zniesc mysli o imprezach itp. A zreszta nikt nawet by mnie nie zaprosil, bo olalam wszystkich - a wlasciwie NIE MIALAM SILY z nimi utrzymywac kontaktu, imprezy mnie juz nie bawia, ja nie mam nic do zaoferowania im ani oni mnie.

I chyba najgorsze jest to, ze wcale nie chce tego zmienic. Nie moglabym zniesc spojrzenia w oczy dawnych przyjaciol i pytania CO SIE Z TOBA DZIALO PRZEZ 3 LATA? a no nic, kompletnie nic ... i tak by nie zrozumieli ....
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych