Depresja.ws - Forum: Co robić ? pomocy - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Co robić ? pomocy Samobójstwo Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Madzia0101 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 11-styczeń 12

Napisano 11 styczeń 2012 - 23:55

Witam wszystkich.
Mam ogromny problem otóż mój konkubent powiedział mi że sę zabije wczoraj niby próbował wziął pasek i chciał iść do piwnicy się powiesić - powstrzymałam go ale dzisiaj też chciał to zrobić pożegnał się ze znajomymi i rodziną i nachlał się przyszedł teeż do mnie ( byłam w pracy ) i był strasznie pijany i pożegnal się ze mną jak wróciłam to był w piwnicy i spał nieprzytomny od alkoholu. Wiem że do jego zachowania przyczyniam się on twierdzi że mnie kocha ( mamy razem córkę) i córkę też kocha ale ja po wielu latach złego traktowania mnie stwierdziam Ze już dość i po ostatniej awanturze ( ok. 2 miesiace temu) powiedziałam mu że już go nie kocham i nie chcę z nim być, wyprowadził sie na dwa tygodnie potem wrócił do domu mieszkać (bo niestety zameldowany jest do marca tego roku ) wrócił do domu ale ja powiedziałam że nic już nnas nie łączy tylko dziecko i jestt tu dla dziecka a nie dla mniie bo ja go juz nie potrzebuje i nie kocham i zaczeło się dręczenie mnie że się zmieni że przeprasza że on już wie co mógł sstracić ale ja postanowiłam i już basta no i właśnie chyba ostatnioo zaczęło to do niego docierać zaczął mówwić że on beze mnie życ niee będzie , że jeżeli on nie będzie ze mnną to on się zabije- powiesi no i wczoraj się zaczęło ja nie wiem czy on jest zdolny do tego ale boje się co mam robić ja chcę żeby on żył i mnie przesta dręczyć bo dłużej nie wytrzymam i sama sobie coś zrobię.
Gdzie mogę i czy wogóle mam zgłosić taakie jego groźby samobójcze ?
Może ktoś z Was spotkał się z taką sytuacją i wie więcej na ten temat.
Proszę o radę.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 styczeń 2012 - 17:24

Witaj.Oczywiście,że z takimi groźbami czy słowami kogoś o niechęci życia należy się liczyć i brać poważnie,bo lepiej być czujnym,niż olać i potem mieć w głowie tragedię i poczucie winy.Z tym,że tu sprawa ma się tak,że w tym gościu jest problem jakiś,bo nie dość,że was gnębił to jest alkoholikiem,jeśli dobrze zrozumiałam.Na moje oko,to pali mu się grunt pod nogami i robi to świadomie-gra o swoje a że Cię zna to wykorzystuje ów wiedzę.Poczytaj sobie o współuzależnieniu,nawet jak on alkoholikiem nie jest,to mechanizmy tu działają te same.A wtedy..oj trzeba mieć dużo siły i konsekwencji,by on takimi akcjami was nie szarpał i nie budził poczucia winy.Każdy ma prawo odejść,tak jak Ty od niego i za to nie może Cię karać takimi metodami.Jeśli zobaczy,że to na Ciebie nie działa,przestanie.Znam kobiety,które na slowa "idę się powiesić",pytały,czy mu dać sznurek.Po czym szedł taki i..wracał pijany bądź leżał gdzieś "na mecie".Ale ile siły te kobiety mają i zimnej krwi,że nie panikują itp.Cięzko radzić,bo nie znamy tego człowieka,tego co robił dotąd i czy to szantaż czy zamiary.Jeśli jest groźba,że mógłby to trzeba szukać ratunku(dla każdego z was)z zewnątrz.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
1

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 15 styczeń 2012 - 13:50

witaj madzia,
kazda grozba badz ostrzezenie (nawet nie wiem jak to nazwac) samobojstwem budzi w nas ogromny strach, wzburzenie. moze zacznijmy od tego, co ma na celu osoba, ktora grozi, ze sie zabije. po pierwsze chce zwrocic na siebie uwage, poza tym uwaza ze postawi na swoim, ze w koncu sie zgodzimy na cos czego ta osoba chce w obawie przed samobojstwem tej osoby. ta osoba chce zebysmy sie czuli wspolwinni jej problemow, manipuluje nas i szantazuje - probuje zmusic sila, kiedy widzi, ze ma sie juz nie ineteresujemy nia. to jest czysty szantaz i manipulacja, ktorym nie powinnismy ulegac!! przestac sie tym matwic i ulegac grozbom, bo to wykonczy nas psychicznie. aczkolwiek z drugiej strony ciezko jest lekcewazyc takie slowa, gdyz nie mamy pewnosci czy naprawde nie dojdzie do tragedii. to jest bardzo sprzeczny problem...

ja mialam podobna sytuacje. jakis czas temu bylam w zwiazku z chlopakiem. ten zwiazek nie byl zdrowy, cos sie psulo i bylismy juz na ostatniej prostej do rozstania. moj chclopak usilowal wymusic na mnie pewne zachowania, a ze ja nie dalam sie mu zmanipulowac rozmowami, prosbami to stwierdzil, ze sprobuje postraszyc samobojstwem. pewnego dnia zagrozil ze skoczy z dachu 4pietrowego bloku. biegiem lecialam do niego zeby go powstrzymac. oczywiscie jak do niego przyjechalam nic nie wskazywalo na to, zeby skakal z tego dachu. wyszedl do mnie z domu i zaczal normalnie ze mna rozmawiac twierdzac ze jezeli sie nie zgodze na jakies tam rozwiazanie naszych problemow jego metodami to on naprawde wejdzie na ten dach i skoczy. oczywiscie ja w tym momencie zgdzilam sie zeby bylo po jego mysli. nie chcialam byc wspolwinna jego smierci, nie chcialam miec wyrzutow sumienia, ze zabil sie przeze mnie. nie mialam poprostu innego wyjscia w sytuacji, gdy znajowalam sie porodku ogromnej burzy miedzy nami...

gdy teraz patrze na ta sytuacje z dystansu, jak juz nie jestesmy od dawna razem, to widze, ze poprostu mu uleglam, dalam sie zmanipulowac, wykorzystal moja slabosc do niego, to ze jestem wrazliwa, wiedzial ze sie przejme ta sytuacja i oczywiscie nie dojdzie do tej sytuacji, ze on sie zabije. on poprostu mna podswiadomie kierowal jak marionetka... gdybym jeszcze raz zanlazla sie w takiej sytuacji to sadze ze nie dalabym sie zmanipulowac, powiedzaialbym zeby sobie poszedl na ten dach i jestem pewna ze on by z niego nie skoczyl...

w momentach, gdy jestesmy w danej sytuacji i nie mamy czasu na analizowanie i myslenia liczy sie pierwszy impuls, nasze emocje sa wtedy gora i chociaz rozum mowi co innego, to i tak nie sprzeciwimy sie mu... najlepsze by bylo, tak jak wspomniala kolezanka wyzej, zebys nie pokazywala mu, ze na ciebie dzialaja te jego grozby. sadze, ze jesli zobaczy ze ty na nie nie reagujesz to zacznie szukac innych sposobow na zwrocenie uwagi na siebie.... oczywiscie nie mozna ich tez calkowicie lekcewazyc. ale pamietaj, ze ty nie jestes temu wszystkiemu winna!! to z nim jest cos nie tak, skoro szuka rozwiazania problemow w ten sposob, nie zdajac sobie sprawy z tego, ze ciebie rani, a moze nawet zdaje sobie t tego sprawe i specjalnie cie rani??
przepraszam, ze tak dobitnie, ale gdy wraca do mnie ta sytuacja i czytam, ze na swiecie sa tacy ludzie, ktorzy wykorzytuja swoje zycie do manipulacji innymi to az sie we mnie gotuje...
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
1

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   iren 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 29
  • Rejestracja: 10-grudzień 11
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 styczeń 2012 - 17:07

Myślę Madziu ze Twój partner tego nie zrobi.......alkoholicy tylko straszą....rzadko to robią....
On nie ma depresji tylko od alkoholu ma opuchnięty mózg i zaczyna mieć różne psychozy....Manipuluje Tobą bo wie że jesteś dobra i Cię jak zawsze wykorzystuje nie daj się .....
Trzymaj się ....Dołączona grafika
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Rozana 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 10339
  • Rejestracja: 24-lipiec 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 styczeń 2012 - 18:09

Madziu...teraz przeprasza i obiecuje,ze sie zmieni,bo wie,ze do konca marca ma meldunek...i dlatego manipuluje na Twoich uczuciach...zeby ugrac swoje...pali mu sie grunt pod nogami i tyle...wywrzec poczucie winy w kims bliskim...to typowe dla alkoholikow...straszyc...grozic powieszeniem rowniez...Madzia a czym Ty sie przyczyniasz do jego uzaleznienia???? On sam pije...Ty mu nie wlewasz do gardla...
Pytanie...czy on cos do tej pory zrobil zeby przestac pic?
Pytanie...co robi dla swojej rodziny oprocz tego,ze przylazi po pijaku i dziecko widzi takiego tatusia?
I pytanie...czy wie jak Ciebie rani i dziecko swoim piciem?
Madziu zglosic mozesz jak przyjdzie pijany po raz enty...przyjada i wezma go na wytrzezwialke...tyle...
Duzo sily Tobie zycze...a najlepiej jakbys poszla na mityng dla AA...tam dowiesz sie wiecej...dostaniesz wsparcie...chyba bardzo tego Ci potrzeba...nie boj sie...sprobuj...i trzymaj sie dzielnie mimo...i jak co to pisz...

Współuzależnieni – Katarzyna Rozbicka


Alkoholizm to choroba, która niszczy nie tylko samego uzależnionego, ale również jego najbliższych. Nie bez przyczyny, więc we współczesnej terminologii stosuje się zwrot ?rodzina z problemem alkoholowym? na określenie rodziny, w której choćby jeden z jej członków jest uzależniony.

Do problemu alkoholizmu nie można podchodzić jak do prywatnej sprawy jednej osoby, która nie potrafi kontrolować swego picia. Alkoholizm to poważny problem społeczny ? problem żon lub mężów osób uzależnionych oraz ich dzieci.

Ludzie niewiele wiedzący na temat alkoholizmu często pytają rodziny alkoholików, jak oni to wytrzymują, dlaczego nic nie robią lub po prostu nie odejdą?

Najczęściej powody są dwa: współuzależnienie oraz życie w uporczywym, chronicznym stresie, który jest konsekwencją bardzo często przeżywanych negatywnych emocji, takich jak: wstyd, bezradność, niepewność, strach czy poczucie winy. Długotrwały stres spowodowany życiem pod jednym dachem z nieprzewidywalnym, nieodpowiedzialnym i często agresywnym alkoholikiem pozostawia w psychice współmałżonka, rodzica czy dziecka trwałe ślady: nerwice, izolowane objawy psychosomatyczne (bóle głowy, objawy charakterystyczne dla chorób krążenia, serca czy chorób gastrycznych). Takie objawy to okazja do sięgnięcia po leki uspakajające, przeciwbólowe, nasenne, ale także po alkohol, co może prowadzić do kolejnego uzależnienia.

Rodzice i współmałżonkowie bardzo często zupełnie nieświadomie pomagają swojemu alkoholikowi pogrążać się w uzależnieniu. Dlatego ogromną rolę w walce z nałogiem spełniają instytucje wspierające rodziny alkoholików. Tam, bowiem współuzależnieni dowiadują się, jakie błędy popełniają w codziennym życiu z alkoholikiem. Pierwszym jest nadmierna opiekuńczość wobec uzależnionego oraz przyzwolenie na manipulowanie poczuciem winy. Żony alkoholików łatwo dają sobie wmówić, że to one są winne pijaństwu męża. Wierzą w oskarżenia kierowane po ich adresem: ?To twoja wina.?, ?To przez ciebie.? Ludzie uzależnieni zrzucają winę na innych i starają się racjonalizować motywy własnego picia, gdy zaczynają spostrzegać, że sobie z nim nie radzą. Kolejny błąd żon alkoholików (ale także innych członków rodziny) to przejmowanie nadmiernej odpowiedzialności za innych, chęć rozwiązywania za innych ich problemów, uszczęśliwianie innych z pominięciem własnych potrzeb, kłamstwa w celu ochrony tych, których się kocha ? nawet wówczas, gdy wina jest oczywista. Członkowie rodzin z problemem alkoholowym panicznie boją się samotności, opuszczenia, czują się bezradni, są przekonani o własnej beznadziejności, nieudolności i o tym, że sami nie dadzą sobie rady. Czasem są pod wpływem szantażu emocjonalnego stosowanego przez osobę uzależnioną, która np. grozi samobójstwem, zabiciem współmałżonka, jeśli ten odejdzie, lub przeciwnie: przysięga, że się zmieni. Poddanie się takiej manipulacji oraz brak konsekwencji ze strony rodziny pomagają jedynie uzależnionemu pogrążać się dalej i pociągać za sobą pozostałych.

Tymczasem prawdziwa pomoc dla alkoholika to rezygnacja z nadmiernej opieki i zamknięcie ochronnego parasola, na rzecz konfrontacji alkoholika z rzeczywistością ? tą prawdziwą, z jego rzeczywistym, a nie urojonym, życiem. Zezwolenie na cierpienie, komplikacje wynikające z picia, pozwolenie na ponoszenie konsekwencji i odpowiadania za siebie. Jest to niezwykle trudne do realizacji dla rodzin alkoholików, dlatego tak ważne jest dla nich odpowiednie fachowe wsparcie. Można je uzyskać w Poradniach AA czy Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie. Bez pomocy psychologa, terapeuty oraz wsparcia grupy często nie da się pokonać poczucia wstydu, powodującego izolację społeczną, unikanie rodziny, przyjaciół, zmuszającego do stosowania kłamstw i wykrętów. Terapia pomaga pokonać poczucie bezradności i uczy konsekwentnego i właściwego postępowania wobec osoby uzależnionej, daje oparcie żonom alkoholików, które często odczuwają lęk i niepewność, bo nie mogą liczyć na swych mężów w żadnej sprawie. W końcu terapia pomaga odbudować zniszczone przez alkoholika poczucie własnej wartości, godność i przywrócić równowagę psychiczną. Oczywiście wymienione instytucje oferujące pomoc rodzinom z problemem alkoholowym zapewniają swym podopiecznym pełną anonimowość.

Członkowie rodzin, w których są alkoholicy, muszą sobie, bowiem uświadomić kilka istotnych spraw. Po pierwsze TO NIE ICH WINA, że alkoholik pije i nie potrafi przestać, podobnie jak nie są winni kolejnych domowych awantur ? alkoholicy są nieobliczalni, nie kontrolują swoich emocji i jeśli chcą rozładować napięcie zawsze znajdą pretekst. ?To, że zupa była za słona? często w rodzinach z problemem alkoholowym jest ?prawdziwą? przyczyną awantur czy pobić. Po drugie: współmałżonkowie, rodzice czy dzieci osób uzależnionych powinny ZACZĄĆ MYŚLEĆ O SOBIE, zamiast ustawiać swoje życie według humorów alkoholika. Powinni zacząć zwracać uwagę na SWOJE potrzeby i odczucia bez poczucia winy, realizować SWOJE marzenia i plany i to, co moim zdaniem najważniejsze ? konsekwentnie pozwalać odczuwać alkoholikowi skutki jego postępowania. Nie zapominać natychmiast o jego zachowaniu, gdy tylko przez kilka dni będzie trzeźwy, nie wybaczać od razu usłyszawszy jedno słowo skruchy czy obietnicę poprawy, nie podsuwać pod nos leków, herbatki czy rosołku, gdy choruje z powodu nadmiaru wypitego alkoholu, nie pozwolić alkoholikowi stawiać żądań, zabraniać prowadzenia normalnego życia. (Nawet jeśli on uważa, ze żona wychodząc na nocną zmianę do pracy lub choćby na spotkanie z przyjaciółką, idzie do kochanka lub wręcz pracuje w domu publicznym. Wszyscy niemal alkoholicy uważają, że są zdradzani przez własne żony.) Wreszcie: NIE GROZIĆ rozwodem, odejściem, wezwaniem policji czy sądem, jeśli nie ma się zamiaru spełnić groźby. Takie oszustwo szybko obróci się przeciwko osobie, która ?obiecuje?.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych