Depresja.ws - Forum: Beznadziejny - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Beznadziejny Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   GorefestF6030 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 17-styczeń 12

Napisano 17 styczeń 2012 - 00:36

Witam.
Zajrzałem na forum gdy wróciłem dzisiaj z izby przyjęć w szpitalu psychiatrycznym z kolejnym lekiem.
Chciałbym wygadać się szczerze komuś kto mnie rozumie. Ludzie szarzy nie potrafią zrozumieć problemu jakim jest choroba psychiczna. Jak u Was to wyglądało? U mnie to dłuższa historia więc jeśli znajdzie się ktoś kto chce mnie wysłuchać, z chęcią się zwierzę.
Sam początek miałem już przy porodzie. Byłem niechcianym dzieckiem. W połowie niechcianym. Mój ojciec bił moją mamę żeby usunęła ciażę. Ja sam urodziłem się jako wcześniak który otrzymał ze wszystkiego po 1 punkcie tylko z pracy serca 2. Teraz nie wyglądam na wczesniaka. Mam prawie 2 metry wzrostu i ważę 110 kilo. Miałem trudne dzieciństwo. Ojciec bił mnie i mamę. Nie nadużywał alkoholu. Wszyscy szydzili ze mnie że jestem z biednej rodziny. Do czasu gdy się wyprowadził miałem złamany nos 7 razy. Mama nigdy nie wniosła z jego powodu żadnej sprawy do sądu. Ojciec zrobił mi straszną rzecz zanim wyjechałem do babci gdzie się powiesiłem. Molestował mnie. W wieku 10 lat miała miejsce u mnie próba samobójcza. Ojciec zrobił mi straszną rzecz zanim wyjechałem do babci gdzie się powiesiłem. Molestował mnie. Wtedy to przeżyłem śmierć kliniczną. Jakoś w wieku 12 lat lekarze stwierdzili że jestem zbyt "żywy" i nadaje się na leczenie psychologoiczne. Psycholog stwierdził ADHD. W wieku 15 lat zacząłem terroryzować dom za co siebie nienawidzę. Wszczynałem awantury, wymuszałem to czego chcę. Jednak wszystko się jeszcze bardziej pogorszyło gdy trafiłem na oddział dzienny w szpitalu psychiatryczny w celu ukończenia tam gimnazjum i terapi. Do lekoterapi dołączono mi tegretol. Zareagowałem na niego bardzo źle. Z dnia na dzień robiłem się coraz bardziej agresywny aż wpadłem w szał i rzuciłem się na własną matkę. Pierwszy raz trafiłem do szpitala psychiatrycznego na oddział zamknięty. Przeżyłem tam horror. 5 dni przypięty do pasów srając i szczając pod siebie. Gdy opadałem z ciężaru leków wpadałem w szały. Mama wypisała mnie na własne żądanie gdy rozciąłem sobie rękę pokrywką od puszki do tego stopnia że założyli mi 4 szwy. Wypisała mnie gdyż była świadkiem tego jak policja przyjechała mnie "uspokoić" gdy w ogóle nie byłem pobudzony. Skończyłem gimnazjum i zmieniłem lekarza. Miałem 16 lat. Stwierdził schizofrenie. Najgorsza diagnoza jaka mogła mnie spotkać. Przez 3 lata szprycowali mnie różnymi lekami, a ilość ich dochodziła do 9 tabltek na jedną wieczorną dawkę. W między czasie trafiłem do innego szpitala psychiatrycznego. Lekarz dał mi taką dawkę haloperidolu i asentry że wykręciło mi lewą dłoń do tego stanu że nie mogłem nią operować. Gdy miałem 18 lat sam odstawiłem leki. Wytrzymałem tak niecały rok. W wakacje 2 lata temu zapaliłem dopalacze. Jedyny raz w życiu. Dostałem ataku serca, ciśnienie 260/210 i trafiłem na OIOM. Po tym incydencie znowu zmieniłem lekarza. Stwierdził że mam depresję psychotyczną. Terapia depakina + rexetin. Wszystko było dobrze aż do grudnia. Zaczęły się u mnie pojawać objawy opętania. Do teraz nie wiem czy to było opętanie czy nie gdyż nie jestem osobą zbyt wierzącą. W czasie opętania lekarz który mnie prowadził wysłał mnie do siebie w styczniu poprzedniego roku na oddział do szpitala na oddział dzienny. Ten sam szpital w którym leżałem w pasach 5 dni. Na szczescie tam było lepiej. Jednak wypisałem się na własne żądanie. Nie mogłem znieśc niewoli. Wstępną diagnozą było opętanie + depresja psychotyczna + osobowość psychopatyczna. I znowu odstawiłem leki. Znalazłem dziewczynę która skończyła psychologię. Zrobiła mi MMPI w którym wyszło że mam borderline. Nie układało mi się z nią i zerwaliśmy. W zeszłym roku w październiku znowu trafiłem do tego samego szpitala tym razem na jeszcze inny oddział. Zgłaszałem myśli samobójcze. Tam diagnozą była osobowość chwiejna emocjonalnie typ impulsywny. Leczenie jakie mi zastowali to tisercin + depakine. Trochę przed szpitalem poznałem dziewczynę. Jestem z nią do teraz. Bardzo przejmuję się naszym związkiem. Chcę jej udowodnić że nie jestem jak faceci których do teraz miała i nie oszukam jej i nie zdradzę. Jednak dzisiaj okłamałem ją w głupiej sprawie. Tak głupiej że jakbym powiedział jej prawdę to wyszłoby na to samo jak bym powiedział jej prawdę. Odpowiedź była bez znaczenia liczy się sam fakt kłamstwa. Dzisiaj w izbie przyjęć w szpitalu psychiatrycznym stwierdzili że nie mają po co mnie zatrzymywać, ale do tisercinu i depakiny dorzucili mi Faxolet. Pierwszy raz wezmę go dzisiaj o 8 rano. Lekarz powiedział też że mój typ depresji jeśli naprawdę ja mam dąży do autodestrukcyjnych działań dlatego okłamałem moją dziewczynę. Ech rozpisałem się, ale to było mi potrzebne... Czekam na komentarze mam nadzieję że komuś się wygadam
Pozdrawiam Ludwik

Użytkownik GorefestF6030 edytował ten post 17 styczeń 2012 - 10:47

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   emcza 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 209
  • Rejestracja: 14-sierpień 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 17 styczeń 2012 - 04:35

Wyświetl postUżytkownik GorefestF6030 dnia 17 styczeń 2012 - 00:36 napisał

Witam.
Zajrzałem na forum gdy wróciłem dzisiaj z izby przyjęć w szpitalu psychiatrycznym z kolejnym lekiem.
Chciałbym wygadać się szczerze komuś kto mnie rozumie. Ludzie szarzy nie potrafią zrozumieć problemu jakim jest choroba psychiczna. Jak u Was to wyglądało? U mnie to dłuższa historia więc jeśli znajdzie się ktoś kto chce mnie wysłuchać, z chęcią się zwierzę.
Sam początek miałem już przy porodzie. Byłem niechcianym dzieckiem. W połowie niechcianym. Mój ojciec bił moją mamę żeby usunęła ciażę. Ja sam urodziłem się jako wcześniak który otrzymał ze wszystkiego po 1 punkcie tylko z pracy serca 2. Teraz nie wyglądam na wczesniaka. Mam prawie 2 metry wzrostu i ważę 110 kilo. Miałem trudne dzieciństwo. Ojciec bił mnie i mamę. Nie nadużywał alkoholu. Wszyscy szydzili ze mnie że jestem z biednej rodziny. Do czasu gdy się wyprowadził miałem złamany nos 7 razy. Mama nigdy nie wniosła z jego powodu żadnej sprawy do sądu. W wieku 10 lat miała miejsce u mnie próba samobójcza. Ojciec zrobił mi straszną rzecz zanim wyjechałem do babci gdzie się powiesiłem. Molestował mnie. Wtedy to przeżyłem śmierć kliniczną. (...)
Pozdrawiam Ludwik

Pozdrawiam i witam na forum!
Skróciłem Twój post, ale wierz mi że cały przeczytałem. Może po prostu jest tak, że przez całe swoje życie szukasz akceptacji? Dla siebie i dla swojego zdania. Dowiedziałeś się że byłeś w połowie niechcianym dzieckiem i od tamtej pory każda "szklanka" napełniona do połowy, jest dla Ciebie w połowie pusta. Jesteś teraz dorosły i jesteś z kobietą którą kochasz. Chcesz być dla niej inny niż inni, z którymi była. Ale czy jesteś sobą. Każdy człowiek to suma dobrych cech i złych. Nie ma ideałów. Ty uporczywie chcesz być dla niej idealny, chcesz aby Cię zaakceptowała, ale przestajesz być sobą. Wyrzucasz sobie że ją okłamałeś. Ludzie nie zawsze mówią prawdę. Czasami mówią trochę prawdy, czasami kłamią, czasami kłamią aby kogoś nie zranić. Czy ona wie o Twojej chorobie? Czy Ty wiesz i ze spokojem podchodzisz do swojej choroby. Leczenie dolegliwości psychicznych jest trudne, wymaga cierpliwości zarówno od pacjenta jak i od lekarza. Piszesz że "szarzy" ludzie nie mają zrozumienia. Czy Ty siebie samego rozumiesz? Ludzie spotykani na krótko, na krótko też rozumieją. Twój pierwszy terapeuta zdiagnozował u Ciebie schizofrenię. Dla ciebie nie było nic gorszego. Przecież medycyna tak jest rozwinięta we współczesnych czasach, że może Ci pomóc w przezwyciężeniu dolegliwości. Potrzebne jest tylko zrozumienie i otwartość między Tobą i lekarzem. I cierpliwość. Nie ma cudownych środków działających od pierwszej godziny.
Ja powiedziałem swoim kolegom z pracy o swojej chorobie, ale jednocześnie powiedziałem jak wiele mi daje kontakt z nimi, rozmowa o zwykłych ludzkich sprawach, o dniu codziennym. Wydaje mi się, że przez to bardziej mnie rozumieją. Wiedzą: on bierze leki, leczy się, ale poza tym jest całkiem normalny.
Moja rada: nie szukaj akceptacji u zwyczajnych ludzi, teraz nikt nie ma wśród swoich sprawa ochoty na zajmowanie się sprawami innych, a jeżeli już to w ramach jakiejś "sensacji", zaakceptuj siebie, przeszłość masz straszną, nie możesz więc pozwolić aby rządziła Twoją teraźniejszością a tym samym Twoją przyszłością, nie staraj się na siłę być kochanym, kobiety są mądre jeśli chodzi o uczucia i wolą jak mężczyźni są zwyczajni niż jakoweś "herosy" :-). Jakby coś i miałbyś ochotę pogawędzić o tym czy owym to mój nr GG w stopce.
GG: 43238245
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   iren 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 29
  • Rejestracja: 10-grudzień 11
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 17 styczeń 2012 - 13:12

Witam...
Po przeczytaniu tak wielkiego referatu .....z Twojego życia .....aż mi się włosy zjeżyły na głowie.....co Ty musiałeś w swoim życiu przejść.... Jakie jest to jednak ważne w jakiej rodzinie się urodzisz......Tylko mogę Ci współczuć...
A teraz jeżeli chodzi o Twoje choroby to Ci powiem jedno jeżeli nie będziesz brał leków systematycznie i to do końca swojego życia to nic z tego nie będzie i to może dla Ciebie źle się skończyć....
Z tego co piszesz to diagnoza Twoja chorobowa ..,,opętanie + depresja psychotyczna + osobowość psychopatyczna,,
szczególnie ta osobowość psychopatyczna......poczytałam w necie......i jest to ciężka jednostka chorobowa.....więc naprawdę lecz się systematycznie.....Pozdrawiam :rolleyes:
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   GorefestF6030 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 17-styczeń 12

Napisano 17 styczeń 2012 - 13:35

Dzisiaj znowu zacząłem dzień łzami. Ta diagnoza Opętanie + depresji psychotycznej i osobowości psychopatycznej okazała się nietrafna. Póki co mam rozpoznanie osobowości chwiejnej emocjonalnie, do tego dochodzi depresja.
Lekarze sami nie wiedzą co mi jest. Jutro jadę do nowego lekarza i mam nadzieję że przy nim zostanę. Jutro pierwszy raz wezmę nowy lek.
Nie wiem jak wytłumaczyć mojej dziewczynie, że to jest choroba i sam nie daje rady. Ona twierdzi że jak się postaram to wszystko jestem w stanie sam ogarnąć.
Trudno mi wziąć wszystko w swoje ręce. Nie umiem skupić się na prostych rzeczach jak np wyjście do lekarza, czy zebranie się do nauki do szkoły, robię wszystko poza tym co powinienem.
Boli mnie to że nie potrafię być takim człowiekiem jakim bym chciał. Zdrowym. Chciałbym żeby osoby ważne wiedziały że mogą na mnie polegać... Że wesprę je zawsze kiedy będą tego potrzebowały.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   enemy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 15
  • Rejestracja: 11-styczeń 12

Napisano 17 styczeń 2012 - 18:11

Przeczytałam całą Twoją historię dwa razy i.. Brak mi słów.
Nie potrafię w tej chwili napisać nic racjonalnego, ale będę po cichu, w duchu trzymać kciuki.

„Świat, którego obraz widzę przez soczewkę oka jest obcy, tak niewiele mam z nim wspólnego. Inna półkula ziemi, kontynent i kraj, inna rasa ludzi, język, obyczaje. Wszystko tchnie innością – nawet ja w tym miejscu jestem odmieniony. Tylko krew jest wszędzie czerwona. Chciałbym wrócić do domu… a wracam do rzeczywistości. ”

/Légion étrangère/

0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   laleczka 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 261
  • Rejestracja: 27-maj 09
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 17 styczeń 2012 - 19:52

Gorefest jak widać lekarze jeszcze Cię do końca nie zdiagnozowali – może dolega ci to albo to ?….jedno co jest pewne to to ,ze bardzo dużo przeszedłeś.

Mama z” niewiedzy” zafundowała Ci przeżywanie w dzieciństwie i nic nie robienie z oprawcą jakim okazał się Twój ojciec. Bicie tak potworne Ciebie przez ojca i molestowanie nie mogło Nie zostawić śladu w psychice. Ty na pewno potrzebujesz leków w tej chwili , ale też potrzebujesz pracy z psychologiem. Kiedy uporasz się ze swoim dzieciństwem(terapia) może okaże się ,ze wcale nie jesteś chory.

Emocje i uzasadniona złość Twoja znalazła ujście w agresji i szale i tym ,ze rzuciłeś się do swojej matki. Gdzieś czułeś ,że ona jest odpowiedzialna za Twoje przeżywanie i za stracone dzieciństwo. Pisałeś ze nic z tym nie robiła ,że nie zgłaszała na policję. Jako dziecko jak zrozumiałam targnąłeś się na własne życie.

Są terapie dla osób dotkniętych molestowaniem ……dla osób dotkniętych przemocą ….dzisiaj jesteś dorosły i o siebie masz się sam zatroszczyć . Przeżyć taką traumę w młodym wieku to naprawdę można poczuć się jak opętanym….Twoje ciało wywala z siebie jak potrafi całą krzywdę ,żal ,ból złość do ludzi którzy powinni być dla Ciebie podpora a okazali się katem.
Ja przerobiłam swoje dzieciństwo , wybaczyłam ….i od paru lat nie biorę leków….brałam depakine…
Mądrość przychodzi z wiekiem-
żeby to nie było wieko od trumny

Życie w niebycie to życie w odbycie.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych