Gdy miałam 12 lat moja matka nie wytrzymała i zaprowadziła mnie na siłę do prywatnego psychiatry. Miałam wtedy wiele problemów, w rodzinie, szkole. Chciałam umrzeć, życie wydawało mi się beznadziejne. Tak zaczynał się najgorszy okres mojej depresji. Później były już tylko ucieczki z domu, alkohol i pierwsze próby narkotyków. Brałam antydepresanty, które matka musiała przede mną chować, bo szukałam po szufladach i brałam większe dawki. Potrafiłam szantażować otoczenie by osiągnąć swoje cele. Szantażować, np. robiąc sobie głębokie blizny na całym ciele. Po zrobieniu EEG mózgu zdiagnozowano u mnie ADHD i zaczęłam terapię Biofeedback. Jakoś to było, w między czasie przyjmowałam lek Concerta na ADHD, który mi szkodził i musiałam odstawić po jakimś pół roku, z resztą cena na tamte czasy też była duża. Miałam straszne problemy, zero znajomych i wyglądałam jak idiotka z kolorowym irokezem i masą kolczyków. Zadawałam się z menelami chodząc po squatach i ćpając klej. Proponowano dla mnie terapie zamknięta, ale powiedziałam matce, że się zabiję jeżeli podpisze zgodę. Wszystko to w takim wieku, jak o tym teraz myślę jest mi wstyd. Od tamtego czasu często zmieniałam psychologów i psychiatrów, często mnie denerwowali swoim podejściem . Brałam leki, później odstawiałam, zmieniałam znów lekarza. W zasadzie sama wypracowałam najwięcej dla siebie. Zmieniłam się, ustatkowałam, jestem nawet w trakcie rzucania papierosów. Całe moje życie uległo zmianie, bunt się skończył. Zostały tylko stany depresyjne, ale w zasadzie nie było nigdy strasznie, raczej przygnębienie i zrezygnowanie. Teraz mam prawie 19 lat i jestem porządną kobietą, z porządną depresją. Nie potrafię wstać z łóżka. Śpię po 15 godzin dziennie, jestem w klasie maturalnej i nie potrafię wyjść do szkoły. Nie potrafię się nauczyć nawet kartki a4, chociaż jestem inteligentną osobą. Nie chce się z nikim widzieć i nic robić, jedyną moją nadzieją jest mój mężczyzna, który też cierpi na depresję i doskonale mnie rozumie i wspiera. Jestem strasznie nerwowa i wyżywam się na nim, chociaż wiem, że nie powinnam, na szczęście jest wyrozumiały.
Jestem teraz pod opieką psychiatry i biorę leki Citabax i Trittico CR i mam nadzieję, że jakoś będzie, chciałabym znów uwierzyć w siebie, mieć ambicje i je realizować.
Użytkownik Noemi edytował ten post 18 styczeń 2012 - 23:40

Pomoc






