Depresja.ws - Forum: miło mi u Was zagoscić - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

miło mi u Was zagoscić Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Owieczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 16-styczeń 12

Napisano 16 styczeń 2012 - 23:37

Zdecydowałam sie na dołączenie do forum o depresji z wielu powodów. Szukam pomocy i chce tą pomoc w miarę możliwości dawac innym.

A teraz moze troszkę o mnie.... . 3 lata temu przeszłam przez ciężką depresję, droga do zdrowia wiodła przez okaleczenia, myśli samobójcze, aż wreszcie próba i 3-miesięczny pobyt w szpitalu, który bardzo mi pomógł. A właściwie ludzie, których tam poznałam. ludzie z podobnymi problemami. Nauczyli mnie miłości do samej siebie i odrobiny egoizmu. wiem, że najwięcej mogę zawdzięczać sobie i swojej wewnętrznej sile, którą każdy z nas ma, lecz nie wszyscy jesteśmy świadomi jej wielkości.

Jednak moja przygoda depresją się nie skończyła.... . Teraz jej ofiarą padł mój partner. I jestem bezsilna, chociaż teorytycznie powinnam wiedzieć co robić, bo przecież go rozumiem. Ale to nie takie proste... .
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Noemi 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 12
  • Rejestracja: 18-styczeń 12

Napisano 18 styczeń 2012 - 23:57

Witaj, rozumiem Twój problem, mój mężczyzna też cierpi na depresję i wiem jak ciężko jest by utrzymać dobre relacje. Oby dwoje już wiele lat walczymy z tym problemem, teraz od roku jak jesteśmy razem staramy się wspólnie dawać sobie z tym radę. Przede wszystkim ważna jest wyrozumiałość, bo wiem, że nie mogę od niego wymagać czułości i uśmiechu, gdy naprawde źle się czuje. Staram się dawać mu czas na przemyślenie pewnych kwestii. Ogólnie depresję przeżywamy razem, wtuleni w łóżku oglądamy filmy i jest nam lepiej, gdy w ogóle rezygnujemy ze świata. Czasami potrafilmy tak kilka dni z rzędu przeleżeć i nie zrobić nic innego. Ale myślę, że to nie jest dobre.
Musisz być dla niego wsparciem i jeżeli sama już nie masz depresji powinnaś wyciągnąć go na jakąś psychoteriapię i organizować mu czas. Pozdrawiam
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Owieczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 16-styczeń 12

Napisano 19 styczeń 2012 - 00:03

dziękuję za odpowiedź:)

Z tym organizowaniem czasu to pewien proble, ponieważ teraz mieszkam 80 km od niego wiec widujemy się przeważnie tylko w weekendy, z racji tego że oboje pracujemy.
I myślę, ze to też przyczynia sie do rozwoju choroby
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   ZagubionaMysz 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 16
  • Rejestracja: 10-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 styczeń 2012 - 07:16

Wyświetl postUżytkownik Noemi dnia 18 styczeń 2012 - 23:57 napisał

Witaj, rozumiem Twój problem, mój mężczyzna też cierpi na depresję i wiem jak ciężko jest by utrzymać dobre relacje. Oby dwoje już wiele lat walczymy z tym problemem, teraz od roku jak jesteśmy razem staramy się wspólnie dawać sobie z tym radę. Przede wszystkim ważna jest wyrozumiałość, bo wiem, że nie mogę od niego wymagać czułości i uśmiechu, gdy naprawde źle się czuje. Staram się dawać mu czas na przemyślenie pewnych kwestii. Ogólnie depresję przeżywamy razem, wtuleni w łóżku oglądamy filmy i jest nam lepiej, gdy w ogóle rezygnujemy ze świata. Czasami potrafilmy tak kilka dni z rzędu przeleżeć i nie zrobić nic innego. Ale myślę, że to nie jest dobre.
Musisz być dla niego wsparciem i jeżeli sama już nie masz depresji powinnaś wyciągnąć go na jakąś psychoteriapię i organizować mu czas. Pozdrawiam


Witaj Noemi, przepraszam, że sie wtrącę w rozmowe, ale przeczytałam Twój post i powiem Ci, ze uświadomił mi jedną rzecz... Mój mężczyzna tez cierpi na depresję, lęki właściwie, ale ja nie. I dlatego jestem tu na forum. To, co przeczytałam, uświadomiło mi, jak wiele sił wkłada mój mężczyzna w to, aby byc dla mnie czułym, uśmiechniętym, niby gdzies tam to wiedziałam, ale teraz mnie "oświeciło". Dotarło to do mnie. "Nie mogę od niego wymagać czułości i usmiechu", napisałaś... a ja to własnie mam. Widzę, ze czasem rodzi się to w bólach, kiedy ma zły dzieńn to faktycznie odsuwam swoje potrzeby. Ale tak na codzień? Może i na codzień usmiech jest dla niego większym wyzwaniem niż do tej pory sądziłam...
Pozdrawiam !
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych