Pustka, zmarnowanie
#1
Napisano 19 styczeń 2012 - 03:19
Mam podobne problemy do waszych. Zamknięcie się w sobie, izolacja od innych osób, brak chęci do czego kolwiek. Sam się sobie dziwie, zostałem mistrzem w ucieczkach od innych osób. Po zajęciach przychodzę do mieszkania i siedzę przed kompem... Czas leci, a ja nic nie robię, tracę go a mógłbym zrobić tyle rzeczy dla siebie i innych. Mam założoną blokadę na siebie. Nie wyjde na piwo, bo mi się robi nie dobrze na sam zapach jego(to od nerwów). Koledzy gdzieś wychodzą a ja ... jest mi głupio.
Przepraszam za chaotyczny tekst i krótki, ale nie chce mi się go sklejać... Jest to tylko urywek tego co we mnie siedzi. Jeśli jest ktos w moim wieku i chcialby pogadac to niech wysle meila, z chęcią wymienie się przeżyciami, odczuciami. Może się coś ruszy
Pozdrawiam wszystkich
#2
Napisano 19 styczeń 2012 - 12:21
Poprzerywana linia na dłoniach.
#3
Napisano 19 styczeń 2012 - 13:21
Znam ten stan kiedy człowiek przychodzi z zajęć, po czym zasiada przed komputerem i nie sposób, żeby się od niego oderwał i zajął się nauką. Oj, jak ja dobrze to poznałam na swoim własnym przykładzie. Wiem, że inni studenci też lubią próżnować, przesiadywać na GG, czy Facebooku, ale 'próżnowanie' występujące u osób z depresją jest innego rodzaju. Są to tak zwane problemy z organizacją dnia, z wypełnieniem czasu zaplanowanymi zajęciami. Masz tysiące planów, zapalasz się do ich realizacji, a tu nic Ci się nie udaje.
Skłonność do izolacji przed ludźmi da się przezwyciężyć. Wiem sama po sobie, że to jest możliwe.
F39 Zaburzenia nastroju (afektywne), nieokreślone
Zaburzenia nastroju z elementami lęku społecznego
Dum spiro, spero - Dopóki oddycham, mam nadzieję ---> Moje motto życiowe
#4
Napisano 20 styczeń 2012 - 15:13
Zawsze byłem lubiany, ale zmieniłem się, mam inny punkt widzenia na wszystko. Nie mogę robić tego na co mi rozum nie pozwala itd. Nie byłem u psychologa, nie biorę leków
Sam dam rade, tylko słabi przegrywają
#5
Napisano 20 styczeń 2012 - 15:18
#6
Napisano 20 styczeń 2012 - 18:51
gdzie ja myślałam, ze jest coś takiego jak depresja? że może mnie dosięgnąć i tak mną sponiewierać!!!!
Byłam zbyt przebojowa by mnie to spotkało! I chyba zbyt mądra we własnych oczach...
Dopadła mnie na studiach, po śmierci dużej liczby moich bliskich...
załamałam się... i choć próbowałam nie wiedziałam, jak się podnieść...
znajomi, koledzy próbowali wyciągać na siłę z domu, to na imprezy to na wspólne uczenie, to do knajpy...
ale ja nie potrafiłam... o czym miałam z nimi rozmawiać, skoro cały czas czułam tylko ból i rozpacz? z czasem przestali namawiać... nie dziwię się
Mogę poradzić Ci tylko jedno: udaj się do psychologa. Sam możesz sobie nie poradzić, nie duś tego w sobie, poproś o pomoc. ZNam osoby, którym leki pomogły, znam również takie którym nie pomogły. Nie będę cię kłamała, ale warto spróbować.
Mnie nie wyleczyły, ale pomogły przetrwać ten najcięższy okres. I może gdybym wcześniej zaczęła je brać to skończyłabym studia...
Depresja zmienia człowieka, zmienia myśli i słowa... ale pamiętaj, że to jak się czujesz, to wina choroby, nie Twoja
Pozdrawiam
Użytkownik marta1111 edytował ten post 20 styczeń 2012 - 18:53
#7
Napisano 22 styczeń 2012 - 17:03
Użytkownik zmieniony dnia 20 styczeń 2012 - 15:18 napisał
Bo stolica jest bleee...
Wiem, jak ciężko jest, gdy człowiek musi się odnaleźć w nowym miejscu, z dala od rodzinnego domu, z dala od znajomych. Jest sam i czuje się trochę bezradny. Zmuszony jest do samodzielnego funkcjonowania, utraciwszy oparcie tych, którzy byli zawsze w pobliżu, gdy ich potrzebował. Postaraj się przetrwać ten trudny okres. Miejmy nadzieję, że po pierwszym (najtrudniejszym) roku na tyle oswoisz się z nową rzeczywistością, w jakiej przyszło Ci funkcjonować, że nie będziesz potrzebował psychologa.
F39 Zaburzenia nastroju (afektywne), nieokreślone
Zaburzenia nastroju z elementami lęku społecznego
Dum spiro, spero - Dopóki oddycham, mam nadzieję ---> Moje motto życiowe
#8
Napisano 24 styczeń 2012 - 17:14
Użytkownik marta1111 dnia 20 styczeń 2012 - 18:51 napisał
gdzie ja myślałam, ze jest coś takiego jak depresja? że może mnie dosięgnąć i tak mną sponiewierać!!!!
Byłam zbyt przebojowa by mnie to spotkało! I chyba zbyt mądra we własnych oczach...
U mnie to samo. Zastawiam sie jak to mozliwe, ze kiedys bylam towarzyska, wychodzilam na imprezy. Teraz nie moge nawet zniesc mysli o imprezach itp. A zreszta nikt nawet by mnie nie zaprosil, bo olalam wszystkich - a wlasciwie NIE MIALAM SILY z nimi utrzymywac kontaktu, imprezy mnie juz nie bawia, ja nie mam nic do zaoferowania im ani oni mnie.
I chyba najgorsze jest to, ze wcale nie chce tego zmienic. Nie moglabym zniesc spojrzenia w oczy dawnych przyjaciol i pytania CO SIE Z TOBA DZIALO PRZEZ 3 LATA? a no nic, kompletnie nic ... i tak by nie zrozumieli ....

Pomoc









