Depresja.ws - Forum: kilka słów na dzień dobry - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

kilka słów na dzień dobry Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   enemy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 15
  • Rejestracja: 11-styczeń 12

Napisano 12 styczeń 2012 - 17:24

Założyłam konto tutaj już wczoraj, ale dopiero dziś zbieram się na odwagę, żeby się przedstawić.
Jestem E. Mam 16 lat. Mieszkam w małej miejscowości bla bla bla, przejdźmy do sedna.
11 lat temu zmarł mój ojciec. Znęcał się nad mamą i rodzeństwem, pił etc. Wiadomo. Powiesił się gdy dostał wyrok.
Potem mama wyszła ponownie za mąż za.. dewianta, kryminalistę, pijaka. Nienawidzę go szczerze..
Rok temu został skazany na 3 lata więzienia za zły dotyk.
Popadłyśmy z mamą przez niego w okropne długi, miesiąc po tym jak dostał zakaz zbliżania się do mnie zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
Pamiętam, to był przełom lutego i kwietnia. Przeziębiłam się. Przyjmowałam antybiotyki, byłam osłabiona-to oczywiste.
W ciągu tych dwóch tygodni schudłam z 42kg (od zawsze ważyłam tak mało) do 34. Nie wiem jak to było możliwe. Może to było dłużej niż dwa tygodnie? Nie mam pojęcia. Nie czułam czasu. Wszystko dla mnie się skończyło. Nie jadłam. Z nikim nie rozmawiałam. Całymi godzinami spałam albo gapiłam się w ścianę.
Bałam się, że wróci. Wracał. Przeżywałam to bardzo.
Bolały mnie mięśnie, nie byłam w stanie nawet wstawać do toalety.
Gdy zemdlałam, już ostatecznie mama zdecydowała się zabrać mnie do szpitala.
Pierwsze podejrzenie to była oczywiście anoreksja.
Rozmowy z psychologami, konsultacje z psychiatrami, godziny wmawiania tym ludziom, że nic mi nie jest, że byłam tylko osłabiona, że trochę schudłam i że jestem w stanie przytyć.
Zaproponowano mamie szpital psychiatryczny, dla mnie. Poddałam się.
Zaczęłam w to wszystko wierzyć, w to, że coś ze mną jest nie tak. Może gdybym wtedy wytrzymała, była silna, dała radę to inaczej potoczyłaby się ta historia.
W szpitalu spędziłam miesiąc pod ścisłym nadzorem lekarzy. Ledwo przytyłam do tych 45kg i niezbyt szczęśliwa pani ordynator wypuściła mnie do domu.
Wróciłam do niczego. Znajomi których i tak miałam niewielu odwrócili się ode mnie. A mi było ciężko przywyknąć do samotności.
Miałam (i mam) wielkie oparcie w mamie i rodzeństwie ale czegoś mi brakowało.
Chodziłam przygnębiona, zrezygnowałam z psychologa chociaż wiedziałam, ze go potrzebuje. Płakałam dniami i nocami, ukrywałam to przed mamą, żeby jej nie rozczarować, nie denerwować. Nie być jeszcze większym problemem.
Zaczęły się pierwsze cięcia. Cudem udało mi się je ukryć.
Ostatniego dnia szkoły, po zakończeniu wróciłam do domu. Tęskniłam za szpitalem ten cały czas, męczyłam się, biłam się z myślami co by było gdyby tam wróciła, może czułabym się lepiej. Poprosiłam mamę o to by zabrała mnie do mojego psychiatry. Zignorowała to, potraktowała to jako mój kaprys. Wie teraz, że zrobiła błąd.
Połknęłam moje antydepresanty, wezwali karetkę, zabrali mnie. Dalej nie pamiętam. Obudziłam się po dwóch dniach. I miałam ten swój wymarzony psychiatryk.
Nie muszę tłumaczyć co czuła rodzina, nie musze tłumaczyć jak okropnie było mi przykro, że im to zrobiłam. Do dziś się tego wstydzę.
Kolejny miesiąc w szpitalu.
Wyszłam, tym razem spotkałam się z wyzywaniem na ulicy, wyśmiewaniem, popychali mnie w szkole, grozili. Wiedzieli, że nic z tym nie zrobię.
I nie zrobiłam.

Często nie jem. Bo nie chcę. Nie wiem dlaczego to robię. Nie wiem dlaczego robię to i masę innych rzeczy. Nie panuję nad tym. Nastroje te gorsze przychodzą falami. Czekam tylko aż moja waga zejdzie poniżej 40kg chociaż wiem, że to mnie może zniszczyć.
Mama mnie unika, przykro mi. Nie może znieść tego widoku, gdy się poddaję. Nie wychodzę z domu od dwóch tygodni.
Wiem, że ją zawiodłam a to pobudza we mnie to poczucie winy i tą okropną nienawiść do samej siebie.
Chcę coś zmienić, zacząć się uczyć, chcę żeby ktoś był ze mnie dumny

Ale to wszystko to puste słowa, puste słowa szesnastolatki. W sumie to wstyd mi za to wszystko co napisałam.

„Świat, którego obraz widzę przez soczewkę oka jest obcy, tak niewiele mam z nim wspólnego. Inna półkula ziemi, kontynent i kraj, inna rasa ludzi, język, obyczaje. Wszystko tchnie innością – nawet ja w tym miejscu jestem odmieniony. Tylko krew jest wszędzie czerwona. Chciałbym wrócić do domu… a wracam do rzeczywistości. ”

/Légion étrangère/

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   emcza 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 209
  • Rejestracja: 14-sierpień 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 styczeń 2012 - 19:28

Wyświetl postUżytkownik enemy dnia 12 styczeń 2012 - 17:24 napisał

Chcę coś zmienić, zacząć się uczyć, chcę żeby ktoś był ze mnie dumny
Ale to wszystko to puste słowa, puste słowa szesnastolatki. W sumie to wstyd mi za to wszystko co napisałam.


Pozdrawiam i witam na forum!
Nie masz co się wstydzić siebie. Kiedyś jeden król w Anglii gdy ustanawiał Order Podwiązki powiedział: "niech się wstydzi ten co źle o tym myśli". Najważniejsza sprawa dla Ciebie to abyś Ty była z siebie dumna. Masz szesnaście lat. Nie znam się na teraz obowiązującym obowiązku szkolnym, ale główna sprawa i to co Ci doskwiera to to że rówieśnicy są dla ciebie okrutni. Proponuję zatem abyś zebrała siły i znalazła dla siebie szkołę internetową. Nie będziesz musiał znosić docinków i śmiechu pozostałych, a uczyć się będziesz mogła w wygodnym dla Ciebie czasie. Dbaj o kontakty z rodziną i staraj się nie oszukiwać jej, to prędzej czy później obróci się przeciwko Tobie. Jakby co to mój nr GG w stopce. mam 45-6 lat i niedługo mój synek będzie miał tyle lat co Ty więc naprawdę staram się Ciebie zrozumieć. :-)


GG: 43238245
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   madzjurka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 13-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 13 styczeń 2012 - 22:30

to straszne co napisałaś. straszne!
nie szkoła jest odpowiedzialna. dziewczyna jest czyjąś córką, ma matkę! a ta się od niej odwaraca i udaje, że nie widzi.... straszne!
droga E, nazwę Cię Eweliną, ok?
Ewelino, mam prawie 15 lat więcej od ciebie, i niechcący już duże doświadczenie w życiu z depresją.
proszę cię, idź do psychiatry i opowiedz mu o tym. wyznaj mu wszystko szczerze - to jaka samotna jesteś, jak nie masz wsparcia w matce, jak nie widzisz sensu. poproś o leki, skuteczne leki!
szukaj pomocy, nie poddawaj się!
wierzę, że warto żyć. nawet jeśli sprawia to dużo trudu i kosztuje dużo wysiłku, to wierzę, że warto żyć.
szukaj ratunku.
nie zamykaj się. nie chowaj przed światem.
wierzę, że jest sposób, żebyś wyrwała się z tego stanu zawieszenia między życiem a śmiercią....
próbuj!
proszę
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych