Depresja.ws - Forum: depresja po śmierci dziecka - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

depresja po śmierci dziecka totalne szaleństwo Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 18 styczeń 2012 - 22:42

Cześć... Mam 23 lata. 2 miesiące temu zmarł mój synek - urodził się przedwczesnie w 24 tygodniu ciąży, tydzień walczył o życie.Ja z resztą też. Mój chłopak uratował mi życie, gdyż zaczełąm rodzić w domu, zupełnie nie zdając sobie sprawy z sytuacji. Poród zagrażał memu życiu i był wywołany jakąś koszmarną infekcją, która zaraziłam się nie amm pojecia gdzie.Początkowo było tylko załamanie i tęsknota za dzieckiem ( nawet nas to w pewnym sensie zbliżyło z moim partnerem (28lat)).Codzienne odciąganie mleka z piersi i wylewanie go do kibla było koszmarem(wcześniej gdy Mały żył zanosiłam swoje mleko do szpitala i podawano mu przez sondę).Byłam osieroconą matką. niepotrzebną kobietą. Nie mogłam być matką, choć robiłam wszystko, by urodzić zdrowe i szczesliwe dziecko.Mieliśmy być rodziną. Mieliśmy plany. W ciąży doświadczyłam jak niesamowicie zmienia się mój mężczyzna pod wpływem tego, ze wkrótce zostanie ojcem. Niesamowite uczucie.Mój rosnący brzuch, ogromny...Kilka dni przed tym niespodziewanym porodem mój chłopak zrobił mi kilka zdjęc nago i sobie zdjęcia z moim brzuchem. Myśleliśmy, że zdarzymy ich zrobić jeszcze setki do porodu.A teraz nie ma nic. Nagle czuję się jakby ktoś wyrwał mnie z mojej rzecywistości-dziecko, nowy dom, świetny związek, plany na przyszłość-i zmusił do życia w rzeczywistości sprzed roku, tyle że ze swiadomością, że to sie wszystko wydarzyło a nagle znów nie ma nic. Nie umiem się w tym odnaleźć. Teraz zrodziła się we mnie agresja, której sama się boję.Czuję jakby to uczucia do dziecka,których nie mam na kogo przelać (kot przestał sie nadawać :P)zamieniały się w złość i agresje. Nieświadomie niszczę ten związek, choć jest jedyną rzecza na jakiej mi zalezy i czuję, że tylko on mnie jeszcze w ogole trzyma przy zyciu. Gdy jestem w amoku mówię i robię straszne rzeczy.notorycznie tłukę naczynia i niszcze przedmioty w domu,a potem biegam jeszcze po tych szkłach i jestem już cała pokaleczona, krzyczę na partnera, a właściwie urządzam mu napady szału. Potem zazwyczaj większości z tych "akcji"nie pamiętam lub pamiętam jak przez mgłę. Doprowadziłam do tego, że mój partner który dotychczas opiekował się mną, wspierał i uspokajał teraz ma mnie dość i boję się że zaczyna mnie nienawidzić. Ostatnio byłam w takim szale, że musiał mnie uderzyć bym się uspokoiła, czego się potem wstydził, ale nie było już innych metod. codziennie robię awantury o nic, mimo że sama je prowokuję to później w amoku pakuję się i udaje że się wyprowadzam ( lub naprawdę chce to zrobic). niedawno przedawkowałam załatwione na lewo leki i popiłam alkoholem, po czym mój partner znalazł mnie po kilku godzinach w wannie półprzytomną i kompletnie naćpaną z pawiem na koszulce (widocznie zwymiotowałam te tabletki).Gdy je brałam i zapijałam winem byłam pewna że chcę się zabić. Wiele lat temu miałam juz depresję, nie leczyłam jej, ale samo się uspokoiło. Potem depresja powróciła jakieś półtora roku temu- chodziłam na terapie,ale jak to określił terapeuta - nie jest w stanie mi pomóc - tyle. Znów jakoś dałam sobie radę.Bardzo mi wtedy pomogło wsparcie mojego chłopaka i odzyskałam radość i normalność. Ale teraz jest zupełnie inaczej. Wtedy to był dół bez agresji i niekontrolowanych zachowań.Zupełnie inny rodzaj przygnębienia. Teraz czuję że oszalałam. tak, to jedyne słowo jakim potrafię określić to co robię. Mówie i robie rzeczy których potem się wstydzę,potem błagam i przepraszam.Każdy dzien tak sie konczy choćby nie wiem jaki był udany.Do tego objawy jak spowolnienie, niepokój, czasem lęk,zaburzaenia snu, kłopoty z przyjmowaniem pokarmów, zmeczenie, czsaem omamy. Mam koszmarne kłopoty z pamiecia. zapominam o waznych spotkaniach, lekarzu itp... Nie mogę się skupić. rozmawiam z kimś i za chwilę już nie mam pojęcia o czym do mnie mówił i co ja mówiłam. Nie mogę czytać choć to uwielbiam bo za chwilę nie pamiętam o czym czytałam. Przez to czuje sie głupia i jestem na to wyczulona. Zauważyłam że czesto nie potrafie sie wysłowic choc wiem co chce powiedzieć. Mam kompleksy z tego powodu. Czuję że stałam sie głupia i bezwartościowa.Przestałam studiować. Drażnią mnie najlepsi przyjaciele i osoby z którymi bardzo lubiłam przebywać. Rzuciłam butelką za moim najlepszym przyjacielem i moim chłopakiem, gdy mi powiedzieli że wychodzą bo widzą, że staram się sprowokować kłótnię. już nie wiem jak to naprawiać.Mój partner dziś powiedział, że nie jest w stanie już tego znosic. Miłość przeradzam w nienawiść. Za kilka dni idę do psychiatry.

Przepraszam, że tak chaotycznie napisałam, ale w końcu to chaos rządzi moim życiem...
Muszę jeszcze dodać,że odczuwam też czesto nadmierne pobudzenie seksualne.dostaje "szału" takiej seksualnej euforii i rzucam sie wrecz na mojego chłopaka. w ogole czesto się kochamy, zawsze czesto uprawialismy seks. mój partner zastanawia się czy czasem seks mi nie szkodzi.

Użytkownik Myślozbrodnia edytował ten post 18 styczeń 2012 - 22:59

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Noemi 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 12
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 19 styczeń 2012 - 00:22

Myślę, że to bardzo ważne byś poszła do psychiatry po odpowiednie tabletki na początek... Jesteś w strasznym stanie. Chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale wiem, że to głupie. Sama nie przeszłam przez śmierć bliskiej osoby, tymbardziej dziecka.
Pamiętaj, że wszystkie małe duszyczki idą do nieba i jest im tam dobrze. Może nawet lepiej, niż tu.
Trzymam kciuki, napisz czasem jak się czujesz
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 19 styczeń 2012 - 00:54

bardzo dziękuję, że się odezwałaś. Bardzo tego potrzebowałam.

dziękuję
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Noemi 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 12
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 19 styczeń 2012 - 01:02

Zawsze możesz napisać do mnie PW jeśli potrzebujesz
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 19 styczeń 2012 - 02:44

na pewno będę pisać, nie chcę zostać sama.
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 styczeń 2012 - 12:46

Witaj.Bardzo Ci współczuję,bo to ogromna tragedia,największa chyba dla kobiety-strata dziecka.Dobrze,że wybierasz się do psychiatry,bo strasznie Cię to zgniotło.Minęły 2 msce,tak naprawdę to bardzo mało,a całą załobę musisz przejść,krok po kroku i dobrze,by ktoś Tobą tu właściwie pokierował,bo dzieją się rzeczy straszne.Wiem,że to może marne pocieszenie i słowa nie na miejscu na ten czas,ale jesteś młoda-jeszcze zostaniesz mamą,a ten Twój synek i tak zawsze z Wami będzie,tylko trzeba mu pozwolić odejść,na to by był z Wami w tamtej przestrzeni.Natomiast,chyba jesteś pod kontrolą lekarza,ginekologa choćby,także o swoich problemach śmiało mu powiedz,bo masz zaburzony organizm po tym wszystkim,rozregulowało się co nieco pewnie,stąd takie "dziwne"zachowania możliwe.Dużo siły Ci życzę w odzyskiwaniu spokoju i radości życia.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 21 styczeń 2012 - 16:00

teraz od 3 dni mam z kolei fazę wyciszenia.narazie brak napadów agresji, za to ciągły stan "zawieszenia". wstaje o 14-16 z łóżka, na dworze już się ściemnia , a ja nie mam co zrobić z dniem. kiedy zjemy śniadanie, ugotujemy obiad itp - jest już późno.potem czasami wpada ktoś znajomy albo (przewaznie) wlaczamy film,później seks i jest 4 rano. tak dnie mijają na niczym.
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Noemi 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 12
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 23 styczeń 2012 - 11:17

A nie byłaś u lekarza? :(
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 23 styczeń 2012 - 14:01

jeszcze nie byłam - mam w piątek.i szczerze powiedziawszy bardzo boję się leków.chyba chciałabym tego uniknąć
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7454
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 styczeń 2012 - 11:34

ale dlaczego boisz się leków??
one są po to, by wyciągnąć Cię z czarnej dziury, w której jesteś
biorę leki od dwóch lat, dzięki nim normalnie funkcjonuję: pracuję, jeżdżę samochodem,
zaczęłam po nich żyć :)
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 25 styczeń 2012 - 13:57

Nie wiem... Boje się reakcji na leki, pozatym sztuczności,takiego oszukiwania organizmu. może jestem może trochę uprzedzona do leków... Ale wolałabym ich uniknąć
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7454
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 styczeń 2012 - 19:22

początkowa reakcja będzie pewnie trudna, ale po pierwsze każdy odczuwa inaczej efekty uboczne, po drugie: one mijają po jakichś 2-3 tygodniach, po trzecie: po ok miesiącu zaczniesz czuć poprawę samopoczucia :)
czy nie warto "zaryzykować"??

nie chciałabym, żebyś myślała, że koniecznie chcę Cię namówić na prochy... po prostu wiem, jaką różnicę poczułam 2 lata temu, kiedy ze zgniłego bunkra wyszłam na słońce :)

Użytkownik molenka edytował ten post 25 styczeń 2012 - 19:24

0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Myślozbrodnia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 26 styczeń 2012 - 02:17

boję się tego, że w jakiś sposób nie będę sobą, otumanienia i tego , że prochy "coś" mi zabiorą. Wiem, że może jest to dość naiwne podejście...
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7454
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 styczeń 2012 - 12:08

nie wiem, co leki Tobie dadzą, a co zabiorą

mnie dały radość, jasne spojrzenie i nadzieję, w zamian zabierając smutek, otumanienie i poczucie beznadziei
polepszyła mi się koncentracja i pamięć
dzięki nim nie boję się prowadzić samochodu
bałam się leków, jak jasna cholera, na początku czułam średnio, ale dziś wiem, że mi pomogły i pomagają (na wiosnę planujemy z moją psysią rozpocząć odstawianie)
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   topgun 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 25
  • Rejestracja: 28-lipiec 11
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 27 styczeń 2012 - 13:07

cześć. przykro mi, że musiałaś doświadczyć takiej straty... najgorsze jest to, że życie idzie dalej, jakby zupełnie nic się nie wydarzyło.... ale musisz być silna.

leki... tak, tak. okropne świństwo i lepiej nie ingerować w organizm. rozumiem. ale czasem trzeba przez to przejść. przemęczyć się jakiś czas, pomóc sobie i wyjść na prostą. fakt, mają wpływ ale....czy chcesz się poczuć lepiej? ja też się wzbraniałam, cała moja rodzina była przeciwna temu, żebym brała "prochy". ale.. wiedziałam, że jest mi to potrzebne.
i faktycznie - leki brałam, a od sierpnia żyję sobie kolorowo bez nich. także...spróbuj. nie bój się. ;)
Late. ;)
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych